Gdybym mogła cofnąć czas…

9 lutego 2017

Gdybym mogła cofnąć czas… czy w ogóle chciałabym to zrobić? Na pewno nie. Bo wszystko co mnie spotkało doprowadziło mnie do punktu, w którym jestem teraz. Ze swoją wspaniałą rodziną, pracą, spełnieniem… Ale gdyby tak cofnąć czas, chociaż na chwilę… by zmienić kilka malutkich rzeczy. Takich niepozornych…

Gdybym cofnęła czas, zmywałabym z mamą naczynia, gdy mnie o to prosiła i sprzątałabym swój pokój, żeby nie musiała się denerwować. Jeździłabym z tatą na targ, pomagać mu w pracy, i nie odliczałabym nerwowo czasu do końca. Chodziłabym codziennie do skrzynki na listy, żeby nikt nie musiał się fatygować. W niedzielę spędzałabym czas z rodzicami i wstawała do kościoła razem z nimi… Więcej czasu poświęcałabym na książki niż na imprezy i nie wywalałabym już na wierzch cycków i nie nosiła tych legginsów zamiast spodni. Nie powiedziałabym Pani od wosu, że nie umie poprawnie pisać i … chciałam napisać, że zmieniłabym szkołę, ale nie… choć wciąż nie mogę pogodzić się z tym wszystkim co mnie w niej spotkało, to jednak to w niej poznałam swoich najlepszych przyjaciół, przy których później poznałam mojego F… Chciałabym częściej chodzić na spacery z rodzicami, wzdłuż porzeczek, otoczonymi polami… chciałabym być na tych wszystkich fajnych ogniskach, które organizowali…

Zaczekaj. A co jeśli te wszystkie niepozorne rzeczy, jednak sprawiłyby, że nie byłabym w tym miejscu co jestem? Jeśli mniej bym imprezowała, znałabym mniej ludzi, nie poznałabym jego, nie miałabym jej, nie założyłabym bloga. Tak… każda sekunda naszego życia jest po coś i zmieniona, mogłaby zmienić całe życie, choć brzmi to może trochę absurdalnie. Może czasem w głowie cofam czas, wyobrażam sobie, że robię te wszystkie rzeczy, których nie zrobiłam, bo wolałam robić coś innego. Ale koniec końców, czy powinniśmy żałować czegokolwiek, jeśli miejsce, w którym jesteśmy teraz jest dla nas satysfakcjonujące i jeśli szczerze kochamy życie?

W życiu trzeba błędów, nawet tych najgorszych. Trzeba wielu upadków i wielu nauczek. Jeśli dotarłaś do punktu, w którym mówisz sobie: jest tak jak powinno być – to przestań mieć żal, wybacz sobie, wybacz innym. Nie cofniesz czasu i nawet gdybyś mogła, pewnie byś tego nie zrobiła. Ryzykowałabyś, że zmienisz obrót spraw i nie wrócisz do obecnego punktu? Ja nie. Więc może pora na zawsze odciąć przeszłość grubą kreską, przestać sobie wyrzucać czego się nie zrobiło… może nie pomagałam wtedy mamie gotować obiadów, ale za to nie rozmawiałam z nią wtedy w realu, aż tyle co teraz przez telefon. Może nie spędzałam zbyt wiele czasu w domu, ale za to teraz gdy jeżdżę tam na weekendy, ten czas zyskał na jakości… może nauczyciele w mojej szkole, dali mi popalić, ale koniec końców, w żadnej innej szkole, nie spędziłabym tyle czasu na wagarach, na których działy się najfajniejsze rzeczy mojej młodości, najfajniejsze wyprawy, najfajniejsze spontany, grille nad jeziorem, na które jeździliśmy zapakowani w moim golfie dwójce.

Nie. Zdecydowanie nie mogę czegoś rozpamiętywać i żałować. Pora złe wspomnienia, zastąpić tymi dobrymi. Gdybym mogła cofnąć czas… nic bym nie mogła zmienić. Bo choćbym miała przez to stracić chociaż jedno dobre wspomnienie – to to nie byłoby tego warte…