Jak ze zmęczonej frustratki stać się pełną energii kobietą?

5 lutego 2018

Moja definicja szczęśliwego życia jest z roku na rok coraz… krótsza i prostsza. Kiedy ktoś pyta mi się jak to możliwe, że coraz intensywniej promienieję odpowiadam: po prostu zdrowo żyję, dużo się ruszam, kocham i dużo się śmieję… proste, prawda? Niestety nie w praktyce…

Błędnie wydaje nam się, że ciągle nam czegoś brak do pełni szczęścia: domu, auta, wakacji… wyścig szczurów sprawia, że nasze zdrowie zaczyna być coraz bardziej zaniedbywane, a nasza energia i radość z życia stopniowo zaczynają z nas ulatywać. Czy myślicie, że zawsze byłam taka pełna energii, uśmiechnięta i zdeterminowana? Nie. Kiedyś energii nie miałam wcale. Czułam się wypompowana z sił, beznadziejna i w dodatku ciągle bolała mnie głowa. Chorowałam kilkanaście razy do roku. Totalnie o siebie nie dbałam, a zdrowie nie miało większego znaczenia. Fast food, gazowane napoje, brak ruchu, ciągłe zwolnienia z wf-u i całe noce spędzane przed komputerem. Ta cała fizyczność odbijała się też na mojej psychice. Byłam wiecznie wściekła, zła i sfrustrowana. Kiedy na świecie pojawiła się Pola, wszystko stopniowo zaczęło się zmieniać. Stopniowo. Bo będąc już matką, wiedziałam, że żadne chwilowe zrywy nie mają już sensu. Wiedziałam, że ZDROWIE musi stać się moim priorytetem. Że po prostu muszę zmienić swój…

 

STYL ŻYCIA

 

 

Wiecie. Tak zupełnie naturalnie, pomalutku, żeby się nie zrazić. Trwało to kilka lat i może nadal nie jestem jakimś 100% okazem zdrowia, ale jestem już dużo dużo dalej niż w momencie, w którym się za siebie wzięłam. Obecnie istnieje wiele akcji, które wspierają zdrowy styl życia i wszystkim nam w koło dużo łatwiej jest złapać zajawkę. O jednej z takich akcji, opowiem Wam na końcu wpisu.

Ja, bakcyla złapałam już dawno. Dzisiaj podchodzę do wszystkiego bardzo racjonalnie. Kiedyś ciągle zaczynałam „od nowa”. Wydawało mi się, że jak zjem pizzę, to wszystkie moje wcześniejsze starania diabeł weźmie. Co za bzdura! Słodkość, brak treningu, leniwy dzień – to nas będzie spotykać zawsze! Nie możemy przez drobne, ludzkie zachcianki przekreślać wszystkiego co do tej pory osiągnęliśmy. Staram się żyć zdrowo i dzięki stopniowym zmianom zdrowie stało się moim stylem życiem. Stało się moim sposobem na życie.

 

ZDROWA ŻYWNOŚĆ

 

 

Jeszcze kilka lat temu nie rozumiałam, że powiedzenie „jesteś tym co jesz” ma w sobie aż tak wiele prawdy. Byłam zbyt młoda, by to zrozumieć. Dziś wiem, że jedzenie ma największy wpływ na nasze samopoczucie. W końcu karmimy nim swój organizm, w którym zachodzi milion różnych procesów, dzięki którym żyjemy. Czy karmiąc się byle czym, procesy te będą przebiegały w 100% sprawnie? Wysypki na ciele, bóle głowy, bóle brzucha, wzdęcia, senność, sucha skóra. Plaga chorób takich jak hashimoto – to wszystko bierze się z chemii, która jest w jedzeniu, w kosmetykach, w powietrzu – wszędzie! To wszystko jest dla mnie tak oczywiste, że nie rozumiem jak ktoś może tego nie pojmować – a przecież sama byłam taką osobą. Gdzie tkwi problem? Myślę, że przede wszystkim w braku świadomości, która powinna być budowana od najmłodszych lat – przez rodziców, przez szkołę. Na nasze szczęście z roku na rok, widzę w tym temacie postęp. Dzięki osobom takim jak Ewka Chodakowska czy nawet potężnym markom, które angażują się w promowanie zdrowej żywności, zarówno młodzi ludzie jak i ludzie po 50, łapią fit bakcyla i zmieniają swoje życia na lepsze! Jeśli chodzi o mnie, nadal mam słabość do słodkości, czasem wyskoczę na pizzę i wypiję drinka. Ale moja codzienność to niezliczone litry wody, zdrowe omlety, warzywka z kurczakiem i całe garście owoców. A zaczynałam od tego, że zmieniłam chleb pszenny na żytni, soki na wodę. I tak krok po kroku, aż jestem tu gdzie jestem.

 

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

 

 

Nie ma nic lepszego niż endorfiny. To uczucie, kiedy energia rozsadza nas od środka. Niechętnie wspominam czasy, kiedy moją jedyną aktywnością było scrollowanie demotywatorów wskazującym palcem. No i przechadzki do lodówki. Obowiązkowo po sok. Jak ja się wtedy czułam… o matko! Te czasy przypominają mi się za każdym razem, kiedy wpadam w jakiś dziki pęd, zaczynam nieregularnie jeść, nie ćwiczę i BUM. Senność, poszarzała skóra, boląca głowa. Nauczyłam się rozpoznawać sygnały, które daje mi organizm i zawsze się w porę opamiętuję, ale… takie sytuacje zawsze uświadamiają mi, ze nie mogłabym wrócić do życia, w którym najważniejsze to wstać i przetrwać. Szybko wpadam w szał treningów, ale szybko się też od nich odzwyczajam – dlatego staram się być w miarę systematyczna i nie przesadzać w żadną stronę. Nie zależy mi na sylwetce jak na zawodach bikini, dlatego nie spinam się z treningami pięć razy w tygodniu. Dla zdrowego ciała i umysłu wystarczą dwa treningi tygodniowo, a pozostała aktywność może ograniczać się do schodzenia i wchodzenia schodami i napinania pośladków w kolejce w markecie. Nie rzucaj sobie zbyt wielkich wyzwań, jeśli do tej pory Twoją jedyną aktywnością było wduszanie przycisku w windzie. Zawsze kiedy myślę, że staram się za mało, przypominam sobie, że kiedyś nie robiłam nawet ułamka tego co robię teraz. Aktywność fizyczna w połączeniu ze zdrowym odżywianiem to przepis na sukces, zdrowie i rewelacyjne samopoczucie… ale jest jeszcze jeden czynnik, bez którego puzzle będą niekompletne.

 

RELAKS

 

 

I to taki szeroko pojęty. Chodzi mi o odpoczynek, o wyciszenie, o harmonię, o zgranie duszy z ciałem, o w słuchanie się w siebie i wciśnięcie przycisku STOP. Tak niewielu ludzi potrafi się na to zdobyć. Nasze nogi ciągle nas gdzieś prowadzą, ręce non stop się czymś zajmują, a głowa jest zaprzątnięta milion różnych spraw. Element życiowej harmonii był tym brakującym w mojej układance. Zmieniłam sposób żywienia, więcej się ruszałam, ale mimo wszystko coś nie grało. Człowiek potrzebuje spokoju, ciszy. To nasze naturalne otoczenie. Kocham wielkie miasta, intensywne życie, ale niestety widzę, że na dłuższą metę, jeśli nie znajdziemy w tym chaosie spokoju – najpewniej za jakiś czas zwariujemy. Coraz drastyczniej wzrasta liczba depresji, zachorowań na miażdżycę czy inne choroby powodowane stresem. Ludzie robią przeglądy auta, ubezpieczają pralki, dbają o nie – ale tak rzadko robią przegląd swojego organizmu. Nie badamy się, nie wykupujemy ubezpieczeń zdrowotnych – bo po co? Wydaje nam się, że jesteśmy niezniszczalni, że nie potrzebujemy odpoczynku, aż nagle nadchodzi dzień, w którym los nie pyta nas o pozwolenie i każe wziąć natychmiastowe zwolnienie. Czasem bezterminowe. Od wielu już miesięcy stawiam na zdrowy egoizm, na który składają się mantry, medytacje, relaksujące kąpiele z książką w ręce. No dobra, czasem w drugiej trzymam lampkę wina, ale tylko czasem! Musimy się czasem zatrzymywać, żeby nie zrobiło tego za nas życie…

 

Kiedy połączyłam wszystkie powyższe czynniki, mój świat zmienił się o 180 stopni. Miałam więcej energii, a co za tym idzie sprawdzałam się lepiej jako matka, która nie zasypia przy zabawie; jako studentka, która bez problemu zalicza wszystkie egzaminy; jako kobieta sukcesu, która wciąż się rozwija i realizuje wszystkie swoje zawodowe pomysły. Stałam się człowiekiem, dla którego otworzyły się wszystkie drzwi… Nie tęsknię już za zmęczoną, sfrustrowaną Alicją, która ledwo żyje. Pożegnałam tą osobę na dobre. Teraz do zmian pragnę zachęcić również Was.

 

KONKURS METLIFE

„Dbam o zdrowie”

 

 

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie konkurs organizowany przez MetLife – „Dbam o Zdrowie”. MetLife poza tym, że ma naprawdę atrakcyjne produkty zdrowotne, od zawsze był dla mnie jedną ze wspomnianych wyżej firm troszczących się o nasze zdrowie i tym razem wyraźnie to udowodnił. Tym bardziej mnie cieszy, że mogę być tego częścią.  Konkurs wystartował właśnie dzisiaj na facebook’u, a jego celem jest poznanie Was i Waszego podejścia do zdrowia. Nieważne czy dopiero zaczynasz dbać o zdrowie, czy jesteś w tym już totalne obcykany – podziel się z innymi swoim zdrowym stylem życia. Konkurs podzielony jest na cztery, tygodniowe etapy. Każdy etap = inne zadanie.

Etap 1 jest dość ogólny, bo dotyczy zdrowego stylu życia. Każdy z nas kto dba o swoje zdrowie, może się śmiało nazwać ambasadorem zdrowego trybu życia. Naszym przyjemnym obowiązkiem powinno i najczęściej jest promowanie tego trybu wśród rodziny, znajomych, czy osób z pracy. Teraz macie możliwość podzielić się swoimi sposobami na zdrowie z… całym światem!

 

 

Wystarczy, że w komentarzu pod TYM postem konkursowym na fanpage’u MetLife, napiszecie jaka wprowadzona przez Was zmiana czy nawyk, wywarły największy wpływ na Wasz styl życia. Do wygrania w tym etapie jest 1 x bon na 500 zł i 3 x bon na 100 zł do wykorzystania w sklepie sportowym. Myślę, że dla tak atrakcyjnej nagrody warto poświęcić minutkę i napisać kilka zdań prosto z serducha! Komentujcie, udostępniajcie posty konkursowe i pokażcie wszystkim, że chcieć to móc. A może sami zaczerpniecie nieco inspiracji od innych?

Konkurs trwa cztery tygodnie, ale nie bójcie się – będę Was informować w swoich social mediach o każdym kolejnym etapie, żebyście nie przegapili szansy na odlotowe wygrane. Ba! Sama na bieżąco, będę podglądać Wasze odpowiedzi i mam nadzieję, że i mnie one zainspirują do jeszcze większych zmian. To jak? Jesteście gotowi zadbać o swoje zdrowie? To do dzieła!