Facet to świnia? Pomyślmy…

2 kwietnia 2015

Kiedy kilka dni temu przeczytałam artykuł na mamadu o alimentach, zagotowało się we mnie. Jeszcze bardziej zagotowało się kiedy poczytałam komentarze ( doprawdy nie wiem czemu coraz częściej to robię). Olać już kwestię alimentów, ale po raz kolejny mężczyzna, tudzież ojciec został przedstawiony w możliwie najgorszym świetle…za to my…matki idealne. Bez skazy – jeśli mężczyzna odchodzi to jest dupkiem i na pewno to wszystko jego wina. A guzik prawda!

Naprawdę nie rozumiem skąd bierze się chore przekonanie, że w związku to facet jest tym złym i jeśli dochodzi do rozstania to na pewno dzieje się to z jego winy. Ci co są normalni wiedzą, że tak nie jest. Śmiem jednak stwierdzić na podstawie wielu obserwacji, że zdecydowana większość kobiet kiedy słyszy od koleżanki „Zostawił mnie cham…” poszłaby od razu uciąć kolesiowi jaja, nie rozmyślając nawet dlaczego to zrobił. Zakorzeniło się w chorych, kobiecych główkach, że my nigdy nie popełniamy błędów. Możemy zachowywać się jak chore psychicznie, robić sceny zazdrości 24 h, wywalić męża na kilka lat na kanapę, żeby spać z dzieckiem i dziwić się, że odszedł po 10 latach bez bzykanka, rozmów i jakiegokolwiek czasu sam na sam.

Znam sytuację z autopsji. Cały wielki kryzys między mną a F. zgoniłam na niego. On nie był święty i nie traktował mnie jak powinien i w sumie nic tego nie usprawiedliwia. Ale ja nie byłam wcale lepsza. Może to zabrzmieć śmiesznie, ale praktycznie każde jego złe zachowanie było prowokacją z mojej strony. Wystarczyło kiedyś usiąść, porozmawiać i powiedzieć co kogo boli. Przestaliśmy ranić siebie nawzajem i doświadczyliśmy cennego spokoju i gruntu pod nogami. Ale ktoś kto znał sytuację tylko od mojej strony, wydawał już na niego osąd. Bo przecież sprytnie pomijałam fakty związane z tym co ja robię… Sytuacji takich całkiem sporo…

Sytuacja nr 1. Znam taką jedną parką. Właściwie nie są już parą. Hobby dziewczyny? Imprezki, alko te sprawy. Facet też przykładem nie świeci, ale szanuje swoją dziewczynę i traktuje tak jak traktować się ją powinno. Mieszkają sobie spokojnie za granicą i po jakimś czasie pojawia się dziecko. Ona miesiąc po porodzie idzie w tany z innym. Notorycznie robi go w chuja, ale kiedy przychodzi co do czego – płacze jaki to on zły, bo ich zostawił, a i alimenty małe płaci. Zaczyna się osąd. Jak ten kretyn tak może?! Wszyscy znają tylko jedną stronę medalu. Ja znam dwie. Laska ma spore dochody  ( więc i alimenty facet dostał mniejsze) i się puszcza więc ON odchodzi. Dla mnie proste, dla tych, którzy prawdy nie znają – nie.

Sytuacja nr 2. Kochające się małżeństwo. Kobieta robiąca jazdy 24 na dobę. Że źle spojrzał, że myśli o innej, że zdradza. Wieczne prowokacje ” No uderz mnie żebym się zamknęła, uderz.” Koleś zaczyna topić smutki w alko, jazdy nie mają końca. Po 20 latach zdemolowany psychicznie mimo miłości…zostawia ją. Po jakimś czasie inna kobieta pokazuje mu co to prawdziwy związek, bez wiecznego strachu. Opinia znajomych? Skurwysyn, który zostawił dla innej. Norma.

Sytuacja nr 3. Szczęśliwa para do czasu kiedy pojawia się dziecko. Miłość kobiety do dziecka staje się obsesyjna. Koleś dostaje kanapę w osobnym pokoju, bo matka musi spać z synem. Zero rozmów sam na sam. Ba! Zero rozmów o czymkolwiek innym niż o dziecku! Zero sexu, zero uczucia, nic. Syna na ręce też za bardzo wziąć nie może, bo to przecież skarb matki. Po 3 latach spędzonych samotnie w pokoju, po 3 latach bitwy o każde wzięcie syna na ręce, o każdy spacer, o każdą próbę nawiązania więzi z synem – odchodzi. Cham, prostak, egoista! Odszedł, bo bzykania zabrakło! Pieprzona świnia, która myśli tylko o jednym…

 

Kolejne sytuacje…alimenty. Najlepiej, żeby facet płacił 1200 zł . Odszedł?  Niech płaci! Bo przecież na pewno to on odszedł, prawda? I na pewno to był jego kaprys więc niech płaci za błędy. Znałam kiedyś takich jednych. Ona co chwilę wykonywała telefon ” Słuchaj Pawełek jest chory, dasz mi na antybiotyki?” ; „Słuchaj zabrakło mi na tamto, sramto”- naiwny tak dawał, bo czuł taką potrzebę. A ona go jak krowę dojną – a jeszcze więcej, jeszcze więcej. Zawsze przecież w słusznej sprawie. Po czasie się dowiedział – hajs był potrzebny, ale nie na to na co myślał. Potrzebny był nowy tatuaż, kolejna impreza i wódeczka na party z dziewczynami. Ograniczył się tylko do alimentów – kiedy zadzwoniła kolejny raz ” z potrzebą” – odmówił. No to dziewczyna mu już opinię wyrobiła. Egoista mający w dupie własne dziecko. Ogranicza się do płacenia alimentów, ale kiedy wyskakuje coś nagłego – go nie ma.

 

Sytuacji całe mnóstwo – zbyt często pokrzywdzony ojciec. Walka o wychowywanie „po połowie?” No way! Przecież u matki w tym momencie pojawia się nie wielka miłość, a chęć posiadania. Moje to! Nie podzielę się!

Owszem…są i świnie. Tacy, którzy są tylko dawcami spermy i dalej nie pełnią już żadnej roli. Warto się jednak zastanowić czy przez takie „przypadki” warto oceniać każdego tą samą miarą. Nic nie jest nigdy czarne i białe. Czytamy coś, słuchamy kogoś – ale najczęściej widzimy tylko jedną stronę medalu. Słuchamy tylko jednej strony, która oczywiście będzie chciała przedstawić siebie w jak najlepszym świetle.

Zranione przez taką „męską świnię” często zatracamy się w nienawiści do całej płci męskiej zbyt szybko wydając osąd, zbyt szybko poddając coś opinii. To w sumie całkiem normalne – ciężko stać po stronie faceta, skoro zostałyśmy przez jakiegoś kiedyś chamsko, zbyt brutalnie potraktowane. Czasem zaczynamy całkiem nieumyślnie patrzeć na nich wszystkich tak samo…całkiem niepotrzebnie. Jak widać są wyjątki. Oh… wait. To nie są wyjątki. Wyjątkami są te świnie. Może nie jest ich mało. Ale zapewniam, że zdecydowana większość spełnia się w roli ojców, mężów – często spełniają się w tych rolach lepiej niż kobiety. A ten kto się ze mną nie zgadza, po prostu ich nie dostrzega. Usłyszałyśmy o jednej świni, drugiej, trzeciej więc już twierdzimy, że wszyscy tacy są…

Nie wspomnę już o tym, że często zdarza się też tak, że dla świń olewamy tych, którzy zasługują na nasze uczucie…bo my przecież lubimy takie świnie, przez które później płaczemy…

 

  • Gro

    Mialam swinie, egoiste i na 2 dzieci placi po 250zl. To, ze on jest taki to nie znaczy, ze wszyscy tacy musza byc. Wierze w to, ze jeszcze bedziemy miec w kims oparcie :) poki co mamy siebie i tez nam jest CUDNIE :

    • I to mi sie podoba! Nie wkładasz wszytskich do jednego wora, mimo własnych doświadczeń ;)

      • Gro

        Nie segreguje ludzi :) Normalnych kochajacych facetow jest wiecej niz tych marnych jednostek, ale o tych zlych sie mowi duzo, czasami za duzo.

    • mamalablog

      I takie podejście mi się podoba. Życzę jak najwięcej szczęścia kochana :)

  • No. I wszystko w temacie ;)

  • Kitka

    Mój kuzyn teżodszedł od pierwszej żony…było dziecko… To właśnei ona zniszczyla związek, nei pamiętam detali ale raz nawet na kuzyna kogoś nasłała żeby pobił… Mimo wszystko ten płacił alimenty… ba! Na każde kwęknięcie dawał na okularki, na to sramto tamto… A syna nie mógł widzieć… Nawet jak mógł, syn nie chciał podburzany chorą nienawiścią matki…

  • Jeszcze kilka lat temu cała drżałam od smutnych historii, jak to chłopak uderzył dziewczynę, albo ją zdradził. Jasne, pewne sytuacje nie powinny mieć miejsca, ale chyba dorosłam, bo nauczyłam się nie oceniać związków. Nigdy nie wiemy, co tam tak naprawdę się dzieje, a często ludzie nie mówią całej prawdy, bo się wstydzą, bo nie chcą, bo nie mogą,… Sprawy między mężczyzną a kobietą powinny być rozstrzygane tylko między nimi. Ale to taki wywód dążący do tego, że się z Tobą zgadzam w jednej kwestii – nic nie dzieje się bez przyczyny, ale trzeba umieć przyznać się do błędu. Trzeba też nauczyć się ze sobą rozmawiać, bo to naprawdę jest ważne i sama tego doświadczam. Poza tym nie wierzę, że zdrady wynikają z zachcianki jednego z partnerów. Trzeba być już naprawdę dewiantem, żeby robić to w ramach hobby. Ale, no właśnie, tu znów wychodzi rozmawianie ze sobą… Bo każdą zachciankę można spełnić, tylko wystarczy powiedzieć, nikt nie jest jasnowidzem. Tak samo kobiety nie powiedzą „zajmij się dziś dzieckiem, ja idę do SPA”, bo wolą być zapyziałymi matkami polkami myślącymi, że każde wyjście bez dziecka sąsiedzi i rodzice skwitują „beznadziejna matka…”. Myślę, że trzeba być każdą osobą po trochu: matką, żoną, kochanką, przyjaciółką i przede wszystkim nauczyć się to rozgraniczać.

  • malina

    prawda :) mój mąż ma dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa, płaci wysokie alimenty na dzieci, pomaga byłej żonie, organizuje wakacje i dzieci zawsze dostają dodatkowe prezenty od nas na wszystkie możliwe okazje. Tam nawet dajemy więcej niż naszemu dziecku, by choć trochę zrekompensować im brak ojca, choć czasu straconego nic nie zrekompensuje, żadne LEGO czy korki do grania. Najważniejsze jest mądre podejście dorosłych do sytuacji i nie mieszanie dzieci w ich sprawy, a dawanie wszystkim dzieciom poczucie bezpieczeństwa i miłość.

  • Marlena Czerwińska

    Świetny post, nic dodać nic ująć zgadzam się w 100 %

  • dokładnie Ala. Nigdy wina nie leży po jednej stronie. Wkładanie wszystkich do „jednego wora” jest po prostu wygodne i takie proste. Po co się wysilać umysłowo? ;)

  • ania

    Dokadnie! Ja tez mialam kryzys ze swoim mezem, teraz patrzac na to wiem ze oboje bylismy winni. Jednak mnie nakrecalo to, ze mama mojego meza go nastawiala przeciwko. Moi tesciowie mnie nie akceptuja, przez co probowali zrobic wszystko zebysmy sie rozstali. Chyba sadzili, ze specjalnie zaszlam w ciaze i wzielam go na dziecko. a teraz kiedy planujemy drugie nie mamy z nimi kontaktu. Nawet na swieta mamy tam nie jechac bo niby ich nie bedzie. chyba mysleli, ze jesli bedziemy miec 1 dziecko maz w koncu zrozumie swoj blad i mnie zostawi – w koncu swoja caza zmarnowalam mu zycie. a z przekazaniem im informacji o planach kolejnej ciazy stracili nadzieje, ze odzyskaja swojego syneczka kochanego

  • Samo sedno !!!!

  • Nie będę się rozpisywać na temat mojej historii, zapewne z boku wygląda to tak, jak opisałaś… chociaż, w sumie to nie – skoro ojciec dosłownie „ma w dupie” Młodego, który za kilka dni kończy 2 latka, czyli niespełna dwa lata ojciec go nie widział.

    Sednem sprawy jest to, co od zawsze powtarzam – nie oceniaj, nie osądzaj. Żyj po prostu swoim życiem. :) ejmen!

  • kasia

    Bardzo madrze napisane!!! Mozna by jeszcze wspomniec jak bardzo takie podejscie zostawionych kobiet krzywdzi dzieci. Matki czesto manipulantki niewyobrazalnie krzywdza dzieci!!!

  • Właśnie tej drugiej strony medalu mi w tej całej opowieści brakowało. Dobrze gadasz!

  • To samo tyczy się prawa do opieki nad dzieckiem, matka zawsze ma więcej praw, a niejednokrotnie to ojciec lepiej sprawdziłby się w takiej sytuacji w opiece nad dzieckiem, a kobiety, brzydko mówiąc, używają dzieci do manipulacji i dopierdolenia facetowi. Znam taki przykład, że dziecko jest z matką, sąd na wybryki matki oko przymyka, bo matka, to matka. Fajnie, że poruszyłaś temat, dużo można by na ten temat pisać. Dorośli i odpowiedzialni ludzie wiedzą, że najczęściej wina leży po środku, bo czasem naprawdę trafiają się egzemplarze, którym trudno utrzymać chucie na wodzy…:>

  • samotna

    Co powiecie na faceta, który po pojawieniu się dziecka na świecie zaczyna je stawiać na piedestał tak wysoko, że zapomina o kobiecie, która je urodziła? Wielka miłość, nagle wygasa. Dlaczego tak jest, że matka kocha dziecko ogromną miłością, a potrafi kochać też tak mężczyznę, a to on się oddala? Co jest nie tak? Jaka jest tego przyczyna? Pozdrawiam Alicję i czytelników. Samotna.

  • Agnieszka Stankiewicz

    Cudowne i bardzo mądre podejście. Niektóre kobiety powinny wywiesić sobie ten artykuł na ścianie nad łóżkiem. Młoda, zdolna i inteligentna mama!!!! Gratuluję

  • Świetnie napisane :) Zgadzam się :)

  • Marta

    Życie każdego z nas pisze swoje scenariusze a funkcjonowanie w patchworkowej rodzinie nie zawsze jest łatwe (jak mogłoby się wydawać). Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku. Znam powierzchownie całą sytuację jaka była między nimi bo nie interesowało mnie to, ale swoje obserwuje przy kontaktach z młodym i wyciągam z tego wnioski. Matka dziecka dać nie chce bo twierdzi, że mało go widuje (praca na zmiany) a po kasę to co chwilę wydzwania. Sąd zasądzając alimenty powiedział, że połowa od ojca połowa od matki. Zawsze nasuwa mi się pytanie: czy 3 letnie dziecko, nie uczęszczające do przedszkola bo babcia wychowuje, przy „alimentach” od obojga rodziców potrzebuje miesięcznie 1500 zł? a matce ciągle mało. jak dla mnie to paranoja! A mamusia (zarabiająca najniższą krajową) w międzyczasie imprezy, jej wygląd zmienił się diametralnie oczywiście na lepsze, imprezy z koleżankami, koncerty….a do tego wszystkiego gruntowny remont całego mieszkania. Mężowi oczy z orbit chciały wyskoczyć i stwierdził, że my w nowym mieszkaniu mamy gorzej od niej… dziecko daje nam w brudnych rzeczach, za małych butach, uszy brudne…żal! Doszłam do wniosku, że ona nie walczy o dziecko tylko o pieniądze jakie ma od mojego męża. Szkoda tylko, że robi to wszystko kosztem własnego syna. Jedyny plus taki, że nie byli małżeństwem bo mogłaby jeszcze domagać się alimentów dla siebie. Krew się we mnie gotuje i szczerze wolałabym wziąć małego pod swoje skrzydła… ale mam też koleżankę, która ciągnie kasę od byłego męża NA ZŁOŚĆ…

    Dlatego wydaje mi się, że każdy sytuacja jest inna ale tak samo ciekawa. Nie oczerniajmy w tym wszystkim facetów bo niestety to przez nas kobiety przemawia najwięcej zazdrości, zawiści i tego rodzaju uczuć.

    Pozdrawiam.

  • ms

    Synuś śpi to idę się pierwszy raz od baaardzo dawna do męża przytulić… Dzięki :)

  • Pingback: Kiedy partner zamiast wspierać, ciągnie Cię w dół.()