Klapsy? Tylko dla dorosłych!

20 maja 2016

Klapsy – niezmiennie zadziwia mnie fakt, że ilekroć w internecie pojawia się ich temat – ludzie gotowi są wydrapać sobie oczy z powodu odmiennego zdania. Tylko jak w temacie przemocy zdania mogą być w ogóle podzielone?

Kiedy dorosły uderzy dorosłego – reagujemy! Kiedy dziecko uderzy dorosłego – reagujemy. Kiedy rodzic uderzy dziecko – jedni zareagują, inni powiedzą, że to w imię zasad. Klapsy to dla niektórych norma. Dziecko trzeba wychowywać, a cóż zdyscyplinuje je bardziej niż… no właśnie niż co? Strach, upokorzenie? Tak – to właśnie niesie ze sobą przemoc.. Począwszy od klapsa, skończywszy na uderzeniu w twarz.

Dwa razy. Dwa razy w życiu byłam świadkiem publicznego uderzenia dziecka w tyłek. Takiego uderzenia, pod którego wpływem dziecku uginają się z bólu nogi. Pierwszy raz pamiętam jak przez mgłę, akcja była dość szybka. Nie miałam dzieci, poczułam totalne wkurzenie, ale nie zareagowałam. W tyłek przyłożyła swojej córce, wściekła mama. Wściekła, bo dziecko wchodząc do marketu miało czelność marudzić. Za drugim razem nie przeszłam obojętnie. Wyczulona na krzywdę dziecka, będąc już matką, zareagowałam od razu. Ojciec, dwójka dzieci na rowerkach, pies na smyczy. Dziecko za wolno jechało na rowerku, zatrzymywało się – no wiecie, a ojciec się spieszy! Co więc zrobił? Szarpnął dziecko siedzące na rowerku, a następnie przyłożył w tyłek tak, że dziecko upadło i zalało się łzami. Żałuję, że tylko na pouczeniu wtedy skończyłam…

Powyższą sytuację opisałam na facebooku. Nie przewidziałam jednak jednego… że klapsy, że przemoc ma swoich zwolenników. Bo klaps to przecież nie przemoc. To forma wychowania. To ułatwienie… Ręce mi opadły. Nie przemówił do mnie ŻADEN argument, bo słowa, które czytałam nie były dla mnie argumentem, a absurdem.

” Ja też dostawałam na dupę i żyję” – super! Ja kiedyś sięgnęłam po narkotyki i też żyję – czy to czyni branie narkotyków dobrą rzeczą? Ale rozumiem! Przyznanie się przed samym sobą, że nasze dzieciństwo wcale nie było takie piękne jak sobie wmawiamy, mogłoby być bolesne… spoko.

” Kiedyś przynajmniej ludzie czuli respekt, a teraz bezstresowe wychowanie, zero klapsów i dzieci za kilka lat założą Ci kosz na łeb” – pojęcie bezstresowego wychowywania to najgłupszy argument przytaczany za każdym razem przez zwolenników bicia. Nie wiem, na prawdę nie wiem jak można być aż tak ograniczonym by nie umieć rozgraniczyć dwóch różnych rzeczy. O ile istnieje pojęcie wychowania bezstresowego, to nie jest to wcale wychowanie, w którym nie ma żadnych zasad. Mówienie o sytuacjach, gdzie dzieci robią co chcą to BRAK WYCHOWANIA… a to bezstresowe – wg mnie nie istnieje. Nie da się w życiu dziecka uniknąć stresu i nie da się trzymać go pod kloszem, by nie miało styczności ze światem zewnętrznym, który jest stresujący sam w sobie. To, że nie biję dzieci nie jest równoznaczne z tym, że ich nie wychowuję. Wychowuję, ale nie idę na łatwiznę poprzez wywoływanie w dziecku strachu.

” Jakby mi się dziecko położyło w markecie na podłodze i zaczęło się drzeć, od razu bym mu przyłożyła” – takie coś może powiedzieć albo ktoś kto nie ma dzieci, albo kto je ma, ale w ogóle się z nimi nie liczy. Dla dziecka pierwsze lata życia to NOWOŚĆ. Każdego dnia uczy się czegoś innego. Furie w markecie mogą dziwić kogoś kto nie ma dzieci, ale nie rodziców. Emocje – siedzą w każdym z nas i prowadzą do dziwnych zachowań. Pod ich wpływem dorośli robią różne rzeczy, jakim więc cudem dziwimy się dzieciom? Dzieciom, które w napadzie furii, która dla nas jest kaprysem walczą właśnie ze swoimi emocjami, których same nie rozumieją…

” Czasem klaps jest potrzebny, jak tłumaczenie nic nie daje” – czy ktoś kiedykolwiek powiedział, że wychowanie dziecka jest proste? Że wystarczy wytłumaczyć dwa, trzy razy i dziecko zrozumie? Nie. Dziecku czasem trzeba coś tłumaczyć kilka miesięcy i konsekwentnie pokazywać co wolno, czego nie wolno. Wychowanie dziecka to tysiące godzin spędzonych na tłumaczeniu dlaczego, po co, jak i czemu. Jak inaczej miałoby to wszystko pojąć.

Czy kiedy niechcący porysujesz facetowi auto, mimo że setki razy tłumaczył Ci jak masz cofać – czy to, że Cię uderzy, sprawi, że zrozumiesz? Auta już więcej nie zarysujesz, bo za każdym razem kiedy będziesz cofać, nie będziesz sobie przypominać jego wskazówek jak to robić, a przypomnisz sobie co czułaś, gdy Cię uderzył, upokorzył, a jednocześnie zastraszył. To samo tyczy się dzieci – przeczytałam w sieci nie raz, że dziecko po uderzeniu stało się posłuszne – brawo Ty! Super, że posłuszność to w tym wypadku tak naprawdę strach – strach przed własnym rodzicem. Na czym Ci rodzicu zależy? Na tym, żeby dziecko zrozumiało DLACZEGO tak nie wolno robić, czy na tym, żeby tego nie robiło bo znów mu się dostanie…?

KLAPS = przemoc. Przemoc to pójście na łatwiznę. To nasze nieradzenie sobie ze swoimi emocjami. Skąd to wiem? Bo sama czasem już sobie z nimi nie radzę. Kiedy jesteśmy doprowadzani do furii, tracimy zdolność myślenia zdroworozsądkowego. Miotają nami emocje i właśnie kiedy tak się dzieje, tysiące rodziców zaciska zęby i ręce, które nas najzwyczajniej w świecie swędzą. W tym momencie rodzice dzielą się na dwie grupy. Pierwsza z nich to grupa tych rodziców, którzy zacisną zęby i doskonale będą wiedzieli, że to oni sobie ze sobą nie radzą, bo nie mają już sił. To grupa tych rodziców, która w tym momencie wie, że granicy przekroczyć nie wolno. Druga grupa to ta, która raczej zbytnio nie myśli – swędzi rączka, więc tą swędzącą rączką funduje dziecku ból. Czasem pogarsza on sytuację, czasem staje się rzecz niesamowita! Dziecko milczy. Upokorzone, zranione przestaje marudzić i wymyślać. I kiedy w tym momencie rodzice patrzą w jego oczy – jest wtedy jeszcze szansa, że te oczy powiedzą rodzicowi wszystko – powiedzą mu jak bardzo źle zrobił. Jest wtedy szansa, że ten rodzic, nigdy więcej już tego nie zrobi. Znam takie przypadki… niestety ból w oczach dziecka nie zrobi wrażenia na każdym. Niektórzy będą iść w zaparte już do końca, że przemoc czyli również klapsy, to część wychowania i swój błąd będą wciąż i wciąż powtarzać.

Czy warto reagować? Czy warto wciąż tworzyć akcje, apele, pisać o tym, że klapsy są złe? Tak. NIGDY nie ingeruję w to jak rodzice wychowują swoje dzieci. Z wyjątkiem sytuacji, w których mamy do czynienia z przemocą fizyczną bądź psychiczną. Jeśli jakikolwiek apel, jakakolwiek akcja, jakikolwiek wpis, może uchronić chociaż JEDNO dziecko… to już jest warto.

A klapsy? Niech będą dla nas tylko wspomnieniem gorących nocy w sypialni, a nie upokorzenia z dzieciństwa.

 

dziecko

 

lody

 

klapsy

 

torba klapsy

 

Torbę z hasłem „Klapsy tylko dla dorosłych” dostaniecie tutaj.

Kocham. Nie daję klapsów.

  • Klapsy… Fuj!

  • Iza

    Brawo!!!

  • Edyta Sobieraj

    Dostałam w dzieciństwie i zgadzam się z Tobą w stu procentach. Nawet jak dzieciak udaje, że nic sobie z tego nie zrobił, to zrobił… ;) A nawet jeśli nie w co wątpię, to nadal nie oznacza to, że jest to słuszne. Świetnie to ujęłaś.

  • emila

    tez kiedys bylam swiadkiem jak mamusia uderzyla dziecko. odsunelam od niej dziewczynke i powiedzialam dlaczego to robi, troche postraszylam policja, koniec koncow nie zadzwonilam… nie wiem czy dobrze zrobilam, bo cholera wie co sie dzialo pozniej…

    • O jezu, takie sytuacje są straszne! :( Człowieka ogarnia jakiś paraliż… :/

  • Weronika

    Popieram w 100%!!! świetny wpis :)

  • Ilona

    Podpisuje sie wszystkimi konczynami! :)

  • sara W.

    torba świetna!!! :O :D ludzie zerkali? :D

    • Haha, a nie wiem, nie paczę na ludzi :D Pewnie zerkali :D

  • Ewa M.

    Również raz byłam świadkiem i również zwróciłam uwagę, długo jeszcze patrząc na oddalającego się sprawcę zamieszania… :( Słaba sytuacja, cała się trzęsłam, a najgorsze potem jest to rozmyślanie… co się tam w domu dzieje… :( Akcje i apele potrzebne więc jak najbardziej!!!

  • Monika

    Święta racja! Torba fajna.

  • Basia Potocka

    Klaps to nic innego jak bezradność..najłatwiejszy sposób na „wychowanie”… :/ NIE! NIE! I JESZCZE RAZ NIE!

  • Marlena

    Najbardziej irytują mnie bezdzietni, którzy doradzają rodzicom bicie – w temacie dzieci to oni niech się lepiej nie wypowiadają…

  • Nie wiem o co kaman z tymi klapsami? Czy ktoś naprawdę wierzy w te brednie, że bicie dzieci pomaga w wychowaniu? Przecież to absurd! Przemoc działa krótkoterminowo, a ryje psychikę na całe życie.

  • Piotr Kaleta

    czytam i mysle sobie jak ja bym zareagowal widzac scene jak rodzic daje klapsa dziecku? bardzo pouczajacy wpis ! sciskam was

  • Pingback: Ze Źródeł #74 » kubaosinski.eu()