Dokąd zmierzasz Mamala?

15 sierpnia 2016

Czuję, że jestem Wam ten post winna. Niektórzy blogując nie czują potrzeby informowania czytelników o zmianach, spowiadania się z pewnych wyborów. Ja Was jednak traktuję jak najlepsze przyjaciółki, a nie liczby w tabelkach. I myślę, że o pewnych sprawach powinnyście moje drogie wiedzieć… Zwłaszcza, że pojawia się coraz więcej pytań – czemu mnie tak mało? 

Ten wpis będzie idealnym podsumowaniem tego co za mną i dobrą zapowiedzią tego co przede mną. Moje życie zmieniło się diametralnie odkąd kupiliśmy mieszkanie. Mam wrażenie, że jestem lżejsza o 10 kilogramów, ale niestety waga mówi, że jest wręcz odwrotnie ;) Życie stało się spokojniejsze i piękniejsze i z dnia na dzień jest coraz lepiej… kryje się jednak za tym kilka innych rzeczy, które mają na to wpływ…

ODCIĘŁAM SIĘ

Na przykład to, że się odcięłam. Jakiś czas temu być może zauważyliście, że większość blogerów dumnie wstawiała zdjęcia z See Blogers – konferencji dla blogerów w Gdyni. Nie miałam ochoty tam jechać, ale wszystko było już zaklepane, więc nie miałam zbytnio wyboru. Dla jednych ten weekend był idealną okazją do nawiązania znajomości, dla innych do naładowania baterii i zyskania wiedzy na przeróżne tematy związane z blogowaniem. Dla mnie był to weekend, podczas którego zadecydowałam, że… to koniec jakichkolwiek znajomości ( prawie ;) ) . Od zawsze byłam osobą, która robiła wszystko na odwrót i nie szła za tłumem. Choć starałam się okrutnie, żeby nie wychodzić na sztywniaka to po raz kolejny na tego typu konferencji chodziłam swoimi ścieżkami, nie robiąc ani jednego zdjęcia, nie szukając żadnych nowych kontaktów. Ponoć wiele osób zawsze uważało, że postępuję wręcz odwrotnie, ale cóż – pozory mylą. Konferencja była na prawdę świetna. Wiele się nauczyłam, wpadłam na nowe pomysły, zaczęłam myśleć dzięki kilku prelekcjom nad nowymi projektami. Zrozumiałam też, że te wszystkie kółka wzajemnej adoracji i obrabianie sobie tyłków, zaraz po tym jak się dało sobie buziaka w polik – to kabaret, w którym nie chcę uczestniczyć w żadnym stopniu. Kilka dni po powrocie usunęłam prywatny facebook, sprawiając, że kontakt ze mną to jedynie telefon – jak za starych dobrych czasów. Nagle moje życie zyskało inny wymiar. Nie rzucają mi się w oczy głupie wpisy, fałsz i nic nie znaczące bzdury. Nie potrzebuję śledzić życia kilkuset osób, a sama wystarczająco dużo pokazuję się w swoich social mediach. Inny wymiar, inny świat. Nareszcie czuję, że rzeczywiście odcięłam się od świata i żyję w swojej bajce. Teraz dopiero widzę, że powinnam była podjąć tę decyzję już dawno. Ale ja wolałam sobie wmawiać, że facebook mnie nie pochłonął, nie zabiera mojego czasu i wcale nie działa mi na nerwy. Lubię swój mały świat, który tworzę ze swoją rodziną we własnych 4 ścianach.

NIC NA SIŁĘ

Pytacie: dlaczego mnie tak mało? Kiedyś po kilka zdjęć na insta, kilka wpisów w tygodniu na blogu. Powodów jest kilka – swoje robią wakacje i to, że wykorzystuję maksymalnie chwile z Polą przed jej pójściem do przedszkola. Przestałam też nareszcie przejmować się tym, co będzie jeśli nie będę tak często pisać wpisów prosto z serducha, a częściej wrzucać wpisy pokazujące mój styl życia. Totalny life style. Wnętrzarskie inspiracje, moje zakupy, jadłospisy. Przestałam się przejmować, bo blog to 100 % mnie. I bezsensu jest pisanie na siłę, byle od serca, byle życiówki, byle refleksje. Od dłuższego czasu nie mam natchnienia na motywacyjne wpisy i refleksje każdego dnia więc ich nie tworzę. Być może byłaby to kwestia czasu zanim ktoś by mi napisał… nie piszesz już jak kiedyś, zmieniłaś się! No właśnie nie zmieniłam się – pozostałam sobą i jestem wobec Was fair. Dlatego jeśli mam całą banię pomysłów na lekkie wpisy, to Wam je funduję. A jeśli nie mam weny na cięższe tematy, to ich nie tworzę, bo stawiam tutaj na jakość. Bylejakość jest na połowie blogów. Tworzenie wpisów co drugi dzień, byle coś napisać. I nieważne, że kilka zdań, temat z dupy, bo właściwie o niczym. Wpis jest? No jest… ja tego nie chcę. Nic na siłę. Jeśli na mamalowym blogu pojawia się wpis, to na 100 % jest on wynikiem natchnienia, stukania w klawiaturę z siłą jakiegoś naćpanego oszołoma – nawet jeśli są to tylko sypialniane inspiracje czy zdjęcia nowych zakupów. Zmieni się to wszystko też trochę kiedy Pola pójdzie do przedszkola, a ja będę miała stałe godziny pracy – wtedy będzie czas tylko dla Was i być może pomysłów do głowy będzie wpadać więcej.

MÓJ STYL ŻYCIA

No właśnie. Ten blog to moje życie, moje wybory, mój lajf stajl. Polecam to co JA LUBIĘ, pokazuję zakupy na które MNIE STAĆ i piszę Wam o wyborach, które JA PODEJMUJĘ. Nikt nie musi się z tym zgadzać, nie musi zdania podzielać, nie musi kupować tego co ja – ale myślę, że powinien to wszystko szanować ;) Zawsze znajdzie się ktoś kto wytknie mi cenę czegoś, wytknie mi chujowy gust, który ponoć jest wynikiem tego, że większość życia mieszkałam na wsi. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie próbował mi narzucić swój styl życia. Tylko nie bardzo rozumiem po co. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy woleliby, żebym wciąż była tą Alicją sprzed roku – której tygodniowy budżet na jedzenie to 150 zł i która trzeci sezon z rzędu lata w tych chińskich, śmierdzących trampkach. Pewnie wielu chciałoby, żebym nadal nie miała grosza przy dupie i nie nosiła torebki MK za osiem stów. Ale głęboko wierzę w to, że większość moich czytelników ma rozum i zdaje sobie sprawę, że człowiek nie zmienia się na gorsze wraz z momentem, w którym wszystko zaczyna mu się układać. Ja tego życia sprzed roku już nie chcę. I zrobiłam wszystko co w mojej mocy, by to życie zmienić o 180 stopni. Nie zamierzam więc mieć z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Nie obrażaj się na mnie o lepsze życie, tak jak nie obrażasz się na reklamy w TV, które pokazują najnowszego mercedesa za pół miliona.

NARESZCIE MAM WSZYSTKO

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to co najważniejsze już mam. Własne mieszkanie, wspaniałą rodzinę, w której wreszcie nie ma żadnych większych zgrzytów, a jest miłość, szacunek i wzajemnie zrozumienie. Na wszystko inne pracuję sobie teraz w swoim tempie. Nie mam spiny, żeby mieć cokolwiek, nie marzę aż tak bardzo o rzeczach materialnych, bo odkąd tak pokochałam życie i to co mam tu i teraz w zasięgu ręki, nie takie rzeczy mi w głowie. Nareszcie czuję, że mam wszystko. Wszystko co najważniejsze. Reszta to dodatki, które albo będą albo nie… zauważyłam też, że nareszcie wolną gotówkę nauczyłam się wydawać, bo za moment znów zacznie się oszczędzanie na remont, ale… tą wolną gotówkę nauczyłam się inwestować we wspólny czas, książki i rzeczy, które sprawiają mi większą frajdę niż nowa torebka czy spodnie. Takich wydatków jak sushi w 3 rocznicę, basen całą rodziną czy wypad na lody – takich wydatków nigdy nie żałuję…

OBRAŁAM NOWĄ TAKTYKĘ…

… którą jest brak taktyki. Oczywiście, że muszę mieć jakieś założenia, plany, cele – to moja praca, mój biznes, który muszę rozwijać, ale… chcę iść za głosem serca, nie chce robić czegoś wbrew sobie, nie chcę zmieniać całkowicie szablonu tylko dlatego, że profesjonalnie BYŁOBY tak i srak. Nie zawiodłam się jeszcze na tym, że jadę na intuicji i nie podążam za masami – może ma to taki minus, że wciąż pozostaję w pewnej niszy, ale… czy nisza jest zła? Nie muszę być NAJ NAJ NAJ, nie muszę być w nagłówkach gazet – dopóki to wszystko sprawia mi radość i daje taki pieniądz jaki chciałam mieć – nie potrzeba mi jakiegoś fejmu, znam swoją wartość i NIE, nie mówię, że nie było fajnie mieć większej społeczności tutaj – byłoby! Ale nie zaprząta mi to już jakoś specjalnie głowy :) Mam zamiar rozwijać to wszystko na swój własny sposób i wierzę, że ludzie docenią, że robię to co czuję, że chcę robić, a nie robię czegoś co POWINNAM. Gdzieś po drodze zniechęciłam się niedawno widząc jacy blogerzy stali się TOP, przekazując nam … nic nam nie przekazując. Proste treści, proste memy, za którymi idą masy. Fajnie – super pomysł od strony marketingowej, ale w tym wszystkim gdzieś jednak jest tylko właśnie TAKTYKA i BIZNES bez włożenia tego co najważniejsze –  odrobiny serca. Brak taktyki moją nową taktyką. Będę robić jak czuję, po prostu.

ZMIERZAM KU LEPSZEMU

Dokąd więc zmierzam? Zmierzam ku lepszemu. A pozwala mi na to wszystko to co opisałam Wam powyżej. Na to by żyło mi się lepiej składa się właśnie to, że się odcięłam. To, że żyję w zgodzie z samym sobą i to, że piszę to co chcę, pokazuję co chcę, żyję jak chcę, nie robiąc nic na siłę. Zmierzam ku lepszemu, zmieniając się na lepsze. Jak nigdy chłonę to życie, pracuję kiedy chcę, a nie biegnę jak osioł od rana do nocy, wyrzucając sobie potem, że dziecko nie miało co ze sobą zrobić. Kurcze. Jest cholernie dobrze i wybaczcie, ale lubię o tym pisać. Lubię dzielić się swoim szczęściem, tak jak zawsze lubiłam wyrzucać z siebie to co mnie bolało i uwierało. Ale w tym wszystkim nie zapominam też o tym by…

PODZIĘKOWAĆ

Wam oczywiście. To dzięki Wam już nie muszę desperacko sprzedawać swoich ulubionych ciuchów, żeby mieć na rachunek za prąd. To dzięki Wam nareszcie mogę mieć coś o czym zawsze marzyłam ze łzami w oczach – mieszkanie w stolicy. To dzięki Wam, mogę mieć tak cudowną pracą. Dzięki Wam, bo przecież bez Was to wszystko nie miałoby sensu. Dziękuję, że czytacie, jesteście i jak jeszcze się udzielacie to już w ogóle bajeczka! Dziękuję, że szanujecie moją pracę, doceniacie ten kawał roboty, jaką odwalam w internecie. Dziękuję, że jesteście… normalne. Że zdajecie sobie sprawę, że jestem taka jak Wy. Normalna babka, która ma życie, pracę i problemy jak każda z Was. Fajnie jest pisać i widzieć po publikacji jak taka mała mapka Polski z sekundy na sekundę zaczyna się zapełniać małymi plamkami w danych miastach – te plamki to Wy. To ludzie, którzy widząc link na fejsie, klikają z ciekawości i zanurzają się w lekturze. Jestem cholernie dumna. Z Was i z siebie. Tworzymy tutaj fajną ekipę – ja i moje mamaloholiczki.

Więc tak… zmieniać się będzie na tym blogu co chwilę coś, bo zmieniam się ja, moje życie. Jednak to jak bardzo się ono zmieni jest bez znaczenia, bo zawsze będę postępować w zgodzie z sobą. Zawsze będę żyć jak chcę, z dala od fałszu, materializmu i toksycznych relacji. Z dala od obłudy… będę tworzyć swoją własną historię, własną bajkę w moim małym światku, którym będę się dzielić z Wami możliwie jak najdłużej. Może za 50 lat nadal pomarszczoną rączką będę klepać w klawiaturę pisząc jak zajebiście udało mi się przeżyć życie. I wszystkie będziemy czuć jakbyśmy się znały od dawna… choć z większością z was nie znam się przecież wcale. I to jest zajebiste. I za to jestem wdzięczna. Dzięki ludzie. Dzięki świecie.

 

DSC_0224

 

DSC_0225

 

DSC_0227

 

DSC_0228

 

DSC_0236

 

DSC_0242

 

DSC_0244

 

DSC_0246

 

DSC_0249

 

DSC_0254

 

DSC_0255

 

DSC_0256

 

DSC_0257

 

DSC_0263

 

DSC_0267

 

DSC_0268

 

DSC_0271

 

DSC_0272

 

DSC_0273

 

DSC_0274

 

DSC_0275

 

DSC_0281

 

DSC_0284

 

DSC_0286

 

DSC_0288

 

DSC_0293

 

DSC_0296

 

DSC_0301

 

DSC_0307

 

DSC_0308

 

DSC_0309

 

DSC_0310

 

DSC_0311

 

DSC_0315

 

DSC_0319

 

DSC_0320

 

DSC_0323

 

DSC_0324

 

DSC_0332

 

DSC_0335

 

DSC_0337

 

DSC_0338

 

DSC_0343

 

DSC_0349

 

DSC_0350

 

DSC_0359

 

DSC_0360

 

DSC_0365

 

DSC_0367

 

DSC_0368

 

DSC_0369

 

DSC_0374

 

DSC_0377

 

DSC_0381

 

DSC_0382

  • salus salus

    Zgadzam się!

  • Anita Ś.

    Wooow. Az nie wiem co napisać:)
    Abys jak piszesz byla ciągle sobą. … Bo jestes w tym najlepsza. ..
    A Pola to piękna dama ❤

    • Bardzo dziękuję! <3 A w Polci zakochuję się coraz bardziej!

  • To co dziśnie mi się na usta to
    Brawo Ty !
    Niestety ja po ostatniej tego typu konferencji stwierdziłam, że to nie dla mnie, że wolę żyć spokojnie z dala od tego…
    ten tekst sprawił, że całkowicie mnie przekonałaś do siebie ;)
    Pozdrawiam MARCELKA♥

    • A ja Cię ostatnio bardzo polubiłam i… myślę, że możemy uczestniczyć w konferencjach totalnie wyalienowane :D Buziaczki kochana :*

  • Justyna

    Wspaniały tekst! Kibicuję Ci Alu już od dawna i przyznam, że aż miło patrzeć jak się rozwijasz. Gratuluję życiowych decyzji oraz tego, że pozostałaś sobą. W dzisiejszym świecie ciężko o prawdziwych, szczerych ludzi, dlatego w pełni się z Tobą zgadzam, że czasem lepiej jest się odciąć i robić swoje. Powodzenia!!! Twoja wierna mamaholiczka :)

    • Justyna bardzo dziękuję! :) Powiem Ci, że miałam sytuacje kiedy przez patrzenie na innych, próbowało mi odbić, próbowałam być kimś innym, ale… cieszę się, że to minęło :) Ściskam :*

  • Agata Sawicka

    😻😻😻😻

  • Jak to ktoś mądry kiedyś rzekł: rodzina jest najważniejsza. Twoja jest cudowna i to ona daje siłę a Ty zawsze bądź autentyczna bo to twój atut.

  • Moja ty :* same piękne słowa napisałaś. Ja to myślenie popieram. I kupuje ciebie w 100%!

  • Monika Raus

    Być sobą…to przywilej i zaszczyt.
    Dumna powinna być ta osoba, której się to udaje.
    Gratuluję szczerości i odwagi!

  • Tylko takie blogi pisane z serca mają dla mnie sens!

  • Ala! Skoro ty szczerze to ja także. Czytam od dawna. Od jakiegoś czasu częściej bo zauważam zmianę, która dla mnie jest pozytywna. Teraz śmiało mogę powiedzieć -jest fajnie. Nie sztucznie, nie na wyrost i nie na siłę. Z mieszkania ciesze się jakby było moje😃 nie pnę się w blogosferze jak szalona bo nie zależy mi na tym. Zależy mi za to na tym by blog był moim miejscem i tak samo myślę, że see było super- pod względem prelekcji, ale słodko pierdząca atmosfera buziaczkow. .. czytałam różne blogi. W większości osób , które rozpoznawalam na see. po powrocie lista została zredukowana. Żałuję, że nie pomyślałam by ogarnąć sie i odnaleźć ciebie i Martę :(
    Będę tu częściej :) rób to co kochasz.

    • Bardzo się cieszę, że jest teraz fajnie i pozytywnie wg Ciebie :) Mam nadzieję, że złapiesz nas na nastepnej konfie o ile się wybierzemy – zrobimy sobie towarzystwo wyalienowanych istotek … :)

      Buziaczki! :*

  • Marlena Lisak

    Jej to Ja dziękuję Tobie, za siłę i chęci do działania każdego dnia. Cudownie jest czytać, że marzenia się spełniają, wystarczy wierzyć i trochę im pomóc. :)

  • Jeśli mam być w 100% szczera to tak powinno być od zawsze. Blogger powinien w 100 procentach być sobą, pisać co chce, kiedy chce i jak chce bez udawania, kolorwania, ściemniania, że jest tak jak jest, a nie inaczej.
    Pozdrawiam

    • Oczywiście, że tak powinno być od zawsze :) W 100 % przyznaję Ci rację. Kiedy jednak blog staje się „biznesem” i głównym źródłem dochodu, trzeba mocno stąpać po ziemi, by … by nie ulec pewnym presjom :) Największa presja jest taka, że … trzeba zarabiać i właśnie dlatego wiele osób zatraca samych siebie. Miewałam też i takie sytuacje, ale jako cel postawiłam sobie, by firmy przyciągać właśnie tym, że nie idę za masami. Że jestem sobą. Udaje się – całe szczęście!

      • Chylę przed Tobą czoło i gratuluję sukcesu!

  • Małgorzata Stryjecka

    Brawo Wy ;) Ala bardzo fajnie napisane, zgadzam się co do blogerów!!! A i super ze F. Na tylu zdjęciach, przystojniak ;)

    • A no jakoś tak, zawsze byłam ja albo Pola, to niech teraz go trochę będzie :D

  • Gosia

    Super bardzo się cieszę Twoim szczęściem oby tak dalej :))))

  • Joanna Kowalik

    Jak dobrze, że jesteś taka, jaka jesteś :) Mam nadzieję, że Ci się to nie zmieni, bo świetnie, że są jeszcze NORMALNI ludzie! :)

    • Och… ja też mam taką nadzieję, że mi się to nie zmieni! Lekkie „odpały” i próby bycia kimś innym już przeszłam, myślę, że to już nie wróci hehe! ;)

  • Kinga Kmiecik

    Jak już pewnie dobrze wiesz UWIELBIAM CIĘ! :* <3 To się nie zmieni! :) Posty życiowe, motywujące, coś dla każdego, jedyny blog, który śledzę na bieżąco i czytam WSZYSTKIE posty :) Bądź sobą dalej i się nie zmieniaj! :) :* <3

  • Basia Potocka

    Zawsze! po prostu zawsze jak czytam Twoje wpisy to robi mi się lepiej!
    Tulę, ściskam, całuję 😘😘