Hashimoto – moja suplementacja diety

6 lutego 2019

Sporo pytań pada ostatnio do mojej szufladki o suplementację przy chorobie Hashimoto. Tak naprawdę wszystkie możemy mieć hashimoto, ale wyniki różne – dlatego dobór witamin zawsze powinien być indywidualny.

Powiem Wam jednak dzisiaj co stosuję ja – niektóre rzeczy wdrożyłam dopiero od niedawna, ale ten rok będzie rokiem robienia wszyściutkich badań, odpowiedniej suplementacji i wychodzenia z choroby hashimoto. Przede mną USG tarczycy, badania na insulinooporność ( które swoją drogą robię już od pół roku i nigdy jakoś mi nie po drodze, żeby z rana przesiedzieć 2 godziny w klinice…) i kilka innych.

Niedługo startuję też z dietą STOP Hashimoto, stworzoną specjalnie dla ludzi cierpiących na tę chorobę. Zmian będzie sporo, aczkolwiek wszystko metodą małych kroków i z głową – tak, żeby się nie zniechęcić zbyt dużym tempem zmian. Tak naprawdę już od zeszłego roku, wzięłam się za ten temat, ale straciłam wtedy miliony na prywatne badania i potem miałam przestój. Dbałam o siebie pod względem jedzenia, stylu życia, ale nie zrobiłam kilku badań, które mogłyby mi powiedzieć co dalej. Przede wszystkim zapomniałam o pasożytach. Moje działania czasem zadziwiają nawet mnie. A właściwie ich brak. Ale do rzeczy.

Często kiedy dostajemy badania do łapki, patrzymy i widzimy : w normie. No ale nie do końca. Normy nie uwzględniają naszych chorób, naszego indywidualnego zapotrzebowania, stylu życia, wagi, wieku, wzrostu. Są ogólne, dla wszystkich. Ja miałam w normie prawie wszystko, a kiedy spojrzała na to dietetyczka, praktycznie wszystkiego miałam za mało. W dodatku wiążąc kilka rzeczy ze sobą, okazało się, że coś musi mi wpieprzać żelazo i że to pewnie pasożyty. Ale nikt się tego nie dowiedział, bo Alicja z gównianymi sprawami zawsze mocno zwleka. Ale spoko – ogarnę to w lutym :P Może nawet na dniach.

A więc czym się wspomagam? Oto moja „apteka” hashimotki ( nie biorę na razie leków) :

Belly Love

To nic innego jak aktywne, pożyteczne bakterie w postaci kapsułek. Belly Love posyła bakterie tam gdzie ich brakuje i przywraca równowagę w naszym ciele. Kapsułki są w 100% wegańskie. Spożywam 2 dziennie, popijając dużą ilością wody.

Na hasło MAMALA25 macie 25% zniżki na wszystko w Natural Mojo.

 

 

Witamina D3

Witaminę D, powinniście zażywać nawet jeśli nie macie hashimoto – praktycznie wszyscy mamy zimą jej niedobór. Ja kupiłam LEK w kroplach, nie suplement. Przy moich wynikach muszę spożywać jej sporo, bo 5000 IU na dobę.

 

Spirulina/chlorella

Mogłabym wymieniać jej zalety w nieskończoność. Jej suplementację zaleciła mi dietetyczka. Ogólnie rzecz biorąc, spirulinka ma działanie detoksykujące. Oczyszcza nasz organizm z syfu, ale też dodaje energii, wpływa pozytywnie na skórę, paznokcie. Polecam ją też wszystkim alergikom, mi bardzo pomaga w sezonie wiosennym, kiedy wszystko pyli. Spirulina jest idealna dla hashimotek z obniżoną odpornością, bo pomaga w zwiększaniu przeciwciał, które są odpowiedzialne za walkę z chorobą. Także raz, dwa do sklepu.

 

Witamina C

Tutaj regularne przyjmowanie również powinno poprawić odporność, ale nie myślcie sobie, że jak nie braliście jej w ogóle to pomoże Wam podczas choroby, bo to tak nie działa. Ale jeśli będziecie przyjmować witaminę C profilaktycznie, to powinniście przejść niektóre infekcje nieco lżej i szybciej się z nich wydostać. Ja stosuję witaminę C w proszku.

 

Magnez

Bardzo dobry zwłaszcza dla osób żyjących w stresie, a jednocześnie zmagających się z chorobami tarczycy. Niedobór magnezu u osób chorujących na hashimoto, jeszcze bardziej wzmaga senność, rozdrażnienie i huśtawki emocjonalne.

 

To na tyle z tego w co już się zaopatrzyłam i stosuję. Pod moje badania i chorobę zostało dobranych więcej rzeczy i mam zamiar kupić je w najbliższych dniach. To co jeszcze muszę kupić to:

  • Omega 3
  • Selen
  • Ostropest Plamisty
  • L-glutamina

Ale o tym na razie nie będę Wam nic pisać, bo sama muszę zobaczyć po co to dokładnie. Wiem, że ostropest plamisty to na pewno sprawy wątrobowe.

Pamiętajcie, że kupując rzeczy takie jak witamina D, nie musicie kupować suplementów – ja np. kupuję lek. Wydaje się, że jest tego sporo. Ale Hashimoto to nie przelewki, zwłaszcza, że hashimoto to często tylko czubek góry lodowej i stoją za nim inne choroby. Organizm nie działa tak jak powinien i nawet pożywienie bywa nie wystarczające, by zapewnić nam odpowiedni dawki witamin, bo zwyczajnie potrzebujemy ich dużo, dużo więcej. Dodatkowo warto pamiętać, że witaminy trzeba dobrze ze sobą łączyć, nie można ich brać byle jak wszystkich razem. Kiedyś powiem Wam o tym więcej na stories :)

Z Hashimoto można wyjść – wbrew tego co słyszycie od lekarzy, że to nieuleczalne. Trzeba jednak podejść do wszystkiego holistycznie – zadbać przede wszystkim o głowę i zmienić cały swój styl życia. Wierzę, że kiedyś mi się to uda.

I Wam również tego życzę! Powodzenia :)