Jak oszczędzać i nie zwariować?

1 lutego 2016

Kojarzycie ten schemat odkładania każdej „złotówki” do koperty? Kojarzycie tę radość z pęczniejącej kupki pieniędzy? No pewnie, że tak! A kojarzycie zderzenie z ziemią i nagły wypadek, chorobę czy inne niespodziewane rachunki, które opróżniają kopertę do dna? No jasne!

Jak oszczędzać? To pytanie zadaje sobie każdy z nas. Schemat, o którym napisałam powyżej – znamy to dooooskonale. Choroba naszych czasów zwana „ciągle coś”. Odłożyliśmy stówkę – zachorowało nam dziecko, a inhalator się popsuł. Odłożyliśmy dwie stówki – poszła nam opona w aucie. Odłożyliśmy tysiaka – siadło nam całe auto i tysiak nawet nie starcza! Trzeba pożyczyć. I zamiast kupki pieniędzy…mamy dług. U babci, kolegi lub nie daj Boże zaciągamy chwilówkę. W najgorszym wypadku u wszystkich źródeł. Ja znam to wszystko doskonale. Zawsze, ale to ZAWSZE kiedy moją duszę ogarnia cudowna euforia związana z nagłym przypływem gotówki – los okrutnie ściąga mnie na ziemię. Np. naprawą auta za 3 tysiące. A po 2 tygodniach jeszcze za półtora. A co tam! Jak szaleć to szaleć.

Bogu jednak jestem wdzięczna, że prawie zawsze na te nagłe wypadki dzięki mojej umiejętności oszczędzania – jakaś gotówka jest. Co prawda nazwa koperty, w której owa gotówka się znajduje powinna zamiast „oszczędności” nazywać się „na czarną godzinę”. Bo oszczędności to powinny tam być i rosnąć. A one ciut rosną…i znikają. No ale nieważne.

Gdybyście zapytali moją rodzinę o jakąś moją cechę, którą wyróżniam się od najmłodszych lat, zapewne odpowiedzieliby zgodnie „oszczędna!”. Oj tak. Kiedy wszystkie dzieci traciły na wycieczkach pieniądze na pamiątki, ja wiedziałam jak oszczędzać – kupowałam jedną widokówkę, a resztę pieniędzy przywoziłam do domu i wrzucałam do skarbonki. Kiedy siostra traciła u babci pieniądze na lody, soczki i inne bzdety – ja zadowalałam się babcinym kompotem i ciastkiem, a wszystkie pieniądze, które rodzice mi dali – zabierałam z powrotem do domu. No i kiedy wszystkie dzieciaki traciły swoje kieszonkowe, od razu po jego dostaniu – ja odkładałam każdą złotówkę, aż do uzbierania pokaźnej sumy, za którą mogłam kupić komputer, rower czy inne „większe rzeczy”.

No i tak mi zostało… I mimo, że na pieniądzach nie śpię, to i tak staram się odkładać coś każdego miesiąca. Nieważne czy będzie to 10 zł czy 100 zł. Lepiej odmówić sobie czekolady, ale mieć świadomość, że odłożyło się nawet kilka złotych, których niebawem może nam przecież zabraknąć. Jak oszczędzać? Cóż…powiem Wam jak to jest u mnie.

1) Kupuj tylko to co niezbędne – wiem. Brzmi banalnie. Jednak skoro to takie banalne, to czemu wciąż większość społeczeństwa ma z tym problem, a potem płacze, że nie starcza na rachunek? Zróbcie prosty eksperyment. Zapisujcie każdą rzecz, którą kupujecie, a po miesiącu, podkreślcie wszystko, bez czego spokojnie mogliście się obejść i zsumujcie – i co? Wyszło 50 zł? 50 zł to dużo! Serio. No ale tu czekoladka, tam pierdołka dla dziecka, tu browar dla męża… Kto się czasem nie skusi, co?

2) Szukaj tańszych odpowiedników – niektórzy nadal nie zdają sobie sprawy, że w większości przypadków po prostu przepłacamy. Płacimy za markę, nie zdając sobie sprawy, że produkt obok o 2 zł tańszy, jest takiej samej jakości, a czasem nawet lepszy. Drogie nie oznacza lepsze. Wystarczy spojrzeć na drogie sieciówki odzieżowe, w których swetry nie nadają się do noszenia po jednym praniu!

3) Rozpisuj wydatki – dostajesz wypłatę i co robisz? Zostawiasz na karcie, opłacasz mieszkanie, robisz zakupy, znów płacisz za coś kartą, nie panujesz nad wydatkami. BŁĄD! Wypłać całą gotówkę, rozpisz wydatki, przemyśl ile jesteś w stanie odłożyć. Przykład. Zarabiasz 2500 zł. Rozpisujesz:

  • mieszkanie – 1300 zł
  • życie – 600 zł ( biorę na swoim przykładzie – 150 zł tygodniowo w auchanie to mega wypasione zakupy ;) )
  • paliwo – 200 zł
  • reszta – 400 zł

Załóż, że ta reszta ma być twoimi oszczędnościami. Jeśli wypadną Ci niespodziewane wydatki – trudno. Dobrze, że kasa była! Jeśli nie – super! Zaoszczędziłeś. Chodzi po prostu oto, byś rozpisując plan i widząc, że zostaje 400 zł, nie poddawał się emocjom i nie powiedział „Ooo to sobie coś kupię”. Jeśli za każdym razem, będziesz wydawać pozostałe pieniądze, tylko dlatego, że są, a nie dlatego, że musisz je wydać – nie zaoszczędzisz. Znam od groma osób, które jak tylko dostają wypłatę, czy prezent urodzinowy, czują się jak bogowie – przez jeden dzień. A potem znów biedują do końca miesiąca, plując sobie w brodę za te wszystkie niepotrzebne, zakupione pierdołki.

4) Ustal priorytety – zadaj sobie podstawowe pytanie – po co chcesz oszczędzać i na co? W moim przypadku jest to …mieszkanie. Pojechałam po bandzie co? Ale słuchajcie…zawsze kiedy stoję w markecie i myślę sobie „Och może kupię to czy tamto” – myślę sobie „Kurde, przecież nie jest mi to niezbędne. Przeżyję i bez tego.” Może to się wydawać przesadą, ale w przypadku, kiedy zbieramy na coś tak drogiego – to każde wydane bezmyślnie 10 zł  – oddala nas od upragnionego celu. Ustal priorytet i dąż do niego. Olej wszystko co może Ci przeszkodzić w jego osiągnięciu.

5) Szukaj sposobów – jakich? To proste. Banki w dzisiejszych czasach oferują na prawdę wiele fajnych opcji: lokaty, konta, dzięki którym możemy jeszcze więcej zaoszczędzić. Pamiętaj też, że w dzisiejszych czasach, kiedy nasze emerytury są sprawą wątpliwą – warto o oszczędności „na starość” ( o ile dorobiliście się już mieszkania :P ) zadbać już teraz.  Szukaj sposobów – kombinuj, gdzie warto ulokować pieniądze, co może przynieść Ci korzyści. Póki co dla mnie to czarna magia, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że pora zacząć o tym myśleć. Ciekawą sprawą, o której warto przy tym punkcie wspomnieć jest IKE i IKZE. Są to meeega rozsądne sposoby na emeryturę. Obydwa rodzaje tych kont mają nas zachęcić do odkładania pieniędzy na naszą emeryturę. No dobra. Ale jakie korzyści, zapytacie pewnie. Najlepszą jest chyba to, że posiadając pieniądze na koncie IKE nie musimy płacić podatku, wypłacając je w odpowiednim wieku. Z kolei w przypadku konta IKZE – korzyścią są ulgi podatkowe, występujące w roku podatkowym, w którym dokonujemy wpłaty. Środki na tych kontach, śmiało mogą być dziedziczone. Czy to bezpośrednio czy w trybie postępowania spadkowego. Mogłabym tak naprawdę rozpisywać się tutaj całą wieczność, ale udostępnię Wam fajny artykuł od NN Investment Partners, który w prosty sposób objaśni Wam różnice między IKE, a IKZE. W ogóle cała sekcja Finanse po godzinach na stronie NNtfi zapowiada się bardzo ciekawie. Trudne zagadnienia finansowe opisane są w sposób zrozumiały nawet dla całkowitych laików. Warto poczytać.

6) Unikaj rat – wiem, czasem jest to nieuniknione. Ale znam wiele osób, które pokuszą się na nowy telewizor, telefon, lepsze auto – i nagle okazuje się, że wypłata starcza ledwo na raty… Jeśli nie stać mnie na wakacje – nie jadę. Jeśli nie stać mnie na lepsze auto – jeżdżę starym. Czasem chcemy poczuć się lepiej, więc kupujemy sobie coś co poprawia nasz nastrój – oczywiście na raty. Należy pamiętać jednak, że z czasem raty zaczynają nam uprzykrzać życie, przez co z nienawiścią patrzymy na te wszystkie przedmioty, na które pokusiliśmy się w chwili zapomnienia.

Temat finansów jest zawsze drażliwy, ale jedno jest pewne. Na oszczędzanie mogą sobie pozwolić tylko Ci… którzy mają z czego oszczędzać. Niestety w dzisiejszych czasach wciąż jest wiele rodzin, którym ledwo starcza na podstawowe potrzeby, a gdzie tu mówić o oszczędnościach. Pamiętajmy jednak, że czasem brak możliwości oszczędzania jest tylko i wyłącznie wynikiem naszej … głupoty. Naszych ciągłych pokus, zadłużania się na niepotrzebne rzeczy, kupowania bez namysłu. Wiem, bo sama tak robiłam. Tutaj lody latem, tutaj chipsy, aż nagle pewnego dnia zobaczyłam 0 zł na koncie…a skończyły się pampersy, wypadła mi przeprowadzka i rachunek za telefon. Co jest nam potrzebne przy oszczędzaniu? Przede wszystkim…zdrowy rozsądek. No i solidna skarbonka oczywiście ;) A jak oszczędzać i nie zwariować? Przede wszystkim oszczędzać ze świadomością, że to wszystko robimy w imię marzeń. Nawet jeśli teraz musimy się czegoś wyrzec… zaprocentuje to w przyszłości. Jestem tego pewna!

  • Angi

    1- książeczki oszczednosciowe na które co miesiąc automatycznie wpływa ta sama suma jak tylko wypłata wplynie
    2-sumiennie prowadzić zeszyt wpływów i wydatków
    3- ustalić dzienna sumę na wydatki i tylko z ta suma w gotowce wychodzić na zakupy . No i oczywiście z lista rzeczy do kupienia. Ja kupuje codziennie jedzenie na 1 dzien. Bo gdy chciałam rzadziej to zawsze niepotrzebne zapasy robilam i coś lądowało w koszu
    4- ustalić ile wpływów miesięcznie nam trzeba i nieustannie dążyć do tego by je osiagnac
    5- nie kupywac nowych drogich ciuchow. Jak nas korci to zróbmy porządek w szafie i na pewno coś ładnego się znajdzie.

    • Marta Zet

      A ja uważam, ze z tymi ciuchami to lepiej kupic jeden porządny sweter z domieszka wolny czy alpaki niż 3 akrylowe. To naprawde inaczej sie nosi. I nie będzie zaskoczenia po praniu

    • Również teraz robię zakupy codziennie :) A co do ciuchów, to raczej wolę raz na jakiś czas coś droższego właśnie, lepiej na tym wychodzę :)

  • Agata

    Super rady! Dopiero teraz złapałam się za głowę, że codziennie coś kupuję bez czego mogłabym się obyć. Ustalenie priorytetów – od tego chyba zacznę. I założę kopertę z oszczędnościami, może wkrótce coś się tam znajdzie. Super! Dzięki!

  • Natalia T

    „Temat finansów jest zawsze drażliwy.” – Otóż to…. niestety ze swoim chłopakiem zawsze się o to sprzeczamy :(… Ja jestem oszczędna, a on wyznaje zasadę, ze to co uzbiera przez miesiąc lub dwa, w jeszcze następnym może wydać, bo przecież ma tyle pieniędzy (oczywiscie są to zbędne rzeczy).
    Od jakiegoś czasu zbieramy na remont mieszkania (podłoga – chcemy parkiet, odmalowanie ścian) + dodatkowo chcemy nowe łóżko. Jeszcze nie mieszkamy razem, a lepiej by było zrobić to wszystko teraz niż gdy ja się wprowadzę z mnóstwem swoich rzeczy. I tu się zaczynają schody… nie znam dokładnej daty swojej przeprowadzki, ale może to być z dnia na dzień (sytuacja rodzinna…) On nie ma motywacji by zbierać te pieniądze..mówi że jest czas… że zdąży uzbierać (co jest kompletną bzdurą, bo tego nie potrafi). Ostatnio mi oznajmił, ze musi zrobić zawieszenie, amortyzatory w samochodzie czy coś tam… koszt duży i o :( Nigdy się nie nauczy, że zawsze trzeba zbierać, a nie tylko jak cos potrzeba. Bo nigdy nie znasz dnia ani godziny, kiedy pieniądze będą potrzebne :(

    • Finanse to najczęstszy powód kłótni w związkach… ;)

  • Ladymami Paulina

    Od dziecka jestem, a raczej byłam oszczędna. Ostatnimi czasy nieco skrupulatniej robię zakupy. Zbyt częste chodzenie do sklepów samoobsługowych też źle wpływa na stan portfela. Fajnie to wszystko ujęłaś :)

  • Kamila Wejnar

    Bardzo podoba mi się we wpisie zaznaczenie, że nie każdy może sobie pozwolić. Lubię w Twoich wpisach, patrzenie na sytuację z różnych perspektyw, bardzo plusujesz tym. Wpis bardzo konkretny i fajny.

  • Ula

    Oooo podeślę mężowi :P

  • Bardzo dobre rady, sama część stosuję

  • ilona

    no i bam, doszło do mnie jak ja beznadziejnie trwonię kasę… nie wierzę no :( pora na zmiany!

  • magda_wi

    Nooo czasem trudno coś zaplanować. Jakaś zachomikowany stowka w portfelu a tu bach, dzieci chore i trzeba dołożyć kolejną i w aptece zostawić. My z mężem dystans do kasy. Mimo że dochody są spore to nie żyjemy ponad stan. Odkladamy dla dzieci i na wszelki wypadek.

  • Ola

    Bardzo ciekawy wpis,oszczędzanie w dzisiejszych czasach jest naprawde ciężką sprawą bo żyjemy w bardzo konsumpcyjnym świecie nastawionym na wygodę i życie ponad stan,dlatego priorytety są mega ważne i dążenie do celów które sobie wyznaczyliśmy.

  • RÓŻYCZKA

    Ja mam problem z wydawaniem kasy :/ Stale kopuje cos bez czego w 100% mogła bym sie obyc.
    Maz twedzi ze to nałóg. Nie raz i nie dwa robiłam wielkie oczy widzac konto na koniec miesiaca. Zawsze sobie obiecuje ze to był ostatni raz ..

  • Kopa mi dałaś. Dobrego kopa. Dziękuję!

  • Basia Potocka

    Ja już dostałam porządnego kopa w dupę i teraz płacę za swoje błędy..dlatego cholernie się cieszę, że poruszyłaś ten temat :-) jak tylko będę chciała niepotrzebnie wydać kasę to od razu pomyśle sobie „a Ala by tego nie kupiła” :-) i tak o to stałaś się kolejny raz moją MOTYWACJĄ :-)

  • Paulina

    Wydrukuję chyba sobie i powieszę, albo nauczę na pamięć. Zainspirowałaś mnie do zmian. :)

  • Bożena Jędral

    Kiedyś popełniłam wpis:jak oszczędzać? Nadal się tego trzy
    http://www.mama-trojki.pl/2014/01/obnazam-portfel.html

  • Niby wiem, niby próbuję….ale wychodzi mi różnie ;)

  • Marta Zet

    Uwielbiam Cie ale nie podoba mi się ta zawoalowana reklama NN:) co do oszczędzania – ja mam nawyk patrzenia na ceny, porównywania i oglądania kazdej złotówki z dwóch stron. Przede wszystkim trzeba zadać sobie pytanie czy czegos potrzebujemy na 100%. I zrobić PLAN. Ja teraz wymieniałam garderobę bo zmienił mi sie styl (więcej minimalizmu i dobra jakość zamiast ilości) i napisałam na kartce co chce upolować na wyprzedażach. Za śmieszne niekiedy pieniadze kupowałam wspaniale rzeczy (kocham Zalando i Eobuwie:) – ale nigdy, nigdy nie oglądałam nawet rzeczy spoza listy. Druga wazna rzecz to nie lazic po sklepach bez celu. Bo ZAWSZE będzie cos, co wpadnie w oko – przy tej ilości sklepów, marek i rzeczy to normalne. Wiec na zakupy chodzę tylko jak czegos potrzebuje i jest to konkretna rzecz – np. Granatowa marynarka z welny. Nie ma? Nie kupuje innej (inny kolor, inny sklad), za jakiś czas trafie na taka jaka chce i będzie mi służyć przez dlugi czas. Trzecia sprawa to pozbywanie sie niechcianych rzeczy – u mnie wszystko ląduje na Olx i Allegro i zdziwiłabyś sie, ile kasy zbiera sie w miesiącu ze sprzedaży rzeczy za 20-30zl. W styczniu sprzedałam czesc swoich ubrań, torebek, ubranek po dzieciach, jakas drobnica z domu (np. nieużywany modem) i zarobilam 800zl. Niby z niczego. Kawę biorę swoja w fajowym kubku termicznym (tu nie oszczedzalam, bo ma mi służyć dlugo i cieszyć moje oko), obiady do pracy tez robię sama (choc głównie ze względu na to, ze ważne jest dla mnie zdrowe odżywianie i mój rozmiar 36). No a jak juz mamy nadwyżki to warto rozejrzeć sie za najlepsza opcja lokowania – lokaty na dobrym %. Mi tylko z tego, ze pieniadze leżą na lokacie wpada kilka stówek miesięcznie. No i polecam aplikacje Ceneo (to nie reklama) – można w niej wbić wszystkie swoje karty lojalnościowe i nie nosić w portfelu 30 kart na przykład. Wszystko w komórce. A jak wiadomo karty lojalnościowe to podstawa:) no i stojąc przy polce można szybko porównać ceny – wczoraj bylam w superpharm po wit. d. Kosztowała 43zl za 60 tabletek. W ciagu 30 sekund wiedziałam, ze na necie juz z wysylka kupie 120 tabletek tej samej marki za…19zl. Niby nic, a kilka dyszek w portfelu zostalo. I żeby nie bylo – nie jestem sknera. Daje napiwki, nie rozliczam sie ze znajomymi za piwo co do złotówki, kupuje sobie czasem rzeczy bez których moglabym sie obyć ale bardzo je chce – bo trzeba pamiętać, ze pieniadze tez sa po to, by nam służyć. Jesli rozsądnie je wydajemy, ale zakochamy sie w jakiejś torebce na przykład – to kupmy ją. Pod warunkiem, ze nie zakochujemy sie raz w tygodniu;) Bo nie można przegiac w druga stronę.

  • Natalia Kaczmarek

    Oj kochana zainspirowałaś mnie 😄💋 może i ja zacznę w końcu oszczędzać 👍💋💋💋

  • Ja też kiedyś popełniłam wpis o oszczędzaniu ;)
    http://tomitobi.pl/5-sposobow-na-zaoszczedzenie-pieniedzy/

    Moja ty MOTYWACJO <3

  • Daria Kowalczyk

    Myślę, że aby dobrze oszczędzać trzeba sobie ustalić jakiś cel. Coś o czym marzymy od dłuższego czasu i nie możemy kupić tego za miesiąc, dwa ale musimy solidnie się postarać by uzbierać taką kwotę i coś o czym w razie myśli ,,o Boże!!! muszę to mieć” itd. pomyślimy, przemyślimy sprawe i stwierdzimy, ,a nie… jednak nie potrzebuję, wolę odłożyć”. Sądzę, że bez konkretnego celu oszczędzanie wydaje nam się niepotrzebne dlatego nie oszczędzamy i większość żyje ,,tu i teraz”.
    Dodam, że nie lubię też większości ,,insta fotek” gdzie wszyscy są szczupli, mają idealny makijaż, wspaniałe mieszkanie, ciuchy i wgl biegają z imprezy na impreze, z restauracji do restauracji. Jak sobie oglądam takie ,,wspaniałe” życie innych to czasem też sobie myślę ,,kurde na co mi to oszczedzanie” ale później myślę o tych moich znajomych z pozoru z idealnym insta życiem i stwierdzam, że jednak wolę moje, że starymi meblami po prababci i rzeczami z przecen i promocji. :)

    • Dokładnie o tym napisałam w punkcie 4 :) Ja cały czas mam w głowie mieszkanie i wiem, że każde 10 zł mnie od niego oddala, dlatego zawsze przy danym produkcie zadaję sobie pytanie „czy na pewno tego potrzebuję?” ;) Nie bardzo rozumiem analogię oszczędzania do insta fotek, bo jeśli już to na mnie to działa odwrotnie, jak widzę piękne mieszkania itp to jeszcze większą mobilizację mam, by zbierać na swoje :) A jeszcze pozwolę sobie dodać, że to, że ktoś na fotkach ma fajne mieszkanie, jest szczupły itp to jeszcze nie znaczy, że ma idealne życie – to my sobie tak często już dodajemy ;)

      • Daria

        Nie chodzi tylko o foty na insta mieszkania ale o te wszystkie wyjazdy, wypady i imprezy gdzie (no nie oszukujmy się) ciężko oszczędzić chodząc prawie codziennie. O tym z pozoru idealnym insta życiu napisałam już powyżej w komentarzu to samo co Ty. :) Ale powtórzę: jak widzę te idealne insta życie przypominam sobie o moich znajomych gdzie na insta a w prawdziwym życiu (gdzie wiem jak jest) jest wielka przepaść. :)

  • Naprawde?

    150 zł to niezły wynik! 😊 jeśli to prawda możesz być dumna (choć powatpiewam widząc jak sprzedajesz spodnie które niby 160 nowe kosztowały, sukienkę kupiona na 1 imprezę za 100 lub jak probujesz sprzedac buty adasia które niby wcześniej za 300 kupilas ) . Chcąc uzbierać szybko na rodzinne wakacje we Włoszech tez miałam 2miesiace gdzie szlo 150zl tygodniowo na zakupy i wiem co kupywalam wtedy codziennie – mleko, chleb,makaron,śmietaną, bacon,200 wedliny
    albo mleko,chleb,mąka, jaja, dżem 😂😂😂 o ciuchach nie było mowy 😂 dopiero gdy się udało i nocleg był juz opłacony, kupiłam nam dzień przed wyjazdem stroje kąpielowe i resztę.

    • na niby

      A nie ogarnęłaś że ona te rzeczy może dostawać?

    • Większość rzeczy dostaję, a jeśli kupuję to tylko i wyłącznie za kasę za sprzedane wcześniejsze, czyli wychodzi na zero. Kasy z budżetu domowego nie wydaję na nic dla siebie :)

      • Naprawde

        Czyli tak jak sadzilam- WYDAJESZ WIĘCEJ jeśli wszystkie wydatki wziąć łącznie pod uwagę. Tylko „z dwóch różnych budżetów” – „domowego” i „dorobionego sprzedażą ciuchów przez neta”. Bo tu dorobie to tam wydam nie znaczy oszczędzać tylko „wychodzić na zero „. Oszczędzać znaczy wychodzić ns plus 😊

        • Nie, nie wydaję więcej, bo sama kupuję baaardzo sporadycznie i zazwyczaj za grosze… I wychodzę na zero jeśli patrzeć na to od strony skąd wzięłam kasę, a nie w przypadku oszczędności bo jeśli o nie chodzi to nie wychodzę na zero, tylko na plus ;) Nie wiem jak inaczej miałabym zbierać na mieszkanie…

          • Poza tym w tym wpisie rozpiska kosztów to czysty przykład, który ma ukazać pewien schemat, nie rozumiem czemu poddajemy tu dyskusji ile ja wydaję… i czy aby na pewno tyle ile powiedziałam… O.o

          • Naprawde

            Po to by nie mydlic ludziom oczu ze da się za 600zl miesięcznie dobrze nakarmić i dobrze ubrac 3osobowa rodzinę i kupić jeszcze środki czystości, wyposazenie mieszkania itd.. pisałaś ze twoje tygodniowe wydatki to 150zl – a wychodzi ze jednak wiecej. Oszczędzanie to proces który prowadzi do powstawania oszczędności.

          • Nie no ręce opadają…. Po prostu opadają. Tygodniowe wydatki to 150 zł i nie przekraczam tego, bo mam cel i wiem ile muszę odkładać, by to się sprawnie odbywało. Jeszcze miesiąc temu razem z F. wydawaliśmy 200 zł na tydzień i stwierdziliśmy, że kupujemy tego za dużo. Nie uwierzę, że jakaś rodzina co miesiąc kupuje sobie ciuchy , bo ja już nie pamiętam kiedy mój F.coś sobie kupił albo kiedy kupiłam coś Poli. Radziłabym też nie brać wszystkiego zbyt dosłownie. Jak podrą mi się spodnie, to logiczne, że kwota tygodniowa na życie wzrośnie, ale to się zdarza sporadycznie, a limit 150 zł muszę mieć ustalony, żeby w miarę możliwości się go trzymać. Poza tym moi czytelnicy doskonale zdają sobie sprawę, że mam możliwości, żeby wydawać mniej, bo bardzo dużo rzeczy dostaję: odzież, kosmetyki i inne. Bardzo wiele moich czytelniczek napisało,że też zamyka się w kwocie 150 zł i da się. Logiczne, że to się wyrównuje. Jednego tygodnia wydam 120 zł. bo F bedzie wracał późnym wieczorem, drugiego skończy mi się proszek i wydam 170 zł. Proste… ;)

          • To, że ja wydaję 150 zł, to nie znaczy, że narzucam komuś by wydawał tyle samo, z chęcią wydawałabym więcej, ale nie mogę, a jak się okazało w ostatnim czasie…wcale nie muszę, bo tyle mi w zupełności starcza :)

          • Jestem też ciekawa czemu prowadzisz ze mną dwie konwersacje, w dwóch różnych tonach i z dwoma różnymi nickami… już komentowałaś ten wpis na samym dole, odpisałam Ci. I jako Angelika również komentowałaś najnowszy wpis na blogu i jakoś w sympatyczniejszym tonie… O.o

          • Angi

            Bo jestem osobą szczera i gdy tylko czuje nieszczerość bardzo mnie to irytuje. I tak jak lubię twoje teksty o Poli ten wpis o oszczednosciach od razu uznalam za nieprzemyślany i nieprawdziwy. Moje nicki u coebie to Angelika,Angi, i ten. To co wrzucasz na instagram nijak ma się do tego co tutaj piszesz. Badz szczera ze soba i czytelnikami. Gdy zapiszesz codziennie uczciwie i sumiennie kazda zlotowke wydana przez siebie i przez F. w zeszycie wydatkow jestem przekonana , ze wyjdzie zupelnie inny wynik. Niewazne skad była kasa i czy ty czy F. ja do domowego budżetu przyniósł. Ważne ile jej się wydało, choć mogła zostać wspólnie zaoszczędzona. Sama bardzo oszczędzam od 3 lat i dużo pracujemy dzieki czemu uzbieralismy w tym czasie potrzebny kapital i kupilismy mieszkanie i wiem ile wysiłku kosztuje by zmieścić się w sumie poniżej 10euro wydatków dziennie, jeśli zapiszemy każdy wydany cent. Nie ma wtedy miejsca na wyjazdy, 3pary butow na raz, imprezy, jedzenie w restauracjach i kosmetyczki. Wydaje mi się ze nie notujesz wydatków sumiennie.

          • Angelika akurat ostatnie co mi można zarzucić to nieszczerość i nieprawdziwość serio. Mam wrażenie, że traktujesz ten tekst zupełnie inaczej niż powinnaś. Oczywiście, że jeśli zarobię dużo więcej niż przewidywałam to zdarzy mi się wyjście do restauracji czy zamówienie pizzy. Jesteśmy tylko ludźmi. Ale jak by się to miało do tego wpisu? Ten wpis nie traktuje o moich zarobkach, ani zarobkach żadnej innej rodziny, a o oszczędzaniu. Potrzebna mi była rozpiska dla ukazania schematu. Podałam więc kwoty zmyślone, z jedną, której zazwyczaj się trzymam, której jest maxymalną kwotą jaką wydaję ZAZWYCZAJ. Po cholerę i jak do reszty wpisu miałoby zaznaczanie faktów :
            – ale czasem kupię sukienkę
            – ale czasem pójdę do restauracji.

            To jest nieistotne, bo istotą wpisu jest ukazanie metod oszczędzenia i tego. Podanie kwoty 600 zł było byle jaką sumą rzuconą tak, by wyszła mi w schemacie jakaś reszta, Rzuciłam więc kwotę, którą zawsze z F. odkładamy sobie do osobnej koperty na życie.

            Czy to, że zarabiając w tym miesiącu tyle, że mega mega dużo odłożyłam i jeszcze mogłam iść do restauracji na obiad, zmieni jakkolwiek postrzeganie na oszczędzanie, czy uczyni mnie nie szczerą, bo powiedziałam, że za 150 zł mam mega wypasione zakupy w auchanie? Nigdzie tutaj nie ma kłamstwa, bo jeśli wiem, że oszczędności zostanie mi głupie 100 zł, to wiem, że nie mogę 600 zł przekroczyć i SIĘ DA. A jeśli wiem,że zarobiłam w pip i jeszcze więcej, to świadomie sobie tą kwotę przekraczam. Ale to nadal nie zmienia faktu, że umiem też wyżyć za 600 zł i najczęściej tak robię.

            Serio, nie wiem jak prościej to wytłumaczyć, bo zarzucasz mi coś co jest tylko wynikiem niezrozumienia tekstu i dodania sobie teorii, że koniecznie muszę pisać, że jak mam więcej to wydaję więcej. Miałam w kwotę na życie wliczyć dodatkowe 200 zł, bo być może kupię sobie sukienkę?

            A wpis był tworzony stopniowo od miesiąca, poprawiany. Widniała w nim nawet kwota 200 zł tygodniowo, czyli 800 zł na miesiąc, ale gdy przyszło do czasu publikacji był to już moment kiedy ograniczyliśmy sumę wydatków i zmniejszyliśmy do 600. Na tym kończę rozmowę, bo nie mam już siły tłumaczyć tego bardziej… ;)

            PS: Wypady do restauracji, kosmetyczki, a nawet wyjazdy czy wyjścia – nawet za to bardzo często nie płacę, a wręcz odwrotnie… To tak na marginesie :)

  • Magdalena Er

    150 złotych na tydzień na jedzenie dla rodziny???? Napisz proszę, z ilu osób składa się Twoja rodzina?

    • Jeśli chodzi o rozpiskę, to jest to absolutnie wymyślona rozpiska, która ma pokazać pewien schemat, a nie realne kwoty. Jedynie to 150 zł, to moje własne obserwacje i koszt, który ja ponoszę tygodniowo. Rodzina składa się z 3 osób ;) Najtańszy market + instynkt łowiectwa i wypatrywania promocji ;) Jeszcze rok temu to była kwota x 2 ;)

  • Katarzyna Borowczak

    Punkt 2 muszę wypróbować ;) resztę ogarne :)

  • Agnieszka_SS

    Hej
    Zawsze mam problem z kupowaniem tego co potrzebne, tak by nic nie marnować. Muszę spróbować spisać rzeczy, żeby zobaczyć ile wydajemy na słodkości dodatkowo. Minus, mąż robi najczęściej zakupy a ja w domu z małym dzieckiem, on nie kalkuluje na zakupach :-( ale na plus jest to, że po wypłacie od razu odkładamy z góry ustaloną kwotę i tego się trzymamy, pod koniec miesiąca czasem trzeba kombinować gdy były dodatkowe wydatki, w ostateczności wypłacamy z lokaty.
    Ja sama od zawsze po wypłacie płace wszystkie rachunki i opłaty na cały miesiąc np. z opcją blokady tej kasy.
    Podziwiam za te 150zł tygodniowo, ja mimo tygodniowej rozpiski nie mieszcze się w takiej kwocie ale szczerze przyznam, że nawet nie wiem ile nam wychodzi :-)

  • Paja

    Jeśli chodzi o 150 zł tygodniowo to tyle i ja wydaje (nie raz mniej) na 3 osobowa rodzinę plus psa (dziecko 16 msc, pies york)
    Jak się chce to się da.
    W tą kwotę wchodzi jedzenie, chemia, kosmetyki.

    Jemy normalnie, nie kupujemy najtańszego gówna.

    NAJWAŻNIEJSZE to robić tygodniowe menu i na zakupy jechać raz w tygodniu z listą, no i nie ulegać pokusa, chociaż i my pijemy alkohol, jemy słodycze, kupujemy napoje.