Łazienka po ponad pół roku użytkowania

1 października 2018

Łazienka powstawała na Waszych oczach już w fazie projektowania jej i przyznam, że byłam wtedy zielona w tym temacie. Pytacie często czy nie żałuję jakiś wyborów, czy wszystko się sprawdziło. Ja sama obiecałam Wam, że będę mogła ręczyć za wszystko, kiedy minie jakiś okres czasu i będę mogła z ręką na sercu powiedzieć, że nic bym nie zmieniła. Ale czy naprawdę nic bym nie zmieniła?

Łazienka to jedyne pomieszczenie w naszym mieszkaniu wykończone od A do Z. Wszystko jest w niej na tip top i chyba ani razu nie pomyślałam, że wybrałabym inną wannę, inną umywalkę czy cokolwiek innego. Pewnie pamiętacie moją wizytę w  BLU salony łazienek, którą zrelacjonowałam we wpisie Ostatnia prosta do wymarzonej łazienki. To właśnie w tym salonie, wybrałam całe wyposażenie swojej łazienki. Efekt końcowy pokazałam Wam o tutaj. 

Od całkowitego wyposażenia łazienki minęło jakieś pół roku, ale łazienka jeśli chodzi o podstawowe rzeczy i wykończenie ( płytki, armatura) jest z nami już dziesiąty miesiąc. Przez taki czas można się już jakoś odnieść do jakości materiałów. Pierwszą rzeczą, o której chcę napisać jest fakt, że jednak nie zamontowaliśmy szyby przy wannie, ze względu na zbyt bliskie położenie umywalki. Szyba nie mogłaby otwierać się do strony zewnętrznej, a otwierając ją do wewnątrz, istniałaby obawa, że po zderzeniu z kranem w wannie, rozsypie się w drobny pył. Szyba, szybą, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji z dzieckiem w łazience… Ok, pewnie pomyślicie, że szyby nie trzeba byłoby wcale otwierać, ale… byłby problem z wejściem do wanny. Z ubikacją po lewej stronie i szybą po prawej, wejście do wanny byłoby mocno ograniczone. Dodać do tego fakt, że mając w przyszłości drugie dziecko, kąpanie go musiałoby się chyba odbywać, kucając na kolanach na ubikacji. Dlatego szyba poszła w odstawkę. Czy żałujemy zatem deszczownicy? Nie do końca. Tak czy siak z niej korzystamy. Da się to robić bez szyby i nie jest dla mnie problemem wytarcie kilku kropli z płytek pod wanną. Poza tym Pola uwielbia jak podczas kąpieli, robimy jej delikatny deszczyk także… jest ok!

 

 

Nasza łazienka jest malutka, więc wydaje mi się, że logistycznie jest to wszystko dobrze ogarnięte. Mamy miejsce na ręczniki, na kosmetyki, na detergenty, na kosz na pranie, na wagę itp. Jedyne dwie rzeczy, do których mogłabym się przyczepić to zbyt nisko zamontowana umywalka i kontakt nad pralką, przez który widoczny jest kabel od pralki. Ale to są już moje błędy, bo fachowiec pytał czy nie przenieść kontaktu niżej i pytał na jakiej wysokości montować umywalkę. Wtedy te kwestie w ogóle nie były dla mnie istotne. Teraz też jakoś bardzo nie są, ale gdybym mogła się cofnąć w czasie, pewnie bym zwróciła na to uwagę.

Jeśli chodzi o płytki – może zastanowiłabym się raz jeszcze nad białymi płytkami w połysku na podłodze, ale… sama nie wiem. Efekt jaki jest podoba mi się tak bardzo, że jakoś nie umiem wyobrazić sobie czegoś innego. Trochę dobija mnie czasem fakt, że szybko robi się brudno, ale przywykłam już, że sprzątać trzeba tak czy siak, więc nie ma co ubolewać. Jak jeszcze znajdę jakiś patent na czyszczenie białych fug, to będę w siódmym niebie. No ale… mogłam chociaż wziąć je w macie, byłoby łatwiej – to pewne.

Płytki, które są na ścianach, a jest ich kilka rodzajów – nie mam się do czego przyczepić. Nie widać na nich brudu, nie widać nawet zacieków, no nic. Jeśli chodzi o oświetlenie led, które jest za wysuniętą ścianką z płytkami dekoracyjnymi Zanzibar White Leafs – nie jest to ono przeze mnie jakoś szczególnie używane. Na początku bardzo podobał mi się ten efekt, ale ostatecznie i tak wybieram przygaszony kinkiet nad lustrem.

 

 

Umywalka, wanna, ubikacja – sprzęt sprawdza są niezawodnie. Jest naprawdę wysokiej jakości i tak jak myślałam, bardzo zadowolona jestem z miski podwieszanej Azario Argus – bez kołnierza, z deską wolnoopadającą. Czyści się bardzo łatwo, dzięki braku kołnierza, a na to zawsze narzekałam najbardziej. W ogóle czy to na zewnątrz czy wewnątrz, wszędzie jest bardzo łatwe dojście jeśli chodzi o czyszczenie.

Pytaliście czy nie narzekam na czyszczenie białej umywalki – fakt, brudzi się bardzo szybko, ale łatwo się czyści. W ogóle całą armaturę czyszczę takim czymś do psikania, co mój tata przywozi mi z Niemiec – Biff. Spryskuję całość taką białą pianką a potem zmywam gąbką z wodą i wszystko lśni. Czyszczę tak wannę, umywalkę, ubikację i mówię Wam i powiadam, ze ten specyfik jest nieeeezawodny!

 

 

Podsumowując – jestem baaaardzo zadowolona. Łazienkę użytkuje się bardzo fajnie, nic w niczym nie przeszkadza, nic się nie rozwala. Odnośnie kwestii wizualnej, w przyszłości za koszem na pranie, chciałabym jeszcze postawić drewnianą drabinkę, na której wisiałyby ręczniki do rąk itp. Myślę też, by zmienić dodatki i dywanik na coś w kolorze, ale tutaj to jest naprawdę kwestia nad którą muszę się mocno zastanowić, bo jak wiadomo kolorów nie lubię :P Możliwe, że pójdę w w kierunku jakiejś butelkowej zieleni, ale ten pomysł musi jeszcze we mnie dojrzeć.

Jeśli macie oczywiście jakieś pytania odnośnie łazienki, śmiało piszcie w komentarzach. Na wszystko odpiszę i pomogę rozwiać wątpliwości w Waszych łazienkowych wyborach. Moje jak się okazuje, były trafione ! :)

Podrzucam Wam również linki do postów łazienkowych na etapie projektowania: