Jak skutecznie się motywować i dobrze przeżywać dni? 

4 stycznia 2017

Motywacja – to taki stan, w którym jesteśmy gotowi i zdeterminowani do podjęcia jakiś działań. Możemy być zmotywowani do nauki, do ćwiczeń, do zmiany swojego życia. Możemy być zmotywowani w walce o lepszą pracę, zmotywowani w walce o powrót do zdrowia. Ile ludzi, tyle różnych sytuacji…

Ciężko o codzienną dawkę motywacji. Wiele czynników niezależnych od nas, już od samego rana, próbuje nas dobić. Zła pogoda, chore dziecko, pełen zlew brudnych naczyń, czy kolejne niespodziewane wydatki. Życie na każdym kroku próbuje nas skopać, przewrócić, dobić. Od nas tylko zależy w jakim stopniu uda się życiu to zrobić. Niezniszczalni nie jesteśmy – mamy jak najbardziej prawo do narzekania, smutków, a nawet rzucenia talerzem raz na jakiś czas, a co! Wszystkie emocje mają swoje miejsce i nie należy ich tłumić w sobie, bo prędzej czy później – skumulowane wybuchną. Co więc robić? Jak złapać balans pomiędzy potrzebnym smutkiem, a jeszcze potrzebniejszym szczęściem? I przede wszystkim, jak w tej plątaninie uczuć i różnych emocji, znaleźć w codzienności miejsce na motywację, która pchnie nas ku lepszemu?

Cóż – być może na to pytanie, jest tyle odpowiedzi ilu ludzi, ale są też tacy, którzy sami jeszcze nie wiedzą jak. Próbują sposobów, ale nic nie działa. Takim osobom warto podsuwać pomysły, nawet jeśli wydają nam się banalne. Bo tak naprawdę to te banalne, niepozorne rzeczy są naszymi codziennymi motywatorami.

Jeśli chodzi o motywację w szerszym zakresie, głównie tym dotyczącym naszego myślenia – na takie coś trzeba długich i wyczerpujących wpisów. Bywały na blogu już i takie, i takie się jeszcze pojawią. Dziś natomiast chciałabym Wam podpowiedzieć, jak prostymi i banalnymi sposobami, możecie sobie pomóc w codziennym pamiętaniu co jest w życiu ważne i do czego tak naprawdę dążymy.

Wyobraź sobie, że każdy dzień to jedna, biała kartka. Możesz na niej narysować to co zechcesz. Podczas rysowania być może nie raz omsknie Ci się ręka, nieraz się pomylisz – ale to nie przekreśla Twoich szans na to, by końcowy efekt był powalający. Tak samo w każdym Twoim dniu. Możesz w nim przekląć, przewrócić się, pomylić – ale byle jaki upadek nie przekreśli szans na to, byś wieczorem położyła się do łóżka z uśmiechem na twarzy i przeświadczeniem, że … to był dobry dzień! Właśnie dlatego musisz wypełnić swój umysł i swoje otoczenie rzeczami lub sytuacjami, które pozwolą ci na to, by problemy nie wytrącały Cię z równowagi, a także pozwolą na konsekwentne realizowanie swoich celów.

Mój dzień zaczyna się przede wszystkim od modlitwy. A nawet jeśli nie modlitwa – to zwyczajne pogadanie sobie pod nosem: za co jestem wdzięczna? Taka rozmowa, w której dziękujesz za ciepłe łóżko, jedzenie w lodówce itp – pozwala Ci już z samego rana uświadomić sobie, że masz już naprawdę dużo… Na dłuższą metę nasza wdzięczność daje nam owoce, w postaci coraz to lepszego życia. Osoba, która nie docenia niczego co posiada, z czasem przestanie to dostawać. Osoba, która będzie wdzięczna za każdą, nawet drobną rzecz – będzie obdarowywana coraz bardziej.

Kiedy zaczniesz już dzień z poczuciem, że masz już wiele, i z czystym sumieniem, że jesteś za to wdzięczna i poświęciłaś temu chwilę – będziesz zmotywowana do tego, byś mogła jak najlepiej zapełniać stopniowo swoją „kartkę”, samymi dobrymi rzeczami… Zapewne zjesz śniadanie, albo w pośpiechu odprowadzisz dziecko do przedszkola i biegiem popędzisz do pracy. Nieważne czy opiekujesz się dzieckiem w domu, czy robisz coś poza domem – prawie na pewno spotkają Cię sytuacje stresowe, wystawiające Twoją cierpliwość na próbę. Twoja motywacja będzie spadała na samo dno, jeśli uznasz, że nie warto, bo i tak znów spotyka Cię jakaś gówniana sytuacja… W trakcie dnia należy przede wszystkim przy każdym najmniejszym problemie zadawać sobie pytanie: czy mój stres coś zmieni? Czy moje negatywne emocje mają sens, czy przez ten czas mogłabym wymyślić rozwiązanie problemu, lub po prostu zająć się czymś innym? Takie pytania pozwalają mi trzymać fason i nie zejść na zawał przy takich sytuacjach jak zgubienie karty z większą ilością pieniędzy, zgubienie dowodu osobistego w obcym państwie czy pobyt na Izbie Przyjęć z chorym nie wiadomo na co dzieckiem, ale także w wielu innych sytuacjach… Takie sytuacje nie są fajne, ale nie możemy pozwolić, by sterowały całym naszym życiem!

Motywacja, to przede wszystkim hasła. Hasła, które zewsząd krótkim i prostym przekazem, w moment dają nam power. Możemy sami umieszczać je w dowolnych miejscach. Na tapecie telefonu, na notatniku, w kalendarzyku, na etui. Ja wpadłam w wir kupowania notatników, które mają na sobie hasła, które choć dla wielu infantylne – dla mnie są piękne w swojej prostocie, która w moment mnie motywuje i przypomina mi odpowiedź na pytanie: po co to robię? O tym jak wypełniam te notatniki, napiszę już w osobnym wpisie. Jedne służą mi do wizualizacji swojego życia, inne do planowania, jeszcze inne do do czegoś innego…

 

 

 

 

 

 

Oprócz trików „myślowych” czy trików z hasłami, możemy też zainwestować w fajne gadżety, które nie dosyć, że ładnie wyglądają, to jeszcze mogą się zmieniać wedle naszych wymagań. Tutaj moim ciekawym sposobem, jest ukochana przez Was na instastory tabliczka z podświetlanymi literkami. Często z rana, wymyślam sobie „hasło dnia”, które poprawia mi mój nastrój. Wieczorem kładąc się na narożniku przed telewizorem, często zmieszana różnymi emocjami z całego dnia – odpalam TV, a wraz z jego odpaleniem, uruchamia się podłączona do niego przez USB tabliczka i rozświetla ważne dla mnie hasło. To mój sposób na oczyszczenie się ze złych emocji i ponowne przypomnienie sobie: po co to wszystko? Np. po co cały dzień tyrki – wiadomo, żeby osiągnąć swój cel. I hasła na tabliczce mi o tym przypominają. Jeśli wiem, że dzień będzie ciężki – już z rana ustawiam sobie hasło takie jak: jutro będzie lepiej! lub : dałaś z siebie wszystko! – taki zapalający się napis, da mi motywację, by następny dzień rozpocząć lepiej! Dotrwaj do końca wpisu, a dowiesz się więcej o tym fajnym gadżecie :)

 

 

Wiadomo jednak, że tabliczka nie ma aż takiej mocy, by uspokoić nasz organizm i zresetować nasze „ustawienia”, które po całym dniu, się mocno poprzestawiały. Do tego potrzebny nam jest spokój. A w tym spokoju… modlitwa, relaksacyjna muzyka, joga, gorąca kąpiel lub… mantry. Ja wybieram głównie to ostatnie. Wieczorna mantra w słuchawkach, której słucham, lub coraz częściej – śpiewam – w moment zmywa ze mnie cały stres, napięcie i złą energię.

Doba jest bardzo krótka. Choć niektóre rytuały szczęścia, są bardzo proste i nie wymagają wiele czasu, to w natłoku obowiązków i tak łatwo o nich zapomnieć. Właśnie dlatego, nieważne jak bardzo mam zabiegany dzień – poświęcam kilka minut na poczytanie jakiegoś fragmentu jednej z moich ulubionych książek o szczęściu. Można to zrobić podczas porannej toalety, zerkając na tekst, podczas jazdy autobusem, podczas stania w kolejce, podczas przerwy w pracy. Praca nad samym sobą i nad swoim kierunkiem myślenia, jest ciężka i zajmuje dużo czasu – ale wrócenie do starych nawyków, może być kwestią kilku dni, jeśli nie pielęgnujemy swojej wiedzy w tym temacie chociaż w małym stopniu. Warto więc mieć zawsze pod ręką książkę, która podnosi nas na duchu i przypomina nam po co to wszystko. Książka, którą mam zawsze pod ręką charakteryzuje się tym, że jest mała i poręczna, przez co nie pluję sobie w brodę po 10 minutach chodzenia z torebką po mieście, że wzięłam wielką, grubą księgę mającą ponad 500 stron i ważącą 100 kg. Mając nawet minutę wolnego czasu i chwilę zwątpienia, możemy otworzyć książkę na przypadkowej stronie – i wierzcie mi, że zawsze traficie na jakieś zdanie, które coś Wam uświadomi! Ja obecnie jestem w trakcie czytania, kolejnej wspaniałej książki pt.:” Moc pozytywnego myślenia” – wkrótce podam Wam więcej tytułów godnych polecenia.

 

 

Sposobów na codzienną motywację jest wiele. Na dobre przeżywanie dni również. Jeśli dopiero zaczynasz się wkręcać w świat pozytywów, zapewniam Cię, że jeśli podejdziesz do tego tematu rozsądnie – wkrótce odnajdziesz swoje własny rzeczy, które Cię nakręcają i pomagają w codziennym funkcjonowaniu. Ja swoją drogę zaczęłam kilka lat temu, ale wciąż twierdzę, że to co za mną to zaledwie ułamek tego co przedemną. Uczę się każdego dnia i tą wiedzą pragnę dzielić się z Wami. Nie chcę być doradczynią, która uważa, że TAK POWINNO być. Chcę Wam po prostu pokazywać MOJE podejście do życia i świata, która u wielu się sprawdziło i być może sprawdzi się u Was – każdy musi znaleźć swój sposób na samego siebie, ale myślę, że w dziedzinie pracy nad samą sobą, trzeba wyzbyć się przekonania, że wiemy już wszystko i że nie musimy nikogo słuchać – gdyby tak było, nigdy nie przeczytałabym żadnej książki i nie wysłuchała żadnego innego człowieka. A jednak to robię. Bo uważam, że od każdego mogę nauczyć się czegoś dobrego. I nawet jeśli coś nie przemawia do mnie w 100 %, to jednak skłania mnie ku refleksjom i do tego, by na wszystko patrzeć z kilku perspektyw – a to bardzo rozwijające!

Jestem ciekawa Waszych sposobów na codzienną motywację i dobre, w miarę bezstresowe przeżywanie dni. Dzielmy się swoimi doświadczeniami i wypełnijmy to miejsce dobrą energią. Do następnego kochani! A osoby zainteresowane tabliczką, niech jeszcze zostaną… :)

Podświetlaną tabliczkę z zestawem literek i symboli zakupiłam na Westwing. Mniej więcej raz w miesiącu staram się Wam tutaj pokazywać jakiś zakup z tej strony, choć Ci, którzy mnie „śledzą” non stop, widzą te zakupy przedpremierowo, dużo wcześniej na instastory. Ale do rzeczy. Kiedy pokazałam Wam tą tabliczkę na IG, zostałam zasypana pytaniami o cenę. Tabliczka kosztowała ok. 100 zł – nie mam porównania, nie wiem czy są gorsze czy lepsze. Nie wiem czego więcej wymagać od gadżetu, który stoi i świeci – prócz świecenia :P Tabliczki obecnie nie ma w kampaniach na Westwing, ale jeśli ktoś jeszcze nie wie – w tym klubie zakupowym, kampanie pojawiają się codziennie, więc bądźcie czujni i obserwujcie, a być może już wkrótce coś podobnego się pojawi. Ja jestem z kampaniami na bieżąco, więc na pewno poinformuję Was na instastory. Jeśli sami chcecie zacząć być na bieżąco, możecie założyć tutaj  konto na Westwing i w wolnych chwilach sprawdzać produkty światowych marek, w dużo niższych cenach. Mi codzienne przeczesywanie produktów w aplikacji na telefonie, weszło w krew, więc raczej nic fajnego już mi nie umknie :) Na koniec, zostawiam Wam jeszcze kilka zdjęć tabliczki. Enjoy!

 

 

 

 

 

 

 

  • Małgorzata Stryjecka

    Piękny tekst taki jak by dla mnie pisany <3

  • Malina

    Dziękuję za ten tekst, troszeczkę mi uświadomił i mocno zainspirował! :*

  • angelikeu

    od kilku dni nadrabiam Twoją zakładkę na blogu „o życiu” i jestem pod wrażeniem Twojej dojrzałości, a zarazem tego jaka przy tym jesteś zwariowana i pozytywna, np. na Twoich filmikach :) Super się ogląda i czyta takie osoby i chciałabym mieć takich więcej w swoim otoczeniu! pozdrawiam!

  • Elwira Misiuk

    Bardzo fajny post, mam tak samo z notowaniem i spokojem na wieczór. Nie wyobrażam sobie wręcz bez tego codziennego funkcjonowania. Jestem też ogromnie ciekawa w jaki sposób Ty wypełniasz swoje zeszyciki.

  • miii

    oooo to ja czekam na wpis o ksiazkach! juz sama nie wiem co czytac i co serio warte przeczytania… :/

  • Think Cheap

    oo super tabliczka! a w kwestii oszczędzania i przydatnych trików zapraszam na http://thinkcheap.blog.pl

  • Asia

    Hmm poogladalam,poczytalam …i co naj bardziej zaskakuje w tym wszystkim to chyba to ze w tym wieku majac skonczone dopiero niedawno 20lat tworzy sie cos co mozna czytac ogladac co inspiruje…tak to chba Twoj wiek jest naj bardziej zaskakujacy w tym wszystkim…mlody wiek i taki tekst. Pozdrawiam i gratuluje…

    • Asia bardzo dziękuję! Dużo to dla mnie znaczy. Staram się coraz bardziej rozwijać, a swoimi tekstami pokazywać tą drogę, która być może pomoże innym :)

  • Gustavo Woltmann

    Świetny tekst, każdy powinien go sobie przeczytać! Motywacja to klucz do sukcesu i szczęścia, nie ma wątpliwości!

  • Basia Potocka

    Na prezent pod choinkę zażyczyłam sobie polecany przez Ciebie „Duński przepis na szczęście” :)
    Bardzo bym się odnalazła w duńskiej rzeczywistości, wiele rzeczy z tej książki stosowałam w wychowywaniu synka jeszcze zanim się o niej dowiedziałam, więc moja intuicja jest dobra! :) ale oczywiście wiele też mi uświadomiła..żeby nie było, że ja taka alfa i omega :P

 NEW #nails by @beautiko  #polishgirl #girl #warsaw #warsawgirl #airmax #nike #jeans #denim #red #watch #happiness #happy #brunette #inspiration #blog #blogger #fashion #instamatki #mother
 #SINSAYxRIMMEL 🥂 #polishgirl #girl #warsaw #warsawgirl #event #ootd #blog #blogger #brunette #happiness #happy #instamatki #sinsay #rimmel #black #fun #weekend #party
 Breakfast 🥖☕️ before event #SINSAYxRIMMEL  #polishgirl #warsaw #warsawgirl #restaurant #breakfast #happy #weekend #instamatki #blog #blogger #happiness #inspiration #food #pornfood
 Wpadłam właśnie na spontaniczny pomysł! Pozwoli on osobom, które śledzą mnie od dawna - wspólnie powspominać. A osobom, które nie znają moich początków - poznać je właśnie teraz ❤❤❤ macie jakiś pomysł na nazwę takiego cyklu wpisów na ig? 🤔 12 września 2013 roku na blogu pojawił się pierwszy wpis opatrzony takimi właśnie zdjęciami. Wpis był krótki. Blog miał być pamiętniczkiem, który może ktoś tam przeczyta. Dziś czyta go kilkadziesiąt tysięcy osób miesięcznie ...  Na nazwę mamala wpadłam spontanicznie siedząc na łóżku w pokoju mojego F... stwierdziłam, że tyle przechodzi przeze mnie myśli, że może warto byłoby zacząć je spisywać... "Tak jak obiecałam. Pierwszy post. A więc (wiem nie zaczyna się tak zdań) zaczynam skrobać. Krótko o mnie. Bo po co się rozpisywać. 20 letnia studentka, szczęśliwa narzeczona, przyszła mama. Tak. To ja. Imię moi rodzice nadali mi proste, aczkolwiek jak niektórzy sądzą piękne – Alicja. Żyję sobie w małej mieścinie, niekoniecznie spokojnie. Co robię obecnie? Uczę się, kompletuję wyprawkę, snuję plany z narzeczonym, urządzam pokój dla dziecka. Co zaczynam? Nowy etap w życiu. To ja. Ciężarówka w czwartym miesiącu ciąży, która już pokochała swoje dziecko nad życie. To ja. Mamala." ❤❤❤ przeżyjmy to jeszcze raz !!!  Będziecie ze mną ?  #polishgirl #instamatki #memories #blog #blogger #happiness
 Około stu wiadomości od Was na insta, po wczorajszym instastory  jesteście najlepsze! ❤❤❤po raz pierwszy od dłuższego czasu nie miałam sennych koszmarów przypadek? Nie sONdze  na blogu nowy wpis, pamiętajcie ! ❤ #polishgirl #girl #warsaw #mother #instamatki #winter #snow #blog #blogger #happy #happiness #brunette

follow on instagram