książki motywacyjne

Książki, które odmieniły moje życie cz.1

20 marca 2018

O ile temat wnętrz jest teraz u mnie na topie, to jednak patrząc na wszystkie lata mojej blogowej kariery, to właśnie o książki padło najwięcej pytań. Nie ma dnia, w którym ktoś by mnie o nie nie zapytał :D

Wiadomym jest, że książki tego typu robią się teraz po prostu „modne” i ludzie często kupują je, ot tak, po prostu. Żeby coś tam przeczytać, spojrzeć i odłożyć. Ze mną te książki są już wiele lat. Przyczyniły się do znacznej poprawy jakości mojego życia, zmieniły moje nastawienie i wyciągnęły ze mnie to co najlepsze. Nadal wyciągają, bo praca nad sobą trwa przez całe życie. Ale przeszłam już spory kawał w swojej podróży w głąb siebie i w życiu bym nie sądziła, że tak mi się to wszystko spodoba.

Temat rozwoju osobistego i motywacji przewijał się na moim blogu od samego początku. Nie określałam nawet tego słowami: rozwój osobisty czy coaching. To po prostu jakoś tak samo ze mnie wychodziło. Tryskałam energią, miałam power, miałam motywację i chciałam pokazywać ludziom, że oni też mogą. Przez tych kilka lat, życie solidnie skopało mi tyłek, ale jak się okazało, miłość do życia tylko wzrastała. Pojawiła się nawet miłość do Boga. Na przestrzeni kilku lat, w moim życiu wydarzyły się istne cuda. Książki były tego nieodłącznym elementem. Były moim ukojeniem, dawały mi power, przywracały życiową energię. Oczywiście nie robiły tego w magiczny sposób, przesyłając mi energię kiedy je trzymałam ;) Robiły to słowa zapisane w tych książkach, z których umiałam wiele wyciągnąć. Tak, to ja odmieniłam swoje życie, ale bez książek nigdy by mi się to nie udało. Książki pokazały mi jak czerpać z życia, jak wierzyć. Nauczyły mnie radzenia sobie ze swoimi demonami, pokazały co jest dobre, a co złe. Książki to taki mój 3 rodzic, który wypełnił luki pozostawione przez mamę i tatę. Każdy rodzic zostawia jakieś luki, to normalne. W późniejszych latach albo uzupełnimy je sami, ale zrobimy z drobną pomocą. Ja wybrałam właśnie książki.

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić te pozycje książkowe, które przeczytałam od A do Z. Niektóre z nich czytałam po kilka razy. Przedstawię Wam je w takiej kolejności, w jakiej one pojawiały się w moim życiu. Nie chcę Wam ich recenzować, zdradzać zbyt wiele. Chcę jedynie pokazać Wam je wszystkie, powiedzieć w kilku słowach, czego MNIE one nauczyły, w czym mi pomogły… Uważam, że dla każdej książki będzie to najlepsza rekomendacja, a dla Was najlepszy wyznacznik tego, czy dana książka jest dla Was.

 

SEKRET

Rhonda Byrne

 

 

To od tej książki wszystko się zaczęło. W wieku 16 lat, mama dała mi ją w prezencie. Pamiętam jak dziś. Weszła do pokoju. Rolety jak zwykle były na samym dole. W pokoju było ciemnawo, a ja tradycyjnie „odpoczywałam” czyli leżałam i nic nie robiłam. To był dla mnie ciężki czas. Życie było dla mnie bezsensowne i kiedy nie było wkoło mnie moich licealnych przyjaciół, nic nie miało większego sensu. Nie miałam pasji, zainteresowań, olewałam naukę i rodzinę. Typowe dla nastolatek, ale nie dla wszystkich, więc nie każdy może zrozumieć. Mama powiedziała: może ona Ci pomoże… i wręczyła mi książkę. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo w sumie to był miły gest… Książkę rzuciłam w kąt. Coś tam czasem próbowałam przeczytać, ale nie przemawiało to do mnie. Ale kiedyś poczułam impuls. Sięgnęłam po Sekret raz jeszcze, pochłonęłam wszystkie kartki… pamiętam to jak dzisiaj. Wstałam, jakby coś we mnie wstąpiło, odsłoniłam rolety po wielu miesiącach i pełna wiary i nadziei obiecałam sobie, że zacznę żyć. To był zaledwie początek…

Książka Sekret to idealny wstęp do świata rozwoju osobistego, motywacji, afirmacji itp. To właśnie SEKRET wszystko zapoczątkował. To właśnie SEKRET w dawnych czasach znali tylko nieliczni. Dowódcy, wynalazcy, naukowcy. Mam wrażenie, że mimo mojego wieloletniego, nastoletniego buntu, ja też go znałam i nawet nie wiedziałam, że jest to zjawisko, które ma swoją nazwę. Że jest to prawo przyciągania. Odkąd pamiętam, miałam w sobie coś takiego, że jeśli bardzo czegoś pragnęłam i mówiłam, że tak będzie, to moja wiara w to była tak silna, że to się działo. Było dla mnie oczywistym, że jeśli się do czegoś źle nastawię, to coś nie wyjdzie. Nie wiem skąd to wiedziałam, ale wiedziałam, że obraz sytuacji zależy tylko od tego, jak sobie tą sytuację wyobrażę.

 

 

 

Sekret to prawo przyciągania. Książka odwołuje się do wielu przykładów używania Sekretu nawet w starożytności. Wyjaśnia nam jakie błędy popełniały myśląc lub mówiąc o danej sytuacji. Wyjaśnia w jaki sposób myśleć, by przyciągać do siebie dobrych ludzi, dobre sytuacje. W wieku 16 lat czytało mi się tą książkę trudno, teraz kiedy ją czytam wyciągam z niej o wiele więcej. Książka pokazała mi jak wiele jest we mnie nawyków, które sieją spustoszenie w moim życiu. Ta książka to prawo przyciągania wyjaśnione w bardzo prosty i ciekawy sposób.

SEKRET – potęga młodości

Paul Harrington

 

 

Książka również napisana w bardzo prosty i jasny sposób. Po jej przeczytaniu, jeszcze w liceum, dużo bardziej zrozumiałam to, co przeczytałam wcześniej w Sekrecie. Wszystko jest wyjaśnione dużo bardziej precyzyjnie, natrafiłam na różne akapity i nagle rozumiałam o co chodziło z czymś, co nie do końca zrozumiałam w Sekrecie. To takie uzupełnienie wiedzy, które pozwoli nam lepiej pojąć mechanizmy prawa przyciągania. Śmiem nawet stwierdzić, że autor tak prostymi słowami, trafiłby nawet do młodzieży z gimnazjum. Sekret choć też nie jest jakiś skomplikowany, to jednak na 1 rzut może się okazać cięższy od potęgi młodości. Mimo wszystko wciąż uważam, że Potęgę Młodości powinniśmy przeczytać jako drugą, dlatego, że Sekret porusza wszystko dość ogólnie, a Potęga Młodości skupia się na naszych pragnieniach, marzeniach, ambicjach, które miały początek już we wczesnej młodości, ale wraz z tykającym zegarem biologiczny, zaczęły gasnąć.

MAGNETYZM SERCA

Ruediger Schache

 

 

Magnetyzm Serca jak mówi już nam tytuł, skupia się na miłości, na uczuciach. Nie chodzi tylko o miłość, do partnera, ale też do innych ludzi, a przede wszystkim do samego siebie. Książka pokazuje nam jakie myśli i jakie podejście, może sprawiać, że na tej płaszczyźnie życia może nam coś nie wychodzić. Wstrząsnął mną rozdział o samospełniającej się przepowiedni. Zrozumiałam wtedy w jaki sposób, psułam swój związek i że sama do tego doprowadziłam. Książka przyda się wszystkim tym, którzy w swoim życiu czują się samotni, lub chcą po prostu otworzyć swoje serce nieco bardziej, tak by wpuścić do niego więcej ciepła. Ta książka po raz pierwszy sprawiła, że zapaliła mi się lampka, że moje serce jest zbyt zamknięte. Na świat, na ludzi.

 

PEŁNIA ŻYCIA

Agnieszka Maciąg

 

 

O tej książce, powstał cały osobny wpis – wyższy level szczęścia, dlatego nie będę tutaj się już zbytnio rozpisywać. Trzy książki, o których napisałam Wam przed chwilą, przeczytałam w liceum. Potem przez kilka lat, wracałam tylko do nich, ale moje życie wciąż pozostawiało wiele do życzenia. Wiedziałam, że trzeba myśleć pozytywnie, ale wciąż było we mnie dużo frustracji, jadu, żalu. Aż w końcu w ręce wpadła mi Pełnia Życia, która zapoczątkowała początek mojej przemiany… tym razem duchowej. I to właśnie tego przez te wszystkie lata mi brakowało.

Książka Agnieszki wprowadziła mnie w świat spokoju, ciszy, miłości, zdrowia, wiary, Boga. Dzięki niej nauczyłam się oczyszczać siebie ze złej energii. Wiele rzeczy, które wydawały mi się skomplikowane, nagle pojawiły się w moich oczach w zupełnie innym świetle. Agnieszka pokazała mi wartości, które wcześniej nie miały dla mnie znaczenia, a z każdą kartką rozumiałam, że to ich całe życie mi brakowało. Ta książka sprawiła, że nie chciałam już tylko myśleć pozytywnie. Chciałam stać się dobrym człowiekiem. Takim naprawdę dobrym… Ale więcej przeczytacie w moim wpisie i oczywiście … w książce :)

 

 

MOC POZYTYWNEGO MYŚLENIA

Norman V.Peale

 

 

Pełnię Życia przeczytałam jakoś w październiku 2016 roku. Od tamtego czasu nie przestawałam zadziwiać ludzi i rodziny swoją siłą i energią. Dwa miesiące później, w Boże Narodzenie, odpakowałam prezent spod choinki. Moc Pozytywnego Myślenia. Znów od niej. Od mojej mamy. To był kolejny przełom. Do książki podchodziłam kilka razy. Była dla mnie za ciężka. Nie czułam jeszcze wtedy aż takiej potrzeby bliskości z Bogiem. Wiara miała już jakieś miejsce w swoim życiu, ale nie aż takie jak teraz. Nie zmuszam się do czytania książek. Jeśli coś mi nie wchodzi, to znaczy, że to nie ten czas. Ale w końcu ten czas nadszedł, a wtedy pochłonęłam książkę w mgnieniu oka. Poza zaszczepieniem we mnie po raz kolejny wiary w to, że mogę wszystko i że wszystko sprowadza się do naszych myśli, zrozumiałam też jak ogromną role odgrywają modlitwy i kontakt z Bogiem. Dużo tekstu, dużo przykładów ludzi w różnych sytuacjach życiowych, którym pomógł autor książki Norman V. Peale – protestancki kaznodzieja i pastor. Kiedy słyszę bełkot coachów w dzisiejszych czasach, krzyczących tylko: możesz wszystko! – cieszę się, że o pozytywnym myśleniu w tak piękny i wartościowy sposób, mógł wypowiadać się Norman przez 50 lat swojego życia, zanim jeszcze pojawiłam się na świecie i że teraz jego wszystkie nauki, mogę czytać spisane w książce, którą nazywałam swoją Biblią… Moc Pozytywnego Myślenia nauczy Was jak w siebie wierzyć, jak się realizować, jak przestać się martwić i jak siać w swoim życiu tylko i wyłącznie dobre myśli… to ciężka sztuka i nawet ja nie opanowałam jej w 100%. Życie co chwilę odciąga mnie od mojej radości i nie zawsze potrafię cieszyć się pomimo przeszkód. Ale staram się. I jakoś mi to wychodzi.

 

UWIERZ I ZWYCIĘŻAJ

Norman V.Peale

Przywiązana do teorii Normana, skusiłam się na jego kolejne działo, tym razem Uwierz i Zwyciężaj. Na początku się nie polubiłyśmy. Zaczęłam czytać ją w jakimś słabszym okresie, w którym udzieliło mi się podejście sfrustrowanych realistów, zmęczonych życiem: to tak nie działa. Kiedy nie mamy w sobie krzty wiary i jakiejś mobilizacji, nawet najlepsza książka może mieć problem by z nas coś wykrzesać. Ale również jak przy poprzednich. Dałam sobie czas, aż w końcu w odpowiednim momencie wróciłam i łyknęłam całość. Nie od razu. Nauczyłam się już, że żeby osiągać duże efekty, książkę trzeba sobie dawkować, tak by każdego dnia nas czegoś uczyła.

Uwierz i zwyciężaj pozwoliła mi nabyć nowe podejście, przede wszystkim w kwestiach zawodowych, choć nie tylko, bo książka zahacza też o szczęście w życiu małżeńskim, co również pozwoliło mi rozwiązać wiele swoich problemów. Książka nauczyła mnie nowego wymiaru pewności siebie. Zrozumiałam jak wiele krzywdy wyrządzał mi kompleks niższości i uwolniłam się od strachu, który blokował mnie przed podejmowaniem niektórych decyzji.

 

POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI

Joseph Murphy

 

 

 

 

 

Po podstawowych lekturach wyjaśniających czym jest prawo przyciągania i jak funkcjonuje, wzbogaconych o rozbudowane techniki zahaczające o modlitwy np. w Mocy Pozytywnego Myślenia, można spróbować zabrać się za coś bardziej „zaawansowanego”. Ja postawiłam na Potęgę Podświadomości autorstwa Josepha Murphiego – doktora religioznastwa, filozofii i praw, a także prekursora pozytywnego myślenia. Autor w swojej książce opiera się na sile podświadomości. Wyjaśnia czym ona jest i w jaki sposób za jej pomocą możemy się pozbyć problemów i przeciwności, które nie pozwalają nam osiągnąć swoich celów i marzeń. Książka nie nadaje się na przeczytanie dla osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z pozytywnym myśleniem – tak mi się wydaje. Temat podświadomości jest bowiem już czymś znacznie głębszym i skomplikowanym ( na 1 rzut oka) i może zamiast zachęcić do zmiany życia – odstraszyć. Potęga podświadomości porusza wszystkie tematy związane z życiem. Związek, strach, wybaczanie, rozwody, biznesy. Ostatnio powiedziałam koleżance, że w tej książce jeśli się bardzo chce, znajdzie się chyba rozwiązanie każdego problemu. Niesamowity jest rozdział o podświadomości, która może wyciągnąć z alkoholizmu. Genialne. Nieważne w czym szukacie ukojenia, jaki problem chcecie rozwiązać – jeśli jesteście już gotowi na coś cięższego – ta książka jest dla Was. Mnie, nauczyła ona przede wszystkim niesamowitych tajników, które mają działanie, czasem mam wrażenie wręcz magiczne. Nauczyłam się mocniej wykorzystywać swoją podświadomość do polepszania jakości swojego życia. Nie zawsze mi wychodzi, bo nie zawsze mam w sobie wystarczająco dużo motywacji. Ale jak już wychodzi – to wiem dlaczego…

MILION CUDOWNYCH LISTÓW

Jodi Ann Bickley

 

 

Tutaj coś trochę innego od pozostałych pozycji. To również książka od mojej mamy. Napisana przez niesamowitą dziewczyną, która zachorowała na zapalenie mózgu. To nie jest książka w stylu: zachorowałam, odnalazłam Boga i już wszystko jest pięknie. Tutaj nie ma czegoś takiego. Autorka otwarcie przyznaje, jak zapalenie mózgu zrujnowało jej życie i jak wiele musiała przecierpieć, ale w tym wszystkim pokazuje jak nawet najbardziej gówniane sytuacje, można przekuć w coś dobrego. Piękna historia, cudowne wnioski. Dobra lektura dla każdego, kto szuka słońca w swoim szarym życiu i dla każdego kto potrzebuje wstrząśnięcia, by docenić to co ma.

 

 

REGINA BRETT

 

Bóg nigdy nie mruga

Jesteś cudem

Kochaj

Bóg zawsze znajdzie Ci pracę

 

 

Regina i jej książki okazały się najbardziej zdroworozsądkowymi, które również poruszają wszystkie aspekty życia i jego problemy. Przepadłam w tych książkach totalnie i chłonęłam jedna za drugą. Gdybym miała złotą rybkę, poprosiłabym ją o jeszcze kilka zbiorów felietonów Reginy, bo dzięki nim, najzwyczajniej w świecie, lepiej się żyje. Totalnie luźne i normalne podejście do życia, do Boga. O ile z czasem zrozumiałam, że ciężko żyć bez dopuszczania siebie złych myśli i bez martwienia się ( od czasu do czasu), tak Regina pozwoliła mi się z tym wszystkim pogodzić, a mimo to czerpać z życia, skupiać większą uwagę na radości, miłości, wierze. Autorka pokazuje idealne wypośrodkowanie, sprawia, że to co do tej pory było trudne, nagle w naszych oczach staje się proste i zrozumiałe. Te cztery książki Reginy to najlepsza na świecie terapia DLA KAŻDEGO. Prosty język, cudowne felietony oparte na życiu, na prawdziwych historiach. O ile czasem przy Mocy Pozytywnego Myślenia czy Potędze Podświadomości, mój umysł mówił mi: to jest już przesada! – tak tutaj tego nie ma. Cudowny złoty środek. Książki Reginy powinny być obowiązkową lekturą w szkołach, bo przez tak krótki czas, nauczyły mnie więcej niż przez 20 lat życia, nauczyciele, rodzina, przyjaciele itp. Kocham Reginę i kocham jej książki, które choć odnoszą się do Boga, wcale nie są książkami tylko i wyłącznie o wierze. Teksty dotyczące stricte wiary w Boga w książce, to najbardziej normalne podejście do wiary z jakim się spotkałam. Kiedy czasem piszą do mnie czytelniczki, które są naprawdę radykalnymi katoliczkami, zaczynam rozumieć, że totalnie odstaję od sposobu ich postrzegania świata i reguł, jakimi rządzą kościołem. Regina ze swoim postrzeganiem Boga, trafi zapewne dużo bardziej do serc ludzi, którzy błądzą w Jego poszukiwaniu, niż radykalni katolicy, dla których istnieje tylko białe albo czarne. Regina – mam nadzieję, że wiesz jak wiele dobrego czynisz w życiu tych, którzy Cię czytają. Dziękuję!

 

 

 

 

 

 

Na dzisiaj to tyle. Obecnie mam rozpoczęte trzy różne książki, które na pewno znajdą się w kolejnej części tego wpisu. Chcę Wam jednak na zakończenie jeszcze coś napisać. Książki to nie są złote recepty na udane życie. To zbiory wskazówek, przykładów, wyjaśnień – nie musimy brać wszystkiego na 100%. Wyciągajmy to co dla nas dobre. Nie zmuszajmy się do robienia wszystkiego co mówi książka. Do niektórych książek się dojrzewa. Trzeba do nich wracać, by za każdym razem wyciągnąć z nich coś dobrego. Nie zrywajcie się po przeczytaniu kilku zdań: teraz zmienię swoje życie! Spokojnie, na luzie, zacznijcie je zmieniać, bo jeśli zbyt wiele energii poświęcicie na jaranie się tym, że teraz już będzie pięknie – to po kilku dniach wszystko spadnie, opadnie i znów zwątpicie. Treści zawarte w powyższych książkach to nie są magiczne receptury, które odmienią Wasze życie w kilka tygodni. Zmiana samego siebie i swojego życia na pełniejsze, bardziej wartościowe, to długotrwały etap. Właściwie trwa to całe życie. Musimy wciąż umacniać się w wierze, wciąż się doskonalić, pracować nad sobą, nad ograniczaniem złych emocji takich jak żal, nienawiść. Praca nad sobą to wiele różnych etapów i wierzcie mi, że nie wszystkie będą się Wam podobać. Ale warto. Warto to robić, bo tylko mając w sobie dobrą energię i posiadając wiedzę jak żyć, by dobrze nią zarządzać – można osiągnąć pełnię szczęścia i poczucie spełnienia.

Nie wyobrażam sobie życia bez książek tego typu. Pozwalają mi przetrwać chwile zwątpienia, wierzyć, kiedy najmniej mi się to udaje. Pozwalają mi wydobywać z siebie dobro, czynić dobro i dostawać dobro. Jestem w pełni zakochana w swojej podróży, w odkrywaniu samej siebie, swoich możliwości. I zawsze będę pamiętać o tym, kiedy to się zaczęło. Zawsze będę wdzięczna mojej mamie, która to wszystko zapoczątkowała. Mojej pracy, dzięki której miałam okazję recenzować książkę Agnieszki Maciąg. Autorom wszystkim książek, który do mnie dotarli i pozwolili mi się zmienić. Wam – czytelnikom – którzy wielokrotnie dziękowaliście mi za moje wpisy, opisywaliście swoje historie, obdarzyliście mnie zaufaniem. Mieć świadomość, że można swoje szczęście mnożyć, dzieląc się nim, jest niesamowita. Czyńmy dobro. Wybierzcie książki idealne dla Was, podsuwajcie je swoim znajomym, rodzinie. Wspinajcie się na wyżyny swoich możliwości i nie ustawajcie w swojej podróży w głąb siebie. Bądźcie dobrymi ludźmi i róbcie wszystko, by lepiej zrozumieć siebie, życie i innych ludzi…

Życzę Wam wszystkiego co najlepsze i mam nadzieję, że tak długo wyczekiwany przez Was wpis, poruszy Wasze serca, skłoni do przemyśleń, do zmian… Cieszę się, że tak wiele osób, już przed tym wpisem kupiło książki z mojego polecenia – wielokrotnie widzę Wasze oznaczenia na instagramie, w których otwarcie piszecie, że tak! Kupiłyście! To cudowne, że nie zapominacie o osobach, które w jakiś sposób przyczyniły się do Waszych zmian. Jestem za to ogromnie wdzięczna :*

PS: Nie mogę doczekać się już kolejnej części tego wpisu, a Wy?! :)