Kącik w salonie – efekt końcowy!

28 kwietnia 2016

Dłuuugo to wszystko trwało, ale nareszcie jest! Mój wymarzony kącik w salonie. A dlaczego tak długo to trwało, to ja Wam zaraz powiem. Tuż po tym jak sama przestanę się zachwycać, wzdychać i zapatrywać na zdjęcia. Bo wyszło tak – jak miało być! IDEALNIE. Dla mnie oczywiście…

Mieszkanie na wynajem ma swoje minusy. Nie można wbić gwoździa, nie można sobie zmienić podłogi, nie można wielu rzeczy. Trzeba cieszyć się tym, że w ogóle ma się dach nad głową, zaakceptować kolor parkietu, którego nie lubimy, brzydki kącik w salonie, kolor ścian… I trzeba sobie tak w tym gniazdku wszystko urządzić, żeby mimo tego, że gniazdo nie nasze, a podłoga nie ta – czuć się w nim komfortowo. Nigdy w życiu nie pomyślałabym nawet, że salon można rozświetlić za pomocą jedynie KILKU dodatków. Kilku, idealnie dobranych rzeczy, które kupuje się z rozwagą, po dokładnej analizie, czy na pewno będzie to potrzebne i czy na pewno będzie to pasowało do reszty.

Kącik w salonie to w moim przypadku miejsce, w którym odgrywa się całe nasze życie. To w nim jemy kolację, oglądamy wspólnie seriale, czytamy bajki. To w nim pracuję, notuję, czytam książki. Zaległam na tej kanapie jak taki leniuszek i nawet ćwiczę w tym kąciku – stolik przesuwam, matę rozkładam i jazda. Może gdybym nie pracowała zdalnie, to wygląd mieszkania nie miałby aż takiego znaczenia. Ale, że spędzam tutaj tyle godzin dziennie – ma znaczenie i to ogromne.

Wprowadzając się do tego mieszkania, zastałam w salonie jedynie brzydką ikeowską lampę – tą najtańszą, stojącą – i zamszową, pomarańczową kanapę. ZAMSZ + dwuletnie dziecko – to nie był dobry pomysł. Szybko na jej miejscu pojawił się narożnik, o którym pisałam Wam już przy okazji wstępnych planów na kącik w salonie oraz przy okazji jego pierwszej odsłony. Brakowało mi czegoś na ścianach. Brakowało mi też dywanu i pięknego pledu, oraz kilku drobniejszych dodatków. Warto jednak było być cierpliwym i poczekać aż wszystko stworzy idealną całość.

Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia zarówno całości jak i pojedynczych rzeczy, oraz opisy dodatków, które doszły:

1.PLAKATY – wierzcie lub nie, ale chyba miesiąc albo i więcej szukałam strony, na której znajdę coś innego niż tylko topowe hasła, które są już wszędzie. No i znalazłam! Miało być motywująco i w rodzinnym klimacie – i jest. Te trzy hasła to nie jakieś tam zwykłe literki, nic nie znaczące wyrazy. To coś czym kierujemy się w naszym codziennym życiu i co pozwala nam tworzyć wspaniałą, pracującą nad sobą rodzinę. Plakaty początkowo zamówiłam bez ramek – byłam pewna, że przyczepię je na ozdobną taśmę. Taśma jednak narobiła więcej złego niż dobrego, więc … zainwestowałam w ikeowskie ramki i taśmę tessa. No i jeśli chodzi o firmę, która wykonała plakaty – posterilla.pl – pokazywałam Wam już na facebooku jak pięknie i z sercem pakowane są plakaty dla klienta. Niby to „tylko” opakowanie”, ale o wiele milej dostać je w pięknej tubie z kokardką niż w brzydkich foliach… :) Dzisiaj mam dla Was fajny prezent od firmy, a mianowicie… 30 % RABATU na plakaty, na hasło MAMALLA! :) 

2. PLED – no marzył mi się od zawsze no… taki duży, milutki… taki do oglądania telewizji z kubkiem herbaty w ręce. Taki do leniwych wieczorów i do pracy przy komputerze… no i mam! Po raz kolejny jak i w przypadku poduszek wybrałam firmę decovena – a jeśli wybieram coś z tego sklepu po raz drugi, to świadczy tylko o tym, że za pierwszym razem się nie zawiodłam. I tym oto sposobem we wpisie dzisiaj widzicie aż trzy produkty z tej strony: pled, ściereczka z napisem” Good moms…” i poduszki, które gościły tutaj już nie raz, nie dwa…

3. DYWAN od SUKHI – oooo tak! Jest kącik w salonie, musi być i dywan. To jest ten moment, w którym mam ochotę pokazywać go każdemu i każdemu o nim opowiadać. To właśnie na niego tak długo czekałam… I już zaraz napiszę Wam dlaczego… Dywan pochodzi ze sklepu SUKHI – nie ma on ani magazynów, ani sklepów stacjonarnych. Wszystkie dywany powstają na zamówienie konkretnej osoby, a czas oczekiwania wynosi od czterech do sześciu tygodni. Zdecydowałam się na dywan z filcowych kulek – stworzony przez rzemieślników z Nepalu. Dywan jest stworzony z czystej wełny 100%, importowanej bezpośrednio z Nowej Zelandii. Kiedy mój dywan był gotowy dostałam e-mail z informacją u ukończeniu dywany oraz ze zdjęciem, imieniem i nazwiskiem jego twórcy – mój dywan wykonała Binita Khadka. Produkty w sklepie sukhi są tańsze niż w innych sklepach, głównie dlatego, że nie ma tutaj żadnych pośredników, drogi do sklepu czy magazynu. Produkty sprzedawane są jedynie za pośrednictwem internetu. Co jest w tym wszystkim przepiękne to fakt, że kobiety, które tworzą te dywany zarabiają 2-3 razy więcej niż wynosi płaca w ich regionie. Dzięki temu standard ich życia znacznie się podniósł. Piękne jest to, że zamawiając dywan, dostajemy czyjeś serce włożone w pracę i przyczyniamy się do polepszenia jakości życia twórców… To w dzisiejszych czasach coś niesamowicie wyjątkowego i innego od realiów jakie panują w wielkich fabrykach pełnych dzieci, zmuszanych do niewolniczej pracy… Dywan, na który tyle czekałam okazał się czymś, z czym nie miałam jeszcze do czynienia. Cudowny w dotyku, wykonany PERFEKCYJNIE. Kolory, które wybrałam to oczywiście stonowane odcienie szarości i bieli. Zgrywa się to idealnie z całą resztą kąciku.

Całą resztę z mojego salonu już znacie. Jyskowy stolik i narożnik od meblejana.pl, którego wciąż sama sobie zazdroszczę. Nic nie uległo zmianie – wciąż zalegam na nim całymi wieczorami i nie wyobrażam sobie siedzieć teraz na jakiejś kanapie, na której się tak wygodnie nie rozłożę – moje miejsce jest oczywiście w rogu, z wyciągniętymi nogami, chyba logiczne co? :P Etażerkę widzieliście już w pokoju Polki – cudo od Lilu Shop. A takie piękne kwiatki dorwałam dzisiaj w Lidlu. Ach! Jakbyście pytali o te przepiękne lniane króliczki to dzieło wspaniałej Pani Gosi. Jej produkty znajdziecie na stronie Lniany Dom.

Koniec końców… Stworzyłam w wynajmowanym mieszkaniu klimat, który pozwala mi czuć się tak, jakby był to mój dom. Skrzydła rozwinę w 100 % jak już osiądę na swoim, ale póki co skupiam się na miejscu, w którym mieszkam i które musi być dla mnie przyjemne. Czy efekt końcowy jest zadowalający? To kwestia gustu, ale dla mnie jest idealnie. Nawet z tym ciemnym parkietem, które już zaczynam TOLEROWAĆ… :)

Ogłaszam zatem, że projekt salon, a właściwie projekt: kącik w salonie – dobiegł końca. I zakończył się powodzeniem!

 

DSC_1704

 

DSC_1705

etazerka

 

DSC_1708

 

DSC_1709

 

DSC_1710

 

DSC_1711

 

DSC_1712

 

DSC_1713

 

plakaty

 

DSC_1716

 

DSC_1717

 

DSC_1718

 

DSC_1719

 

DSC_1721

 

DSC_1722

 

DSC_1723

 

DSC_1727

 

DSC_1728

 

DSC_1729

 

DSC_1730

 

DSC_1731

 

DSC_1739

 

kącik w salonie

 

DSC_1744

SUKHI

DSC_1747

 

DSC_1749

 

DSC_1751

 

DSC_1752

 

DSC_1755

 

kącik w salonie

DSC_1760

 

DSC_1770

 

DSC_1771

 

DSC_1772

 

DSC_1773

 

DSC_1774

 

DSC_1775

 

DSC_1777

 

DSC_1781

 

DSC_1783

 

DSC_1787

 

DSC_1789

 

DSC_1792

 

DSC_1797

 

taca, na której są truskawki to cudo od smukke.pl

Zobaczcie jak powstawał mój kącik w salonie…

Projekt: salon – czas, start!

Kąt perfekcyjnej pani domu.

  • Pięknie! Wspaniałe miejsce do wspólnego wypoczynku ;) Lecę teraz pobuszować na poleconych stronach :D

  • Sara Mniszek

    Mega przytulnie! :)

  • salus salus

    Pięknie.. mi podoba się 😊

  • Monika

    Ale pieknie ❤️❤️❤️

  • Kamila S.

    Bardzo ładnie i przytulnie. Ja również w nowym mieszkaniu chciałabym inne podłogi – piękny drewniany parkiet mi się marzy… biały stół…ach! Ale już niebawem mam nadzieję! I u Ciebie również!!! <3

    • Oo widzę, że marzą nam się podobne rzeczy :P Trzymam kciuki zatem!

  • Kwiatek! O rany, zakochałam się, ja chcę takiego! A o nim nic! Ja go zabieram! Będzie u mnie na parapecie, na stoliku, wszędzie się wpasuje!
    Niby surowo, po skandynawsku, a tak przyjaźnie, przytulnie… <3

  • lelka

    masz gust … ;) coreczka piekna…

  • Iza

    Dla mnie rewelacja :) Lubię taki przytulny, milutki klimacik.

  • Basia Potocka

    Ten dywanik…po prostu brak słów, jestem pod ogromnym wrażeniem! Kiedyś robiłam sobie filcowe kolczyki i naszyjnik..i wiem jakie to pracochłonne no i kulki żeby były równe…ale to były kolczyki! A dywan?! Jezuuuu no szok!

    • No również jestem zszokowana i nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić ile to czasu zajmuje… ! :)

  • Marlenka

    Dywan cudo – uwielbiam kupować rzeczy, których zakup realnie się na coś przekłada – w tym przypadku na los tych kobiet – coś pięknego! Całość piękna!!! <3

  • ilonka

    dywanik najpiekniejszy ;)

  • Zdecydowanie mogłabym tu odpoczywać :) Kwiatek to dla mnie nr 2, a HITEM No1 jest wieszaczek ze sweterkiem. No rozczulam się nad nim <3 Pięknie!

  • Gość

    Pani Alu,noszę się z zamiarem kupna takiego narożnika jak u Pani ,ale interesuje mnie ,jak sprawuje się u Pani .Czy jest wygodny do siedzenia ,a co ze spaniem na nim -czy bardzo twardy,czy te poduchy nie odkształcają się no i co z wywabianiem plam.Będę wdzięczna za odp.Pozdrawiam Ela