Droga mamo… wiem, że czasem jest Ci ciężko, ale…

3 listopada 2016

…ale najpiękniejsze rzeczy w życiu wymagają poświęceń. Najpiękniejsze miłości wymagają uwagi, by rozkwitnąć tak jak najpiękniejszy kwiat. I wiem, że czasem ta uwaga i ta miłość wysysa z Ciebie całą energię i zastanawiasz się, czemu tak musi być, ale…

Dobrze wiesz, że nie zawsze tak będzie… dobrze wiesz, że wszystko co piękne i satysfakcjonujące wymaga naszego wysiłku. Wiem, że możesz teraz czuć się samotna, zaniedbana, sfrustrowana i zła. Spoko! Każda z nas czuje to, czasem o wiele za często, wiesz? Ja kiedyś czułam tak non stop. Nie wierzysz mi? Chciałabym móc to nagrać, pokazać te bezsenne noce, moje trzaskanie drzwiami od łazienki, kiedy się w niej zamykałam i płakałam z bezsilności. Chciałabym Ci pokazać ten brudny, znoszony dres, którego nadal nie wyrzuciłam i siebie w tłustych włosach… i chciałabym móc Ci pokazać takie zdjęcia każdej z nas w takim momencie, żebyś zrozumiała, że nie jesteś sama. Ale wiesz czemu tego nie robię? Bo cholernie smuci mnie fakt, że z macierzyństwa zrobiliśmy coś smutnego i karykaturalnego. Sama widzisz, jak inni chcą nas uświadamiać, że nie jest kolorowo. Czy nie czujesz jednak, że skutek jest odwrotny? Że czytając te wszystkie wpisy jak cholernie źle bywa, jeszcze bardziej się pogrążasz? Spójrz na siebie i zastanów się – czy na prawdę musisz czuć się tak marnie? Czy naprawdę szczęście, które otrzymałaś w postaci dziecka, musi Cię tak cholernie dołować?

Być może jesteś na początku swojej drogi, płacząc do poduszki, że to nie tak miało wyglądać. Spoko! Też tak miałam i wiesz co? Dzisiaj patrzę na swoją córkę, która całymi zdaniami opowiada mi o swoich przygodach w przedszkolu. Dzisiaj odliczam dni do jej trzecich urodzin i patrzę jak samodzielnie wyjmuje pranie z pralki krzycząc, że zrobi to SIAMA! Wiesz… Twoje dziecko podrośnie nim się obejrzysz. Przestanie płakać, a zacznie mówić. Wyrośnie z pieluch, a zacznie korzystać z nocnika. Samo wyjmie sobie mleko z lodówki i już wkrótce to nie dziecko będzie błagać Cię o buziaka, tylko Ty będziesz za tym buziakiem gonić. Niedługo czasu dla siebie będziesz miała znów tyle co dawniej. Twoje dziecko w końcu pójdzie do przedszkola, następnie do szkoły, a Ty znów będziesz mogła się rozwijać, uczyć, pracować, a może ćwiczyć. Wieczorami Twoje dziecko będzie czytać książkę, a Ty będziesz mogła wziąć tą kąpiel w spokoju i zrobić siku bez pociechy na kolanach. I wtedy… jestem pewna, że wtedy zerkniesz do dziecięcego pokoju i widząc swoje duże, samodzielne dziecko, zatęsknisz za tym czasem, kiedy tak bardzo Cię potrzebowało i wyciągało rączki z łóżeczka. Wiesz, że tęsknię za tym już teraz?

Być może wyrzucasz sobie teraz, że inni radzą sobie lepiej, sprawniej… nie będę Ci tutaj ściemniać, że nie ma osób, które tej nowej rzeczywistości nie ogarniają naprawdę dobrze. Ludzie są różni… z czymś radzą sobie lepiej, z czymś innym gorzej. Ale Ciebie nie powinni oni obchodzić. Przestań patrzeć na innych, przestań się porównywać i wyrzucać sobie, że coś robisz gorzej. Społeczeństwo nic od Ciebie nie chce i nic od Ciebie nie oczekuje – to Ty sama stawiasz sobie poprzeczkę zbyt wysoko. Zajrzyj w głąb siebie i pomyśl jak to wszytko ogarnąć, żeby Tobie było dobrze… olej zlew pełen garów, jeśli frustruje Cię mycie z dzieckiem przy nodze. Naczynia poczekają zawsze, ale dziecko… dziecko potrzebuje Ciebie tu i teraz – najbardziej na świecie. Za moment się usamodzielni i będziesz znów siedzieć w czystym, pachnącym mieszkaniu. Ba! Za moment Twoje dziecko Ci w tym wszystkim pomoże! Nie spinaj się, że nie możesz już ćwiczyć jak dawniej. Odnajdź radość w porannych wygłupach z dzieckiem, intensywnych spacerach, tańcach z brzdącem na rękach, przy dobrej muzyce z samego rana! Nie płacz już do poduszki – jeśli będziesz traktowała to co Cię spotkało jako ograniczenie – to tak się będziesz czuła. Odnajdź radość z bycia matką małymi krokami. Nie skupiaj się na tym czego nie możesz! Skup się na tym co możesz… nie skupiaj się na tym co było. Jeśli za czymś z tych rzeczy tęsknisz, one z pewnością wrócą – w swoim czasie! Wszystko ma swój czas. Tak jak teraz czas jest Twój i dziecka. Nie słuchaj osób z bliskiego otoczenia, które zbyt dużo od Ciebie wymagają. To Twoje życie, Twoje dziecko, Twoje wybory. Nie zaznaczaj partnerowi od samego początku, że chciałabyś, żeby pomagał Ci z dzieckiem. On nie ma pomagać, on ma uczestniczyć w tym życiu tak jak Ty. I tak masz stawiać sprawę. Ale nie wymagaj tego od niego, bo poczuje się przytłoczony tak jak Ty, a dziecko zacznie postrzegać jak obowiązek. Wiem, ze chcesz być przez wszystkich rozumiana, ale nikt poza Tobą tak naprawdę nie wie, co Ci w duszy gra… partner też się nie domyśli… rozmawiaj, zwierzaj się, wyrzucaj z siebie to co Cię boli, ale przestań postrzegać siebie w lustrze jako umęczoną matką polkę. Bo taką kobietą się wtedy staniesz.

Stań na nogi, pomyśl o macierzyństwie jak o darze. Nie traktuj płaczu jak złośliwości, pomyśl, że to wyrażenie potrzeby, potrzeby bliskości. Bądź dumna z tego, że nareszcie ktoś tak bardzo Cię potrzebuje. Bądź dumna z tego, że możesz wychować małego człowieka. Dlaczego tak bardzo jesteś wobec siebie krytyczna? Urodziłaś dziecko! Jesteś niezniszczalna!!! Za dwa, trzy lata, te wszystkie najgorsze dni, będziesz pamiętać jak przez mgłę. Wiesz co zapamiętasz najwyraźniej? Pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwsze: kocham. Nie pozwól, by smutek zabił Twoją radość z Tych najpiękniejszych chwil. Nie pozwól, by one Ci umknęły.

Droga Mamo, wiem, że jest Ci teraz ciężko. Ale to minie. Szybciej niż Ci się wydaje. Pamiętaj… wszystko zaczyna się od głowy. Jeśli przejdziesz przez macierzyństwo z myślą, że … ledwo dajesz radę. To lepiej nie będzie. Uwierz w to, że jesteś najlepszą matką jaką możesz być. Bo jesteś! Uwierz, że masz w sobie siły, by odnaleźć radość w najprostszych rzeczach! Z dzieckiem tak jak z partnerem – musicie się dotrzeć, poznać, znaleźć coś co Was łączy, znaleźć nić porozumienia, stworzyć więź. To wymaga czasu, to wymaga siły i zaangażowania.

A wiesz co za to wszystko dostaniesz? Bezgraniczną, bezwarunkową miłość. A to jest warte każdego poświęcenia.

  • Mateusz Dąbrowski

    Świetny tekst. Nasza córcia ma 21 miesięcy i od początku jest absorbującym dzieckiem. Karmię dalej piersią, a w nocy wstaje częściej niż za czasów niemowlęcych. Ale nigdy nie uroniłam łzy z powody ,,trudów,, macierzyństwa. I mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, chociaż czasami zdarza mi się podnieść głos, ale kocham ją nad życie i jest naszym oczkiem. Nie interesuje mnie co inni mówią, co powinniśmy, czego nie. To nasze życie, nasze chwile.

  • Majia

    Dziękuje Alicja… po raz kolejny tak bardzo mi pomogłas. Jesteś niesamowita !!!

  • Ewa

    Trzeba to sobie koniecznie wydrukować i czytać jak modlitwę 🙏🏼🙏🏼🙏🏼❤️

  • Wierna czytelniczka

    Alicja, czy Ty zdajesz sobie sprawę, z jakich dołów wyciągasz kobiety takie jak ja?! Czy Ty zdajesz sobie sprawę, jak mi pomogłaś?! Od dwóch tygodni, chodzę jak … jak trup. Wszystko wyprowadza mnie z równowagi, chce mi się wyć. Nic nie pomagało, aż tu nagle… JEDEN wpis. JEDEN wpis, który mnie odmienił w JEDEN wieczór. Alicja, pisz, pisz i nie przestawaj. Dajesz wiarę, dajesz nadzieję, dajesz power. Jesteś wspaniała! Po prostu.

    • Basia Potocka

      Ja rok temu byłam w kiepskiej formie i nagle trafiłam na jakiś wpis mamalowy.. I tak przepadłam ;)

  • angelika

    wiem o czym mowa… moja 5 miesieczna pociecha czasem wypompowuje ze mnie cala energie… do tej pory kazde zmeczenie, kazda chorobe postrzegalam jako problem nie do przejscia. odbijalo sie to tez na zwiazku… od jakiegos czasu czytam twoje wpisy i pomalu, pomalu zmieniam myslenie. pewnie dluga droga przedemna, ale wreszcie wierze…

  • Magdalena Sz L

    miałam ciężkie poczatki, naprawdę ciężkie, a teraz patrzę na „Małą” i nic z tamtego czasu nie pamiętam

  • Paulina

    Piękny wpis!!!

  • Basia Potocka

    Ojj wielokrotnie lecą kurwy z moich ust, zwłaszcza w nocy ;P ale nigdy nie przyszło mi na myśl, że powinno być inaczej. Początki rodzicielstwa przecież zawsze takie są.. Przepełnione miłością i testowaniem cierpliwości :P
    I wkurza mnie to co się dzieje..albo macierzyństwo jest strasznie idealizowane..kupy pachnące, dzieci przecież nigdy nie marudzą.. Albo wręcz odwrotnie – nagle macierzyństwo jest straszną charówą, jakimś wielkim heroizmem, są pokazywane matki siedzące na kiblu z dzieckiem przy piersi.. Jakby nie można tego wypośrodkować.
    Karmię syna już prawie 15m i jak chce jeść a ja mam potrzebę wyjścia do wc to sorry synek, musisz chwilę poczekać. No kurde mać normalne.. Czy jestem wyrodna?
    ;)