Lęk przed nieznanym.

8 stycznia 2014
 To co nieznane wywołuje u ludzi lęk, strach, obawę. Boimy się próbować nowych rzeczy, często trzymając się usilnie gruntu, który mamy pod nogami. Są jednak takie rzeczy, których uniknąć się nie da. Decydując się na dziecko, kobieta rozważa wszystkie za i przeciw. Dla jednych największym strachem jest poród. Straszone jesteśmy od zawsze bólem, który każdy porównuje do coraz to okrutniejszych rzeczy. Dla innych największym strachem jest czas po porodzie. Odpowiedzialność za drugiego człowieka, trudy wychowania, nieprzespane noce. Jednak nie myśli się o tym aż tak bardzo, kiedy dziecko jest dopiero planowane.

Prawdziwe obawy przychodzą wtedy, kiedy w ciąży już jesteśmy. U jednych następuje to od razu po zobaczeniu dwóch kresek. U drugich, gdzieś w połowie. A jeszcze u innych pod sam koniec ciąży, kiedy czujemy to w kościach (dosłownie w kościach) , że to wszystko nastąpi lada chwila. Ja zaliczam się do tej ostatniej grupy. Historii o porodach nasłuchałam się w ilości ogromnej. Jednak nic nie robiło na mnie wrażenia. Owszem, współczułam danej osobie, wyobrażałam to sobie, lecz ani przez moment nie zaczęłam się bać, że spotka to i mnie. Bardziej od porodu bałam się poranionych brodawek, w sumie nadal się boję. Mam ciarki jak o tym pomyślę. I pląsając się w tych wszystkich obawach małych i większych minęło osiem miesięcy. I zaczęło się coś dziać. Codzienna wizja, że mogę urodzić wcześniej, że tak jak bardzo chcę mieć ją już na świecie tak bardzo boję się, ze nastąpi to tak bardzo nieoczekiwanie. Nieprzespane noce i lęk. Lęk przed czymś czego nie umiem opisać. Przed czymś czego nie znam. Czego jeszcze nie doświadczyłam. Przez całą ciąże, świadoma byłam tego, że noszę w sobie dziecko, że pewnego dnia je urodzę i świat się zmieni. Ale mój mózg chyba dopiero teraz zaczyna na sto procent przyjmować do wiadomości, co tu jest tak naprawdę grane. Świat obróci się o 360 stopni i nic nie będzie takie jak w tej chwili, w tym momencie. Niedługo przyjdzie na świat nowy człowiek. Moje dziecko. Piszę o tym i nie dowierzam, jakbym dopiero dowiedziała się, że jestem w ciąży. Czy całą ciąże przeżyłam ciesząc się i tak naprawdę wcale nie zdając sobie sprawy co się dzieje?! Jestem tak bardzo podekscytowana, a zarazem mam strach w oczach. I w dalszym ciągu nie potrafię powiedzieć co mnie przeraża. Po prostu czuję lęk. Lęk przed nieznanym.

  • Anonymous

    Też się bałam. Nie porodu (mały brzuch = małe dziecko, szybko wylazło na świat, drugie tak samo:) ), nie poranionych brodawek (bolały jak cholera, zaciskałam zęby z bólu, ale trwało to tylko dwa dni i tylko przy pierwszym dziecku)… Bardziej się bałam nieoczekiwanej choroby, której nie wykryło usg… Bałam się, czy w nocy, w łóżeczku… no nic.. wstawałam dziesiątki razy i słuchałam oddechu. I wiesz co? To, czego się boimy, nie staje się. Staje się to, co nam do głowy nie przyjdzie, o czym w ogóle nie pomyślałyśmy. Trzy zapalenia piersi w ciągu pierwszego miesiąca („już nie mogę dać Pani żadnego antybiotyku”) – ból okropny. Ale karmisz, znowu zaciskasz zęby i karmisz, bo przecież się nie poddasz, zaraz na początku, jak dziecina taka mała, drobna, krucha i szczęśliwa przy tym cycu. A potem? Oparzenia, głowa wsadzona między kraty, rany boskie. Coś, co Ci się śni po nocach do śmierci a co rodzina wspomina jako świetną anegdotę. Aktualnie? Strach, czy te dzieciaki poradzą sobie w życiu, czy nie spadnie kometa na Ziemię, czy globalne ocieplenie nie spowoduje zatonięcia połowy kontynentów, czy dla tych dzieciaków będzie praca, czy będą żyły, nie znając wojny…

    Ilcza

  • Miałam to samo! :)

  • Znam ten strach, przed niewiadomoczym :)

    Mój ulubiony blog ostatnio, więc nominuję do Liebster Blog Award: http://nietylkorozowo.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award-nominowani.html :)

  • kochana ,ja też się bałam ..myślę ,że każda mama ,która oczekuje na swoje pierwsze dziecko -boi się .ja bałam się ,bo nie wiedziałam co mnie czeka .owszem ,wyobrażałam sobie wszystko ,ale później i tak okazało się ,że moje wyobrażenia nijak miały się do rzeczywistości ..strach jest tutaj naturalny ..przynajmniej ja tak do tego podchodzę ..gdy Kuba był już na świecie panicznie bałam się jego śmierci ..wiele razy śniło mi się ,że wypadał z łóżeczka ,że łóżeczko się pod nim zarwało ..od tamtej pory śpi ze mną ..
    bądź dzielna kochana ,jeszcze troszkę i Polę przytulisz ! :)

  • Mi też się wydaje, że każda z nas to przeszła , każda martwiał się tymi wszystkimi wymienionymi przez Ciebie rzeczami, każda z nas Cię doskonale rozumie, rozumiemy Twoje obawy… i wiesz co ? Nie myśl tyle, ciesz się tym co jest… ja od tego zamartwiania się w ciąży do granic możliwości urodziłam bardzo nerwowe i mało śpiące i ciągle wiercące się dziecko:) chyba od tego, ale ostrzegam Cię na wszelki wypadek:*

  • Przeczytaj „Duchowe Położnictwo” Iny May Gaskin :) Z całego serca polecam. Doda Ci siły, abyś mogła ją zmagazynować i wykorzystać w chwilach strachu i niepewności. Książka nie jest typowym poradnikiem dla przyszłych rodziców. Powiedziałabym, że jest duchową podróżą w poszukiwaniu siebie. To wędrówka, gdzie do plecaka pakujesz dobro, współczucie i dotyk jako język (podstawowa forma komunikacji).