Czy akceptujesz siebie taką jaka jesteś?

23 stycznia 2015

Kompleksy. Coś co zabija nas od środka. Coś co wykańcza psychicznie. Porównywanie się z innymi kobietami, które codziennie mijamy w pracy, na zakupach, w szkole działa skrajnie wyniszczająco. Wiem, bo sama katowałam się patrzeniem na inne i wyszukiwaniem w ich wyglądzie zalet, których ja nie posiadam. Z czasem niemal każda kobieta obojętnie czy to w tv, w gazecie czy na ulicy wydaje nam się być lepsza od nas. Dobijamy się tym, próbujemy coś ze sobą zrobić, ale w co byśmy się nie ubrały, jak pięknie byśmy się nie pomalowały – czujemy się marnie. Wychodzimy z domu pewne siebie, po czym wystarczy jedna kobieta idąca z naprzeciwka, by prosta pewna postawa zamieniła się w lekko przygarbioną, niepewną i pełną strachu…

Nie tęsknię za tym stanem. Stanem, w którym wątpiłam w samą siebie i czułam się więźniem we własnym ciele. Stanem, w którym nie mogłam patrzeć w lustro, a każda kobieta zdawała się być dla mnie zagrożeniem. Wiem, że tamten okres mojego życia wyniszczył wtedy moją psychikę totalnie. I to w sumie dziwne, że tak się działo w momencie kiedy mój partner doceniał mnie w sposób w jaki teraz tego nie robi. To właściwie teraz powinnam czuć się źle, bo rzadko słyszę, że jestem piękna, a moje ciało zgrabne. To wtedy powinnam była czuć się piękną kobietą, bo zapewniał mnie o tym dniami i nocami. Ale tak nie jest. Dlaczego? Powód jest prosty. Cały świat może mówić nam, że jesteśmy piękne, cudowne i seksowne, ale jeśli my same w to nie wierzymy to słowa innych nic nam nie dają. Jeśli jednak zaczynamy wierzyć i z chęcią spoglądamy w lustro obojętnie czy to rano czy wieczorem – to nie będziemy potrzebować niczyich zapewnień. Jeśli będą – fajnie. Ale jeśli nie – nie zrobi nam to różnicy. Jeśli kochasz siebie taką jaka jesteś i akceptujesz odbicie w lustro – to nigdy nie uwierzysz w słowa ludzi, którzy twierdzą , że jest inaczej. Że jesteś brzydka, gruba, a Twoje pośladki zwisają Ci do samej ziemi.

Czy umiesz zaakceptować swoje wady? Krzywy nos, małe cycki, łydki nieproporcjonalne do ud, dwie brody, jedno oko mniejsze od drugiego? Ja przyznam się szczerze, że nauczyłam żyć się z defektami, ale gdybym tylko miała możliwość pozbyłabym się ich bez zastanowienia i nigdy w życiu za nimi nie płakała. Powiększyłabym swoje piersi, zrobiłabym sobie ładniejszy nos i podkreśliła troszkę bardziej kości policzkowe. Nie uwierzę też, że kochacie swój cellulit, a rozstępy traktujecie jak świętość, która przypomina Wam o pięknym stanie błogosławionym.

Nie znam osoby, która kocha takie rzeczy, ale doskonale znam osoby, które mimo tego, że nie lubią swoich małych cycków czy cellulitu na dupce – kochają siebie. Jak to możliwe? Po prostu na co dzień skupiają się bardziej na tym co w sobie lubią. Skupiają się na swoich atutach. Na pełnych ustach, gęstych włosach czy hipnotyzujących oczach.

A ja? Ja skupiam się na tym, że z dnia na dzień mam coraz więcej mięśni. Skupiam się na swoich dużych, krągłych pośladkach. Lubię swoja usta, swój płaski brzuch. Podoba mi się moje ciało, ale wiem, że może być lepsze. Dlatego trenuję, zdrowo jem i dbam o siebie. Nie walczę już o poczucie własnej wartości i samoakceptację. Chcę się czuć jeszcze seksowniej niż czuję się teraz. Podobam się sobie i wcale nie zależy mi, by podobać się całemu światu. Idę pewnie przed siebie i już nie patrzę. Nie patrzę czy kobieta z naprzeciwka ma większe cycki, piękniejsze włosy czy cholernie piękny nos. Nie obchodzi mnie to. Obchodzi mnie jedynie fakt, że idę taka pewna siebie, seksowna i nie rozmyślam o tym, że być może za mną idzie ktoś komu nie podobają się moje pośladki, a obok ktoś patrzy się na moje nie do końca wyrzeźbione jeszcze uda. Niech myślą co chcą.

Pamiętaj. To sobie masz się podobać. A jeśli czegoś nie akceptujesz – zrób wszystko, żeby to zmienić. Narzekaniem i biadoleniem nic nie zdziałasz. Ale jeśli chce Ci się wymiotować na widok swoich grubych nóg to wiedz, że nie musisz jeść zaraz kolejnego kebaba, ale możesz przyrządzić zdrowy i smaczny obiad. Nie podoba Ci się to, że nie masz zarysowanych mięśni? Zawsze możesz poćwiczyć. Wyjścia są dwa. Albo zaakceptujesz swoje wady i nauczyć się z nimi żyć – albo zaczniesz robić coś, by się ich pozbyć. Wybór należy do Ciebie. Zrób wszystko, by spojrzeć w lustro i powiedzieć ” Jestem zajebista!”. Bo jesteś, na pewno. Tylko jeszcze o tym nie wiesz. Jeszcze tego nie odkryłaś…

 

marynarka/kurteczka – TUTAJ

 

DSC_0340

 

DSC_0341

 

DSC_0342

 

DSC_0344

 

DSC_0346

 

DSC_0351

 

DSC_0355

 

DSC_0357

 

DSC_0361

 

DSC_0363

 

DSC_0366

 

DSC_0368

 

DSC_0369

 

DSC_0379

 

DSC_0382