Kobiecość to coś więcej niż cycki i tyłek

17 czerwca 2018

Gdybym dziś usiadła obok siebie sprzed kilku lat… nooo… mówiąc konkretniej obok Alicji w wieku lat 16 – chyba bym się z tą laską nie dogadała.

Ja wiem. Życie zmienia nas wszystkich. Dojrzewamy, zmieniamy poglądy. Ale to jak skrajnie różnię się od siebie z tamtych czasów, jest dla mnie czasem wręcz niewiarygodne. Moja niska samoocena i brak wiary w siebie, powodował u mnie w tamtym czasie myślenie, że jedyne co może się spodobać we mnie chłopakom, to cycki wywalone na wierzch i tyłek w obcisłych legginsach. Dzisiaj wcale się nie dziwię łatce, którą często mi przypinano, głównie przez zazdrosne dziewczyny. Nie uważałam się za mądrą i inteligentną, a swoich zalet nie pokazywałam z klasą. Nie wiedziałam, że można inaczej, że to dla mnie niedobre. Nie wiedziałam, że w taki sposób, chłopaka zaciąga się ewentualnie do łóżka, a nie przed ołtarz. Nikt mi tego nie wyjaśnił, nikt ze mną o tym nie porozmawiał. Nikt nie wprowadził mnie w świat damsko-męski. Nikt. Wszystkiego musiałam nauczyć się sama, a kosztowało mnie to wiele, bo po drodze musiałam zaliczyć sporo fuck-upów, żeby wreszcie dojrzeć i wydobyć z tej tandetnej i z pozoru łatwej dziewczyny – wartościową kobietę, która ma szacunek do samej siebie i zna swoją wartość.

 

SEKSI NIE ZNACZY WYZYWAJĄCO

 

Jeszcze do niedawna, próbując sobie polepszyć samoocenę, inwestowałam w staniki push-up i szukałam jak najkrótszych miniówek. No bo jakże inaczej wyglądać jak rasowa kobieta, za którą mężczyźni wodzą wzrokiem. Naoglądałam się instagramowych kadrów z długimi do nieba nogami, obłędnymi szpilkami i taliami osy. Naoglądałam się skąpych, wyzywających ubrań i myślałam, że tylko w taki sposób, można wydobyć z siebie kobiecość. Później z upływem czasu, zaczęłam inspirować się kobietami, które są tak seksowne i kobiece, a wcale nie wyglądają jakby właśnie uciekły z klubu go-go. Wręcz przeciwnie. Mają klasę i nie potrzebują do tego nawet szpilek. Wtedy właśnie zrozumiałam, że kobiecość to nie tylko cycki i tyłek. To coś znacznie więcej. To pewność siebie wypisana na twarzy. To umiejętność podkreślenia swoich walorów, a nie ich 100% wyeksponowania. To umiejętność ubrania się tak, by być subtelnie seksowną, a nie wyzywającą.

 

 

 

ZNAJDŹ SWOJE DOBRE STRONY I WYRÓB SWÓJ STYL

 

Kiedy odnalazłam swoje dobre strony, zrozumiałam, że nie trzeba mi szpilek i shortów odsłaniających pół tyłka żeby pokazać, że jestem piękną kobietą. Tak. Jestem piękna. Uczę się tej miłości do siebie każdego dnia. Nie ważne, czy jestem w dresie, szpilkach, czy adidasach. Totalnie bez bicia, przyznam się Wam też do tego, że w przeciwieństwie do mojej mamy, nigdy nie umiałam łączyć odpowiednio ubrań, nigdy nie umiałam dobrać czegoś, w czym będę dobrze wyglądać. Dopiero tutaj, w Warszawie, zaczęłam się w tym trochę wprawiać. Przymierzam, kombinuję, obserwuję ludzi na ulicy i pomału wypracowuję sobie swój styl, w którym jest mi dobrze, wygodnie, a jednocześnie kobieco.

Wciąż jestem na bakier z modą i wkurzam się w sklepach, bo nie wiem do końca czy dana rzecz jest dla mnie korzystna – ale wierzę, że z roku na rok będę coraz bardziej świadoma swoich wyborów i wyrobię w sobie styl, który pozwoli mi czuć się kobietą, bez konieczności zbytniego epatowania kobiecością.

 

 

 

 

KOBIECOŚĆ TO ŚWIADOMOŚĆ WŁASNEGO CIAŁA

Kobiecość jest dzisiaj dla mnie świadomością własnego ciała. Najlepiej czuję się z samą sobą wtedy, kiedy trzymam się swoich własnych zasad i czuję się po prostu zdrowo. Niekoniecznie muszę mieć sześciopak, ale nauczyłam się kochać swoje proste łydki, małe cycki i duży tyłek – nie muszą być super umięśnione, ale ważne, że w miarę zdrowo wyglądają i nie porasta ich sam tłuszcz. Dziś moja kobiecość siedzi przede wszystkim w mojej głowie. Bo jakby nie patrzeć – wszystko zaczyna się w głowie. Kiedy w miarę wszystko sobie w niej poukładamy, wszystko inne też wróci do normy.

 

Zdjęcia powstały we współpracy z Footway. Butki, które mam na sobie to moje pierwsze adidasy od lat – mega wygodne, dość unikatowe, mieniące się delikatnym srebrnym kolorkiem. Element na pięcie sprawia, że są trochę takie „łobuzerskie” i z pazurem. Śmigam w nich praktycznie codziennie i o dziwo, pasują do wszystkiego co noszę.

 

 

 

 

Przy okazji robienia fot, chciałam Wam też pokazać moje hity od Natural MojoPure Body i Vital Protect. Produkty od NM są ze mną już od ponad roku i mega ułatwiają mi utrzymywanie wagi, lub w razie konieczności jej zrzucenie. Kto mnie zna ten wie, że wiele z produktów takich jak np. Fit Caps, wożę ze sobą w walizce przy okazji każdego wyjazdu. Oczywiście moim numero jeden jest flagowy produkt czyli szejki – obecnie na topie smak Vanila w wersji dla wegan ( właśnie jest na ten smak duże promo ). Na hasło MAMALA25 macie 25% zniżki na wszystko w Natural Mojo.