Kartka z pamiętnika.

22 maja 2016

Brak mi było okrutnie tych pełnych życia zdjęć, na których jest cała nasza rodzinka. Przeglądałam ostatnie stare posty, sprzed roku i zastanowiłam się: co się zmieniło? Czemu tego już tutaj nie ma? Nie trzeba tutaj wcale się wielce zastanawiać… życie no.

Od poniedziałku do piątku – on cały dzień w pracy, ja praca + obowiązki + dziecko. Codziennie jakieś sesje foto, spotkania służbowe – kiedy nadchodzi weekend mam już serdecznie dość jakichkolwiek zdjęć i jakiegokolwiek myślenia o pracy choć z tym nie powiem – jest ciężko. Prowadząc własny biznes siedzi on nam zbyt często z tyłu głowy, a czasem kiedy chcemy odpocząć do głowy przychodzą nam nagle najfajniejsze pomysły. Staram się jednak jak mogę czerpać z weekendów w trójkę ile się da. Nie zerkać w telefon, nie otwierać kompa… żyć po prostu. Ale zdjęcia to przecież wspomnienia, a robienie ich bez pozowania, bez instruktaży : stań tutaj, uśmiechnij się, weź ją na ręce – nie jest przecież jakąś wielką męczarnią. Naładowałam więc aparat, spakowałam w torbę i wyruszyłam… właściwie równo rok od ostatniej wyprawy do zoo postanowiliśmy odwiedzić je znów. Patrząc na zdjęcia, było warto spacerować z zawieszonym sprzętem na szyi i łapać te najpiękniejsze momenty. Bez spiny, bo kiedy chciałam dany moment chłonąć to go chłonęłam, po prostu.

Kiedy cofam się do wspomnień sprzed roku, widzę jak dużo więcej czasu mieliśmy wtedy, a takich wpisów nie brakowało tutaj nigdy. Widzę jednak po tym wyraźnie jak mocno wzięliśmy się w garść przez ostatni rok, jak wiele wysiłku włożyliśmy w to, by zrealizować nasze największe marzenie, które jest już blisko, blisko, baaardzo blisko! Zawsze coś dzieje się kosztem czegoś. Może rok temu mieliśmy więcej czasu, ale nie znaczy to wcale, że dobrze go wykorzystywaliśmy. Prawdziwe życie, prawdziwe problemy, prawdziwe obowiązki nauczyły nas przez ostatni rok pokory, szacunku do pieniędzy, szacunku do … czasu. Bycie w tym mieście samemu bez żadnej rodziny, praca od świtu do nocy sprawiła, że dojrzeliśmy i zrozumieliśmy co jest w życiu ważne. Przestaliśmy marnować czas na pierdoły i beznadziejne kłótnie. Ostatnio przeczytałam gdzieś, że popularne hasła na plakatach zaczynające się od słów: „W tym domu…” – są oklepane i wcale nie są prawdą – cóż, ja wierzę, że dojrzali ludzie, dla których rodzina jest priorytetem zdaje sobie doskonale sprawę, że punkty wymienione na plakacie to podstawy do stworzenia szczęśliwego domu, w którym żyją szczęśliwi ludzi. My wspólnie taki dom stworzyliśmy.

Co więc się zmieniło przez ostatni rok? Wiele, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zdecydowanie na lepsze. Dość mocno ukróciłam prywatę na blogu, ale ten wpis należy się i mi i Wam – mi, bo trzeba gdzieś wyrzucić z siebie te najprostsze słowa i przemyślenia. Żadne tam górnolotne myśli i wartościowe rady, a takie tam pamiętnikowe pierdoły, które też muszą mieć gdzieś swoje miejsce. Wam – z takiego szacunku do Was, bo jesteście ze mną w tych wszystkich dobrych i złych chwilach. Niech ten wpis zbliży nas do siebie jeszcze bardziej – choć prywatę mocno tutaj ukróciłam i nie pozwalam wchodzić w swoje życie z buciorami to jednak wiem, że na tyle na ile mogę sobie pozwolić, to sobie pozwalam. Blog jak sami widzicie z dnia na dzień rozwija się coraz bardziej, a ja nie chcę w tym zatracić samej siebie – choć znacznie więcej tutaj wpisów, które przynoszą mi zysk, to należy pamiętać, że ich autor to wciąż ja. I myślę, że warto wplatać tutaj takie „zwykłe”, pamiętnikowe wpisy, które pozwolą Wam poczuć się tak, jak byście siedziały ze mną na kawie i słuchały mojej odpowiedzi na Wasze pytanie: ” Co u Ciebie Ala?” – no to już wiecie co u mnie… A ja dziękuję, że pytacie. Miłego życia kobiety!

 

zoo warszawa

 

DSC_0360

 

DSC_0361

 

DSC_0362

 

DSC_0365

 

DSC_0366

 

DSC_0368

 

DSC_0369

 

DSC_0370

DSC_0373

 

DSC_0374

 

DSC_0375

 

DSC_0378

 

DSC_0379

 

DSC_0380

 

DSC_0381

 

DSC_0382

 

DSC_0384

 

DSC_0385

 

DSC_0387

 

DSC_0389

 

DSC_0390

 

DSC_0391

 

DSC_0392

 

DSC_0393

 

DSC_0396

 

DSC_0397

 

DSC_0399

 

DSC_0400

 

DSC_0402

 

DSC_0406

 

DSC_0407

 

DSC_0408

 

DSC_0409

 

DSC_0413

 

DSC_0417

 

DSC_0419

 

DSC_0420

 

DSC_0421

 

DSC_0422

 

DSC_0424

 

DSC_0427

 

DSC_0428

 

DSC_0431

 

DSC_0432

 

DSC_0435

 

DSC_0437

 

DSC_0440

 

DSC_0441

 

DSC_0444

 

DSC_0445

 

DSC_0447

 

DSC_0451

 

DSC_0453

 

DSC_0454

 

DSC_0455

 

DSC_0457

 

DSC_0459

 

DSC_0461

 

DSC_0463

 

DSC_0465

 

DSC_0467

 

DSC_0468

 

DSC_0469

 

DSC_0470

 

DSC_0471

 

DSC_0476

 

DSC_0477

 

DSC_0479

 

DSC_0480