O sztuce łączenia przyjemnego z pożytecznym

2 listopada 2018

Wiecie, że kiedyś byłam leniem do potęgi? W liceum moimi największymi przyjemnościami ( poza imprezami ), było granie w simsy i nałogowe oglądanie seriali. No i do tego wcinanie czekolady.

Dzisiaj ciężko mi usiedzieć w jednym miejscu. Ciągle chciałabym coś robić, stale coś czytać, pracować, rozwijać się. O ile kiedyś wyglądało to u mnie tak, że pracowałam non stop, a potem padała mi bateria, tak teraz znajduję sobie takie zajęcia, by móc odpocząć, ale jednocześnie nie lampić się bezsensownie w sufit i by móc np. poprasować, ale wykorzystać ten czas podwójnie – bo prasując, wciąż możemy jednak słuchać, czy na coś zerkać. Dzisiaj opowiem Wam o kilku moich patentach, w których robiąc czynność nr 1, można śmiało wprowadzić czynność nr 2 – i nie mieć dzięki temu poczucia, że zmarnowaliśmy właśnie godzinę np. na leżenie w wannie :P

 

WIZUALIZACJA PODCZAS KĄPIELI

Dbać o higienę trzeba, to wiadomo :P Lubię poleżeć w wannie nawet przez godzinę, ale potem najczęściej wychodzę z poczuciem zmarnowanego czasu. Kiedyś do wanny zabierałam ze sobą telefon – i też czułam, że zmarnowałam czas bo ileż można w tym telefonie siedzieć. Książki czytam teraz niezwykle często, więc do wanny też już nie chce mi się zabierać. No to sobie wymyśliłam, że w czasie kąpieli będę sobie ćwiczyć twórczą wizualizację o której właśnie czytam książkę. Napiszę o tym osobny wpis, a dzisiaj tak w dużym skrócie – do kąpieli zapalam sobie świeczkę i odpalam na telefonie relaksacyjną muzykę. Zamykam oczy i szczegółowo wyobrażam sobie np. warsztaty, które poprowadzę w kwietniu przyszłego roku. Krok po kroku widzę w myślach cały ich przebieg, czuję emocje jakbym już tam była. Kiedyś taką wizualizację stosowałam totalnie nieumyślnie i zawsze dzięki temu chyba przyciągałam do siebie to czego bardzo mocno pragnęłam. Dziś wiem, że o wizualizacji powstają książki i że rzeczywiście można się tego nauczyć i to ćwiczyć – to naprawdę działa, ale musimy pamiętać o tym, że przyciągamy tylko to, czego naprawdę w 100% chcemy i non stop to sobie wyobrażamy :) Jestem tego żywym przykładem.

 

 

CZYTANIE PODCZAS JAZDY KOMUNIKACJĄ MIEJSKĄ

Dobra, w jeździe komunikacją miejską nie ma ani nic przyjemnego ani niż pożytecznego, ale uważam, że to dobry sposób na pokazanie, że jak już musimy się gdzieś przemieścić to nie musimy tracić tego czasu podwójnie, scrollując przez 20 minut facebooka czy instagrama. Osobiście wolę się zawsze wyłamać i zamiast patrzeć się w telefon, popatrzeć się w książkę. Teraz bardziej niż powieści preferuję książki np. o biznesie – skoro już muszę siedzieć na tyłku przez 20 czy 30 minut, to lubię wykorzystać ten czas na rozwój. Odpoczywam, bo czytam i korzystam, bo się uczę – jednocześnie. O ile dobrze znoszę jazdę autobusem, bo jak wiecie z tym u mnie jest słabo… :P

 

SŁUCHANIE PODCASTÓW PODCZAS PRASOWANIA

Czy wspominałam już, że nienawidzę prasować? Trochę się w tej kwestii zmieniło. I o dziwo wcale sobie tej zmiany nie wizualizowałam. Na początku było żelazko klasyczne – i to była męka bo po 1: szkoda mi było zawsze czasu na prasowanie, a po 2: nie umiem prasować. Tradycyjne żelazko było zawsze dla mnie za ciężkie i żeby coś wyprasować totalnie na gładko, musiałam się naprawdę długo namęczyć. Później był prasowacz parowy. To była fajna sprawa. Prasowało mi się w miarę sprawnie, ale prasowacz w nowym mieszkaniu zajmował za dużo miejsca, więc go sprzedałam. A potem przyszło mi współpracować z marką Philips i dostałam generator pary, którym prasuje się tak, że po jego odpakowaniu przeprasowałam wszystko z szafy Poli i jeszcze dorzuciłam sobie kilka męskich koszulek. Ogólnie podeszłam do nowego nabytku sceptycznie, bo hello – nienawidzę prasować! Pudła z żelazkiem nie rozpakowywałam przez tydzień, ale pokazałam je na stories i dostałam jakieś kilkadziesiąt wiadomości o treści w stylu: mam je od pół roku i polubiłam prasowanie! Mam je od kilku miesięcy i totalnie inna jakość prasowania. No i fakt – jakość jest totalnie inna. Prasuje się mega fajnie, lekko i dużo szybciej. Tutaj nie trzeba niczego umieć, tylko po prostu się prasuje. No ale to wciąż czas, czas, czas! No i wymyśliłam sobie, że podczas prasowania będę sobie słuchać… podcastów. Przeróżnych, różniastych. A to o organizacji, a to o rozwoju osobistym. Godzinka prasowania i godzinka nauki w jednym – rewelacja! Można też prasować i oglądać ulubiony serial – bo czemu by nie?!

 

 

 

Generator pary, o którym mowa to Philips PerfectCare Elite Plus. Działa na zasadzie bardzo silnego wyrzutu pary i stałej temperatury stopy. Ultra lekki – przy prasowaniu tradycyjnym żelazkiem miałam po godzinie odciski na dłoniach. Tutaj żelazko sunie samo. Jest lekkie i mega poręczne. Nie trzeba żadnego wysiłku nawet przy prasowaniu wymagających tkanin. To czego nienawidziłam w prasowaniu żelazkiem tradycyjnym to ręczne zmiany temperatury – ciężko mi było ją samodzielnie dopasować i nie zawsze dobrze się to kończyło. Tutaj pokrętła nie ma. Prasujemy wszystkiego rodzaju tkaniny jedna po drugiej i nie zmieniamy na żelazku absolutnie niczego. Nie musimy czekać na zwiększenie czy zmniejszenie temperatury. Żelazko możemy zostawić na desce czy nawet na ubraniu i nie musimy się martwić, że coś nam się przypali. W rączce żelazka jest wbudowany czujnik pary, który wykrywa czy żelazko jest w ruchu czy nie i automatycznie aktywuje wytwarzanie pary. Zbiornik na wodę mieści aż 1,8 L więc możemy na jednym zbiorniku przeprasować naprawdę hurtową ilość prania. Taki generator pary będzie idealny dla osób, które generują dużo prania, czyli np. rodzin wielodzietnych i dla perfekcjonistów, którzy lubią mieć idealnie gładkie ubrania. Generatorem pary możemy prasować również w pionie – np. jeśli chcemy przeprasować parą delikatne sukienki.

 

 

 

 

 

Naprawdę – jakość prasowania to jest jakiś kosmos. Zdecydowanie każdy kto nienawidzi prasować, będzie z takiej inwestycji zadowolony, bo nareszcie odetchnie i będzie to robić z przyjemnością. Jeśli ja się do prasowania przekonałam, to każdy się przekona. NIGDY w życiu nie przeprasuję już niczego tradycyjnym żelazkiem, nie ma takiej opcji. Mogę oddać swoje nawet jutro – za darmo :P Także tego… teraz prasowanie + podcasty to dla mnie połączanie idealne. Ciuszki wyprasowane, a w głowie zawsze zostaje mi dużo wiedzy z tego co brzmiało w moim telefonie.

 

RYSOWANIE Z DZIECKIEM I ANTYSTRESOWE KOLOROWANKI

Pola uwielbia kolorować. Potrafimy bitą godzinę siedzieć przy stole i wpędzać w ruch różnorakie kredki i pisaki. Stwierdziłam ostatnio, że może zamiast rysować kolejnego kotka, wyjmę sobie swoje kolorowanki dla dorosłych, które kiedyś dostałam na walentynki. Obie rysujemy, spędzamy ze sobą czas, a ja jednocześnie odprężam się i relaksuję. Kolorowanki dla dorosłych mają działanie antystresowe i naprawdę świetnie ćwiczą umiejętność skupienia a jednocześnie nas rozluźniają. Pola rysuje swoje, ja swoje, ale jednak jesteśmy razem i koniec końców – robimy to samo. Naprawdę genialne połączenie!

 

PROGRAMY PRZYRODNICZE I PODRÓŻNICZE W TELEWIZJI

Kiedyś na facebooku napisałam, że zbliża się jesień a w raz z nią… i wymieniłam milion programów i seriali, które będę w niej oglądała. Minął chyba rok od tego wpisu, a ja telewizji nie oglądam praktycznie wcale. Oczywiście pozostaję wierna serialowym produkcjom TVNu typu diagnoza, ale reszta… szkoda mi na to czasu. W miniony weekend odpaliłam telewizję po kilku godzinach zabawy z Polą i… stwierdziłam, że szkoda czasu na durne programy i denerwujące wiadomości. Odpaliłam program przyrodniczy i z Polą przez godzinę wpatrywałyśmy się w cudowne krajobrazy i słuchałyśmy ciekawostek o dzikich zwierzętach. Odpoczęłam, a jednocześnie nie miałam poczucia, że zmarnowałam swój czas. Genialna sprawa.

 

Pewnie znalazłabym takich rozwiązań dużo, dużo więcej. Nie wymyślam ich specjalnie, życie samo mi je podsuwa. Nie jest to sposób na życie dla każdego. Jedni wolą się odmóżdżać przy oglądaniu ukrytej prawdy, inni lubią odpoczywać a jednocześnie nie marnować czasu – każdy człowiek ma swój własny sposób na odpoczynek i każdy wie co dla niego najlepsze. Dla mnie odpoczynek i regeneracja są bardzo ważne, ale niech nie będą też tylko bezsensowym gapieniem się w sufit czy w telewizję – wierzcie mi, tak jak jednych to odpręża tak innych zwyczajnie męczy.

 

KONKURS !

A na sam koniec chciałabym Was zarazić moją nową miłością do prasowania i przekonać Was do spróbowania prasowania z jednoczesnym słuchaniem inspirujących wywiadów czy podcastów. Razem z marką PHILIPS chcemy nagrodzić 3 osoby kodami na 20 procent zniżki na dowolny generator pary ze sklepu Philips. Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem napiszecie mi, jakie są Wasze sposoby na przyjemniejsze prasowanie.

Na Wasze komentarze czekamy do końca dnia 9 listopada. Wyniki ogłosimy w przeciągu tygodnia od zakończenia zabawy.

Powodzenia! :)