Jak skutecznie zniechęcić do siebie faceta.

13 lipca 2015

Zawsze to wygląda podobnie. Pragniemy miłości, ślubu, wspólnego mieszkania, a z czasem również dzieci. Na myśl o mężu wracającym z pracy i wspólnych obiadach, latamy 60 cm ponad ziemią. Wyobrażamy sobie nas w roli gospodyń domowych i wszystko wygląda tak pięknie. Naoglądaliśmy się seriali i blogów, gdzie wszystko jest wiecznie czyste, a kobiety pomalowane i odpicowane są nawet do robienia obiadów. Łyknęłyśmy to jak biblię , a tu bam. Przyszła rzeczywistość, a wraz z nią rozczarowanie. Brzmi znajomo?

Tak. Zapewne właśnie tak brzmi dla wielu z Was, a ostatni wpis tylko mnie w tym utwierdził. Kiedy zaczynamy spotykać się z fajnym gościem, idealnie maskujemy wszystkie nasze wady. Nie rzucamy się w knajpie na deser, a jemy go łyżeczka po łyżeczce uważając, by się nie pobrudzić. Śmiejemy się z jego debilnych żartów, żeby nie wyjść na sztywniarę, a zazdrość? Gościu, jaka zazdrość! Ja to taka nie jestem. Przy mnie koleś może się wyluzować, wychodzić, pić piwka, także chill, będziesz miał ze mną jak w bajce. Tsaa… tylko zapomniałyśmy powiedzieć jaką rolę z bajki będziemy grać. Bo po czasie piwka i koledzy zaczynają drażnić, a z czasem to już sam partner jest tak wkurwiający, że szkoda gadać.

Czytając Wasze komentarze, zauważyłam wszędzie zajebiste podobieństwo. Czepiamy się o wszystko co się da. Jesteśmy zestresowane, sfrustrowane i mamy żal do całego świata, że wszystkie obowiązki domowe spoczywają na naszej głowie. No, ale heloł?! Chyba tego chciałaś, prawda? Czemu więc wkurwiamy się na kogoś dla kogo do tej pory byłyśmy w stanie biec w środku i zalotnie trzepać rzęsiskami? Powodów jest wiele, ale jeden jest najczęstszy. Jesteśmy wkurwione, że utknęłyśmy w domu z dzieckiem, stertą garów i brudnymi gaciami. A facet? Facet to sobie wyjdzie do pracy, ma święty spokój, wraca i też chce mieć święty spokój. Żyjemy w jakimś chorym przekonaniu, że facet w pracy wcale się nie męczy, więc jak wróci to niech ugotuje za mnie obiad, wysprząta całą chatę, prześpi się ewentualnie i znów wypad tyrać na rodzinę. A ja tam tylko dzieckiem się zajmę. Wkurwia mnie taka postawa niesamowicie. Sorry, ale jakiś podział musi być. On pracuje, więc Ty zadbaj łaskawie o to, żeby podstawić mu pod nos ciepły obiad. Proste i logiczne? Nie bardzo. Owszem my to wszystko zrobimy, ale hej hej! Przecież nie z uśmiechem i bez pretensji! Obarczmy więc winą cały świat, a zwłaszcza jego! Że 5 godzin przy garach musiałyśmy stać, a dziecko przy nodze i takie tam…duperele. Nie jestem jedną z tych co to chodzi jak w zegarku. Jak obiadu nie ma to nie ma, no ale nie ciągnę takiego trybu miesiącami, a i grandy mi nikt z tego powodu nie robi. No więc jeśli już wyjaśniłyśmy sobie  z grubsza o co chodzi, to teraz czas na konkrety. Jędzą albo się jest w 100 % albo wcale. Jak już narzekasz to tak z grubej rury. Jak szaleć to szaleć! Wykończ go totalnie! A co.

1) Po 1. Kiedy budzicie się rano, a on chce pocałować Cię w polik – wyzwij go od głupich, bo właśnie wyrwał Cię z cudownego snu. Po chwili wstań sama i przewiń litanię o tym jak bardzo Cię nie szanuję, bo robiąc sobie kanapki do pracy hałasuje taaaak, że głowa boli, spać nie można i generalnie już cały dzień do dupy! Koniecznie na jego „cześć” odpowiedz mu „spierdalaj”. Nie ma co być delikatnym.

2) Kiedy zadzwoni do Ciebie z pracy, odbierz i z pretensją w głosie powiedz, że ty nie masz tyle czasu co on, bo musisz zapieprzaćw domu! Wylej jeszcze wszystkie żale, że dziecko od dwóch godzin płacze, a ty biedna nie masz już sił na to życie. Jeśli się rozłączy, koniecznie oddzwoń i pociśnij znów tekstem o braku szacunku.

3) Otwierają się drzwi, a mężuś wraca z pracy! Rzuć mu pod nogi worek ze śmieciami, daj kasę, żeby poszedł zrobić zakupy na cały tydzień i niech jeszcze jedzie na myjkę. Ale jak tylko przyjdzie to czasem nie bądź miła! Jesteś za głośno, jesteś za cicho. Czemu nic nie mówisz, czemu tak głośno oddychasz, podnieś to co rzuciłeś na podłogę, weź wyjdź najlepiej – od razu lepiej !

4) Obiad? Jaki obiad! Człowieku, nie miałam czasu na żaden obiad. Bierz się do roboty, bo jesteśmy z dziećmi głodne…

5) Piwo? Jakie piwo? Z kolegami? No tak, a rodzinę to masz w dupie. Nie, nigdzie nie wychodzisz, masz spędzić z nami trochę czasu.

6) Och…chcesz się przytulić? Mmm.. no dobra, ale nie teraz, zaraz, fejsik, koleżanki, komcie te sprawy. Poczekaj jeszcze insta.

7) Już idziesz spać? Myślałam, że spędzimy trochę czasu razem. I z Tobą tak zawsze. Czym Ty niby znów taki zmęczony jesteś? Pewnie mnie zdradzasz…

8) Och, położyłam się i zaczynasz się do mnie dobierać? Daj spokój, głowa mnie boli. Byś siedział tyle z dziećmi też by Ci się bzykać nie chciało.

9) Jak to nic nie robię i nie chcę się nawet przytulić? Jak zwykle zrzucasz winę na mnie! Ty męska świnio…

10) Wykańczasz mnie psychicznie, powinniśmy się rozstać. Ach nie, jednak nie chcę. Jak to Ty już nie masz siły? Nienawidzę Cię.

 

Jeśli lubisz być jeszcze bardziej hardkorowa – bardzo dużo przeklinaj, wymachuj rękoma – koniecznie tak, żebyś wyglądała jak debil, który powinien przebywać w wariatkowie. Oczywiście roztyj się, nie maluj i w sumie jeszcze przestań się myć.

Generalnie chodzi o to, żebyś nic nie robiła, nie dbała o siebie i miała pretensje, że facet po czasie zaczyna Cię unikać i przestaje z Tobą rozmawiać. Udało się? Brawo! Jesteś jędzą z krwi i kości. Teraz zacznij odliczać do końca Twojego związku- 10, 9 , 8, 7… Nie odszedł? To won do łazienki, do kuchni, na zakupy. Zorganizuj sobie czas, tak żebyś wieczorem mogła leżeć i pachnieć razem z nim. Z poczuciem, że wszystko w mieszkaniu jest na swoim miejscu, a ty spokojnie możesz pierdolnąć laptop i telefon na bok i zająć się nim. Ciężko? Cóż… chcesz, żeby facet zachowywał się jak książę z bajki? To zacznij zachowywać się jak dama.

 

koszula – tutaj  ; spodenki – szafiarka.net ; bluza Polki – Little Gold King

DSC_0846

 

DSC_0848

 

DSC_0850

 

DSC_0851

DSC_0852

 

DSC_0853

 

DSC_0855

 

DSC_0856

 

DSC_0857

 

DSC_0859

 

DSC_0860

 

DSC_0861

  • karina

    Rozwaliłaś system Alutka! :*

  • Angelika

    Ej! Nie wierzę! Jeszcze żadna frustratka nie skomentowała, że facet jest po to żeby zapier?! Świetna ironia Alu, coraz lepiej piszesz!!!

  • Natalia Kaczmarek

    Pola wymiata

  • Kasia

    Ciekawy tekst. Sama lubie ironizowac. To prawda kobiety bywaja okropne. Sama rzucalam takim tekstami I widzialam jak sie zaczelismy od siebie odsuwac. Moj maz ciezko pracuje, ale ja tez. Chyba rzeczywiscie jak nie wsiadam na miotle to maz przed pojsciem do pracy potrafi pozmywac naczynia jak ma wolne posprzata lazienke. No I jest ochota na seks. Kto chcialby sie kochac z wredna baba.

  • Dobry tekst na dobranoc, rozbawiłaś mnie do łez. Jednak nie jestem aż tak wielką jędzą jak myślałam :D

    A Pola z dnia na dzień się zmienia, nie mogę uwierzyć że już taka duża jest. I coraz piękniejsza, dokładnie jak jej mama ;)

  • „Pragniemy miłości, ślubu, wspólnego mieszkania, a z czasem również dzieci.” warto też najpierw (a nie po latach) sprawdzić czy i on tego chce ;)

  • anulkaa

    na szczęście mam faceta,który we wszystkim mnie wspiera i nie potrzebuje tych złych rad jak być jedzą:) poza tym sadze,że nie godzimy się na to aby być kurą domową ale matka,żoną i kochanką i od faceta oczekujemy też tego samego,ojciec,mąż,kochanek. Mój nie ma problemu z tym aby po robocie isc do sklepu zrobić w weekend obiad. Po prosu jest i zawsze się uzupełniamy.

    • Alicja Wegner

      Ale tekst nie jest o podziale ról, więc komentarz raczej nie na temat ;D Wiele facetów nie ma problemy ze zrobieniem czegoś, a mimo to kobiety drą na nich japę. O tym jest tekst ;)

      • anulkaa

        Zrozumialam o czym jest tekst doskonale tylko skomentowalam to z punktu jakim moglby byc odrbrany.ironia za ironie.ot tak poprostu. Ale mamala wywolalas tu niezla dyskusje i chyle czola

        • agnieszka

          dziwne… w twoim komentarzu widze stwierdzenie jak jest. takich rzeczy nie nazywa sie ironia O.o Juz nie mowiac o tym ze jest nie na temat . Wtf?

  • No i dobrze napisane. Kobiety-matki-męczennice mają pretensje do całego świata o swój los. Chcesz zmian zacznij od siebie i swojego nastawienia i patrz jak zmienia się rzeczywistość dookoła. Na lepsze oczywiście.

  • Też jestem zdania, że w większości przypadków to kobieta jest sama sobie winna i facet zaczyna po prostu jej unikać :) A potem zaczynają się teksty typu: nie kochasz mnie, pewnie mnie zdradzasz, w ogóle się mną nie interesujesz.. także kolejna fala narzekań. Wielu facetów to wytrzymuje i trwa w związku, za co ich podziwiam :)

  • Codziennie, jeżdżąc autobusem spotykałam „sąsiada” (duże słowo, bo nie znamy się, ale kojarzę go z widzenia), kiedy ja po powrocie do domu zjadałam obiad i szłam z Tosią na plac zabaw, on już wracał ze spaceru z psem, dostawał starszego syna na rowerze, młodszego w wózku i gnał z nimi na spacer. W weekendy, z żoną widziałam go dwa razy, zawsze on i dzieci + rowerek i wózek, niezła kombinacja.
    Trochę mi faceta szkoda, co prawda nie wiem, jaki ma dokładnie układ z żoną, ale te 30 minut na zjedzenie obiadu i umycie rąk albo zmienienie koszulki mogłaby mu dać :)

  • patka

    wszystko pieknie. tekst bardzo dobry.. ale dlaczego tyle przeklenstw? ;O
    czesci z nich dalo sie uniknac. rozumiem, ze mialo byc „ostro” i dosadnie, ale… bez przesady.
    kluje w oczy.

    • marta

      bez przesady, napisałaś to tak jakby przekleństwo było w każdym zdaniu. Mnie tu nic nie kluje a zaznacze ze prawie w ogole nie przeklinam O.o

      • patka

        ja tez prawie nie przeklinam, dlatego zwracam na to uwage. i jesli czytam fajny tekst, w ktorego dwoch pierwszych akapitach mam juz 4 „wkurwy”, to po prostu zwracam na to uwage autorce. chyba o to chodzi, tak? po to jest mozliwosc pisania komentarzy?

  • Martyna Kaliska

    Ala wymiatasz ostatnio :D:D:D

  • Różyczka

    Ups! Ja dokładnie tak robie punkt po punkcie :/ Nie odszedł! Pora się zmienić.

  • Fuck zdarza mi się być zołzą, a nawet wiedźmą. Nie to żeby permanentną, ale jakby przeanalizować moje zachowanie to bywam… Ważne żeby się w tym nie zapętlić, nie nakręcać, a czasami właśnie pośmiać, nawet wspólnie.
    Kciuki mocno zaciśnięte, ale chyba jest dobrze, a będzie lepiej :)

  • Kinia

    Kolejny tekst który otwiera mi oczy… tylko jak to zrobić żeby się zmienić? Oj długa droga jeszcze przede mną :) Dzięki Alu :)
    Ps. Pola jest świetna :)

  • Odnajduję w tym tekście sporo siebie. Ups ;)

  • Jeśli mężczyzna docenia prace domowe robione przez żono-sprzątaczko-kucharkę, to i ona doceni, że te kilka godzin był poza domem i „odpoczywał”. Wystarczy tylko szacunek obustronny. A o to trudno, bo przeciez „ja mam gorzej, klękajcie narody”.

  • Ooops, momentami jakbym się w lustrze przeglądała, ale nie uwierzę, że żadnej się to nigdy nie zdarzyło :) Najważniejsze to mieć świadomość tego, w którym momencie zacznamy przeginać – bo rozumiem niewyspanie, zmęczenie, świrowanie w czterech ścianach, ale najważniejsze jest mieć kontrolę nad swoim życiem. Pewnie, że można dać się ponieść tym złym emocom, ale czy warto?

  • marta

    Ja bym chciała przeczytać taki tekst ale pisany przez faceta.
    Mamala moze poproś swojego partnera aby cos nam tu napisał w tym temacie ? Bo ja mam problem innego rodzaju, ok nie mowie oczywiscie ze jestem swieta bo dre sie czasem faktycznie i wiem ze czesto przesadzam. Ale chodzi mi o cos innego o koncówke posta … laptop/telefon na bok i zajac sie nim. A co jesli to on siedzi z tym telefonem ? Kiedy nawet filmu razem nie mozemy obejrzec bo ciagle ktos do niego dzwoni albo musi odpisac na fb. Szlag mnie trafia i jak tu byc ciągle supet miła i sie nie drzec …

  • Pingback: Matka Polka Zrzędząca()

  • Wszystko o moim życiu ;) Zołzą się po trochu stałam, w sobotę to już jadem zionęłam na całego i gdybym była moim mężem to o rozwód, albo co najmniej nakaz eksmisji już bym po takim dniu wystąpiła, ech…Na szczęście jest nowy dzień, burza ustała i znów staram się być słodka i doceniać pracę męża obiadem w tygodniu i ciastem w weekend, nawet jeśli dzieci się pętały między nogami. W końcu ja na dzieci skazałam się dobrowolnie, bo chciałam je mieć ;)
    dwa plus dwa

  • slowdownmum.pl

    Dzięki Twojemu tekstowi zrozumiałam jak niewiele zabrakło do rozpadu mojego małżeństwa. Czas się ogarnąć, wziąć za siebie i przestać narzekać.
    Dziękuję za otwarcie oczu! :)

  • emma2874

    Ja próbowałam sama odprawić rytuał miłosny, ale bez skutku.
    Z pomoca przyszła mi strona biala-magia.pl, gdzie zamówiłam 7 dniowy rytuał na
    powrót ukochanego i dopiero ten rytuał odniósł pożadany skutek.