O mojej przygodzie z korporacją, która trwała… 15 minut!

12 czerwca 2017

Miałam w swoim życiu taki moment, kiedy nastąpił przestój w mojej pracy. Byliśmy akurat w sytuacji, kiedy nie mogliśmy sobie pozwolić na to, by osunął nam się grunt pod nogami. Były nam potrzebne dwie pensje, tymczasem moja… moja była pod znakiem zapytania.

Biłam się z myślami jak mogłam – iść na etat i pozwolić umrzeć temu, na co tak długo pracowałam? Czy poczekać jeszcze chwilę… ale mimo tego, że wiedziałam, że przestój może być chwilowy – ciągnęło mnie do czegoś innego. Do innych doświadczeń. Ciągnęło mnie do … KORPORACJI! Od której każdy kogo znam – ucieka! A ja oczywiście pod prąd!

Stolica ma to do siebie, że pracy jest tutaj mnóstwo. I można ją znaleźć w jeden dzień. I to wcale nie za najniższą krajową. Po wysłaniu zaledwie kilku CV już po kilku godzinach byłam umówiona na trzy spotkania. Korporacja czekała, by przywitać mnie z otwartymi ramionami. No więc wkroczyłam… do wielkiego, pięknego biurowca i pojechałam na któreś tam piętro, piękną windą. Było nas pięcioro. Wszyscy ewidentnie potrzebowaliśmy tej pracy. Zaprowadzono nas do pomieszczenia, z którego głosy było słychać już na korytarzu. Po otwarciu drzwi dostałam po twarzy… chaosem. Setką zmieszanych ze sobą głosów, ludzi stojących z telefonami i wymawiającymi jakieś dziwne handlowe gadki. Zachciało mi się płakać. Ja, ceniąca sobie spokój, zacisze domowe i pracę przy komputerze, ładuję się w miejsce pełne ludzi i gwaru. Miejsce, które przeraziło mnie już w pierwszej minucie!

Szkolenie i zapoznanie nas z firmą itp. – miałam wrażenie, że spośród tej piątki jestem jedyną, która nie wierzy w ten bullshit i gruszki na wierzbie. Pan, który wmawia nam, że nie ma nic ważniejszego od pieniądze i już na rozmowie wstępnej piorący nam mózgi. Dodatkowo widok tego, jak traktuje swoich pracowników – mokrą szmatą w pysk. Bo w tym momencie dotarło do mnie właśnie, że choć sama zapracowałam na to co mam, to jednak wygrałam też na loterii, mając możliwość pracowania w tym co kocham. Tamtego dnia ze łzami w oczach wracałam do domu. Było mi trochę wstyd, że jakiś jeden przestój w blogowaniu, a ja już chciałam się poddawać. Jednocześnie doceniłam wtedy to co mam – bo praca w takiej korporacji byłaby dla mnie czymś, czego moja psychika by nie zniosła…

Przez wiele miesięcy słowo korporacja, wywoływało u mnie dziwne dreszcze i wstręt. Całe szczęście wizerunek korporacji obróciłam po wielu trudach…w żart! O tak! W jeden wielki żart! Wszystko sprawiła gra planszowa….

 

KORPORACJA

To właśnie ta gra planszowa jest kolejną grą, którą przedstawiam Wam w ramach cyklu z grami od MDR, ilustrowanymi rysunkami Andrzeja Mleczki. Każdy wpis to szansa również dla Was – za każdym razem, mam dla Was dwa egzemplarze danej gry i muszę przyznać, że dzielnie o nie walczycie!

Dzisiejsza gra planszowa – KORPORACJA – jest grą, która zdziwiła mnie najbardziej. Pozytywnie oczywiście! Zrażona do słowa „korporacja” i wszystkiego co z nią związane, sięgnęłam po nią nieco sceptycznie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy tak jak i poprzednie gry – po prostu mnie rozbawiła i wyluzowała!

Pudełko jak pionki oraz karty, są oczywiście bardzo zbliżone do tych w poprzednio opisywanych grach. Jest to oczywiście celowy zabieg – jedna seria, różne tematyki. Celem gry jest tutaj dotarcie na ostatnie piętro wieżowca lub wykonanie trzech zadań. Oczywiście dotarcie tam gdzie powinniśmy nie będzie wcale takie proste! Co chwilę będzie na nas ktoś donosił – albo my na kogoś ; będziemy podkładać sobie świnie, toczyć między sobą mordercze pojedynki i robić to wszystko w imię tego ostatniego piętra! Wyścig korpo-szczurów, jak to się potocznie mówi.

Jeszcze przed rozpoczęciem gry każdy gracz dostaje trzy karty z zadaniem. Zadanie może dotyczyć np. tego, by przynieść z działu księgowości… poduszkę! By w pełni zrealizować dane zadanie, należy dostarczyć żetony drzwi z przedmiotami wskazanymi na karcie zadania na pole drzwi DYREKTOR. Żetony drzwi otrzymuje się w momencie, kiedy staniemy na polach drzwi marketingu, księgowości lub działu IT. Wtedy ze stosu żetonów wybieramy przedmiot, którego potrzebujemy do wykonania zadania i kładziemy go na swojej karcie z zadaniem. Najszybsze wykonanie wszystkich trzech zadań to jedna z opcji, która gwarantuje nam wygraną.

Tak jak  w poprzednich grach – na planszy czeka nas wiele ciekawych pól, dzięki którym zrobi się naprawdę gorąco i śmiesznie. To samo tyczy się kart. Przykładowo karta z pojedynkiem wzrokowym – gracz wskazuje przeciwnika, z którym wzajemnie patrzą sobie w oczy tak długo, aż któryś z nich mrugnie. Zwycięzca pobiera od przegranego żetony KPI – taką ilość jaka jest na danej karcie. Jeszcze bardziej śmieszna jest karta WSTRZYMANIE ODDECHU – gracze nabierają powietrze i wstrzymują oddech poprzez złapanie się za nos. Wygrywa ten, kto wytrzyma najdłużej.

Za wykonywanie zadań, zgarniamy żetony KPI ( Key Performance Indicator – kluczowy wkaźnik efektywności), które wymieniamy na 1 piętro do góry.

Oczywiście możemy sobie wzajemnie przeszkadzać w dotarciu na najwyższe piętro i w zdobywaniu przychylności dyrektora, poprzez kupowanie żetonów ze sklepu i układanie ich na planszy. Przykładowo kupując banana i kładąc go na planszy, sprawiamy, że gracz, który na nim stanie „poślizgnie się na skórce”, a ten który skórkę podłożył zgarnie żeton KPI.

Zwycięzcą gry zostaje osoba, która pierwsza wykona wszystkie trzy zadania lub która pierwsza dotrze na pole z wizerunkiem prezesa, czyli na ostatnie piętro.

Gra dzięki wielu elementom, które integrują graczy i stawiają ich w sytuacjach, w których na co dzień się nie znajdujemy ( przynajmniej już nie w tym wieku) – jest idealnym elementem, który uzupełni wieczory z przyjaciółmi. Przede wszystkim jest to coś innego, spośród wszystkich gier dostępnych na rynku.

Przed nami jeszcze dwie recenzje gier, a najlepszą oczywiście zostawiłam na koniec… Tymczasem teraz to ja Wam pozwolę na wkroczenie do świata korporacji…

KONKURS !!!

Do rozdania mam dwa egzemplarze gry KORPORACJA. Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem na blogu, napiszesz mi czy pracowałaś/eś kiedyś w korporacji – możesz odpisać jednym zdaniem, a możesz mi napisać jak było! Albo jest :P  :)

Z kolei pod postem na FB o tutaj, zamelduj, że bierzesz udział :) Może być to ten sam komentarz co tutaj. Tylko tyle! Bawimy się przez caluuutki tydzień tj. do końca dnia 18 czerwca. Wyniki ogłoszę w przeciągu pięciu dni od zakończenia konkursu :) Bądźcie czujni!

A jeśli już teraz chcecie żeby gra planszowa KORPORACJA znalazła się w Waszym domu lub domach Waszych bliskich albo chcecie po prostu zobaczyć inne gry z tej serii, możecie zrobić to tutaj.

POWODZENIA !!!

WYNIKI !

Kochani… bardzo dziękuję Wam za udział w konkursie. Przeczytałam każdy komentarz i każdy komentarz zasługuje na wygraną… ale zasady są jakie są – wybrać mogłam tylko dwie osoby! I są nimi… Małgorzata Galbierz i Anula Wawrzyniak! Gratulacje! A reszta niech się nie zniechęca! Przed nami jeszcze dwie recenzje super gier, czyli aż czterech zwycięzców! A wierzcie, że najlepsze zostawiłam na koniec… :)