Jak zadbać o spokojny sen dziecka?

10 września 2015

Pamiętam ten czas doskonale… Ja płacząca w nocy z bezsilności, ona krzycząca z zamkniętymi oczami. 2 godziny snu każdej nocy, a po 2 tygodniach takiego maratonu skrajne wyczerpanie. I wtedy właśnie postanowiłam coś zmienić, a nie czekać aż ten etap przejdzie sam.

Zazwyczaj uważam, że każdy etap musi mieć swoje miejsce i musi mieć określony czas trwania. Jednak w tym przypadku wyczerpanie moje i Poli tak dawało się we znaki, że zaczęłam kombinować i rozmyślać jak to załagodzić. Dokładnie przyjrzałam się temu jak wygląda nasz dzień, jak wygląda czas przed spaniem i stwierdziłam, że być może przed wieczornym zasypianiem, wokół Poli jest zbyt dużo chaosu. Jakiś czas później poszłam z Pola na szczepienie i przy okazji powiedziałam o naszych koszmarnych nocach. Usłyszałam radę, która była chyba 1 radą, którą wzięłam sobie do serca i wcieliłam w życie. I był to początek zmian, które miały doprowadzić do tego, by znów nasz sen był spokojny i niezakłócony.  Ale o tym zaraz.

Jak konkretnie wyglądały nasze noce? Pola budziła się z przeraźliwym krzykiem, wyrywała mi się z rąk, ale kiedy ją odkładałam, rzucała się, zanosiła i wykonywała tak gwałtowne ruchy, że trzeba było ją solidnie asekurować, by sobie czegoś nie zrobiła. Bywały noce kiedy wcale nie można było jej uspokoić, a po pół godziny płaczu Pola zaczynała z wysiłku wymiotować. Mleko było naszym uspokajaczem, ale nie działało od razu, a dopiero po jakiś 40 minutach płaczu, kiedy Pola rzeczywiście sama stwierdzała, że jest głodna. Spokój był na jakieś 30 min, a potem maraton – co 10 minut pobudka, darcie się, uspokojenie w ramionach, ale po próbie odłożenia nawet obok siebie – znów krzyk. Tak, rozumiem – potrzebowała mnie czuć najbliżej jak się da. Ale po tygodniu nie miałam już sił chodzić z nią na rękach do samego rana. Pamiętam, że pewnego dnia, kazała nosić się cały czas, a ja po 5 godzinach ( dodatkowo byłam chora) padłam na łóżko, bo myślałam, że pęknie mi kręgosłup. W momencie, w którym Pola mimo, że była na mnie, ale w pozycji leżącej, zaczął się histeryczny płacz, ale ja nie wstałam. Zaczęłam płakać z bólu i przez łzy powiedziałam: ” Trudno dziecko, musisz popłakać, ja muszę poleżeć przez kilka minut”. I płakała tak minutę, czy dwie choć trwało to całą wieczność, a ja leżałam płacząc coraz mocniej, bo wyprostowanie kręgosłupa po tylu godzinach było cholernie bolesne. Po tych kilku minutach wstałam jednak i… od nowa. Jakiś czas później poleciałam do 3city na see blogers, a co druga osoba pytała mnie tam czy na pewno dobrze się czuję. Dopadło mnie tam tak skrajne wykończenie, że ledwo to pamiętam. Po powrocie nadal nie było lepiej, a ja na myśl przeprowadzki i dołożenia Poli jeszcze zmiany miejsca po raz kolejny, dostawałam mdłości. Tak bardzo zestresowana, że będzie jeszcze gorzej postanowiłam zmienić WSZYSTKO. Od wieczornych rytuałów, po wygląd kąciku do spania. Oto kilka zmian, które wprowadziłam w życie:

1) Brak TV i jakichkolwiek obrazów, dźwięków z innych sprzętów – ktoś sobie pomyśli „Jeju to chyba normalne” – tylko, że jeśli F. wraca ok.20 to wtedy mamy swój czas na wiadomości, ulubiony serial. Tymczasem w ciężkim okresie dla dziecka, trzeba się jednak bez tego obyć. Dlatego wprowadziliśmy takie, a nie inne zmiany. Na ok. 2 godziny przed snem wyłączamy TV, wyciszamy i chowamy telefony.

2) RYTUAŁY: wyciszamy się i staramy się trzymać następującego rytuału:

– kąpiel Poli – to czas Poli i F. Półgodzinna zabawa w wannie rozluźnia, ale też zapewnia „fajne” zmęczenie przed snem.

– po kąpieli – UWAGA !!! – czesanie. Tak. Dobrze widzicie. F. czesząc Polę potrafi ją nawet uśpić. Magiczny grzebień działa niejednokrotnie jak hipnoza. Pola baaardzo się przy tym relaksuje.

– leżenie całą trójką na łóżku i opowiadanie bajek – po czesaniu zazwyczaj kładziemy się całą trójką na łóżku, opowiadamy bajki, śpiewamy kołysanki, przytulamy się i coraz bardziej wyciszamy.

– kiedy już wyłapujemy moment, w którym Pola zaczyna trzeć oczka – przenosimy ją do jej łóżeczka, robimy jej mleko i … załączamy szum z misia WHISBEAR. Po co? Nie od dziś wiadomo, że szum to bardzo znajomy dla dziecka dźwięk, który przypomina szum wód płodowych, którzy towarzyszył przecież dziecku przez 9 miesięcy! Czy taki gadżet się u nas sprawdza? Tak. Ale nie oczekujmy też cudów, że uśpi nam dziecko w każdej chwili. I taki gadżet trzeba umiejętnie wykorzystać. Wielokrotnie Pola podczas picia mleka rozpraszała się, rozglądała we wszystkie strony. Szum znakomicie ją wycisza i sprawia, że nic innego nie zwraca jej uwagi. Dodatkowo miś nie ma krzykliwych kolorów i sam w sobie jest szarym, neutralnym uspokajaczem, a dodatkowo pełni też funkcję normalnego misia, którym Pola się opiekuje, jeździ z nim w wózku i udaje, że go karmi. Co ciekawe na stronie whisbear możemy przeczytać jak się do takich gadżetów odnoszą psycholodzy : „Dźwięk, który ma wywołać u płaczącego dziecka odruch uspokajania, musi być donośnym, szorstkim świstem, tak samo głośnym jak płacz maluszka (…) Kiedy twój maluszek się uspokoi, obniż wysokość wydawanego (…) dźwięku do poziomu głośności prysznica, aby utrzymać u dziecka odruch uspokajania. Pamiętaj, że aby niemowlę łatwo zasnęło, a potem długo smacznie spało, biały szum jest konieczny. Szuszanie może towarzyszyć dziecku całą dobę. Posługuj się nim w przypadku nagłych ataków płaczu dziecka i gdy chcesz ułożyć je do spania (na drzemkę i w nocy).” – coś w tym jest, bo jeśli cofnę się pamięcią do czasy kiedy Polcia miała kilka miesięcy, to podczas usypiania i kołysania, włączałam szum z jej bujaczka. Szum + kołysanie to był idealny sposób na w miarę szybkie uśpienie Polki.

„Niemowlętom najlepiej służy dudniący biały szum, ponieważ jest najbliższy dźwiękowi towarzyszącemu im w łonie matki. Prawidłowy rodzaj białego szumu (puszczanego w trakcie wszystkich drzemek i w nocy) jest kluczem do poprawy jakości snu od dnia narodzin do dnia pierwszych urodzin…i jeszcze dłużej!”

3) Zmiana wyglądu miejsca do spania – o tym stworzę osobny wpis, ale pozwolę sobie tutaj liznąć tematu. Skoro kącik do spania jest miejscem, w którym dziecko ma chętnie spać, to musi jakoś swoim wyglądem to dziecko zachęcić, prawda? Postanowiłam zatem ( bez szaleństw) zrobić małą metamorfozę i za pomocą kilku dodatków sprawić, że miejsce to będzie ciepłe i przytulne – takie, w którym człowiek po prostu chce zasypiać. Kilka światełek, przyjemny motyw na kocyku, ulubiona maskotka…

4) Drzemka dzienna – w tamtym ciężkim dla nas okresie Pola nie chciała spać w dzień. Dowiedziałam się jednak, że jeśli występują u nas lęki nocne, powinniśmy wydłużyć dziecku czas snu. Było ciężko, ale podobnie jak i wieczorem zaczęłam wyłapywać moment mazania się w dzień i wtedy nosiłam nawet godzinę, żeby Pola najpierw się wyciszyła, a potem zasnęła chociaż na pół godzinki.

Chciałabym jednocześnie podkreślić, że rytuały, których się trzymamy nie są czymś co robimy nienaturalnie i sztucznie. Nie jest to jakiś sztywny schemat. Jeśli Pola nie chce leżeć, tylko chce biegać po domu, to jej na to pozwalamy. Po prostu dbamy o to, by ostatnie godziny przed snem były spędzone w ciszy, bez żadnych dźwięków z tv czy telefonów i przy stłumionym świetle. Jesteśmy tylko my, 4 ściany, mleko, lampki i misie. A czy czytamy książki, czy leżymy, czy chodzimy za rączkę i śpiewamy – to już zależy od tego na co ma ochotę Pola.

Koszmar, przez który przeliśmy to były zapewne lęki nocne. Kto to przeszedł ten wie jak cholernie jest to ciężkie i dla rodzica i dziecka. Doskonale pamiętam swój strach i niemoc, kiedy Pola wiła się na wszystkie strony, a ja nie wiedziałam co jej jest i czy coś ją przypadkiem nie boli. Wiem jednak, że wszystko jest do przejścia. Trzeba jednak zaopatrzyć się w całe mnóstwo cierpliwości i sił… Na każde dziecko jest jakiś sposób, jednak czasem rodzic musi naprawdę sporo się nakombinować, by zrozumieć jaki. Ciężko jest znaleźć sposób podczas takiego ataku nocnego, dlatego trzeba pomyśleć jak temu ZAPOBIEGAĆ. W naszym przypadku kilka małych zmian okazało się DUŻYMI. Drzemka, rytuały, szum, wyciszenie. Z góry jednak podkreślam, że to co sprawdza się u nas, nie musi sprawdzać się gdzie indziej… Wierzę jednak, że być może dla kogoś ten wpis okaże się pomocny. Dla mnie rada pani doktor w tamtym okresie była.

 

DSC_2005

 

DSC_2006

 

sen dziecka

 

DSC_2010

 

DSC_2013

 

DSC_2014

 

DSC_2020

 

DSC_2022

 

DSC_2025

 

DSC_2026

 

sen dziecka

 

DSC_2032

 

DSC_2039

 

DSC_2041

 

DSC_2042

 

DSC_2045