Dlaczego nie jesteś szczęśliwy?

29 lutego 2016

Moja droga do szczęścia była długa i zdrowo popieprzona. Skały, zakręty, upadki, zadrapania, rany głębokie. Najgorsze jednak rany to te w naszej głowie i te na naszej duszy. Szczęśliwy człowiek? Ciężko osiągnąć ten stan…

Wiecie… mogłam upaść i nie wstać, kiedy kilka lat temu znalazłam się w najgorszym punkcie swojego życia, osuwając się po drzwiach izby przyjęć, widząc jedynie mgliste postacie ochroniarzy krzyczących: dajcie wózek! Mogłam olać Warszawę i wyprowadzić się do rodziców, kiedy zabrakło mi na pampersy, a z F. powiedzieliśmy sobie kilka słów za dużo. Mogłam usunąć blog i iść na etat za marne grosze, kiedy chwilowo nie miałam zleceń i czasu, by napisać coś sensownego. Mogłam znów wrócić do toksycznych znajomych, kiedy doskwierała mi samotność… mogłam. Mogłam wiele rzeczy, które pozornie załatwiłyby sprawę, ale tak naprawdę byłyby gówno warte. Bo ani mieszkanie z rodzicami, ani praca na etacie, ani chujowi znajomi nie daliby mi komfortu psychicznego jaki mam teraz, dzięki temu, że tych wyborów nie dokonałam, a walczyłam jak lwica, żeby nie być do nich zmuszoną. Pozornie to wygląda jak bajeczka. Prosta dziewczyna, która żyje sobie spokojnie w stolicy, w pięknym mieszkaniu, zarabiając kasę na tym, że pisze jakieś „dyrdymały”. Bo pozory zawsze są tak zajebiście inne od rzeczywistości i pozwalają na ocenę, która ma gówno wspólnego z tym jak jest naprawdę. Bajeczki może nie ma, ale pomału się tworzy. Kartka po kartce. I wcale tej bajki nie tworzą przedmioty i zera na koncie, a moja psychika. I nigdy nie zyskałabym takiego luzu psychicznego, jaki mam teraz, gdyby nie kilka podstawowych zasad, których się trzymam. Jeśli nie jesteś szczęśliwy…cóż. Może wciąż nie wdrożyłeś ich w swoje życie.

SCHEMATY

Piszecie mi o tym non stop. Spieprzona psychika przez toksycznych znajomych, rodzinę, narzeczonego. Trwanie w stanie depresyjnym, bo zamiast robić co się chce, trzymamy się schematów wyrytych w naszych głowach niczym przykazania na kamieniu. Na nasze nieszczęście składa się całe mnóstwo czynników. Nawet wkurwiająca teściowa, ciotka czy własna matka. Wielokrotnie ktoś mi pisze o wpływie bliskich na nasze wybory i samopoczucie. Czy to jest do cholery jakiś żart? Kiedyś też mówiłam sobie, że pewnych relacji zrywać nie należy, bo rodzina, bo sentymenty. Pieprzyć sentymenty. Nikt za Ciebie życie nie przeżyje. Jeśli ciotka Irenka wpada do mnie codziennie po to, żeby mi dowalić jaka jestem beznadziejna to mówię jej „do widzenia” i usuwam ze swojego życia. Jeśli teściowa niszczy mi życie i psuje relacje z narzeczonym, wmawiając mi codziennie bzdurne teorie – zrywam kontakt. Choćby narzeczony miał obrazić się na śmierć, a dzieci miały płakać – mam to gdzieś. Bo czemu do cholery mam utrzymywać kontakt z kimś kto jest toksyczny i mnie wkurwia? Jeśli dajesz sobą pomiatać i dajesz się wkurzać każdego dnia tylko dlatego, że siedzisz z kimś na jednym drzewie genealogicznym i mimo prób nie możesz się z tym kimś dogadać – zerwij kontakt i tyle.

To samo tyczy się tkwienia w toksycznych związkach – bo dzieci. I każdy ma w dupie to, że co noc wyjesz do poduszki, masz spieprzoną samoocenę i czujesz się beznadziejnie, co drugi dzień myśląc o śmierci. Ciocia Krysia, Renia, a nawet Iwonka z kiosku i twoje szczęśliwe znajome mężatki na Twoje myśli o rozstaniu zareagują przecież :  a pomyślałaś o dzieciach? Noo pewnie, że nie. Przecież jesteś egoistką. Wymagasz aż tak dużo. Ludzkiego traktowania i życia bez depresji. Z depresją będziesz przecież mega zajebistą matką dla swoich dzieci.

Żyć należy tak jak się chce, a nie tak jak należy, czy jak nam się narzuca. Podczas kiedy moje koleżanki pod wpływem rodziców i tego co wpajali nam nauczyciele, szły na studia, na które nie chciały iść i odwlekały decyzję o dziecku, bo przecież za wcześnie, a nieważne, że bardzo chciały – ja w tym czasie, wszystko robiłam w popieprzonej, odwróconej kolejności, nie czując, że muszę cokolwiek i robiąc to na co mam ochotę.

ZAZDROŚĆ

Taka niezdrowa, podchodząca pod zawiść, że ktoś ma lepiej. Nie będziesz szczęśliwy jeśli wiecznie będziesz się do kogoś porównywać i skupiać na tym co mają inni, a nie Ty sam. Sukcesy innych, pieniądze na koncie, a głównie szczęście, jedyne co powinny w Tobie wyzwalać to radość i chęć zmiany na lepsze. Radość – bo z sukcesów innych należy się cieszyć. Nic Ci się w życiu nie uda, jeśli nie będziesz tego życzyć innym. Chęć zmiany na lepsze – bo jeśli jesteś niezadowolony ze swojego życia, to Ci którzy są, powinni być dla Ciebie przykładem, że jednak się da.

Codziennie dostaję wiadomości „Ale ja Ci zazdroszczę, ja tak nie potrafię” – ale jak nie potrafisz? Czego nie potrafisz? Wszystkiego w życiu trzeba się nauczyć. Jeszcze kilka lat temu nie umiałam napisać sensownie dwóch zdań, a teraz tworzę wpisy co drugi dzień i nie są to jakieś teksty na miarę pudelka. Matką też nie jest się nigdy wcześniej, a dopiero kiedy dziecko przyjdzie na świat, zmuszone jesteśmy odnaleźć się jak najlepiej w nowej roli. „Zazdroszczę, też bym tak chciała” – w czym więc problem? Brak czasu? Nasza doba trwa tyle samo. Łatwo mi mówić, bo mam jedno dziecko…spoko. Znam i jedną takie co mają trójkę, czwórkę, a nawet piątkę – i jak o czymś marzą, to nagle umieją z doby zrobić dwie… ograniczenia często istnieją tylko w naszej głowie. Ja też nie raz mówiłam sobie, że się nie da przy dziecku tego i tego, że się bez pomocy bliskich choć dwa razy w miesiącu nie da realizować. A jednak jak się pojawiły chęci to i możliwości się nagle pojawiły…

…bo nie walczysz

Proste. Nie jesteś szczęśliwy, bo nie walczysz. O siebie, o swoje marzenia. Nie walczysz, bo sam nie wiesz o co. Zadaj sobie podstawowe pytanie: czego chcesz od życia? O czym marzysz? Czego Ci brak? Jeśli nie masz sprecyzowanego celu, pragnień i twoje życie to jeden wielki znak zapytania, to jak możesz być szczęśliwy? No jak, skoro sam nie bardzo wiesz co mogłoby Cię uszczęśliwić, a jeśli już Ci się wydaje, że wiesz, to nie wiesz jak o to zawalczyć. Codziennie zapisujesz swoją własną kartkę i nikt Ci nie powie, co w danym momencie masz napisać. Jedyną osobą, która siedzi w Twojej głowie i Cię zna jesteś Ty. No właśnie. A może Ty wcale siebie nie znasz? Pobądź ze sobą sam na sam. Odkryj co lubisz, przeanalizuj kiedy się uśmiechasz. Jeśli masz marzenia – walcz o nie.

NIC NIE MUSISZ

i przede wszystkim uświadom sobie, że nic nie musisz. Bo może górnolotne marzenia wcale Cię nie kręcą, może Twoim marzeniem jest spokojne życie z dala od ludzi pędzących po hajs i karierę. Może jedyne czego potrzebujesz do szczęścia to uśmiechu bliskich, a to co chcesz robić dla siebie samej, to doskonalić się kulinarnie we własnej kuchni i czytać książki o kosmosie, kiedy dzieci zasną. Dorosłość cechuje się tym, że wybory podejmujemy w zgodzie z samym sobą. Bez presji otoczenia, mając głęboko w poważaniu opinię innych. Walka o marzenia nie musi być od razu marzeniem o byciu szefem w dobrze prosperującej firmie. Walka o marzenia to walka o to, co Cię uszczęśliwia – a czasem jest to naprawdę niewiele.

 

szczęśliwy

 

biżuteria

 

DSC_6622

 

DSC_6623

 

DSC_6640

 

DSC_6643

 

DSC_6650

 

zegarek – Daniel Wellington – na hasło „mamalla” macie 15% zniżki :)

bransoletki – EdiBazzar

body – Selfie Room

więcej obuwia damskiego znajdziecie na StukStuk.pl – czarne muszkieterki to jak do tej pory mój najlepszy wybór :)