Karp ze szpinakiem i ciecierzycą

21 grudnia 2018

Karp to ryba, której nie odmawiam w żadne święta. Pamiętam, że któregoś roku, pobiłam chyba rekord w ilości zjedzonych kawałków. Jakiś czas temu, postanowiłam zrobić go po swojemu z jednym z moich ulubionych dodatków – ze szpinakiem.

Nie wiedziałam co prawda, jak będzie mi takie połączenie smakowało, ale nie zawiodłam się. Jednak szpinak to się wpasuje wszędzie :P Noo… prawie wszędzie. Kulinarnych zdolności raczej jakiś super nie mam, toteż wygooglałam dzisiaj sobie tego karpia ze szpinakiem, żeby nie popełnić jakiejś gafy. No i na kwestii smaku, wpadł mi w oko karp, który tak samo ja – jest pieczony, przyprawiony – jak to karp ; ale jego dodatkiem jest szpinak z … UWAGA ( !!! ) ciecierzycą. A jak wiecie ta jest u mnie na topie. Wsuwamy ją razem z Polą w naprawdę mega dużych ilościach. A to do ryżu, a to do makaronu, a to w postaci zupy krem, albo pieczona. W jakiej postaci byśmy jej nie jadły – smakuje rewelacyjnie. I z rybą jak się okazało, też jest super :)

No to tak. Jedziemy z tym karpiem!

 

KARP ZE SZPINAKIEM I CIECIERZYCĄ

 

Składniki:

  • 2 dzwonki karpia
  • 200 gramów szpinaku baby
  • 1 czubata łyżka masła
  • mała puszka ciecierzycy
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz, kmin, słodka papryka
  • 1 łyżka bułki tartej

 

 

Karpia myjemy, osuszamy i doprawiamy: solą, pieprzem, kminem. Formę do pieczenia smarujemy oliwą z oliwek, ok. 1 łyżki. Do tak naoliwionej formy wsadzamy nasze przyprawione dzwonki. Aha, zapomniałabym – położyłam jeszcze na rybie małe kawałeczki masła. Pieczemy w rozgrzanym do 190 stopni piekarniku przez jakieś 25 minut, a potem zwiększamy do 220 stopni i trzymamy jeszcze ok. 15 minutek. Wiadomo, piekarnik piekarnikowi nie różny, więc po prostu sprawdźcie po tych 30 minutach, ile jeszcze mu trzeba, żeby dojść :)

Jak rybka będzie nam się piec w piekarniku, to my uszykujemy sobie dodatki czyli szpinak i ciecierzycę. Szpinak tak jak zawsze – myjemy, suszymy, ogonki odrywamy. Tradycyjnie wrzucamy na patelnię z jakimiś dwoma łyżkami wody i czekamy aż się skurczy, ale nie przesadzajmy :P Ściągamy szpinak z patelni i odsączamy wodę. Całość można lekko pokroić, żeby liście były ciut drobniejsze, właściwie jak kto woli.

Na patelnię wlewamy 1 łyżkę oliwy z oliwek i wrzucamy 2 ząbki czosnku. Ja wrzuciłam jeden wielki, jeden malutki, akurat takie mi się trafiły :D Po chwili wrzucamy ciecierzycę i doprawiamy ją solą, pieprzem i zmieloną słodką papryką. Wszystko mieszamy. Po ok. minucie dorzucamy bułkę tartą, mieszamy, a następnie wrzucamy nasz szpinak i znów wszystko ze sobą mieszamy.

Na dzwonki pewnie jeszcze chwilę musicie poczekać, więc nasz farsz niech sobie pyrka na minimalnym ogniu. Jak już dzwonki będą gotowe, wyjmujemy, kładziemy na talerze, a farsz wkładamy ładnie w środek dzwonka. TADAM – gotowe :P Nie umęczyłam się przy tym jakoś specjalnie, najbardziej żmudne wg mnie było odcinanie ogonków szpinaku :D Reszta – luzik.

Karp to naprawdę fajna ryba i myślę, że możliwości jej przyrządzenia jest naprawdę wiele. Moja Pola wsuwała co prawda wersję bez szpinaku, ale karp i ciecierzyca zniknęły z talerza w mgnieniu oka. No. Jestem dumna :D

Jak macie fajne pomysły na tę wigilijną rybkę to piszcie śmiało – chętnie skorzystam. A tymczasem … do zobaczenia!