Czy można nie kochać własnego dziecka?

20 sierpnia 2015

„Nie kocham go Ala!” – powiedziała do mnie jakiś czas temu załamana koleżanka rocznego synka. Mimo, że zazwyczaj znajduję w sekundę błyskotliwą radę, odpowiedź, cokolwiek – nie znalazłam. Zamarłyśmy obie w ciszy. Ona – pogrążając się w wyrzutach sumienia ; ja – próbując zrozumieć.

Natknęłam się kiedyś na podobny temat gdzieś w sieci. Nie czułam złości, nie oceniałam – czułam smutek i współczułam. Zarówno niekochanym dzieciom jak i matkom. Bo nie ma chyba nic gorszego od tego gdy kochać się chce, ale się nie może…

Próbuję się wczuć w taką sytuację, ale strasznie mi ciężko. No bo jak wyobrazić sobie, że się nie kocha, gdy się kocha ponad życie? Czekałam na Polę tyle miesięcy. Cały poród bez nawet jęknięcia, bo miałam w sobie taką motywację i jedyne o czym myślałam to o tym, by ją zobaczyć. Na porodówkę biegłam z uśmiechem, a lewatywy i inne cuda zdawały się być niczym w obliczu tego, że zaraz, już za chwilę ją zobaczę! Jak mogłabym jej nie kochać? Czasem mnie wkurza, czasem jej nie lubię – każdy czasem przez chwilę nie lubi swoich dzieci. Ale te momenty złości przecież mijają, miłość jest jednak cały czas. Jak więc można nie kochać? Siedziałyśmy tak w milczeniu, po czym w końcu spytałam: ” Wyobrażałaś to sobie inaczej?” – „Sama nie wiem”- odpowiedziała. ” Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Zobacz – on jest naprawdę piękny. Jest cudowny gdy się śmieje, ale to tak jak wiele innych dzieci. Sama rozumiesz. Tak jak między kobietą i mężczyzną. Może Ci się podobać, możesz go lubić, ale nie możesz się zmusić, żeby go pokochać”. Tak. To miało sens. Ale…czemu? Czemu nie można tego poczuć? I wtedy przypomniałam sobie pierwsze dni po powrocie z Polą do domu, kiedy dopadł mnie kilkudniowy babyblues. Patrzyłam na Polę jak na obcego, a na pytanie F. „Nie kochasz jej?” odpowiedziałam „Nie wiem”. No i mi minęło. Ale nie każdemu mija.

Dziecko się rodzi, oczekujemy miłości od pierwszego wejrzenia, a tymczasem mijają dni, miesiące, a tu nadal nie iskrzy. Ktoś stojąc z boku mógłby pomyśleć ” To dziecko musi być strasznie skrzywdzone”. Tymczasem matki, które nie kochają, okazują się być równie dobrymi matkami jak my, które kochamy. No właśnie… różni je od nas TYLKO I AŻ to –  że nie umieją pokochać.

Postanowiłam porozmawiać z kilkoma kobietami i okazało się, że u niektórych był to klasyczny babyblues. U niektórych tak jak u mnie minął po kilku dniach, u innych po kilku miesiącach. Niestety dwie z kobiet, z którymi rozmawiałam mają 2 letnie pociechy i wciąż nie czują miłości. Jedna z nich, mama dwulatki na pytanie ” Jak wygląda Wasza codzienność? Czy brak miłości mocno daje się we znaki?” – odpowiedziała ” To nie jest tak, że patrzę na nią jak na obcego. Bawimy się, chodzimy na spacery, wygłupiamy. Robię jej pyszne obiady i buduję z nią zamki z klocków. Jestem do niej przywiązana, ale nie czuję miłości. No po prostu nie czuję. Jest mi ogromnie wstyd i nie wiem gdzie tkwi problem. Gdy mnie mocno przytula i całuję – odczuwam właśnie w takich momentach dyskomfort, tzn. to jest miłe, ale krępujące, tak jakby przytulał Cię facet, który wiesz, że Cię kocha, a ty Go nie. Ciężko to opisać… (…) zazwyczaj takie akcje kończą się moim płaczem i jej zdziwieniem. Nie wiem jak jej to wytłumaczę, gdy będzie bardziej świadoma. Nie chcę o tym myśleć, chcę ją pokochać! (…) po prostu mam nadzieję, że to minie, przecież jak będzie starsza to sama poczuje, że coś jest nie tak. Tak jak my czujemy, że facet nas nie kocha.”

Rzadko kiedy próbuję szukać w problemie podłoża psychologicznego, jednak tym razem, postanowiłam to zjawisko przebadać. Do wpisu gościnnie zaprosiłam osobę, którą być może znacie. Magdalena Chorzewska siedziała razem ze mną na kanapie w DDTVN przy okazji dyskusji na temat świadomego, wczesnego macierzyństwa. Tym razem postanowiłam podpytać ją o to, jakie mogą być podłoża tego, że matka nie może poczuć miłości do własnego dziecka. Skąd się biorą w człowieku takie blokady?

” Zdarzają się matki, które nie kochają swoich dzieci lub mają dużą trudność w zbudowaniu prawidłowej relacji z nimi. Przyczyn jest wiele, między innymi niechciana ciąża i brak pomocy ojca dziecka lub innych członków rodziny. Nierealistyczne oczekiwania…często dziecko ma być „owocem miłości” związku, ma być idealne, grzeczne, spełniające wszystkie oczekiwania. A rzeczywistość bywa różna. Dziecko rodzi się zupełnie inne niż kobieta sobie wyobrażała i często kieruje wobec niego negatywne emocje. Dodatkowo dziecko odbiera kobiecie jej czas wolny, zmienia życie i powoduje całą masę frustracji. Często kobiety są przytłoczone nadmiarem obowiązków a czują, że nie otrzymują nic w zamian i tu rodzi się niechęć. Często dzieci obwiniane są za problemy w związku, a tymczasem to normalne, że pojawienie się dziecka powoduje pewien kryzys rozwojowy, który mija z czasem.

Innym powodem braku miłości do dzieci jest motywacja do posiadania dziecka. Kobieta chce mieć kogoś kogo pokocha i kto ją bezgranicznie pokocha, ale cena za to jest duża, a dziecko też czasem nie okazuje tej miłości tak jak by sobie tego matka życzyła. To też może rodzić złość i żal co zaburza relacje matka-dziecko. Kolejnym powodem braku miłości do dziecka są często deficyty emocjonalne matki wynikające z jej doświadczeń z matką. Bardzo ważne jest wsparcie bliskich osób, pomoc mamie w pierwszych miesiącach tak, żeby kobieta mogła odpocząć, odreagować, zyskać akceptację dla swoich emocji, które niestety nie są akceptowane społecznie. Jeśli świeżo upieczona mama cierpi na depresję poporodową, często odrzuca dziecko i tym samym nie tworzy więzi. Zawsze jest jakaś przyczyna takiego stanu emocjonalnego. Warto jej poszukać i przepracować problem z pomocą profesjonalisty.”
Co więc powinna zrobić matka, która chce pokochać, ale nie może? Zastosować się do ostatniego zdania w wypowiedzi Magdy – należy znaleźć źródło problemu – samo jego poznanie, pozwala nam już rozpocząć walkę z samą sobą i z naszymi emocjami. Niestety same często nie jesteśmy w stanie tego zrobić, dlatego nie należy wstydzić się pójścia do profesjonalisty, który postara się nam pomóc. Zanim jednak wybierzemy się do kogokolwiek takiego z naszym problemem – postarajmy się wyżalić komuś, kto nie ocenia. Przyjaciółce, mamie czy facetowi. Często samo wypłakanie się czy po prostu powiedzenie o tym co się czuję ( lub nie czuje) jest już oczyszczeniem samym w sobie.
Do reszty społeczeństwa mam jednak prośbę. Nie oceniajmy. Żadna z nas tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego jak brak miłości potrafi wykończyć psychicznie kobietę. Do większości z nas przecież ta miłość przychodzi tak szybko, tak naturalnie, że nie zdajemy sobie sprawy, że u kogoś może być inaczej. Zamiast nazwać koleżankę, kobietą nie nadającą się na matkę – wesprzyjmy ją. Jeśli nie wiemy jak pomóc, jak doradzić – polećmy jej specjalistę.
Matek, które nie kochają jest całe mnóstwo. Zrozpaczone, rozżalone, nie umieją nic poczuć. Być może nawet znamy te kobiety. Być może widzimy jak wspaniale opiekują się dziećmi, nie zdając sobie sprawy z jakim problem się borykają. Bo przecież jak w czasach kultu matki idealnej przyznać się do takiego czegoś? Przecież w oczach bezproblemowych mam jest to na granicy z absurdem i można by to przyrównać do zbrodni. Nie oceniajmy nigdy i nikogo – bo nigdy nie wiadomo czy i my kiedyś nie będziemy musiały toczyć walki…z samą sobą.

DSC_1700

 

DSC_1701

 

DSC_1703

 

DSC_1719

 

DSC_1728

 

DSC_1732

 

DSC_1734

 

DSC_1736

 

DSC_1738

 

DSC_1740

 

DSC_1744

 

DSC_1749

 

DSC_1753

 

DSC_1755

 

DSC_1760

 

DSC_1763

 

DSC_1766

 

sukienka – tutaj
torebka – tutaj