Kariera kosztem dziecka?

26 stycznia 2015

Rzadko czytam coś w internecie i na facebooku głównie dlatego, że działa mi to niezdrowo na nerwy i psychikę. Chodzę potem cały dzień powstrzymując się od wyskrobania jakiegoś wpisu, w którym ostro napisałabym co myślę na dany temat. Powstrzymuję się jednak od kilku miesięcy dzięki czemu trzymam się z dala od afer i prowadzę w miarę spokojne życie. Gdzieś tam z boku dochodzą mnie głosy, że toczy się jakaś aferka z tabletką „po” w tle i kilka innych, ale swoje zdanie w tym temacie zachowuję dla siebie – świata nie zmienię, ludzi tym bardziej, dlatego nie widzę sensu, by publicznie to wszystko oceniać.

Jednak raz na jakiś czas, przewinę sobie od tak facebookową tablicę i raz na jakiś czas podkusi mnie, by na znaleziony przypadkiem temat poczytać więcej. Tak było i tym razem. Nie pamiętam dokładnie całości artykułu, ale pamiętam komentarze. W co drugim było „uwielbiane” przeze mnie stwierdzenie, że się nie da. Nie da pogodzić się kariery z wychowywaniem dziecka. Jeśli oddasz się karierze, nie będziesz mogła być taką matką jakiej życzyłoby sobie Twoje dziecko. Jeśli oddasz się dziecku, nigdy nie zrobisz kariery. Owszem. Pracę będziesz mogła pogodzić z dzieckiem – ale KARIERY już nie. Zanim wyrobiłam sobie własną opinię przemyślałam kilka kwestii. Zadałam samej sobie pytanie ” A czy ja dam radę to pogodzić?”. Szybko jednak zrozumiałam, że nie trzeba poświęcać czemuś całych dni i nocy, by robić to na sto procent. Nie muszę robić kariery 24 h, by być w tam najlepszą jaka mogę być. Nie muszę też przebywać ze swoim dzieckiem od rana do świtu, by być najlepszą matką ever. Nie ilość czasu, a jego jakość jest w wychowaniu najważniejsza. Co z tego jeśli będziesz siedziała z dzieckiem 24 h jeśli będzie to tylko siedzenie i zero ingerencji w wychowanie. Zero zabawy, a tylko od czasu do czasu włączenie kolejnej bajki, żeby mieć dziecko z głowy. Czy będąc taką matką możesz pozwolić sobie na stwierdzenie, że porzuciłaś karierę w imię wychowywania dziecka? Raczej nie. Opisałabym to wtedy w sposób, że porzuciłaś karierę i … gówno robisz. Bo ani się nie spełniasz, ani nie wychowujesz. A to, że SIEDZISZ z dzieckiem nie świadczy jeszcze o tym, że poświęcasz się czemukolwiek.

Grunt to nie popadanie w skrajności. Jeśli ktoś mówi, że się nie da to widocznie o robieniu kariery nic nie wie. Bo idąc tokiem myślenia ludzi, którzy twierdzą, że poświęcając się karierze olewasz dziecko – znaczyłoby to, że Ci wszyscy aktorzy, którzy siedzą po kilkanaście godzin na planie i piosenkarki, które wyjeżdżają w trasy koncertowe, mają głęboko w dupie swoje dzieci, a właściwie pójdźmy dalej – na pewno ich nie kochają. Bullshit. Tylko totalny bez mózg może stwierdzić takie coś. Tak, owszem, istnieją skrajności jak w każdym przypadku. Istnieją ludzie, którzy przez karierę totalnie zapominają, że w domu samotnie siedzi kolejny tydzień ich dziecko – przykład: sala samobójców. Ale to są ludzie, którzy nie umieją rozgraniczać i NIE UMIEJĄ godzić jednego z drugim, a w efekcie często jest już za późno, by ratować to co zostało zaniedbane. Takie przypadki nie muszą być dla nas przykładem, a tym bardziej nie mają przekazu ” MASZ DZIECKO? OLEJ KARIERĘ.” Tylko ignorant zrozumie to w taki sposób.

Właściwie najlepiej mają Ci , którzy spełniają się w wychowywaniu dzieci i nie chcą robić niczego innego. Mogą robić 24 h to co kochają najbardziej i szczerze? Podziwiam mega takie osoby i wielki szacun dla nich. Ja mam poza byciem matką, znacznie więcej potrzeb i raczej nie mogłabym oddać się tylko dziecku i jego wychowaniu.

Podałabym wiele przykładów cudownych rodziców, którzy spełniają się robiąc to co kochają. Wychowują, robią karierę i nie zaniedbują jednego kosztem drugiego. Każdy z Was na pewno w myślach znajdzie kilka takich osób i stwierdzi ” Cholera, no da się”. Generalnie, wszystko się da. I nie skromnie powiem Wam, że… metodą małych kroków udowadniam Wam to na własnym przykładzie ;)

DSC_0415

 

DSC_0419

 

DSC_0420

 

DSC_0421

 

DSC_0423

 

DSC_0424

 

DSC_0427

 

 

  • Hej; Wolę słówko ‚i’ zamiast ‚lub’. Czyli rodzina i praca/kariera w równowadze zamiast ‚lub’. Natura dąży do równowagi. Dobry tekst :)

    • Alicja Wegner

      Dzięki :)

  • Karolina R.

    Piękne Dziewczyny :-*

    Tekst mega dobry – wszystko można pogodzić, wystarczy chcieć – „nie ilość, a jakoś” – przybijam piątkę!

    • Alicja Wegner

      Pewnie, że można :) Buziak kochana :*

  • Śliczna Polcia – do schrupania!

    • Alicja Wegner

      :*

  • Nie czytam! Też o tym piszę akurat! :D

    • Misako – matka po japońsku

      ooo nie jak Mamala piszę jak Blog Ojciec to ja się załamuje i pod kamień chowam :P
      Rządzisz maleńka <3
      Blog Ojciec czekam więc

      • Tekst gotowy już od dwóch dni :) A że Mamala rządzi to nie od dziś wiadomo :)

      • Alicja Wegner

        No ba! :P

  • W mojej opinii to jest tak,trochę się da, a trochę nie. Zawsze będą jakieś przeszkody dla bycia taką mamą jaką się chce, ale też zawsze zdarzyć się może, że z powodu dziecka czegoś w pracy nie da rady.Osobiście cieszę się strasznie, że mam pracę i przysłowiowo jestem wśród ludzi. Siedziałam z Młodym prawie 2.5 roku, i momentami miałam dość. Czy żałuję, że poszłam do pracy? Nie, ale brakuje mi wspólnych spokojnych śniadań, długich spacerów i innych takich drobnostek na które już mi nie starcza czasu. Jedno jest pewne, pracując i znajdując czas dla siebie, a nie tylko poświęcając sie dziecku jestem lepszą bo mniej sfrustrowaną matką.

    • Misako – matka po japońsku

      amen :)

    • Alicja Wegner

      Lepiej bym tego nie ujęła. Racja :)

  • Marta Mój mały świat

    Da się połączyć ale wiem z doświadczenia że nie jest to łatwe. Często po powrocie z pracy jestes zmeczona a dziecko potrzebuje Twojej obecności.. i łatwiej oczywiście jeśli jest ktoś kto w razie czego pomoze w opika czy odbierze przedszkola/żłobka w razie czego. Duże znaczenie ma praca pracodawca ale nie zmienia to faktu ż pomimo iż jest trudno wg mnie warto pojśc do pracy choćby na pól etatu dla higieny psychicznej

    • Alicja Wegner

      Całe szczęście u mnie „praca” to praca, której sama nadaję rytm i sama ustalam zasady i godziny :)

  • Różyczka

    Super kurteczka! Gdzie taka mozna dostac?

    • Alicja Wegner

      kurteczka Poli? beneton

  • zudit.pl

    racja, tak trzymać:) nie ilość czasu, a jakość – święta prawda:)

    • Alicja Wegner

      :*

  • Justyna

    Ja siedzę w domu z małą już 17 miesięcy i tak bardzo marzę żeby już wrócić do pracy, że wręcz wychodzę z siebie. Wiem, że jak wrócę to zaraz wyjadę na jakiś kurs, szkolenie itd. i będę tęsknić za czasem w domu, mimo że teraz włosy z głowy rwę kiedy dziecko wraca po 3 dniach ze żłobka z chorobą i wiem, że znów będę z nią kwitła w 4 ścianach z małą rozrywką kiedy mąż wróci z pracy. No właśnie, jest też taka instytucja jak mąż i ojciec, który doskonale może zająć się wychowaniem i opieką nad dzieckiem tak samo dobrze jak matka. Nie można mężczyzn odsuwać od odpowiedzialności bo potem oni jej nie czują kiedy kobieta w końcu postanawia że jednak dalej chce robić karierę… Ja wyjadę na miesiąc i wiem, że moje dziecko będzie w najlepszych rękach. Niestety instytucja babcia i dziadek tylko na święta i wakacje bo mieszkają hen daleko, a szkoda, bo jak widzę co dziadkowie wymyślają żeby zabawić dziecko to nie mogę wyjść z podziwu że im takie rzeczy do głowy przychodzą… Kocham moje dziecko ponad wszystko ale najlepsza mama to szczęśliwa spełniona mama, nie sfrustrowana… Kobiety muszą się realizować, nie wierzę w teksty że ktoś uwielbia siedzieć z dziećmi w domu i za Chiny Ludowe nie chce wrócić do pracy…

    • Skąd ja to wszystko znam… W pełni Cię rozumiem!

    • Misako – matka po japońsku

      ponoć są takie mamy- ja ich nie rozumiem, ale ponoć sa. One mają łatwiej, bo rzeczywiście w byciu mamą widzą sens swego zycia, a nie jak my matki frustratki. Gdyby nie powrót do pracy, oszalałabym.

      • Justyna

        :)

      • Alicja Wegner

        No są takie mamy, ale ja też bym tak nie mogła..

  • Mam wrażenie, że osoby, które mówią, że tego ‚się nie da’, boją się powiedzieć albo nie chcą – ‚JA nie umiem’, bo jeszcze się okaże, że obok stoi ktoś inny, kto umie.

    • Alicja Wegner

      Zazwyczaj „Nie dasz rady” mówią osoby, które oceniają patrząc prez pryzmat swojej osoby. One nie umieją, więc dlaczeog ktoś inny mialby umiec?

  • Mc2

    Przy okazji takich tematów zawsze przypomina mi się relacja jednej ze studentek Uniwersytetu Medycznego, która w rozmowie z jednym z wykładowców (nie pamiętam dokładnie na jaki temat, ale ogólnie chodziło o dogranie terminu zaliczenia ze względu na ciążę/poród) usłyszała: „Albo dziecko, albo kariera”. Noż trzepie mnie za każdym razem, jak sobie przypomnę ;)

    • No świetna kariera po WUM. Kierat i sajgon.

    • Misako – matka po japońsku

      u nas na studiach prawa rzymskiego ksiądz powiedział „trzeba było książki, nie nogi rozkładać ” (dodam, że na forum całego roku)

      • Alicja Wegner

        O.o

  • Tak jak się zazwyczaj zgadzam z Twoimi tekstami, tak dzisiaj w pełni nie mogę. Nie wiem też dokładnie, co rozumiesz przez słowo kariera.
    Jestem mamą niespełna rocznej Jagody. Gdy miała niecałe 8 miesięcy poszłam do pracy. Zmusiła mnie do tego sytuacja finansowa. I ok, da się to pogodzić. Ale nie zgodzę się z tym, że nie ilość, ale jakoś czasu jest ważna. Ilość jest również niezmiernie ważna. Każdego dnia widzę, ile mi ucieka. Uciekają mi chwile, których już nigdy nie odzyskam, bo ona nigdy już nie będzie taka mała. Zamiast ćwiczyć z nią np. jakie odgłosy wydają zwierzątka, siedzę w pracy. Nie czuję się równie dobrą mamą, jak wtedy, kiedy byłam z nią w domu. I nie zgodzę się, że można być dobrym we wszystkim na 100%. Wracając do domu i mając dla niej 2-3 godziny zanim pójdzie spać, naprawdę nie jestem w stanie przekazać jej tego, co przekazałabym przez cały dzień.
    Życzę Ci tej kariery. Wasze wzajemne relacje na tym nie uciekną. Ale to nie prawda, że będzie tak jak teraz.

    • Misako – matka po japońsku

      wiesz nie zgodzę się do końca. Wszystko zależy od podejścia, jeśli
      uważasz, że ucieka ci życie dziecka to będziesz się tym faktem dobijać i
      winić. Moja córka zrobiła ostatnio pierwsze kroki, sama wstała i tych
      pierwszych ja nie widziałam. Ale widziałam te kolejne, które dla mnie
      były pierwszymi to nie umniejsza ich wyjątkowości. Chcę powiedzieć, że
      dużo zależy od naszego podejścia. Powrót do pracy i mniej czasu z
      dzieckiem to (zazwyczaj) normalna kolej rzeczy i nie ma co się obwiniać.
      Jesteś nadal tak wspaniałą mamą jak byłaś, pracujesz ,bo chcesz zapewnić
      dziecku byt. To też jest element bycia matką.

      • Justyna

        Zgadzam się

    • Alicja Wegner

      Użyłam słowa kariera, bo moją pracą jest blog. Mimo wyjazdów, sesji foto itp to jednak ja sama sobie jestem szefem i to jest plus tej mojej kariery ;) Nie poszłabym już do pracy gdzie miałabym nad sobą szefa. Never ;)

  • Wiele zależy od godzin pracy i długości dojazdów. Czasem ktoś pracuje i nie robi kariery, a jednocześnie ma za mało czasu, aby wychowywać dziecka, a w każdym razie ma takie poczucie. Trudno zdziałać dużo, gdy najpierw wstajesz o 4.00 i w domu jesteś po 21.00, bo masz dniówkę. Dziecka praktycznie nie widzisz. Na drugi dzień masz nockę, jedziesz do pracy o 17.00 i wracasz na drugi dzień o 10.00 i odsypiasz, bo znów o 4.00 trzeba wstać na dniówkę. A w tzw. międzyczasie druga praca. Żadna kariera, tylko życie.

    • Alicja Wegner

      Dlatego ja nie pójdę już nigdy do normalnej pracy ze ścisłymi godzinami i szefem .. Dlatego użyłam słowa kariera ;)

      • Wolny zawód nie łączy się automatycznie z karierą. Karierę dużo łatwiej zrobić w tym co nazywasz normalna pracą, która potrafi być dużo bardziej wpływowa i prestiżowa niż wolny zawód.

  • kasia

    Nie wiem co masz na myśli mówiąc kariera. Pewnie zależy ile na ta karierę poświęcasz czasu. Ja mam dwójkę dzieci i pracuje w przedszkolu. Do tego studiuje. Tesknie za czasem kiedy mogłam spędzać więcej czasu z dziećmi. Mój Maluch chodzi do zlobka. Bardzo dużo się juz nauczył i mysle, że dużo wynosi. Chciałabym jednak spędzać z nim więcej czasu.

    • kasia

      Trochę wyszło masło maślane ,ale pisane w pospiechu

  • najpierw zdefiniujmy czym jest „kariera”, bo praca a kariera często utożsamiana z sukcesem zawodowym to jednak co innego.

    • Alicja Wegner

      Nie miałam na myśli „zwyczajnej” pracy. A własną ścieżkę samorozwoju i kariery.

      • zwyczajna praca też się może wiązać z samorozwojem i karierą. Ale nie każda kariera się łączy z każdą pracą. Kariera się wiąże raczej z sukcesem, dużymi pieniędzmi w włożonymi w to setkami godzin. Lekarz, który odbębnia prace w przychodni nie robi kariery, musiałby jeździć na konferencje, zdobywać kolejne stopnie naukowe i angażować w to masę czasu, a to jest zawsze kosztem rodziny. I dotyczy to każdego zawodu. Może być niezwyczajna kariera nauczycielska i zwyczajny fotograf. Kariera nie wiąże się z profilem pracy i nie każdy wolny zawód się automatycznie łączy z karierą. I z każdej pracy, jak to nazywasz zwyczajnej, może osiągnąć taki poziom jaki innym by się śnił.

  • kate

    jaki fajny, zimowy Poldun :)

  • Ladymami Paulina

    …Gdy ma się dziecko to już nic się nie da zrobić,osiągnąć. Jesteś ograniczona do pieluch, wstawania i wrzasku. Nie masz czasu na swoje plany :P BZDURA!! Jak zwykle Kochana otwierasz oczy tym matkom, które zapomniały, że są kobietami, ludźmi, a nie Tylko i Aż Matkami. Gdyby było tak, że wraz z narodzeniem dziecka poświęcasz już całe życie wyłącznie jemu to oznaczałoby to, że rezygnujesz… z własnego życia. „Kariera” w przypadku tego postu to słowo bardzo złożone. Ja wiem, że używając tego słowa, nie chodzi Ci Alicjo o robienie czegoś dla sławy, bo w tym względzie masz po prostu na myśli pracę zawodową, która ma dawać satysfakcję i poczucie spełnienia, to właśnie potocznie jest kariera. To Kochane mamuśki powiedzcie same, czy nie jest „lepsza” ta matka, która jest szczęśliwa? A jeśli szczęście daje jej praca zawodowa+ dziecko? Co, wyrodna jest wówczas? Oj, nie! Ona w konsekwencji dzieli się własnym szczęściem z dzieckiem. Popieram i tyle. Ja sama pracuję zawodowo (w domu) i nie wyobrażam sobie z tego zrezygnować. Kocham pracować, kocham się rozwijać i nikt m tego nie odbierze :P

  • Misako – matka po japońsku

    uważam, że jestem i dobra matką i kobietą realizującą się zawodowo, a zawód mam bardzo wymagający. Da się, tylko trzeba chcieć i walczyć o możliwości (ja walczyłam przed dzieckiem i mam).

  • Chyba wszystko zależy kto jaką ma pracę. Ja jeśli miałabym wrócić do robienia kariery „starym trybem” – to znaczy sprzed dziecka, to oznaczałoby nieobecność w domu średnio minimum 11h dziennie. Do tego częste wyjazdy służbowe, nadgodziny, telefony po pracy. No niestety coś trzeba wybrać, a mamą „weekendową” po prostu nie chcę być. Ale znalazłam rozwiązanie :) Na macierzyńskim po prostu przeszłam na freelancing. Pracuję gdzie i kiedy chcę. Finansowo wychodzę na tym bardzo dobrze. Ale to był też fart, nie tylko chęci i motywacja. Więc jeśli miałabym wrócić do starego trybu „robienia kariery”, to szczerze nie wiem jak wyglądałaby moja relacja z synem.

  • Kasia

    Oczywiście, że da się wszystko pogodzić, ale nie tak, by każda ze stron była w pełni usatysfakcjonowana. Karierą raczej nie nazwiemy pracy w spożywczaku na dwie zmiany, bądź w szkole, kiedy zamiast zabaw trzeba sprawdzać kartkówki i przygotowywać się na następny dzień do zajęć. Dziecko z natury lubi być z rodzicem, milczeć, obserwować, czy rozmawiać i tańczyć, ale razem, siedząc obok. I nie da się tego wykonać będąc w pracy, Nie oszukujmy się, czy to będzie żłobek, czy babcia, a może jakaś miła opiekunka – to nie my jesteśmy przy naszym dziecku większość jego dnia. A w te kilka godzinek przed snem dziecka, też się świata nie zwojuje. Mamy takie czasy, ze wiele mam musi jednak pracować, by nam się jakoś tam żyło. Są takie, które potrzebują tej odskoczni. Chcąc nie chcąc musimy macierzyństwo z pracą łączyć.

  • Dagaaa :D

    ostatnie zdj najlepsze haha :)

  • Pingback: Z perspektywy matki pracującej…ale czy Wyrodnej? | MISAKO & cHIBI()

  • Bardzo ciężko

    Witam. Oczywiście, że się da, sama jestem tego przykładem ale tylko wtedy gdy ma się kogoś kto pomoże, np przypilnuje dziecko, odbierze że szkoły, itp. Jeśli jesteś całkiem sama i wszystko jest na Twojej i tylko Twojej głowie to jest to niemożliwe!