Książki na zimowe wieczory – moje propozycje

6 grudnia 2018

Jestem totalnie ciepłolubną dziewczyną, a zimę kocham jedynie wtedy kiedy wygląda jak ta na filmach – biała, pełna spadających płatków śniegu, z uśmiechniętymi ludźmi wkoło i świątecznym soundtrackiem w tle. Może się kiedyś takiej doczekam.

Póki co kolekcjonuję stosy herbat, odświeżam ciepłe koce, szukam w sklepach grubych skarpet i zaopatruję się w coraz większe ilości książek, które pozwolą mi jakoś przetrwać do wiosny. Tak. Książki to zdecydowanie magiczna sprawa. Niezależnie od pory roku i nastroju, to jedyne takie magiczne narzędzia, dzięki którym możesz po prostu zatopić się w lekturze i znaleźć się w innym świecie. Niezmiennie kocham zapach książek i choć jestem taka hop do przodu i w miarę na czasie z technologią, tak wciąż tradycyjny papier wygrywa dla mnie ze wszystkim.

Książki pozwalały mi na oderwanie się od tego co tu i teraz, już od najmłodszych lat. Byłam łącznikiem w bibliotece, a do domu przynosiłam stosy wypożyczonych książek, które czytałam w zawrotnym tempie. Dziś, mając lat 25, znów jestem w tej fazie. W fazie totalnego zanurzenia się w stronach książek. Od długiego czasu prym wiodły poradniki, książki o biznesie, o szczęśliwym życiu, o zdrowiu. W kąt rzuciłam opowieści, kryminały i romansidła. A dziś myślę, że może czas do nich wrócić?

Grudzień zaczął się pełną parą, a przede mną leży mały stosik, który mam zamiar ogarnąć do końca tego roku. Jedyne czego w sobie nie lubię to faktu, iż z totalnym spokojem do książki mogę zasiąść jedynie wtedy, kiedy wkoło cisza, spokój i… porządek. Najlepiej jeszcze jak praca zrobiona w 100%, wtedy mogę zanurzyć się w lekturze maksymalnie, bez poczucia, że mogłabym ten czas spożytkować inaczej. Ot, pieprzony perfekcjonizm. Wierzę jednak, że te święta spędzę na totalnym chillu, bez myślenia o pracy, bez myślenia o czymkolwiek – z książką w jednej ręce, herbatą w drugiej. Opatulona pod sam nos kocykiem.

A teraz podrzucam Wam moje najnowsze książkowe nabytki, które czekają na swoją kolej :)

 

A JA ŻEM JEJ POWIEDZIAŁA

Katarzynę Nosowską kocham. Za słowo, za twórczość, za mądrość, za siłę, za wytrwałość, za szczerość. Za całokształt. Miałam przyjemność podziwiać jej koncert kilka miesięcy temu w Łodzi, stojąc zaledwie kilka kroków od niej i doprawdy dziwię się, że na książkę skusiłam się dopiero teraz. Nosowska ma do świata mega dystans, a jej postrzeganie rzeczywistości jakoś tak zawsze wbija mi się w głowę. Czekam więc na święty spokój, co by z Kasią usiąść sam na sam, pośmiać się do stronic jej książki, a może i mi uda się do pewnych rzeczy nabrać dystansu… Kto wie.

 

 

 

JELITA WIEDZĄ LEPIEJ

Zwlekałam, zwlekałam, ale sobie obiecałam, że przed wiosną na pewno temat jelit ogarnę – chociaż w małym stopniu. Może to mało romantyczne i świąteczne, ale póki zajawka zdrowiem trwa, to mam zamiar to jeszcze trochę pociągnąć. O książce słyszałam wiele dobrych opinii i podobno napisana jest całkiem prosto i zrozumiale. Cóż – jeśli tak, do dla laika jelitowego takiego ja, będzie to lektura jak znalazł.

 

 

JADŁONOMIA KUCHNIA ROŚLINNA

Martę obserwuję w sieci już dłuższy czas. Co wstawi zdjęcie, to gdzieś tam cieknie mi ślinka, a najlepsze jest to, że przecież to kuchnia roślinna – żodnego mięcha! Żodnego! Muszę się Wam przyznać, że o ile sushi to moja miłość, to jak ostatnio zjadłam pierś z kurczaka, to było mi niedobrze do końca dnia. Baaardzo rzadko robię sobie ostatnio obiady mięsne – najczęściej są to ryże z warzywami i wierzcie mi, że kurczak zepsuł mi ostatnio cały efekt. Chciałabym baaardzo w swojej codziennej diecie mieć więcej roślin, ale przyznam, że jestem strasznie nudna z tymi swoimi kaszami, ryżami itp. Owszem, wciąż wychodzę z założenia, że w kuchni ma być prosto, smacznie i … szybko i tanio haha :P Ale ciut urozmaicenia by się przydało. Wiecie, chodzi o nowe, świeże pomysły. Przejrzałam póki co książkę Marty tak na szybko, żeby znaleźć coś dla siebie i przygotować jeszcze na dniach – no i kocham Martę, bo wszystko jest łatwo dostępne, tanie, szybkie, zdrooowe. Nie żadne wymysły, a moje ukochane produkty takie jak cukinia, ciecierzyca, kalafior, soczewica. W tym tygodniu na pewno robię kuskus z kalafiora – czuję, że to będzie sztos! I w ogóle czuję, że ta książka zmieni moje podejście do kuchni i zrobi w moim życiu wiele dobrego!

 

 

21 LEKCJI NA XXI WIEK

Zżera mnie ciekawość. OGROMNA. Książka odpowiada na 21 najważniejszych pytań, przed którymi stanęła ludzkość. Podobno jest to książka, która otwiera oczy na świat. Pozwala zastanowić się nad teraźniejszością i przyszłością. Nie jest to błaga książką, z infantylnymi poradami: jak żyć? To książka odpowiadająca na wiele nurtujących nas pytań, dotyczących terroryzmu, ekologii, sztucznej inteligencji – wszystkiego tego, co nam zagraża, a co wg wielu jest nieuniknione. Jestem totalnie podekscytowana, zasiadam do książki jeszcze dzisiaj. To prawdziwa księga mądrości, ale wydaje mi się, że szybko pochłonę tych ponad 400 stron.

 

 

LUNCHBOX NA KAŻDY DZIEŃ

Szczerze Wam powiem, że do Nowego Roku przygotowuję się jak nigdy wcześniej. Przyszły rok będzie dla mnie rokiem ogromnych zmian, zwłaszcza w kwestii zdrowia. W 2019 roku stawiam na zdrowie i rozwój. Kiedy tylko wiosna zapuka do naszych drzwi, wyfrunę jak ptaszek, by znów biegać, skakać, zwiedzać Warszawę wzdłuż i wszerz. Zawsze niesamowicie wspominam letnie miesiące, kiedy to pomykam na siłownię i spacery ze swoimi pudełkami z jedzeniem. Nie raz miałam już wtopę, bo coś się szybko zepsuło, albo rozleciało totalnie, toteż tym razem przygotuję się z odpowiednią lekturą.

 

 

 

 

 

ROZMARYN I RÓŻE

 

Tutaj akurat przystąpiłam już do czytania z czego jestem niesamowicie zadowolona… Agnieszka już nie raz namieszała pozytywnie w moim życiu. Dzięki jej książkom, wprowadziłam w swoje życie naprawdę wiele zmian. Jej nowa książka to opowieść o podróży, spełnianiu marzeń, o wewnętrznym spokoju, które może w sobie odkryć każdy z nas. Agnieszka inspiruje mnie ogromnie i często w chwilach słabości jej słowa, podnoszą mnie na duchu. Ta książka sprawia, że człowiek czuje się otoczony ciepłem i spokojem, nawet jeśli wszystko inne wkoło, zdaje się być jednym wielkim chaosem…

 

 

RELAKSACYJNA METODA MIND CALM

 

Zdecydowanie muszę przysiąść do jej lektury i notatek. To czego pragnę od pewnego czasu, to poszerzenie swojej wiedzy w zakresie technik medytacyjnych, które wyciszają nasze ciało i umysł. Technika Mind Calm, pozwala m.in w pełni wykorzystać swój potencjał; uczy jak być tu i teraz ( nie do końca mi to jeszcze wychodzi). To co dla mnie istotne, to wpływ Mind Calm na umiejętność wybaczania i odpuszczania. Wydaje mi się, że nie do końca jeszcze to przerobiłam. Tak. Zdecydowanie muszę zacząć czytać tę książkę!

 

 

 

 

Trochę jeszcze książek w kolejce czeka – a tych ile chciałabym kupić … to już nawet nie zliczę. Serio, mogłabym w księgarniach zostawiać całe swoje wypłaty. Trochę ratują mnie biblioteki, trochę promki w sklepach stacjonarnych. Z tego co widzę dwie opcje oszczędzenia na książkowych zakupach ma merlin.pl w ramach akcji Święta z Merlin, bo :

  • od 27 listopada do 19 grudnia macie bezpłatną dostawę każdego zamówienia do kiosku Ruchu
  • na zamówienia powyżej 49 zł, dostajecie 15 zł rabatu przy płatności masterpass.

Myślę, że warto skorzystać z tej promocji :)

Ja w tym roku marzę jedynie o świętym spokoju, ale nie pogardziłabym książką Dalajlamy, książkami o sztuce buddyjskiej no i dobra – niech będzie jeszcze jakaś dobra powieść. Ale takim top of the top to jest jednak zakup dobrej książki, wręcz biblii dotyczącej marketingu. Jeśli coś Wam w tym temacie świta, koniecznie podrzućcie tytuły!

Dajcie też znać, czy czytaliście cokolwiek z powyższych książek i powiedzcie jakie macie wrażenia :)

Do zobaczenia dobrzy ludzie!