Jak dobrze zasypiać – moje rytuały wieczorową porą

6 czerwca 2019

Dzień dobry, dzień dobry :) O moich porankach wiecie już naprawdę bardzo dużo. Wiecie, że to dla mnie czas na afirmacje, na jogę, na pyszne, zdrowe śniadanie – to wszystko nastraja mnie na calutki dzień i daje mi dobrą dawkę energii.

Wiadomo – są też takie dni, że wstaję o 7 i mam ochotę położyć się z powrotem i nawet wtedy nie mam ochoty na robienie czegokolwiek dla siebie, ale takie rzeczy też trzeba wpisać w scenariusz życia, które przecież nie jest kolorowe przez 365 dni w roku. No na pewno nie u mnie. Pomyślałam sobie ostatnio, że to czego nie pokazuję praktycznie wcale – to wieczory. Głównie dlatego, że mocno na jakość mojego snu wpływa światło niebieskie, więc staram się je ograniczać i telefon zostawiam w salonie już ok. godziny 20/21.

Mniej więcej od godziny 19, choć zależy to też od pory roku, zaczynamy już z Polą cały rytuał od kąpania po medytacje, od pielęgnacji po wspólne czytanie, wizualizowanie w łóżku – Pola też się w to wciągnęła :) Różnie to wychodzi – zawsze idziemy za głosem serca i robimy to na co mamy ochotę. Są pewnie niezmienne takie jak czytanie książek – to jest akurat punkt programu, którego ani ja ani Pola nie przepuścimy nigdy :)

Dzisiaj zapraszam Was do swojego świata i przedstawiam moje wieczorowe rytuały. To od nich w dużej mierze, zależy jakość mojego snu oraz moje samopoczucie dnia następnego.

 

ZDROWA KOLACJA

Oczywiście zjedzona wspólnie z domownikami, bez włączonego tv w tle. To czas na bycie razem, na opowiedzenie o swoim dniu i dostarczenie organizmowi ostatniego posiłku tego dnia. Zazwyczaj staram się, żeby było to coś lekkiego – choć bywają dni, że jest to pizza albo sałatka cezar z bagietką :D Podkreślam Wam co chwila takie wyjątki, bo nie chcę z siebie robić nadczłowieka, która non stop postępuje dobrze i właściwie, zgodnie z tym co dobre dla zdrowia i ducha. Te wyjątki typu pizza to dla mojej psychy też mega ważna rzecz! ;)

O ile codziennie rano wypijam czystek, tak wieczorem wypijam magiczny zielony napój, o który tak często pytacie – niezmiennie od lat jest to Pure Body od Natural Mojo. To była chyba pierwsza rzecz ( razem z szejkiem waniliowym) jakie przetestowałam i byłam mega zadowolona jak po piciu tego cyka mi metabolizm. Do tej pory się nie rozczarowałam. Cały czas mam przyjemność współpracować z NM więc bez zmian możecie korzystać z 25 % zniżki na hasło MAMALA25. Enjoyyy :P

 

 

 

 

PIELĘGNACJA

Czas po kolacji to u nas czas pielęgnacji – Pola bierze kąpiel, ja biorę kąpiel. Myjemy zęby, myjemy i rozczesujemy włosy. Pola smaruje buźkę swoimi kremikami, ja po całym demakijażu, nakładam na twarz swoje ulubione kosmetyki i balsamuję całe ciało. Obecnie używam do tego balsamu odżywczego od Resibo. Jest mega wydajny, pięknie pachnie i super nawilża i wygładza skórę. Czy jest to dla mnie przykry obowiązek? Nie. Lubię o siebie dbać i lubię kiedy wiem, że coś co robię, wpływa na moje zdrowie, psychikę bądź ciało. Jeśli do tego dochodzi również zaangażowanie Poli i robimy to wspólnie – to jestem podwójnie szczęśliwa, bo mam świadomość, że kształtuję u Poli dobre nawyki, które pewnie zostaną z nią na zawsze.

 

 

Na oczyszczonej twarzy, zawsze wieczorem ( zazwyczaj w łóżku) robię sobie masaż twarz za pomocą masażera z kwarcu różowego od Naturalnej Bogini. Kwarc różowy oznacza zdrowe relacje i miłość przede wszystkim do samego siebie. Systematyczne masowanie twarzy spłyca delikatnie zmarszczki, redukuje obrzęki, pobudza krążenie – ruchy wykonuje się od wewnętrznej do zewnętrznej strony, żeby pobudzić limfę. Przede wszystkim… taki masaż jest niesamowicie odprężający i jest świetną formą relaksu! Uwielbiam robić to wieczorem, bo wtedy podczas masażu, z twarzy schodzi mi całe napięcie. Fantastyczne uczucie.

 

 

 

 

MEDYTACJA

Od pewnego czasu, rozkładam wieczorem matę ( tak samo jak i rano ) i wyciszam się poprzez medytację bądź krótką jogę. Czasem jest to po prostu siedzenie na poduszkach do medytacji i branie głębokich, świadomych oddechów. W zależności od tego na co mam nastrój i ochotę. Pola obserwuje i kiedy chce – dołącza. Nigdy jej do niczego nie namawiam. Pokazuję jej swoje życie i daję jej do zrozumienia, że może brać z tego to, co jej się podoba. Efekt jest taki, że coraz więcej rzeczy robi ze mną. Może dlatego, że nie czuje przymusu, a może dlatego, że widzi jak to na mnie wpływa? Jedno jest pewne – jeśli będziemy dziecku kazać coś robić, to nawet jeśli początkowo miało ono na to chęci – wraz z nakazaniem tego przez nas, straci je natychmiastowo. Nawet dorośli tak mają ;)

 

 

Poduszki do medytacji Zafu, które mamy, towarzyszą mi od chwili mojego Soul Campu, gdzie dostały je wszystkie uczestniczki. Można je zakupić na stronie YogaBazar. Są w turbo fajnych kolorach, są wygodne i solidnie wykonane. Świetnie sprawdzają się w jodze, do ćwiczenia pozycji siedzących, w których mega ważnym elementem jest …. wyprostowany kręgosłup. Ja mam akurat poduszki z bawełny, ale są też dostępne lniane.

 

 

 

PORA DO ŁÓŻKA… PODZIĘKOWANIE, PACIERZ I WSPÓLNE CZYTANIE

Kiedy jesteśmy z Poldunką już w łóżku, zawsze, ale to zawsze ( z czego jestem cholernie dumna) dziękujemy ze najlepsze rzeczy jakie nam się przytrafiły danego dnia. Wczoraj np. Pola dziękowała za to, że była w przedszkolu, za to, że mama ( to ja to ja! ) się z nią bawiła, za to, że ułożyłyśmy budowlę z klocków lego. Później odmawiamy pacierz i zaczynamy czytanie bajek. Mamy taką zasadę, że czytamy jedną krótszą książkę z biblioteki + jakąś część długiej, którą czytamy każdego wieczora. Obecnie jest to Ania z Zielonego Wzgórza. Bywa tak, że Polcia zasypia podczas czytania książki – bywa tak, że sama przerywa, że już nie chce i wtedy SAMA proponuje mi, żebyśmy sobie coś powyobrażały czyt. poćwiczyły twórczą wizualizację. Czasem robimy to naprzemiennie, czasem chce mówić tylko ona, czasem prosi, żebym to ja coś opowiedziała. Głównie mówimy o sytuacjach takich jak pobyt w lesie, na plaży – coś co nas wyciszy i uspokoi.

Zawsze podczas tego, kładziemy już sobie na oczka nasze opaski z siemieniem lnianym od I Love Grain. Pola również podłapała to ode mnie – mało tego… F również! Musiałam mu jedną opaskę dokupić i podarować, żeby nie kradł mi mojej! :D I tym sposobem, całą naszą trójką, wszyscy zasypiamy z opaskami na oczach. Opaski są ZAJEBISTE. Przez odcięty dostęp do światła, zwiększa się wydzielanie melatoniny, więc rano czujemy się bardziej wypoczęci, zrelaksowani. Są w 100 % naturalne. Materiał na zewnątrz to 100% certyfikowana bawełna, a wkład wybieramy zależnie od upodobań – może to być tak jak u nas siemię lniane, a może to być kasza jaglana albo gorczyca. Opaskę można podgrzać i zrobić z niej termofor – taki kompres jest idealny np. na problemy z zatokami.

 

 

 

Opaska delikatnie leży na Waszych gałkach ocznych i już w tym właśnie momencie, będziecie odczuwać jak Wasze oczy odpoczywają i jak z okolic czoła schodzi całe napięcie i stres. REWELACJA, powiadam Wam !!! ;)

 

JEŚLI NIE ZASNĘ…

Jeśli nie zasnę podczas wizualizacji, a Pola padnie… to kontynuuję leżenie z zamkniętymi oczami i często powtarzam sobie jakąś krótką, nie wymagająca wysiłku afirmację, najlepiej taką 1 zdaniową. ” Przyciągam do swojego życia wszystko czego pragnę… ” – w zależności od nastroju.

 

NAJWAŻNIEJSZA ZASADA – ZASNĄĆ MIĘDZY 22:00 A 22:30

I odpowiednio wcześnie wstać :) Jeśli przekroczę godzinę 22:30, nie jest ważne, czy będę spać 5, 8 czy 10 godzin – będę nie do życia. Ale jeśli kładę się wcześnie, to również nie po to, by spać do 10 – wtedy odpowiednio wcześnie wstaję czyli ok. 5:30 – 6:00. Spanie zbyt długo, potrafi dać efekt taki jak spanie zbyt krótko. Ile razy obudziliście się wcześnie i stwierdziliście, że w sumie to już moglibyście wstać, czujecie się dobrze, ale jednak skusiliście się na dalsze spanie… w efekcie wstawaliście później i czuliście się jak zdjęci z krzyża. Znacie to? Ja bardzo ;)

PODSUMOWANIE CAŁEGO DNIA

Zawsze staram się wygospodarować ok. 5 minut, żeby usiąść i podsumować swój dzień. Opowiadałam Wam już kiedyś na stories o swoim magicznym plannerze: Plan na Dobrostan. Odhaczam w nim każdego dnia swoje zdrowe nawyki, notuję ile spałam, co dobrego dla siebie zrobiłam. Zaznaczam też jaka jest faza księżyca i w jakim fazie cyklu miesiączkowego jestem – to pozwala mi zrozumieć moje nastroje danego dnia, zrozumieć dlaczego były chęci lub ich zabrakło. Plan na Dobrostan to nie są tylko kartki do zaznaczenia dobrych nawyków, ale to piękne wprowadzenie i wyjaśnienie, jak żyć zgodnie z cyklem miesiączkowym – wyjaśnienie, w jakiej fazie i czemu jesteśmy rozpromienione i pełne sił, a w innej trochę z nich opadamy. Każdy aspekt życia jest opisany i są podane cenne wskazówki, dotyczące snu, jedzenia, dbania o siebie. Czytanie tego to była wspaniała lektura – później zabrałam się już za codziennie odhaczanie moich nawyków :) Naprawdę dziewczyny, na rynku nie znalazłam nic podobnego i Naturalna Bogini ma ode mnie wielki szacun za stworzenie tego cuda! Swoją drogą z całego serca Wam ten portal polecam – ogrom wiedzy o zdrowym życiu, świetna baza miejsc związanych z jogą, ajurwedą itp. Dużo już się stamtąd dowiedziałam i wciąż zaglądam żeby sprawdzić czy jest tam coś nowego.

 

 

 

JEŚLI WIECZÓR JEST CHAOSEM – DZIEŃ NIE MA PRAWA ROZPOCZĄĆ SIĘ DOBRZE

Masa moich koleżanek narzeka na permanentne nie wyspanie, zmęczenie już od pierwszej chwili kiedy otworzą oczy. Też tak kiedyś miałam, zwłaszcza przy swojej niedoczynności i hashimoto. Ale pewnego razu stwierdziłam, że muszę wybrać: oglądanie TV po nocach jako forma relaksu po ciężkim dniu – czy zadbanie o swoje zdrowie, o swój umysł. Nie robię sobie rzeczy, które na dłuższą metę wyrządzają mi krzywdę – tv po nocach, siedzenie z telefonem w łóżku. Oczywiście mówię to JA – mama jednego 5 letniego dziecka. Nie muszę już wstawać po nocach, nie muszę uwijać się do nocy z niemowlakiem itp, więc mówię to ze swojej perspektywy.

Zauważyłam, że ludzie na starcie odrzucają najbardziej proste rozwiązania – często mówią: na mnie to nie działa. A ile razy spróbowałaś? Raz, dwa? Trzeba eksperymentować, sprawdzać – i nie poddawać się po jednym, czy dwóch razach. Jeśli od lat zasypiacie z telefonem przy głowie i objadacie się na noc, to nie zregenerujecie się przez jeden wieczór z opaską na oczach. Wyszukujemy sobie na siłę choroby, próbujemy znaleźć przyczynę, która usprawiedliwi nasze złe samopoczucie – a przyczyną najczęściej jesteśmy my i nasze nawyki. Ale to już ciężko przyznać :)

Potraktujmy życie jak doświadczenie. Zobaczmy co jest dla nas dobre, co na nas dobrze wpływa. Eksperymentujmy. To co sprawdzi się u jednej osoby, u innej nie sprawdzi się wcale. Faktem jest jednak, że żeby pewne rzeczy podziałały, trzeba do nich podejść więcej niż raz. Jestem ciekawa jak Wy dbacie o jakość swojego snu i wieczorne wyciszenie :) Kto wie, może i Wy mnie czymś zainspirujecie?