Dni, które kocham…

13 czerwca 2014

Są takie dni kiedy jedyne o czym marzę to, by Pola spała najdłużej jak może, a ja w tym czasie zajęłabym się sobą. Są też takie dni kiedy macierzyństwem się delektuję. Wpatruję się wtedy w Polę godzinami, noszę ją mimo, że pewnie mogłaby spokojnie poleżeć, a kiedy już się zmęczę, leżę z Nią na kocyku.

Kiedy jesteśmy same zabieram ją ze sobą do łazienki jeśli nie śpi i myję w tym czasie włosy , robię makijaż itp cały czas opowiadając jej krok po kroku co robię, by słyszała mój głos non stop. Raz po raz bujnę nogą wózek, gdyż ręce zajęte są w tej chwili prostowaniem włosów. Ale nieważne. Jesteśmy razem. I to się liczy. Często opowiadam jej o tym jak bardzo rośnie we mnie miłość do Niej i jak bardzo jest piękna.

Ciepłe dni dały nam cudowną możliwość delektowania się sobą na świeżym powietrzu wśród ćwierkających ptaków. Życie na wsi daje nam komfort bycia sobą i nie ukrywania się kompletnie z niczym. Tu gdzie żyjemy mamy własną, osobistą przestrzeń, do której nikt poza rodziną nie ma wstępu. Nasz azyl. Wierzę, że każda minuta tego czasu spędzonego razem kształtuje Nas i naszą miłość. Wierzę, że będzie to miało wpływ na naszą przyszłość. Nie wiem co zrobić więcej. Nie czytam poradników i artykułów o tym jak wychowywać dziecko od pierwszych dni jego życia, jak edukować itp. Wierzę w to, że przez trud wychowania poprowadzi mnie intuicja. Wierzę w to, że mnie nie zawiedzie. Nie spinam się za bardzo z tym, by już od teraz kupować zabawki edukacyjne 3 m +, by stosować jakieś metody, które miałyby sprawić, że dziecko będzie na prawdę mądre. Intuicja, intuicja i jeszcze raz intuicja. Póki co jeśli chodzi o zakupy dla maluszka, które mogłyby go czegoś nauczyć, ograniczyłam się do czarno białych książeczek, które były prezentem wielkanocnym dla Poli. Lubię opowiadać jej czym jest stworzenie z obrazka, jak żyje, czym się żywi, jaki ma kolor. Lubię kiedy mnie słucha. Fajnie mieć świadomość, że głos mój jest dla niej najpiękniejszym dźwiękiem na świecie…

Mimo, że kocham te dni kiedy nie wiem w co włożyć ręce, mam mnóstwo zajęć i to mnie nakręca to czasem lubię przystopować… i wtedy wybawieniem jest dla mnie właśnie taki dzień kiedy po prostu mogę poleżeć z Nią pod gołym niebem, wykorzystać jej dobry humor i to, że nie muszę jej jakoś specjalnie rozśmieszać czy nosić, by była spokojna. Taki dzień ładuje mi baterie na full. Taki dzień…jest dniem, który kocham nad życie. I cieszę się każdą minutą jego trwania. Bo w życiu piękne są tylko chwile. I chcę je zapamiętać jak najlepiej.