List matki wyrodnej – ciąg dalszy !!!

16 grudnia 2015

Nic nie dał list, który rozszedł się po internetach. Nic nie dały setki komentarzy, wiadomości, porad. Jest ze mną coraz gorzej!!! Każdego dnia popełniam coraz więcej błędów, każdego dnia moja wyrodność zaczyna przekraczać skalę… Co robić? Czy to da się leczyć?!

Mój pierwszy list pełen rozpaczy i krzyku o pomoc możecie przeczytać tutaj … Już wtedy myślałam, że jest ze mną cholernie źle, że gorzej się nie da…ale nie. To już nie są danonki i parówki w kryzysowej sytuacji… to już nie poziom uciekania do łazienki i chowania się przed samym dzieckiem. To już poziom o wiele wyższy, o wiele bardziej ekstremalny. To wszystko zaczęło się od niewinnego wyjścia na zakupy. 15 listopada 2015 roku… auchan, wkoło drogerie, komisy i …mcdonald. Kroczę ja, a obok moja mini wersja. Bez rękawiczek… idę ze łzami w oczach, widząc jak babcie upadają na podłogi niczym domino, wykrzykując ostatkami sił „dziecko, jak ty ją ubierasz…”. Biorę głeboki wdech i kroczę dalej. I widzę… McDonald’s. Ślinka mi cieknie, tworząc kałużę pod moimi nogami. Tak dawno nie miałam niczego tak bardzo złego w buzi. Uuups. Nie tak to miało zabrzmieć. Widzicie? Ja za siebie nie mogę… na plakacie promocja – 2 cheesy, frytki i cola. Próbuję się powstrzymać, ale nie mogę. Komu dam drugiemu cheesa? I nagle widzę jej oczy… jak oczy kota ze schreka…próbuję wybić sobie tą myśl z głowy, ale … idę, płacę, odbieram. Rozpakowuję swój i widzę jak ona wyciąga ręce. Spoglądam w niebo jak gdyby w stronę Boga i mówię „Wybacz mi…”, wyciągam drugi i jej daję… oczy robią jej się wielkie, bo przecież w domu to tylko fit śniadanka, a tu nagle takie coś. Pokazuje na brzuch i mówi „o mniam, mniam”. I znów babcie jak domino. Wszystkie oczy na mnie, ale twardo jemy, uszy nam trzęsą.

Ok… To była piękna chwila, acz ekstremalna. Robi się ciekawie. Ten chees to jednak nic. Bo jak go jadła, to ja przy niej byłam. A nie zawsze jestem. Wiem, wiem! Po co robiłam dziecko, skoro teraz szukam wymówki, by iść gdzieś bez niego, ale to silniejsze ode mnie! Wiem, że powinnam z nią siedzieć jak dotychczas 24 h, siedem dni w tygodniu, ale ja…ja…zadzwoniłam po koleżankę…i wyszłam. I tylko powiedziałam „pa” i uciekłam. To, że wyszłam to jest jednak nic. Ja nie poszłam do lekarza, na zakupy… ja poszłam sobie do kliniki zrobić zabieg na twarz !!! I się zasiedziałam i nie było mnie przy Poli…dwie godziny ! To już nie jest wychodzenie do kibla, chowanie się na balkonie. To już jest po prostu ekstremalna wyrodność, do której trzeba mieć tupet! No i kaszel… sama już nie wiem … mówią, że to przez te rękawiczki co ich wtedy zapomniałam. Ja tam jestem przekonana, że to na bank przez to, że tak krótko karmiłam! Ten jesienny kaszel mógłby nie istnieć, gdyby mój ssak nadal mógł pić sobie mamine mleczko. Ale nie pije…bo byłam wredna egoistką, która zdusiła sobie cycki i powiedziała „pokarmie przestań lecieć”! I przestał. Ale nie każdy tak umie, więc nawet nie próbuj. Chyba, że jesteś wyjątkowo wredna, to może Ci się uda.

I to wszystko byłoby w miarę do przeżycia, ale nadchodzi sobota…a ja wyjdę. Po prostu wyjdę. W pełnym makijażu, sukience… wejdę do klubu i po prostu będę pić…nie, nie wodę. Nie soki. Drinki będę pić. Wrócę pewnie po północy, a w poniedziałek wsadzę Polę w auto, a ona biedna będzie siedzieć 2,5 godziny na tylnym siedzeniu i NIKT nie będzie siedział obok niej. Bo ja zawsze z przodu… I nie poprawię jej w sekundę pasów, jeśli je sobie zdejmie… i ona tak będzie siedzieć na tym niebezpiecznym miejscu, bo przecież każde miejsce jest zawsze niebezpieczne, ale będąc tak wrednym jak ja – NIC nie dociera do mnie – nic. Co ja mogę za to, że lubimy ryzyko. Lubimy specjalnie odpiąć się z pasów i krzyknąć „Uhhh jak fajnie jest ryzykować”. I ja sobie będę siedzieć z przodu, a ona z tyłu jak znudzą jej się książeczki, zwierzątka i mój głos… to ona z tyłu nagle na mnie krzyknie, bo nudno…a ja wtedy…by ją uciszyć…

..

.

wezmę do dłoni broń, wymierzę prosto w nią, spojrzę zadziornie i powiem „Masz. Włącz sobie YT”…

Tak wiem, co sobie myślisz. To już nie jest level danonka i 5 minut YT, gdy sikam. To poziom hardkorowej niematki dziecka, z cheesem w buzi, i iphonem w ręku przez pół godziny jazdy drogi. Przecież my tak CODZIENNIE do tej rodziny jeździmy… To poziom niematki, która pije alkohol z koleżankami na densingu i wychodzi do kosmetyczki.

I co ja za to mogę? No co ja mogę, że już nie jestem w stanie siedzieć z nią 24 h, 7 dni w tygodniu tylko 24 h 6 dni w tygodniu, i 12 h siódmego dnia… nie zmienię tego.

Jednak NAJGORSZE dopiero przede mną… bo za rok, moje dziecko pójdzie do p-kola, a ja będę w domu SIEDZIEĆ… powinnam się powstrzymać nie robić tego, przetrzymać ją w domu chociaż do 7 lat…ale sami widzicie. To silniejsze ode mnie. I fakt, że jestem niematką, już wcale, a wcale mnie nie pociesza. Bo ponoć jak już się było prawie przy partych to tak jakby się rodziło trochę naturalnie, ale jednak skończyło CC. Co daje wynik 50/50. Pół matka, pół… człowiek? Więc jest dla nas nadzieja matki cięte, aczkolwiek miana matki z krwi i kością z tą blizną, to my nigdy nie dostaniemy. I może i lepiej. Bo wyobraźcie sobie, co by to było gdyby matka po SN odwalała takie rzeczy jak ja!

Ha…

w końcu byłby ktoś bardziej wyrodny ode mnie…

 

DSC_1083

 

DSC_1095

 

DSC_1098

 

DSC_1099

 

DSC_1100

 

DSC_1105

 

DSC_1107

 

DSC_1108

 

DSC_1110

 

DSC_1111

 

najpiękniejsza kurtka na świecie i tuniczka mayoral od manolo & manola

  • Moja przyszła synowa ❤️ Wiem to!
    A te drineczki to ja z tobą będę popijać ;) co niezmiernie mnie cieszy! ;)

    • Będziemy rodzinką jupi jejejeje <3 A drineczki już jutro aaaa :)

  • Pola taka jakby zadowolona z tej swojej niematki, więc jest całkiem nieźle :P

  • Agata

    Hahaha, a myślałam, że pierwszej części nic nie pobije… a jednak!!! :D Mistrz nad mistrze :D

  • Bożena Jędral

    Jedynym skutecznym zapychaczem podróży jest dla jednego smartfon, dla drugiego smartfon, dla trzeciego tablet i dla mnie słuchawki. Oczywiście każde wyposażone w internet bez blokady-piękna kilkugodzinna podróż :)

    • No jasne, bez tych internetów to sprzęty na nic!

  • Marlena Pawelec

    nie jestem sama :) jak to kiedyś śpiewał Liroy „Jest nas wielu…” :P

  • Aaaa! Uwielbiam te Twoje teksty… :D

  • monia

    Więcej, chcę więcej takich postów haha :D The best Alka :*

  • dori

    Tekst o czymś w buzi – padłam i nie wstanę hahaha!!!! :D :P

  • Magda

    Rycze ze śmiechu! 😊 będę to czytać zawsze gdy będę mieć doła! 😊 jak ja Was kocham! Czekam na więcej takich tekstów 😀

  • luiza

    mamalka z nieba mi spadłaś z tym tekstem! taki zły dziś dzien miałam a tu proszę! zyc nie umierac, kulam sie ze smiechu hehhehe , dzieki!

  • Ana

    To jest mistrzostwo świata level ekspert!!! :)

  • wiolka

    I jak tu Cie nie kochać Alinka? :* W Twoim życiu rewolucje, trochę smutku, a ty i tak nas rozśmieszasz…jesteś the best! Życze ci wszystkiego dobrego :*

  • marzena

    tekst super to oczywiste :) ale Pola…piekna dziewczynka, bardzo ladna i super ubrana.

  • Różyczka

    Piękna Pola :D

  • Ja

    Dramatyzujesz. Ja robię to samo i wcale się z tym tak nie obnoszę. Każdy normalny człowiek tak robi.

    • daga

      Ty tak na poważnie? O.o Przecież ten tekst to ironia O.o

    • Wiadomo. Dlatego powstał ten ironiczny tekst.

  • sylwia

    no wiesz Alicjo hihi ;) musze sie przyznac rowniez do godnego pogardzenia grzechu sama ostatnio miewam chwile ze chce uciec i nie wrucic raz dziennie conajmniej kreci mi sie lza w oku czy to ze wzruszenia czy z bezradnosci zmeczenia ba wyczerpania nie wiem czy to przez te cholerne jej wychodzace zekomo zeby czy dlatego ze jestem wiekszosc roku z nia sama i nie mam chwili na oddech swobodny bez niej TAK nazywam sie Sylwia i tez jestem wyrodna matka !

    • Jak śmiesz mi się tu do tego przyznawać, a kysz :D Wyrodna! :*

  • Basia Potocka

    Szczyt szczytów! ;-) ja wczoraj zostałam zlinczowana (na szczęście tylko wzrokiem) przez innych klientów w sklepie bo..moje zakupy to była PUSZKA PIWA (szkoda, że nie dla mnie, bo jeszcze kp), oczywiście na „zakupy” poszłam z dzieckiem mym. Wzrok ludzi był tak powalający, że miałam ochotę im wykrzyczeć: ludzie jestem karmiącą matką i bezczelnie kupuję piwo..! Ale zrezygnowałam, bo w mojej małej mieścinie chyba byłabym już stracona ;-)

    • Też mi się kilka razy zdarzyło kupować piwo przy dziecku. Miny bezcenne hehe :D

  • Jowita

    Genialna jesteś :) Ja też taka wyrodna, a brr! Pół matka, pół człowiek hehehe :)

  • Ladymami Paulina

    Widzę, że zrozumiałaś swój błąd i w końcu założyłaś Poli rękawiczki :). Nie wyobrażam sobie jak można uciekać przed dzieckiem na balkon… przecież tam jest zimno :P. Jak zwykle świetny tekst Ala! :)

    • A no zrozumiałam, ileż można dziecko na stres narażać :D

  • daria

    śmiechłam!!! :D

  • Małgorzata Kogut

    Jeju to nie jestem sama ❤