Jak schudnąć?

21 stycznia 2016

Jak schudnąć? To jedno z tych pytań, które najczęściej zadają kobiety. Tysiące ekspertów, jeszcze więcej cudownych diet, a problem jak był – tak nadal jest. Od wielu, wielu lat szukałam najlepszej dla siebie diety ( nie zawsze byłam szczupła) – a tak naprawdę wystarczyło zastosować kilka trików i wbić sobie do głowy raz na zawsze jedną, żelazną zasadę – żyj zdrowo!

Jak schudnąć? Zaraz Ci powiem… ale najpierw odpowiedz… Ile razy zrywałaś się z postanowieniem „Od dzisiaj przechodzę na dietę!” – i kończyłaś szybciej niż zaczęłaś? Ile razy poddawałaś się, bo produkty były zbyt drogie, albo niedostępne, a potrawy zbyt czasochłonne i trudne. Ile razy głodziłaś się w imię zgrabnej sylwetki?

I ile razy doświadczyłaś tego okrutnego efektu jojo? Ja całe mnóstwo! Aż w końcu zrozumiałam, że kluczem do sukcesu jest zdrowy rozsądek i zrozumienie podstawowych błędów, które jeśli wyeliminujecie – ułatwią Wam zadanie.

Podam Wam dzisiaj 10 podstawowych rzeczy, które odpowiadają na pytanie jak schudnąć i które stopniowo, krok po kroku wdrażałam w życie, aż nagle ocknęłam się i zrozumiałam, że w sumie to już całkiem zdrowo się odżywiam i nawet nie wiem kiedy to się stało. Można by rzecz, że będą to rzeczy banalne – patrząc jednak na to, co ludzie jedzą i co nazywają „fit jedzeniem” łapię się za głowę i dochodzi do mnie, że nadal całe mnóstwo osób zdrowym określa to co po prostu nie kipi tłuszczem i nie jest czekoladą. Ewentualnie to co wali po oczach napisem FIT, mimo, że składzie ma całą książkę.

Jeśli jesteś osobą, która uważa, że na pytanie jak schudnąć, dostanie złotą receptą zdradzająca sikret, o którym wiedzą nieliczni – muszę Cię rozczarować. To właśnie te BANALNE rzeczy, które ujrzysz poniżej, są kluczem do sukcesu – niestety zazwyczaj ludzie po ich przeczytaniu mówią „Nie ma tutaj niczego co mi pomoże” – a następnie nawet nie próbują wdrażać  ich w życie, nie rozumiejąc, że to PODSTAWY. Mamy jednak w zwyczaju przeświadczenie, że wiemy lepiej. Olewamy więc sobie te zasady, bo nawet jeśli próbujemy z nich korzystać – liczymy na natychmiastowe efekty. To tak nie działa.

Radzę więc Ci najszczerzej jak potrafię – wbij sobie te zasady do głowy, spisz, wydrukuj powieś w widocznym miejscu. A najlepiej to metodą małych kroków, wdroż je w życie i uznaj za naturalne. Trzymaj się ich tak, jakby były w Twoim życiu od zawsze.

 REGULARNOŚĆ

Zanim przystąpisz do wdrażania jakichkolwiek zmian w swoje życie, ustalmy jedno – musisz nauczyć się jeść regularnie. Bez tego właściwie wszystkie Twoje starania pójdą na marne, a odpowiedź na pytanie jak schudnąć, po raz kolejny stanie się rozmyta. Dziennie powinnaś jeść 4-5 posiłków w odstępach 3 – 3,5 h. Chcesz mi powiedzieć, że to wcale nie takie ważne? Mylisz się. Robiąc sobie dłuższe przerwy i myśląc, że dzięki temu schudniesz robisz sobie krzywdę. Organizm sądzi, że się głodzisz, więc magazynuje sobie to co jesz i odkłada w postaci tkanki tłuszczowej. A to z nią chcesz właśnie walczyć, prawda? Jeśli masz problem z pilnowaniem tego, kiedy co zjadasz – pobierz za darmo i wydrukuj tygodniowy planner posiłków dostępny na projektfitmama.pl

NAWODNIENIE 

Picie od 2,5 do 3 litrów wody na dzień to OBOWIĄZEK ( z którym wciąż mam problem). Kwestia ta jest często pomijana w zasadach zdrowego odżywiania, tymczasem mało kto zdaje sobie sprawę, że pragnienie bardzo często mylimy z … głodem! I pakujemy w siebie kolejne kalorie. Nawodnienie przyspiesza nasz metabolizm, a co za tym idzie – sprzyja utracie wagi. O tym, że cudownie wpływa na naszą cerę chyba nie muszę wspominać? Jeśli cierpisz na ciągłe bóle głowy, być może popełniasz ten sam błąd co ja – pijesz za mało. Dla mnie idealną opcją jest nalewanie sobie szklanki wody od razu po wstaniu i napełnianie jej ponownie zaraz po wypiciu. Bardzo dobrze sprawdza się picie szklanki wody przed posiłkiem – zapewniam Was, że zjecie mniej!

CZYTAJ SKŁADY

I uważaj na walące po oczach napisy „fit”. Teściowa kiedyś kupowała mi chlebek o nazwie fitness. Och super sprawa mówię Wam. Tylko jakiś taki puszysty był, zupełnie jak nie pełne ziarno czy razowe pieczywo. No to przeczytałam skład i co? Sama pszenica – a przypominam, że nawet najlepszej jakości pszenica, o co w dzisiejszych czasach ciężko, wciąż jest gorsza od NAJGORSZEJ jakości np. żyta. Kiedyś przez kilka miesięcy jadłam brązowe makarony i ryże, które na paczce miały napis RAZOWE, a okazało się, że są one jedynie „pokolorowane”, a w składzie przeważa pszenica. Makarony, ryże i chleby – jeśli mają w sobie pszenicę, a ty jesz je na potęgę – cóż… być może właśnie dlatego nie chudniesz. Nie bez powodu mówi się o dużych napęczniałych brzuchach „brzuch pszeniczny”. Wystarczy, że przez dwa dni będę jadła pszeniczne makarony i pieczywo i w moment mój brzuch pęcznieje. Wystarczy, że je odstawię i zamienię na razowe – w moment brzuch staje się płaski.

POZBĄDŹ SIĘ NIEZDROWYCH RZECZY Z KUCHNI

Stopniowo. I pomału zamieniaj wszystko na zdrowsze zamienniki. Nie jestem za wielką rewolucją teraz i tutaj – na mnie to nie działa. Muszę do wdrażać w życie naturalnie. Ja zaczęłam kiedyś od śniadań. W krew weszły mi zdrowe jajecznice, omlety, kanapki. Potem przekąska: owoce z jogurtem to dla mnie codzienny, cudowny obowiązek, z którego cieszę się bardziej niż z batona! Potem tak samo rób z obiadem, podwieczorkiem, kolacją…

ODSTAW SZTUCZNE SOKI

Odstaw gazowane napoje i sztucznie barwione soki. Woda z lodem, cytryną i miętą potrafi również być dobra! To za mało? Co powiesz na świeżo, wyciśnięte soki? Przynajmniej wiesz co pijesz – bez składu z kilkunastoma pozycjami. Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez soków. Jeden karton dziennie ( 2 L ) to była norma. Dzisiaj picie takiego czegoś to byłaby kara. Człowiek jednak przyzwyczaja się do smaków. Pijąc tylko wodę i świeże soki, chemię w soku z marketu wyczujesz lekko maczając język w szklance!

OGRANICZ CUKIER

Jeśli jesteś uzależniona od słodkiego – spokojnie! Cukier znajduje się również w owocach! Zapewniam Cię, że drugie śniadanie w postaci owoców czy koktajlu sprawi, że nie będziesz myśleć o czekoladzie. Oczywiście…  nie od razu. Jeśli spożywasz cukier w dużych ilościach, jego odstawienie ( nawet jeśli będziesz jeść owoce) może objawić się osłabieniem i bólem głowy. Bez paniki. To minie!

NIE PODJADAJ

Właśnie po to jadłospis obejmuje 5 porządnych posiłków co 3 godziny, żebyś między nimi nie musiał już podjadać. Pamiętaj, że nieumyślnie pochłaniamy dużo kalorii. Kawy różnego rodzaju, ciasteczko owsiane – zbierz to wszystko do kupy i wyjdzie Ci 6 danie. Przekąski między głównymi posiłkami są po to, byś nie musiała dopadać lodówki kiedy tylko zaburczy Ci w brzuchu. Wierz mi, że z czasem przywykniesz do regularności 3 – 3,5 h i nawet nie będziesz myślała, by jeść częściej! Wiele osób zadaje sobie pytanie jak schudnąć, twierdząc, że robi wszystko ok – tymczasem zupełnie nieświadomie wpycha w siebie puste kalorie.

POLUB AKTYWNOŚĆ FIZYCZNĄ 

Nie musisz od razu przebiec maratonu, ale gwarantuję Ci, że wydurnianie się z dzieckiem i podskoki, zawsze są lepsze niż leżenie plackiem na kanapie! Przestań się wymigiwać obowiązkami czy dziećmi – dziecko na pewno będzie wniebowzięte jeśli poszalejecie razem przy muzyce. Metodą małych kroków rób coraz więcej. Dodaj 10 przysiadów, po tygodniu jakieś krótkie 10 minutowe ćwiczenie z Mel B. Nie zrywaj się od razu i nie rób godzinnego treningu nie mając kondycji, bo tylko się niepotrzebnie zrazisz!

TESTUJ NOWE SMAKI

I wybierz to co lubisz najbardziej. Błędem, który popełniają ludzie chcący schudnąć jest to, że jedzą jakieś beznadziejne posiłki, które im nie smakują, bo przeczytali, że są zdrowe. Obiad to nie ma być pomidor z sałatą, a konkretne mięso zdrowo usmażone na oliwie bądź na grillu, z mega dobrym warzywkiem i ryżem i dipem czosnkowym na bazie jogurtu. Serio! Kombinuj w kuchni, testuj nowe smaki i ciesz się zdrowymi, pysznymi posiłkami.

NIE TRAKTUJ TYCH ZASAD JAK OBOWIĄZKÓW

Lub przykrej konieczności – traktuj to jako coś normalnego, a ani się obejrzysz, a wejdzie Ci to w krew jakby było w Twoim życiu od dawna.

Na koniec chciałabym też poza tą dziesiątką, powiedzieć Ci bardzo ważną rzecz. NIE ZACZYNAJ CIĄGLE OD NOWA. Od lat robiłam ten błąd, że kiedy drugiego dnia „diety” skusiłam się na colę, to z automatu było to dla mnie poddanie się, a kolejny dzień znów był „pierwszym”. Olej to. Grzechy zdarzają się każdemu. Jeśli każdą słabość będziesz traktowała jako koniec, to ciągłe próby i początki Cię zmęczą. Jeśli jutro zdarzy mi się zjeść w biegu batonik – czy to oznacza, że mój zdrowy styl życia się skończył i muszę zacząć od nowa? NIE! Zapamiętaj to sobie! Jeśli wszystko ma się toczyć naturalnie, to gdzie Cię zaprowadzą wieczne końce i początki? Oczywiście zbytnio tego nie wykorzystuj… słabości muszą mieć mniejszą częstotliwość niż zdrowe posiłki. NIGDY na odwrót.

Kiedy już uda Ci się żyć w miarę zdrowo, raz w tygodniu rób sobie cheat meal – oszukany posiłek, ale o nim więcej w osobnym poście. Pozwól sobie po prostu na przyjemność. Nagródź się czymś czego na co dzień nie spożywasz. Jeśli jednak masz słabą wolę i boisz się, że skończy się to na obżarstwie za 10 – lepiej się powstrzymaj i poczekaj jeszcze 2 tygodnie. Może po tym czasie będzie Ci łatwiej zachować umiar przy oszukanym posiłku.

No i ostatnie… odwiedź dietetyka. Ale takiego DIETETYKA DIETETYKA, a nie pseudo. W dzisiejszych czasach specjalistów jest całe mnóstwo, ale niewielu jest naprawdę dobrych i godnych polecenia. Każdy z nas jest inny i jeśli naprawdę Ci zależy – a zwłaszcza jeśli spełniasz wszystkie punkty, a nadal nic się nie dzieje – musisz go odwiedzić.

Z tego miejsca życzę Ci powodzenia! Jeśli ktoś z Twoich znajomych również zastanawia się jak schudnąć – podrzuć mu ten tekst! Zapraszam również do lektury uzupełniającej:

Jak zmotywować się do ćwiczeń?

10 kilogramów mniej.

Przykładowy jadłospis na cały dzień.

DETOKS CUKROWY – odstaw cukier w 3 dni.

5 zdrowych śniadań w 5 minut.

  • Cicha fanka

    Doceniam Twoj trud wlozony w napisanie tego tekstu, ale mam wrazenie, ze od nowego roku Twoj blog stal sie nudny :( Zdrowe odzywianie jest super (chociaz osobiscie nie dla mnie, bo kiedy po ciazy nardzo schudlam i bylam szczupla jak nigdy, to nagle zatesknilam za swoim duzym biustem, za swoimi biodrami, ba nawet za celulitem! Chudosc nie jest dla kazdego, nie kazdemu w niej dobrze, wiec za namowa meza postanowilam przytyc i nie myslec wiecej o kcal), jednak ile mozna czytac o byciu fit, cwiczeniach i odchudzaniu? Czy majac dziecko nie ma ciekawszych tematow? Brakuje mi dawnego stylu Twojego bloga – kiedys byl o niebo ciekawszy

    • Nudny dlaczego? Przedostatni wpis od serca. Przed, przed ostatni również. 4 wpisy do tyłu równiez same życiowe refleksje. Z całym szacunkiem, ale… „fanką” chyba nie jesteś i chyba pomyliłaś blogi, bo na 10 ostatnich tekstów tylko ten jest o zdrowym odżywianiu… :) A co do zdrowego stylu życia – nie myl go z chudością. Można mieć rozmiar 40 i mieć piękne, zdrowe ciało… :)

      • PS: A jeśli chodzi Ci o fanpage, to no cóż – akurat teraz się w to znów wkręciłam więc tam o tym piszę, jak jest czas na refleksje to jest… pisałam już po nowym roku, że przez sytuację życiową zmęczyły mnie non stop ciężkie tematy… myślę, że można to uszanować, że chcę odetchnąć… ;)

        • Kasia

          Ja szanuje Twoja decyzję. Prawda jest taka, że ludzi zawsze będzie ciekawic życie prywatne, a największą frajda to czytać o ludzkich problemach. Jakby się ich samemu miało mało. Tak czy siak to warto jest przypominać o zdrowym odzywianiu. Większość z nas ma dzieci i to wcale nie znaczy ze od razu mamy „bzika”, bo czytamy etykiety albo ćwiczymy. Plan dnia to już połowa sukcesu. To, że ktoś jest chudy wcale nie znaczy, że jest zdrowy, a jak się tyje od syropu glukozowego albo oleju roślinnego to żaden powód do dumy. Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru

        • Cicha fanka

          Nie chodzi mi o to, ze lubie czytac o cudzych problemach, ale o ZYCIU. Wczesniej ten blog byl super pelen pasji i ciekawego lekkiego stylu, a teraz wyglada tak jakby mial wszystkim powiedziec, ze jestes super i ze ze wszystkim sobie wspaniale radzisz, bo jestes fit mama. Wczesniej bylam pod wrazeniem – wow mloda mama i taka fajna kobieta, ale teraz mysle, ze wcale taka super i dojrzala nie jestes, a byciem fit po prostu chcesz rozkrecic tego bloga zeby na nim zarobic i przez to przestaje byc juz szczery i prawdziwy, a nawet wpisy od serca brzmia juz jakby byly wymuszone i nudne.

          • Czy ty widzisz co ty piszesz… no błagam Cię. „Jakby miał wszystkim powiedzieć, że jesteś super i że ze wszystkim sobie wspaniale radzisz, bo jesteś fit mamą” – serio, wybacz, ale chyba się tutaj zgubiłaś… nie radzę sobie ze wszystkim wyśmienicie i otwarcie o tym piszę. Projekt fitmama, non stop ukazuje wpisy, w których przyznaję się do słabości. Po 2 – co do życiowej zaradności ma to, że ktoś jest fit? Nie rozumiem i nie mam zamiaru chyba… nie rozumiem też jak można byciem fit rokręcić blog. Blog już dawno jest wypromowany i szczerze nie mam spiny, by był bardziej. Nie mam zamiaru Cię przekonywać, że wpisy do serca są serio od serca, bo czuję tu jakiś dziwny ból, że ktoś robi to co lubi. Nie jesteś mną, nie żyjesz obok mnie, nie znasz mnie. Możesz mieć takie zdanie jakie masz, a ja mogę jedynie powiedzieć, że jesteś w błędzie.

  • Angelika

    Cicha fanka, chyba się zgubiła, bo ja od długiego czasu już nie widziałam na Twoim blogu nic o byciu fit :D Chyba, że fanpage, ale tam raczej pisze się o tym co się robi, więc to normalne :D Kocham te ostatnie życiowe refleksje i cieszę się, że mimo zapowiedzi nadal one są i to często. A takich komentarzy w ogóle nie bierz do siebie. Ludzie najchętniej chcieliby czytać tylko o prywatnych sprawach i całym Twoim życiu… bez przesady. Wpis super, dziękuję za rady :*

    • Do usług Angela :* Myślę, że „cicha fanka” nie miała złych intencji, każdemu nie dogodzę niestety :*

  • monia

    no właśnie! to jest to co masz rację – uznawałam za banalne, ale raczej z lenistwa. od jutra tak jak radzisz – małymi kroczkami wcielę punkt po punkcie w życie. dziekowac :*

  • malina

    Temat u mnie na topie od Nowego Roku także super, nic nowego nie odkryłam w prawdzie bo każda fit mama to OCZYWIŚCIE wie ;-) ale dla początkujących to dobre vademecum wiedzy. Samo sedno. Tak trzymaj 😚

  • Ja z piciem wody mam cały czas problem. Dodaję cytrynę i jakoś idzie :)

    • Czyli rozumiem, że z jej smakiem. A z tym, żeby wypijać jej tyle ile trzeba? :D Ja zapominam ale na fitmamie, niedługo będzie na to lekarstwo :D

      • 2 litry dziennie samej wody + Zielona herbata co dwa dni :) Na początku ustawialam sobie aplikację w telefonie przypominającą o wypiciu wody, po jakimś czasie nie była mi już potrzebna.

  • kasia

    Ja juz Zrobiłam rewolucję w kuchni, w rodzinie i w życiu. Wszystko małymi krokami. Dokładnie rok mi to zajęło. Musiałam od nowa nauczyć się gotować, robić zakupy, organizować czas żeby mieć czas na ćwiczenia. Było warto. Smaze wyłącznie na oleju kokosowym nierafinowanym. Świetny post. Na pewno się przyda na początek. Jak juz się człowiek w kręci w zdrowy styl życia to później widać efekty. Ja schudłam 15kg. Mam ladniejsza cere i o wiele więcej energii. Nie mam też juz stanów depresyjnych. Pozdrawiam

    • O właśnie! Stany depresyjne – jak ręką odjął prawda? :)

  • Trzymam sie. Każdej zasady! Teraz sie uda! Czuje to cała sobą!

  • U mnie woda sprawdziła się przede wszystkim! Jej nigdy za wiele. Z wysiłkiem fizycznym doskonały duet!
    Pozdrawiamy!:))

    ladymamma.pl

  • Marta Zet

    Dobrze napisane, choć faktycznie nie ma w tym rewolucji. Lecz zgadzam się – TYLKO tak można mieć dobrą figurę i zdrowie CIĄGLE, a nie od diety do diety. Nie wierzę w diety, bo one z założenia są na jakiś czas – miesiąc, dwa, trzy…A potem co? Kluczem jest nauczyć się zdrowo odzywiać – lecz to jedzenie MUSI smakować oraz znaleźć dla siebie taka aktywnosc, jaka sie lubi. Jesli na diecie jemy jakieś bezsmakowe coś lub na mysl o kolejnym treningu robi nam się słabo – to długo w tym nie wytrwamy. To musi być część naszego życia, a nie przykry obowiązek. Polecam książki pani Makarowskiej – fajne, proste przepisy i dokładnie pisze to samo, co Ty – NIE dieta, tylko zdrowe nawyki, już do końca życia.

    • Marta Zet

      aaa i dodam tylko, ze właśnie wspaniałym sposobem jest zastępowanie rzeczy niezdowych/kalorycznych – ich zdrowszymi odpowiednikami. Stopniowo. Wtedy te nawyki same nam do życia „wchodzą”. Dla mnie to jest chleb żytni zamiast pszenicy, makaron razowy zamiast zwykłego, owoce zamiast słodyczy (ale tu mam problem, ciągle walczę), jogurt naturalny zamiast śmietany i…warzywa zamiast mięsa. Mięsa już prawie nie jem, czasem w gościach tylko i czasem jak robię dla dzieci obiad (z mezem ustalilismy, ze dzieciom indyka dajemy) i czuję się dużo lepiej, lżej. Również na duszy…Jesli szukasz zdrowych inspiracji obiadowych to ja ostatnio polubiłam kanał na youtube, gdzie kobitka ma smaczne i proste (przy dwójce dzieci słowo klucz = proste:) przepisy.
      https://www.youtube.com/channel/UCKno3LMkrQLdbXgIU7cKo1A

      • Zdrowsze odpowiedniki i postępowanie STOPNIOWO to to co zawsze podkreślam w radach dla osób, które pragną coś zmienić. Spektakularne zmiany i zrywanie się zazwyczaj kończy się szybciej niż zaczęło…

  • MamaLand

    Alu, wyglądasz ślicznie i masz fenomenalną figurę :) ja kiedyś ważyłam 98 kg :( schudłam zdrowym trybem życia i ćwiczeniami do 68 :) urodziłam bliźniaki – mają 16miesięcy i obecnie ważę 73 kg :( Mam 176 cm wzrostu
    Patrząc na Ciebie jestem zachwycona
    Brak mi motywacji do powrotu do formy…
    Zdradzisz ile teraz ważysz?

    • Teraz ważę 64,8 :) Dziękuję za miłe słowa. Mam 178 i kiedyś na chwilę przed ciąża, ważyłam 74 kg :O Ocknęłam się jak zobaczyłam zdjęcia z sesji i weszłam na wagę…w 2 tygodnie schudłam do 68 kg i…zaszłam w ciąże. 74 osiągnęłam dopiero w jakimś 7 miesiącu ciąży, oho! Dobrze, że się wtedy opamiętałam ;) Zmotywuj się kochana, powiedz sobie jak nie teraz to kiedy? Stopniowo wdrażaj zmiany, uda się!

    • Klaudia Wojnarowicz

      Kochana, ja znam historie, kiedy to kobiety do ciąży nosiły większe rozmiary, a po ciąży zaczęły chudnąć. No skoro im się udało, to Tobie się nie uda ? :) Niech motywacją będzie dla Ciebie własne zdrowie, którego przy dzieciach zabraknąć nie może :)

  • Bożena Jędral

    Właśnie to jest wpis, który puszczam znajomej pragnącej zmian :)

  • karolla

    warto stawiac na zbilansowane diety, aktywny tryb zycia i naturalne suplementy wspomagajace przemiane materii np be slim 3

    • Klaudia Wojnarowicz

      Ja do suplementów bym nikogo nie namawiała z jednego prostego powodu – dobijemy do upragnionej wagi i co? Co dalej ? No właśnie. Suplementy się skończą. Człowiek niestety musi się nauczyć samodyscypliny, co proste nie jest, a suplementy w tym nie pomogą.

      Do kilku lat wstecz trenowałam regularnie, głownie świat mi się kręcił wkoło capoeiry i do tego zaczęłam biegać (za dzieciaka był to głownie basen i siatkówka). Przyjmowałam też spalacze tłuszczu, ale i pilnowałam tego co jem. Spalacz bez treningów i diety to pieniądze w błoto. I co? I nie do końca jestem pewna, że efekty mojego ciała to efekty spalacza. Bardziej ostrego zapieprzu i trzymania diety :) No ale…każdemu wedle potrzeb ;)

  • Klaudia Wojnarowicz

    Ja od siebie dorzucę tylko regularne badanie krwi i tarczycy.
    Ah, i cholesterolu, niestety, im dalej z wiekiem, tym bardziej to jest konieczne ;) (też mnie zatkało u dietetyczki, jak powiedziała ’30tka nie tragedia ale cholesterol zrobić trzeba, zanim rozpiszemy dietę).
    Chociaż spotykam ludzi w Twoim wieku którzy mają również wystrzelony cholesterol :/ Witamy w świecie modyfikowanej i wysoko przetwarzanej żywności.

    Masz rację co do ‚nie zaczynaj od nowa’. Ja tak robiłam przez ostatnie kilka lat…i mam tego serdecznie dość. Teraz, mimo jadłospisu od specjalisty potrafię bez opamiętania wciągnąć paczkę chipsów, bo mnie najdzie. Ale to nie znaczy, że wszystkie następne posiłki mają być tak samo do bani i że kolejną walkę zacznę, nie wiem, od następnego poniedziałku. Trudno, wciągnęłam chipsy, bo akurat mnie zassało. Ale nie będę się za to biczować w nieskończoność.