#hityinternetu – kosmetyki Hello Body

25 września 2017

Jesteście właśnie świadkami zupełnie nowej akcji, którą będę prowadzić na moim blogu. #hityinternetu powstały z potrzeby… oddzielenia ziarna od plew. Instagram to bardzo fajny kanał, na którym szybko można wypromować swoją firmę, produkt. Niestety nie zawsze to co modne i to o czym głośno – jest rzeczywiście warte swojej ceny.

Tutaj z pomocą przychodzę Wam ja. Będę testować, sprawdzać na własnej skórze – jeśli coś będzie rzeczywiście hitem, to na pewno znajdziecie o tym wpis na blogu. Jeśli coś będzie shitem – na pewno opowiem Wam o tym na InstaStories, tak jak o staniku FlyBra. O kiczu, nie warto tworzyć artykułów i poświęcać czasu na zdjęcia, tekst itp. Na tym blogu nigdy nie będzie ściemy. Tak jak napisałam w zakładce współpraca – polecam tylko to, co jest faktycznie dobre i godne polecenia!

Na pierwszy rzut, wzięłam kosmetyki Hello Body. Przypatrywałam się im od dawna, a ostatecznie dałam się namówić w momencie, kiedy Hello Body zmienili szatę graficzną. Proste logo i wygląd pudełek jakoś dużo bardziej przemówił do mojego minimalistycznego życia. No i te zapewnienia o cudownym, zniewalającym zapachu kokosa – nie mogłam dłużej czekać, sami rozumiecie. Asortyment Helo Body, to coś znacznie więcej, niż to co znalazło się w mojej przesyłce, ale od czegoś trzeba zacząć. Powinniście się domyślić, że skoro czytacie ten post – Hello Body na pewno nie należy do grupy produktów, których nie polecam. Choć muszę Wam powiedzieć, że jak na cztery lata blogowania, jeden przypadek beznadziejnego produktu, który miałam Wam zamiar polecić – to naprawdę dobre statystyki. A dodam, że stanik zakupiłam sama, nie była to żadna współpraca, ale łudziłam się, że jak zawsze „polecę” do Was i z entuzjazmem opowiem, jaką tą perełkę mam teraz w swojej szufladzie z bielizną. Ale nie rozpamiętujmy zbytnio tego incydentu zarówno ze stanikiem, który odpadł po 5 minutach noszenia jak i ze sprzedawczynią, która wsiadła na mnie, że niegrzecznie jest nie wystawiać opinii, jak się ma na pewno na to czas – taki cyrk! Było, minęło.

Kosmetyki Hello Body to nic innego jak kosmetyki do pielęgnacji włosów, skóry twarzy jak i całego ciała. Głównym składnikiem tych produktów jest… kokos. Wystarczy otworzyć np. piankę do mycia twarzy, by w moment poczuć ten obłędny zapach… oprócz kokosa, mamy do czynienia również z masłem Shea czy kawą. Wszystkie składniki są w 100 % naturalne.

 

 

Przetestowałam na własnej skórze trzy produkty. Piankę, peeling i maskę. Dopiero niedawno odważyłam się na to, by używać produktów w większości jednej firmy, a nie wklepywać setki kremów, codziennie z innego źródła. Obecnie trzymam się trio, które widzicie na powyższym zdjęciu + płyny micelarne z innej firmy. Oczywiście wciąż jestem otwarta na nowości i zawsze już chyba będę sprawdzać różne cudeńka, by wiedzieć czy służą one mojej cerze. Ale póki co… Hello Body powiesiło poprzeczkę naprawdę wysoko. I sądzę, że każdy kto wkrótce zainwestuje w te kosmetyki  – zgodzi się ze mną w 100%. Choć może nie warto przesadzać ze słowem każdy, bo jak wiadomo każdy z nas powinien indywidualnie dobierać kosmetyki, pod swój typ cery. To co na jednego działa zbawiennie, na innego podziała wręcz odwrotnie. Ale myślę, że mając do czynienia z kosmetykami na bazie naturalnych składników, w najgorszym przypadku możemy jedynie stwierdzić, że… szału nie ma! Dla mnie… jest szał, i to duży.

COCO CLEAR DETOX MASK

 

 

Maska ta ma za zadanie zrobić naszej skórze detoks – oczyścić ją z toksyn i zanieczyszczeń. I przyznam, że… radzi sobie z tym zadaniem naprawdę dobrze. Doskonale oczyszcza nasze pory i co dla mnie najważniejsze – nie „ściąga” twarzy tak jak inne maski, przy których zawsze miałam wrażenie, że własnie na twarzy zaschnął mi beton… Po zmyciu następuję naprawdę fajne uczucie świeżości, a cera jest miękka i promienna. Maskę zmywamy zimną wodą. Ja używam jej dwa razy w tygodniu. Konsystencja pozwala na fajne rozprowadzenie, a następnie na bardzo proste i sprawne zmycie. Maskę możecie kupić tutaj.

 

 

 

 

 

Koszt maski to 119,99 zł. Z kodem MAMALLA15 otrzymujecie 15% zniżki na CAŁE ZAKUPY! Przypomnę Wam o tym jeszcze na końcu wpisu. Cena nie jest niska, ale myślę, że produkt jest na tyle wydajny, że starczy wam na dłużej i inwestycja Wam się opłaci. Na pewno podziękuje Wam za to Wasza buzia – moja podziękowała! ;) No ale… lecimy dalej!

 

COCO FRESH DETOX FACE FOAM

 

 

Rewelacyjna pianka oczyszczająca o obłęęęędnym zapachu kokosa, który unosi się w powietrzu zaraz po otworzeniu produktu. Jak zapewne się domyślacie, pianka ma za zadanie oczyścić naszą twarz z zanieczyszczeń, resztek makijażu, a także ją odświeżyć. Pianka jest mega lekka i bardzo delikatna, co jest ogromnym plusem przy jej rozprowadzaniu, a następnie spłukiwaniu. Stosuje ją ZAWSZE z produktem, który opiszę Wam już za moment, czyli z peelingiem. Dla mnie użycie tych dwóch produktów to taki poranny i wieczorny rytuał. Najpierw oczyszczenie za pomocą pianki, a następnie peeling, który jest wisienką na torcie. Lekkość pianki przemówi do każdego, kto nie lubi „babrać się” z ciężkimi, mega pieniącymi się produktami, które ciężko zmyć. Pianka zawiera oczyszczającą glinkę Moor oraz odżywczy ekstrakt z kokosa i kosztuje 99,99 zł – z moją zniżką oczywiście 15 % taniej – MAMALLA15. Zakupić możecie ją tutaj.

 

 

Na koniec zostawiłam dla Was swojego faworyta. I przyznam Wam szczerze, że nigdy nie sądziłabym, że z tego całego trio, najbardziej do gustu przypadnie mi właśnie on. Do tej pory niezbyt lubiłam bawić się z peelingami. Nie sprawiało mi to frajdy i nie dawało pożądanych rezultatów. Ale wiedzcie, że jeśli coś ma zapach, którego nie lubię, bo ma zapach kawy… a „katuję” to codziennie – to to po prostu musi działać!

 

COCO PURE FACE SCRUB

 

 

Moja wisienka na torcie. Zapach kawy, więc dla wszystkich kawoszy to będzie kosmetyk wymarzony. Ja niestety za kawą nie przepadam, ale w tym przypadku zapach mnie kompletnie nie obchodzi. Liczy się działanie, a ono jest rewelacyjne. Zresztą kto oglądał InstaStories, widział moją twarz bez makijażu po użyciu tych wszystkich trzech produktów. Żałujcie, że nie mogłyście jej również dotknąć! Coś jak pupka niemowlaka… taka wiecie… świeżutka ;) Peeling dzięki swoim drobinkom głęboko oczyszcza cerę, odblokowuje pory i co dla mnie mega ważne – nie sprawia, że nasza cera się świeci, wręcz przeciwnie. Wygładza ją i nadaje tak rewelacyjnej miękkości… cera jest gładka i co najważniejsze – nie na 5 czy 10 minut. Peeling działa znacznie dłużej, a przy jego regularnym stosowaniu cera będzie tak gładka NON STOP. Szczególnie podoba mi się fakt, że kiedy po takim peelingu, nałożymy makijaż – buźka przez cały dzień będzie mimo potu i zapychania się porów, mega gładka i promienna. Ja nie mogę się przestać miziać po swoich polikach. Serio O.o Zdecydowanie ten peeling to mój kosmetyczny faworyt i również dostaje ogromny plus za to, że nie trzeba go tak naprawdę wiele, by rozprowadzić go po całej buzi. Produkt możecie zakupić tutaj w cenie 199,99 zł – 15 % zniżki na hasło MAMALLA15.

 

 

 

Podsumowując. Z ręką na sercu polecam produkty Hello Body i zdecydowanie będą one gościć na mojej półce przez najbliższe tygodnie, miesiące, lata. Nie mogę się już doczekać przeprowadzki na nowe mieszkanie, bo obiecałam sobie, że idąc tam mieszkać, nie wezmę żadnych starych i mało wartych ubrań, kosmetyków i innych rzeczy. Mam wejść do tego mieszkania ze świeżą, dobrą energią, a na półce w łazience położyć tylko to, co wiem, że jest dobre, pięknie na mnie działa i jest wysokiej jakości. Asortyment Hello Body, to nie tylko pianka, peeling czy maska, ale też olejki do ciała, maski do włosów czy na przykład masła do ciała. O nich Wam jednak nie opowiem, bo ich po prostu nie znam. Ale kuszą, kuszą bardzo!

Zapomniałabym – jeśli będzie na przykład chciały kupić calutkie trio jakie Wam pokazałam – na stronie Hello Body, są gotowe zestawy, które sa w promocyjnych cenach. Zestaw pianka, maska i peeling jest dostępny tutaj. Pamiętajcie o kodzie zniżkowym, który obejmuje caaaałe Wasze zakupy – MAMALLA15 daje Wam 15 % zniżki. Naprawdę warto z niego skorzystać :) Bezpłatną wysyłkę macie od 160 zł.

Dajcie znać, który produkt przypadł Wam najbardziej do gustu. Dajcie też znać, jakie #hityinternetu, chcielibyście żebym sprawdziła zanim w nie zainwestujecie! Pokażcie mi swoją aktywność, a wszystkie #hityinternetu, które będą się okazywać perełkami – będą u mnie zawsze do wygrania. To jak? Chętni na ogrom zabawy i masę wyzwań? Ja na pewno!

 

 

 

 

 

  • Gosia

    Wszystko wydaje się być rewelacyjne <3

  • elizka

    za tydzień wypłata i zamawiam na 100% peeling i tą piankę :) nie za bardzo lubię maski, choć ta wydaje się fajna, ale nie wszystko od razu. dziękuję za kod i super post.

  • Kasia M.

    Dzięki za ten wpis, czekałam na wiarygodna opinie.

  • Monika

    Cześć! Zaglądam tutaj od długiego już czasu, ale jakoś nigdy się nie udzielałam. A jak tak widzę, jak dziewczyny dziękują w komentarzach i doceniają, to aż wstyd samemu się nie odezwać. No więc pominę kwestię postów życiowych, bo to jest dla mnie siła nie z tej ziemi i często wracam nawet do tych starych. Ale dziś, przy tym moim pierwszym komentarzu, chciałabym Ci powiedzieć właśnie o tych produktach, które polecasz. Pierwsza rzecz, którą kupiłam z Twojego polecenia to dieta na Vitalii. REWELACJA! Następnie z tego co pamiętam, zainwestowałam w produkty e-condimenta. Jak ja Cię za to kocham! Totalne ułatwienie dla dziołchy, która nie umie doprawiać potraw i brak jej pomysłów na dania. Pamiętam, że kupiłam też dla córki mojej przyjaciółki ciuszki, które kiedyś polecałaś i kilka zabawek, na przykład takiego pieska na smyczy drewnianego! No a ostatnio właśnie zaczęłam za Twoją namową kupować produkty Natural Mojo i wpadłam jak śliwka w kompot. Dobrze, że dałaś większą zniżkę, o! Wierzę więc całym sercem, że i te kosmetyki będą strzałem w dziesiątkę! Dziękuję Ci ogromnie za Twoją pracę i zaangażowanie jakie w to wszystko dajesz. W tym całym internecie, gdzie jak sama widzisz, jest masa kiczu, Ty jednak trzymasz fason i naprawdę wysoki poziom jeśli chodzi o teksty jak i o to co polecasz. Dzięki Ala! Rób tak dalej!

    • Monika, buzia nie przestaje mi się uśmiechać!!! No prze kochana jesteś! :* Jak mnie to raduje kiedy okazuje się, że moje posty, czy to życiowe czy takie rekomendujące coś – są komuś naprawdę przydatne! Staram się na blogu pokazywać tylko to co naprawdę warte polecenia, wysokiej jakości produkty, ale z różnych przedziałów cenowych. Cieszę się, że wszystko w co zainwestowałaś dzięki mojej recenzji okazało się dla Ciebie strzałem w dziesiątkę! Dziękuję za docenienie mojej pracy – to naprawdę budujące! Jesteś wspaniałym człowiekiem, że potrafisz napisać komuś coś takiego :* Ściskam Cię mocno i życzę wszystkiego co najlepsze!

  • Goshiak

    Zakupiłam peeling, jest RE WE LA CY JNY !!!! Coś pięknego, buziulka taka promienna !!! Dzięki Ala!