Kim jesteś, a kim chciałbyś być?

1 grudnia 2014

Ile mieliście lat kiedy doszło do Was kim chcecie być i co w życiu robić? Kiedy w końcu dowiedzieliście się co kochacie? Zapewne są tutaj osoby, które wiedziały już od dawna co jest ich pasją, są też osoby, które dowiedziały się o tym dopiero po nietrafnym wyborze studiów, a są też takie jak ja…które wciąż szukają, wciąż nie wiedzą. Niby robię coś co kocham, ale nie wiem do końca czy to jest TO. To frustrujące prawda?

19 lat – tyle lat mamy kiedy kończymy liceum i dokonujemy wyboru studiów. Tak, tak, posypią się zaraz wszystkie komentarze buntowników, że na co komu studia jak i tak trzeba po nich zapieprzać w macu. Powodzenia z takim podejściem do życia. Ja jednak wolę mieć zabezpieczenie w formie tego nędznego dla wielu papierka, którym rzekomo można sobie podetrzeć jedynie tyłek, niż nie mieć nic i płakać, że w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem. Może i nie znajdę pracy po moich studiach, ale satysfakcja, że przeszłam przez nie bez ściąg, dając z siebie wszystko, ucząc się czasem więcej niż wymagał wykładowca – pozostanie na zawsze. Mogę wylądować w tym nędznym macu ( bez obrazy dla tych, którzy tam pracują, powołuję się po prostu na argumenty ludzi bezrobotnych) , ale przynajmniej będę mieć poczucie, że zrobiłam coś, by w nim nie wylądować. Spróbowałam. Ale wracając do tematu – wyboru studiów najczęściej dokonuje się w wieku 19 lat. Ja w tym wieku absolutnie nie wiedziałam co chcę w życiu robić. Studia sobie darowałam. Od zawsze jarały mnie apteki, leki i farmacja. Poszłam na studium. Szło mi dobrze, ale każdego ranka wstawałam ze łzami w oczach czując, że robię coś wbrew sobie. Wybór nietrafiony. Zdążyłam na szczęście zapisać się jeszcze na studia nie tracąc roku. Zajawka – służby mundurowe. I wciąż to gdzieś we mnie siedzi, ale…

Kiedy założyłam bloga w pewnym sensie zaczęłam nowe życie. Pisząc pierwszy wpis jeszcze o tym nie wiedziałam, ale teraz już wiem, że blog zmienił w moim życiu bardzo dużo, a to dopiero początek. Przede wszystkim pozwolił mi lepiej poznać samą siebie. Swoje mocne strony i słabości. Pozwolił mi przełamać pewne granice. Przykładowo : od zawsze bałam się wystąpień publicznych. Prawie mdlałam kiedy miałam mieć wokalny występ na scenie, a nawet kiedy miałam powiedzieć na pamieć wiersz przed całą klasą. Kiedy dostałam propozycję wystąpienia w DDTVN zrobiłam się blada i powiedziałam „Nigdy w życiu”. Po przemyśleniu jednak zgodziłam się. Minimum 3 razy każdego dnia zaczynałam pisać e-mail do redakcji z rezygnacją. W głowie widziałam siebie kompromitującą się po całości, mówiąca jedynie „yyy”. Całe szczęście spotkałam w tym czasie osobę, która nie dosyć, że całkiem przez przypadek odmieniła moje życie to jeszcze odmieniła całą mnie. Uświadomiłam wtedy sobie jedną ważną rzecz – stres nie istnieje. Wymyśla go sobie moja głowa. Kiedy weszłam do studia czułam się jak ryba w wodzie. Czułam, że to moje miejsce. Czułam się wręcz …nie ludzko. Nie stresowałam się. Ja – osoba, która niemalże mdlała kiedy miała coś powiedzieć przy całej klasie – siedzę teraz w studiu DDTVN i …nie czuję nic poza radością. To było dla mnie cudowne przeżycie i doświadczenie. Ze studia wyszłam z dożywotnią wszczepioną w moją skórą pewnością siebie. Z uśmiechem na twarzy czytałam napływające „hejty” pod moim wystąpieniem. Śmiałam się do telefonu z komentarza : „Porażka” – myśląc „No i kto miernoto był przed chwilą w TV, a kto stuka właśnie gówno warty hejt na klawiaturce?” – uraziło? Tych, którzy cieszą się z sukcesów innych na pewno nie. Tych, którzy ich nie osiągają i zazdroszczą innym – na pewno.

To był tylko jeden z ważniejszych momentów w prowadzeniu bloga, który mnie odmienił. Ale najlepsze jest to, że wciąż doznaję nowych doświadczeń, wciąż się zmieniam, przez co wciąż nieco gubię się w tym kim chciałabym być, co chciałabym robić. Służby mundurowe nie są już szczytem moich marzeń, a blog i pewne osoby przyczyniły się do tego, że moje życie pochłania ostatnio zagłębianie się w poznawanie ludzkiego mózgu. Filmiki motywacyjne, godzinne dyskusje z pewnymi osobami o odczuwaniu, o sukcesach, o motywacji , o celach, o tym co siedzi w naszych głowach. Kiedy o tym z kimś dyskutuję – jaram się. Dosłownie wyrywam się do tego, by wtrącić swoje 5 groszy, ale też słucham uważnie. Może to jakiś kierunek? A może jedynie dodatek od życia, który zaszczepi we mnie tak wielką dawkę motywacji, że kiedy w końcu dojdzie do mnie kim chcę być – nie będzie żadnych ale. Cokolwiek to nie będzie – zrobię wszystko, by tym kimś zostać.

Oglądam właśnie fashion tv. Szczuplutkie kobiety prezentujące bieliznę na wybiegu. Czemu nie? Jeśli to to bym pokochała czemu nie miałabym tego robić? Zapewne usłyszałabym zaraz „Nie nadajesz się. Nawet jak schudniesz to i tak…” – seriously? A ja sądzę, że mogę być kimkolwiek zechcę. I w trakcie kiedy Ty będziesz mi mówić, że nie mogę tym kimś być – ja będę do tego dążyć, by pokazać Ci za jakiś czas, że to było do zrobienia… Tylko tak bardzo nie wiem jeszcze co to jest. Może niebawem się dowiem? A może to własnie ten blog, który tak kocham, w który wkładam całe swoje serce okaże się niedługo czymś więcej niż pasją i rozwinie się na tyle, że stanie się moją pracą, która pozwoli mi się utrzymać? Właściwie już teraz blog pozwala mi oprócz satysfakcji mieć rzeczy, na które bez niego nigdy bym sobie nie pozwoliła. Traktuję tą stronę jako coś więcej niż pasję i być może to jest TO, ale pewna nie jestem. Jednak wciąż rozwijam się w tym kierunku, wciąż chcę być lepsza. I kto wie. Może będę niedługo jedną z popularniejszych blogerek, bo to kocham. A może blog na zawsze pozostanie tylko dodatkiem do mojego życia, miłą przyjemnością, bo ja odnajdę się zawodowo w czymś zupełnie innym.

Chcę Ci po prostu powiedzieć jedno. Nie daj sobie wmówić, że czegoś się nie da. Że nie możesz być astronautą, modelką czy aktorem. Może nie możesz od razu zostać gwiazdą holywood. Ale możesz poczynić 1000 małych kroków zaczynając od występowania w teatrze, które do tego holywood Cię doprowadzą. I jeśli reagujesz teraz na moje słowa z niedowierzaniem lub szyderą – jesteś jedną z tych osób, która żyje schematem, żyje tak jak jest łatwiej. Jesteś jedną z tych osób, która wierzy w te wszystkie „Nie dasz rady być kimś więcej niż jesteś”. I właśnie dlatego tak wielu z nas robi w życiu coś czego nienawidzi. Bo nie podąża za marzeniami. Ciągle wmawia sobie, że się nie da. Nie da się? Wszystko się da. Powiesz mi teraz, że nie wiem nic o życiu…Nie mam zamiaru wyprowadzać Cię z błędu. Ale wiedz, że najbardziej życia znają Ci, którzy próbują. Bo to oni non stop doświadczają porażek, błądzą, potykają się. A wiesz czemu? Bo na końcu tego całego maratonu, na mecie mają napisane wielkimi literami „SUKCES”. I choćby mieli dojść do niego posiniaczeni i łysi z nerwów to tam dojdą. I wtedy zaczną żyć pełnią życia. A co Ty będziesz robił w tym czasie?

 

notebook – SONY

aparat – NIKON

 

 

DSC_7067

 

DSC_7072

 

DSC_7075

 

DSC_7076

 

 


DSC_7082

 

DSC_7087

 

DSC_7094

 

DSC_7100

 

DSC_7101

 

DSC_7106

 

DSC_7110

 

DSC_7115

 

DSC_7117

 

DSC_7120

 

DSC_7122

 

DSC_7123

 

DSC_7124

 

DSC_7126

 

DSC_7133

 

DSC_7135

 

DSC_7138