Jak dobrze być kobietą…

31 października 2017

Im jestem starsza, tym coraz bardziej podoba mi się bycie kobietą. Naprawdę! Pomijając to, czego w nas nie lubię ( ciągłe rozmyślanie, analizowanie) – uważam, że to prawdziwe błogosławieństwo urodzić się właśnie kobietą! Nie zamieniłabym się z facetem nawet na chwilę! No… chyba, że z ciekawości, żeby zobaczyć jak to jest mieć wszystko w czterech literach i jak to jest wyłączać się tak bardzo, że się nie słyszy co mówi do nas od godziny partnerka.

A tak poza tym, to nie zazdroszczę tej rzekomo „silnej” płci absolutnie niczego! No dobra. Jest jedna rzecz, której im cholernie zazdroszczę. Na przykład fakt, że starsi, siwawi już mężczyźni, nawet po 50, potrafią być cholernie seksowni, a kobiety już niekoniecznie… Tak, tak! Takie mam zdanie o starszych facetach i mogłabym tutaj śmiało wymienić sporo przykładów zarówno telewizyjnych jak i bardziej przyziemnych, gdzie siwy włos ( albo nawet jego brak) to nie znak starości, a chooooolernie kuszącej męskości ( rozmarzyłam się… ).

Tymczasem my kobiety, przepadłyśmy w tonach kosmetyków, szafach pełnych ubrań, w salonach kosmetycznych i na siłowniach. Nie robimy nic – jest źle. Robimy zbyt wiele – będzie jeszcze gorzej. Bo wiecie – przesada w żadną stronę nie jest dobra. Nie ma nic dobrego w zaniedbaniu, jak i nie ma nic dobrego w zbyt mocno przesadzonym dążeniu do perfekcji. Cenię sobie równowagę i znam granice, ale zdaję sobie sprawę, że te granice każdy ustala sobie indywidualnie sam. Dlatego nie oceniam, choć jakieś swoje zdanie w tym temacie mam.

Osobiście nie demonizuję ani medycyny estetycznej ani nawet chirurgii plastycznej. Możliwe, że sama skorzystam nawet z tego drugiego i może w końcu będę mieć wymarzony nosek – mniejszy i bez garbka. Czy widzę w tym coś złego? Absolutnie nic. Tak samo jak nie widziałam nic złego w tym, że zrobiłam sobie makijaż permanentny brwi i z czystej ciekawości wstrzyknęłam sobie 1ml kh w usta. Wszystko jest dla ludzi! Czy mój wygląd diametralnie się zmienił? Nie. Poprawiłam jedynie swój mankament, a zarazem usunęłam kompleks, który spędzał mi sen z powiek. Nieregularne, rzadkie brwi były dla mnie czymś czego nie mogłam u siebie znieść, a usta… usta zawsze miałam ( moim zdaniem) ładne i pełne. Ale ciekawość zwyciężyła i nie żałuję. Nie wyglądam jak glonojad, a jedynie delikatnie podkreśliłam to co już było samo w sobie piękne. Jeśli chodzi o zabiegi na ciało czy twarz – tutaj nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia. Nie robiłam nigdy nic mocno inwazyjnego. Jedynym zabiegiem na ciało, do którego była już potrzebna igła – była karboksyterapia. Co do twarzy, poddałam się jedynie mikrodermabrazji diamentowej z infuzją w głąb skóry i wspominam to bardzo miło. Fajny, krótki zabieg i bardzo fajny efekt.

Obecnie jestem wierna endermologii, na którą chodzę systematycznie już od prawie dwóch lat. Na ten czas wykonuję go w gabinecie beauty4ever równolegle z dość nowym dla mnie zabiegiem Vela Shape, o którym mówiłam Wam już setki razy na swoim InstaStories. Jeśli chodzi o endermologię, to jest to dla mnie absolutny sztos, który nie dosyć, że pięknie rozbija nam tkankę tłuszczową to jest dla mnie jeszcze czasem totalnego wyciszenia i relaksu. To jest po prostu cudowny i rozluźniający zabieg, po którym wstajemy wypoczęte, zrelaksowane i jakieś takie… smuklejsze ;)

Endermologia intensywnie pobudza naszą skórę, dzięki głowicy, która delikatnie zasysa nasze ciało i je masuje, rozbijając naszą tkankę tłuszczową i przywracając skórze gładkość i jędrność. Oczywiście ZAWSZE, ale to ZAWSZE (!!!) podkreślam, że na nic wymyślne zabiegi, jeśli zaraz po nich nagrodzimy się pizzą i colą. Dla mnie jakiekolwiek zabiegi na ciało to uzupełnienie w moim zdrowym stylu życia. Wykonując systematycznie endermologię i zdrowo jedząc, a jeszcze do tego włączając ruch – działamy kompleksowo i dbamy o nasze ciało w każdy, możliwy sposób. To o czym warto pamiętać, jeśli będziecie szukać w swoim mieście gabinetu, który wykonuje endermologię, to fakt, że zabiegi zabiegowi nie równy… dopytajcie o sprzęt, jakiego dany gabinet używa. Ja, korzystałam z najnowszej technologii, a mianowicie Alliance CELLU M6 – i byłoby super, gdybyście właśnie taki sprzęt znalazły, bo daję Wam słowo, że wtedy na pewno zobaczycie efekty. Zabieg może zostać przeprowadzony na partiach ciała, które najbardziej Was interesują. Ja wybrałam dolne partie czyli łydki, uda i pośladki. Więcej o endermologii możecie poczytać tutaj. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolejnym zabiegiem, który wykonywałam praktycznie przez cały lipiec i wrzesień raz w tygodniu, to zabieg Vela Shape. Wykonywałam go głównie na jednym obszarze, mianowicie pod pośladkiem. Walczyłam z ogromnym zgrubieniem, które mam już od prawie 10 lat. Zgrubienie zeszło w jakiś 50%, tymczasem jeśli chodzi o cellulit to w obszarze poddanym zabiegowi – pod obydwoma pośladkami – zniknął on całkowicie. Vela Shape zastosowany na przedniej części ud, dał efekt już po JEDNYM RAZIE, gdzie skóra natychmiast została wygładzona. Absolutny SZTOS i zdecydowanie najlepszy pogromca cellulitu.

Ten zabieg polega na wykonaniu masażu sprzętem, którym podgrzewa naszą tkankę tłuszczową i dzięki temu powoduje przyspieszenie krążenia w tkance tłuszczowej oraz pobudzenie metabolizmu. Nie należy to do najprzyjemniejszych zabiegów ever, i można nieco odczuć wysoką temperaturę na obszarze, na którym wykonywany jest zabieg, ale dla mnie to i tak był można powiedzieć żaden ból. Zresztą… czego kobieta nie zrobi w imię piękna, prawda? ;) Więcej o tym zabiegu możecie poczytać tutaj.  Na potrzeby zdjęć strój prywatny nie został zabezpieczony – zawsze, w innym przypadku jest.

 

 

 

 

 

 

Beauty4ever ma w swojej ofercie znacznie więcej zabiegów niż te dwa, którym się poddałam, ale myślę, że to jeszcze nie koniec. Jestem otwarta na nowe wrażenia i testowanie tego typu rzeczy sprawia mi ogromną frajdę i sprawia, że coraz bardziej kocham bycie kobietą, serio! Gdybym miała worek kasy, najchętniej co drugi dzień leżałabym plackiem w tego typu gabinetach, gdzie profesjonaliści wklepywaliby we mnie rozmaite maseczki i masowali mnie od stóp do głów. Pozostawiam jednak tą wizję w sferze marzeń i korzystam z tego typu rzeczy w miarę swoich możliwości.

Nie boję się jednak otwarcie przyznać do tego, że takie coś sprawia mi ogromną radochę i często wychodząc z gabinetu, mówiłam sobie: tak to można żyć… ;) Czy jest w tym jakaś przesada? Nie ma absolutnie żadnej! Świat byłby piękny, gdybyśmy wszystkie mogły dostawać od niego możliwie najwięcej, chodzić zrelaksowane, wypoczęte i dopieszczone absolutnie maksymalnie! Nie jestem jednak pewna, czy tak samo myślałam o tym, kiedy nie było mnie stać nawet na lakier do paznokci za 20 zł – zapewne ze swoim starym charakterem, reagowałam wtedy na takie zabiegi tekstem, że ludziach się w tyłkom przewraca, ale… stare dzieje! Dziś każdemu, a w tym samej sobie, życzę z całego serca wszystkiego co najlepsze, w tym tego właśnie typu relaksu. Bo komu jak komu, ale nam pełnoetatowym mamom, które prócz wychowania dzieci, często prowadzą jeszcze własne biznesy i zajmują się domem – nam, trzeba tych „pieszczot” najbardziej! Naprawdę… dobrze być kobietą!

 

  • Ewelina

    Alicja, jestem pod wrażeniem, jak w ostatnich latach zmienił się Twój wygląd <3 Cudowna kobieta, piękne rysy, świetny makijaż, kolor włosów :) Widać, że przywiązujesz dużą wagę do wyglądu i wychodzi Ci to naprawdę super! Zgadzam się z wpisem w 100 %! Kibicuję od dawna. Pozdrawiam i życzę powrotu do formy ( nie tej fizycznej :* ) – niedługo znów wyjdzie słońce, jestem pewna :))

    • Booooże, ale mi zrobiłaś dzień! Ogromnie dziękuję za tak ciepły komentarz :* A słoneczko pomału, pomału wychodzi :* Dziękujję !

  • miska

    znalazłam endermologię w swoim mieście po twoich stories i jestem zachwycona ;d naprawde relaksssss nie z tej ziemii, dzieki za polecenie ;)

    • O proszę, super! <3 Cieszę się, że fajnie trafiłaś !

  • Isia

    Świetny post ❤️❤️ Piękna jesteś 😘😘

  • Kamila Wójcik

    Czy mając problemy z krążeniem można wykonywać endermologię?

    • Zależy jakie to są dokładnie problemy – powinnaś to skonsultować z chirurgiem naczyniowym, przy jakiś drobnych problemach wydaje mi się, że endermologia jest wręcz pomocna, bo jest na przykład program lekkich nóg. Ja osobiście miałam zawsze problem z puchnięciem nóg, a po endermo mi się to nie zdarza :)

  • arleta

    wyladanialas :)