Styczniowi ulubieńcy – kosmetyki Mustela dla dzieci.

29 stycznia 2017

Szczerze mówiąc, brakowało mi na blogu jakiś podsumowań kosmetycznych – często w moje ręce wpada wiele kosmetyków wartych polecenia i doprawdy nie wiem czemu nigdy o nich nie pisałam. Pora to zmienić! Dziś skupimy się jednak na kosmetykach dla tych najmłodszych.

Kosmetyki Mustela

– bo o nich mowa, wpadły w nasze ręce jakoś na początku grudnia. Wtedy to właśnie zaczął się u nas sezon chorobowy, podczas którego polegli wszyscy domownicy. W styczniu, kiedy wszyscy doszli do siebie, zaczęliśmy testowanie nowych kosmetyków Polci. Z kosmetykami Mustela, miałam do czynienia po raz pierwszy. W grudniu, w jednym ze wpisów, wspomniałam Wam o wodzie perfumowanej dla dzieci Musti. Po wodzie, do codziennej pielęgnacji Polki, zaczęłam używać kolejnych nowości, które czekały na swoją kolej w szafce.

 

 

Zobaczcie co to takiego, a przede wszystkim przeczytajcie czy warto w takie kosmetyki się zaopatrzyć. Kosmetyki podzieliłam na cztery kategorie: oczyszczanie, kąpiel, pielęgnacja skóry, ochrona.

 

 

OCZYSZCZANIE

Woda oczyszczająca bez spłukiwania

 

 

 

 

 

Ta buteleczka zawiera w sobie płyn, który pełni taką samą funkcję jak… nawilżone chusteczki. Jest to woda, którą możemy oczyścić skórę dziecka, co najważniejsze – bez spłukiwania! W skład wody wchodzi łagodzący wyciąg z aloesu, który łagodzi podrażnienia i daje ukojenie dla delikatnej skóry maluszka. Przyznam, że w czasie ostatniej podróży, duże opakowanie chusteczek zamieniłam właśnie na tą buteleczkę. Wodą możemy oczyścić całe ciało dziecka ( brzuszek, pośladki, stópki), ale także twarz. Woda niesamowicie odświeża, ale przede wszystkim nie pozostawia po sobie śladu, który moglibyśmy wyczuć i który dawałby poczucie dyskomfortu.

KĄPIEL

Żel do mycia

 

 

 

Kąpiel to dla dziecka niesamowita frajda, bardzo często już od pierwszych dnia życia, kiedy to doznania z wanny z ciepłą wodą, przypominają maluszkowi jego życie w brzuszku mamy. Obecnie kąpiele to już element codziennej zabawy, oczywiście z naciskiem na dokładne umycie całego ciałka, a nie tylko „moczenie się”. O ile szampony i płyny do kąpieli, są nam znane od dawna, tak żel do mycia jest dla nas nowością, która stała się hitem codziennych kąpieli. Żel w tej buteleczce, nie ma w sobie dodatku mydła i w delikatny sposób oczyszcza zarówno skórę jak i głowę naszego dziecka.

Pola sama już wyciska sobie odrobinę żelu na rączkę i myje nim całe ciało, po czym znów zanurza się w wodzie i zmywa wszystko wodą. Składnik, który odpowiada za nawilżenie i złagodzenie to prowitamina B5. Jest to składnik znany większości z nas – odpowiada za intensywne zmiękczanie, nawilżenie czy elastyczność naskórka. Działa kojąco i łagodząco na podrażnienia skóry ( nie tylko dziecka). Najfajniejszą zaletą tej prowitaminy jest jej wpływ na włosy – stają się one dzięki niej bardziej błyszczące i łatwiej się je rozczesuje.

 

PIELĘGNACJA SKÓRY

Mleczko do ciała

 

 

Odkąd pamiętam, pielęgnacja skóry to taki mega fajny czas. Czas zaraz po kąpieli, kiedy maluszek ( nawet już ten większy) leży spokojnie i relaksuje się, podczas gdy my wysuszone już ciałko delikatnie masujemy i wmasowujemy w nie przykładowo jakiś balsam. Dla dziecka to czas fajnego odprężenia, zarówno psychicznego jak i fizycznego. Wmasowując kosmetyk w skórę dziecka, nie tylko dbamy o higienę, nawilżamy skórę, ale poprawiamy też krążenie.

Od jakiegoś czasu skóra Polki, zwłaszcza nóżki stała się strasznie przesuszona – mleczko do ciała z Cold Cream, jest w takich przypadkach idealne, bo  przeznaczone właśnie do tego typu skór. Skóry, która z natury jest sucha, lub skóry, która tak jak u Poli, staje się przesuszona, zależnie od danego okresu. Największy plus mleczka to jego szybkie wchłanianie się w skórę. Nic tak nie działa mi na nerwy jak balsamy czy mleczka, które nie dosyć, że wchłaniają się strasznie wolno, to jeszcze pozostawiają skórę dziecka z niefajnym uczuciem „lepkości”. Ciałko jest po takim „zabiegu” miękkie i delikatne w dotyku. Mleczko zawiera w sobie ceramidy, które UWAGA – naturalnie występują w … naskórku!

 

OCHRONA

Sztyft ochronny z Cold Cream

 

 

 

 

Ten produkt, notorycznie podkradam swojemu dziecku. Ba! Już myślałam, że przechwyciłam go na stałe, ale Polci jest on potrzebny raczej bardziej… ;) Podeszłam do niego sceptycznie, sama nie wiem czemu. Jak się później okazało, na bok odłożyłam wszystkie balsamy do ust znanych, wiodących firm. To jest moje małe, niezastąpione cudo. O ile można je stosować w celach ochronnych i pielęgnujących praktycznie na całej twarzy: policzki, usta, czółko, nosek – tak my z Polką stosujemy go najczęściej jak pomadkę – na usta. Z ręką na sercu Wam coś napiszę – pożegnałam się z problemem spierzchniętych, popękanych ust. Polcia za to, stosuje go nie tylko na ustach, ale też na policzkach i brodzie, które bardzo często w okresie zimy są podrażnione i czasem nawet ją bolą. A właściwie bolały, bo od czasu stosowania sztyftu, całe szczęście, pożegnałyśmy ten problem. I chyba dlatego to mój faworyt jeśli chodzi o kosmetyki Mustela, które miałam okazję poznać i przetestować.

 

 

 

Kosmetyki Mustela, które opisałam powyżej, okazały się przydatne zwłaszcza w zimowym okresie, kiedy skóra Polki mocno się przesusza, momentami zaczerwienia. Jestem typem osoby, która sceptycznie podchodzi do nowości. Jak już coś poznałam kilka lat temu, to nie widzę powodu, by to zmieniać – nawet jeśli ktoś mi mówi, że istnieje coś lepszego. Cieszę się, że tym razem się skusiłam i zrozumiałam, że czasem warto odłożyć na bok „sentyment” i dać się porwać nowemu. Ja czuję się porwana, ale całkiem mi z tym dobrze. Jestem mega podekscytowana, że na tym blogu swoje miejsce znalazły kolejne produkty, które mogę Wam – mamom – polecić z ręką na sercu. Każdy maluszek i każda skóra jest inna, ale mam nadzieję, że i u Was efekt będzie podobny jak u mnie. Po więcej informacji na temat tych, jak i innych kosmetyków Mustela, możecie zajrzeć tutaj. Ja osobiście przymierzam się teraz do kolejnych produktów, między innymi do szamponu.

A wy jak dbacie o skórę Waszych maluszków? Używacie kosmetyków, czy może tylko zwykłej wody? Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby, na to, by skóra była nawilżona i nie była podatna na przesuszenia i podrażnienia? Jestem ciekawa Waszych opinii i sposobów!

 

„Zadbaj o swoje ciało. To jedyne miejsce, jakie masz do życia.”
 Jim Rohn

  • Ewelka

    Alicja, modelkę to masz pierwsza klasa :) Nigdy jakoś nie przepadałam za takimi wpisami u innych blogerek, ale u Ciebie nawet w takim poście czuć taką autentyczność i lekkie pióro, że chce więcej hehe, ale dorosłych kochana :)

    • Jejuuu – takie komentarze to dla mnie największy dowód na to, że dobrze iść swoim torem, nie patrząc na innych mega Ci dziękuję za ten komentarz!!! :* Zawsze mam stres przy takich wpisach, bo zaraz ktoś wyrzyga, że a to reklama, a to sponsorowane, a to ściema… a tu takie słowa przy takim wpisie! Dziękuję no! <3

  • Agata Matusik

    Uwielbiam Poldeczka no <3 <3 <3 JEST PRZESŁODKA <3 Co do Musteli – znam i również uwielbiam!!! Co prawda tych produktów akurat nie znam, ale nic straconego, z chęcią wypróbuję sztyft ( DO UST oczywiście :D :P ) iii…. i ten płyn co to chusteczki nawet zastąpi! No bajer, łapki mogę sobie sama umyć też, prawda? :D Mogliby jakieś mniejsze flakoniki wymyślić, bo ja już nie wiem jakie duże torby mam kupować na wyprawy z dzieckiem :D :D :D Pozdróweczki Alka! :*

    • Sztyft musisz mieć, koniecznie kup! :) Łapki też umyjesz :P A wersja mini by się przydała, moje torby też bez dna :D

  • Fajnie zdjęcia i cudowna młoda dama. Mnie zaintrygował ten sztyft jedziemy na narty i chętnie go kupie.

  • kama

    ja na poczatku uzywalam tylko czegos do pupki, ale ostatnio sama zaczelam sie balsamowac i dzieci tez zaczelam – mimo wszystko, dla mnie ten sztyft rewelacja widze ze nie tylko mi przyapdl do gustu

    • Noo nie jesteś jedyna, sztyft podbił serca wielu! To mówi samo za siebie :*

  • M.

    Koniecznie wypróbuj szampon ! ;)

  • baska

    jak urodzil sie Stas to przez jakis czas tylko woda szare mydlo, chusteczki i puderek na pupe, a teraz tez wlasnie przepadlam z balsamami itp, a Stas bardzo lubi to wieczorne masowanie . przyznam, ze mustela obilo mi sie o uszy, ale sama jeszcze nie mialam, raczej nivea krolowala choc mam wrazenie ostatnio ze zima nie sluzy…

    • Ja tak samo, słyszałam o Musteli, ale jakoś nigdy nie kupiłam, a teraz poznałam i już wiem, że będzie na mojej półce zawsze!

  • Natalia Woźniak

    Polcia <3 <3 <3

  • ewka

    znam, lubię , polecam również :) bedziesz pokazywac kosmetyki te co na instastory, ale tutaj? moze juz cos przetestowalas i warte polecenia?

  • Basia Potocka

    Ja o Musteli się dowiedziałam, gdy szperałam po necie za jakimś dobrym preparatem na ciemieniuchę. Kupiłam szampon w piance na próbę. Z ciemieniuchą w sumie ciągle walczymy, chyba musiałabym obciąć Bartkowi włoski, żeby łatwiej się jej pozbyć :/ no ale szampon i tak używamy bo jest wydajny, ma lekką konsystencję przez tą piankę i łatwo się spłukuje. Nooo ale z naszym problemem sobie nie radzi..

  • Mira W.

    Alu, jeśli wypróbowałabyś szampon to daj proszę znać, czy włosy się po nim szybko nie przetłuszczają i czy łatwo się po nim je rozczesuje. Proszę! Ja już próbowałam wiele różnych firm, ale nic nie spełnia moich oczekiwań :(