Sprawdzony preparat na laktację + zaproszenie do akcji: mamy testują Femaltiker

2 czerwca 2016

Trwa właśnie Tydzień Promocji Karmienia Piersią. Temat ten wciąż jest dla niektórych drażliwy, tak jak kiedyś był dla mnie. Trudności z karmieniem, najpierw zbyt duża ilość mleka, potem zbyt mała, wreszcie… poddanie się. Nigdy nie miałam z tego powodu jakiś większych wyrzutów sumienia. Widząc jednak, że czasem trzeba wielu miesięcy walki, by cieszyć się bezbolesnym i spokojnym karmieniem – mogę śmiało powiedzieć, że przy drugim dziecku powalczyłabym dłużej.

Historia mojego karmienia jest stosunkowo krótka patrząc na to, ile czasu kobiety potrafią karmić swoje dzieci. Karmiłam ok. 5 miesięcy z czego przez większość czasu i tak odciągałam pokarm – ale wciąż był to MÓJ pokarm. Karmiąc swoim pokarmem z butelki miałam pewność, że wiem ile dziecko je. Karmiąc bezpośrednio z piersi był non stop płacz. Pola zasypiała po dwóch minutach od momentu, kiedy w ogóle chwytała pierś. Kiedy się budziła, już jej nie chciała, ale bardzo szybko zaczynała płakać, a mimo to od piersi się wyrywała. Pokarmu miałam bardzo dużo, dlatego postanowiłam go odciągać i chować do lodówki. W pewnym momencie miałam go na tyle dużo, że na zawołanie mogłam odciągnąć całą butlę i podać ją szybko Poli. Wypijała całą i była spokojna przez jakieś trzy godziny. Takie coś mi odpowiadało, choć jeśli byłyśmy poza domem, nie bawiłam się już w butelkowe zapasy. Z czasem jednak laktacja zaczęła się normować i nie byłam już w stanie odciągać na zapas. Pola jednak w tym momencie była już na tyle przyzwyczajona do butli, że pierś chciała coraz rzadziej. Po ok. 4,5 miesiąca zaczęłam dokarmiać mlekiem modyfikowanym, a wtedy wiadomo już co się stało. Mleka mojego było coraz mniej, aż po niecałym pół roku nie było go wcale. Moja wiedza na temat karmienia była znikoma. Nastawiałam się do tematu negatywnie, a problemy z laktacją, raz za dużą, raz za małą, następnie jej zanikaniem – sprawiły, że odetchnęłam w momencie kiedy przestałam karmić. Żałuję, że nie spotkałam wtedy na swojej drodze osoby, która przez temat karmienia poprowadziłaby mnie na tyle, by mnie nie odstraszyć tzn. nie naciskałaby na mnie – ale też w mądry i rozsądny sposób wytłumaczyła jak sprawić, by karmienie było przyjemnością.

Z podobnymi problemami mierzy się na co dzień mnóstwo kobiet. Choć świadomość i wiedza jest coraz większa, to i tak spotykamy się z jej brakiem już na samym początku – np. w szpitalu. Nadszedł taki czas w moim życiu, kiedy zaczęłam się poważnie zastanawiać na decyzją o drugim dziecku. O ile w wychowaniu dziecka kieruję się intuicją, tak w temacie karmienia, chciałabym jednak mocno się podszkolić. Podjęłam już wiele rozmów na temat karmienia i problem z laktacją wraca do mnie jak bumerang. Kiedy na facebooku opublikowałam zapytanie o Waszą przygodę z karmieniem, dostałam oprócz komentarzy całą masę wiadomości – jedne z happy endem, inne na temat trudności, które nie ustępują. Główne przyczyny dlaczego kobiety w Polsce rezygnują z karmienia piersią to m.in:

  • brak wystarczającej ilości pokarmu
  • powrót do pracy
  • ból brodawek
  • trudności z przystawianiem do piersi.

I właśnie dlatego postanowiłam podjąć się pewnego rodzaju wyzwania – bo jeśli KP nie dotyczy w tej chwili bezpośrednio mnie, a Was – to jest to jednak wyzwanie :) Dotyczy ono mianowicie pewnego produktu, o którym kilka z Was już wspomniało w komentarzach, że trzymacie go na „czarną godzinę”. Skoro tyle osób o tym produkcie napisało, nim zrobiłam to ja – to coś musi w nim być. Postanowiłam więc przyjrzeć mu się z bliska, a przy okazji pozwolić i Wam dokładnie się z nim zapoznać.

Czym jest produkt FEMALTIKER?

Femaltiker to produkt polecany do postępowania dietetycznego:

  • w przypadku niedoboru pokarmu
  • przy problemach z laktacją
  • w przypadku małego wzrostu wagi dziecka, który jest związany z niedostarczaniem odpowiedniej ilości mleka
  • w przypadku stresu, który potęgowany jest przez problemy z laktacją.

Przyznam się szczerze, że kiedy ja karmiłam Polę, jedyne co mi doradzano to… herbatki laktacyjne na bazie mieszanek ziołowych. Skąd ludzie wiedzieli, że akurat one pomogą? Właściwie to nie wiedzieli, ale… ktoś tak kiedyś powiedział, więc informacja została uznana za sprawdzoną. Niestety nie do końca. Przyglądając się bliżej popularnym herbatkom, można zauważyć, że w niektórych z nich są składniki, których kobiety karmiące NIE POWINNY SPOŻYWAĆ np. kozieradka – a co za tym idzie – herbatka staje się produktem wręcz niosącym niepożądane skutki. Idąc dalej, niektóre z herbatek nie mają nawet żadnych badań potwierdzających ich skuteczność, a co najważniejsze – bezpieczeństwo. W przypadku produktu jakim jest Femaltiker, jest inaczej. Poniższa infografika wyraźnie pokazuje, że produkt jest skuteczny. Przeprowadzono szereg badań, które są tego potwierdzeniem.

 

info1111

 

Powyższa infografika przedstawia nam wyraźnie, że Femaltiker korzystnie wpływa na laktację. Mamy przyjmujące Femaltiker podczas 12 dni badania odciągały średnio o 1700 ml więcej, w porównaniu do mam z grupy placebo. Średnia dobowa ilość mleka była o 34 % większa w grupie Femaltiker, a to oznacza aż TRZY (!!!)  posiłki dziennie więcej.

Wróćmy jednak do opisu produktu i tego co sprawia, że jest on tak skuteczny. Czy słyszałyście kiedyś o tym, że kobietom, które mają problemy z laktacją doradzane jest… wypicie piwa? Brzmi absurdalnie? Trochę tak, ale jak myślicie – skąd się to wzięło? Otóż za zwiększoną laktację odpowiada nie alkohol zawarty w piwie, a… słód jęczmienny. I to na jego bazie został stworzony Femaltiker, który przyznajmy szczerze, jest świetną alternatywą dla kontrowersyjnego piwa, które zawsze zawiera śladową ilość alkoholu ( na laktację polecane były zawsze piwa karmelowe, słodowe). Femaltiker nie zawiera alkoholu i ZAWSZE zawiera takie same, kontrolowane ilości słodu jęczmiennego, który pochodzi od renomowanego, szwajcarskiego producenta. Baza Lactmed potwierdza BRAK PRZECIWWSKAZAŃ do stosowania słodu u kobiet w okresie laktacji Z WYŁĄCZENIEM KOBIET Z CELIAKIĄ!

Femaltiker jest dostępny w formie saszetek, które rozpuszczamy w 150 ml mleka krowiego lub innego rodzaju ( lub wody w przypadku nietolerancji). Stosujemy 1 lub 2 saszetki dziennie. Femaltiker ma fajny, karmelowy smak bez dodatku słodzików. Preparatu posmakowałam i ja – jest przepyszny!

Na koniec mam dla Was fajną akcję, w której może wziąć udział aż 15 mam!

akcja

 

Spośród  wszystkich zgłoszeń pod tym postem, wybierzemy 15 mam, którym Femaltiker wyśle swój produkt. Napiszemy do Was na podany przez Was e-mail z prośbą o podanie danych do wysyłki. To jednak nie wszystko. Będziecie miały zadanie! Po otrzymaniu produktu, będziecie testować go DWA TYGODNIE. Po dwóch tygodniach na Wasz adres e-mailowy zostanie wysłana krótka ankieta na temat Waszych spostrzeżeń, opinii czy sugestii. Będziecie musiały ją wypełnić i odesłać tego dnia, w którym ją otrzymacie. Na podstawie Waszych odpowiedzi stworzę wpis, w którym podsumuję całą akcję.

Bardzo proszę, by chęć udziału w akcji zgłosiły tylko mamy, które wywiążą się z obowiązku 2 tygodniowych testów i wypełnienia ankiety oraz jej wysłania drogą pocztową.

Mamy wybierzemy w przeciągu kilku dni – maksymalnie do dnia 6 czerwca. Dnia następnego produkty wysłane zostaną do Waszych domów. Czas trwania Waszych testów to : 10.06 – 24.06.

Zapraszam do akcji i czekam na Wasze zgłoszenia!

AKCJA ZAKOŃCZONA. Wyniki testów konsumenckich można zobaczyć tutaj:

 

Podsumowanie akcji: mamy testują Femaltiker !

 

DSC_0710

 

DSC_0711

 

DSC_0712

 

femaltiker

 

DSC_0717

 

DSC_0721

 

femaltiker

 

Więcej informacji na temat preparatu Femaltiker znajdziecie TUTAJ.