Czego nauczyło mnie życie w dużym mieście?

1 czerwca 2016

To już prawie rok… rok odkąd spakowaliśmy wszystkie nasze rzeczy i ruszyliśmy w nieznane. Zasmakować jak wygląda życie w dużym mieście. Choć to nadal Polska, to zdecydowanie inny świat, inne realia, inna rzeczywistość. Czy życie tutaj nauczyło nas czegokolwiek? Oj tak… i to dużo więcej, niż mogłoby się nam wydawać.

Przenosząc się do Warszawy nie byłam pewna niczego. Ani tego czy uda mi się rozwinąć tutaj skrzydła, ani tego czy będę tutaj szczęśliwa. Bywało różnie. Raz lepiej, raz gorzej. Choć kocham to miejsce, to zdarzało mi się go nienawidzić. Może przez to, że doba jest tutaj zbyt krótka. Może przez to, że pięć dni w tygodniu jestem tutaj praktycznie sama z dzieckiem. Może przez to, że czasem jest po prostu ciężko. Ale… wszystko co dzieje się w naszym życiu, jest pewnego rodzaju lekcją. I tylko od nas zależy czy z tej lekcji cokolwiek wyniesiemy. Ja wyniosłam dużo. Czy życie w dużym mieście może nas czegoś nauczyć? Mnie nauczyło… na przykład…

  • zaradności  – mieszkając w Inowrocławiu, wydawało mi się, że wcale za bardzo nie korzystam z pomocy bliskich. Że ze wszystkim radzę sobie sama. Będąc jednak tu gdzie jestem zdałam sobie sprawę, że choć rzadko z pomocy korzystałam to jednak było to bardzo wiele… bo gdy musiałam wyskoczyć na pięć minut na pocztę, nie musiałam zawsze pakować całej wyprawki jak gdybym wybierała się na drugi koniec świata. Czasem wpadałam na obiad do teściowej mieszkającej dwa bloki dalej, a czasem teściowa czy mama przychodziła do mnie i choć wcale jej nie prosiłam, pod moją nieobecność sprzątała mi mieszkanie. Miły gest, który zawsze doceniałam, jednak nie zdawałam sobie sprawy, że kiedy tego zabraknie – to to odczuję ;) Duże miasto z kolei, a w nim i ja moja mniejsza wersja to codzienne wyprawy, które wiążą się z podróżą, a to metrem, a to tramwajem, a to autobusem. Nie ma nikogo kto podskoczy na chwilę do dziecka, nie ma nikogo kto wyręczy nas w zakupach, nie ma nikogo kto zaprosi na obiad… wszystko jest tylko i wyłącznie na głowie matki – przynajmniej od poniedziałku do piątku ;)
  • szacunku do czasu – tutaj 24 godziny to za mało… ludzie pracują dłużej, dłużej też się przemieszczają od punktu do punktu. Tak jak w Inowrocławiu F. kończył pracę o 17 tak tutaj często zdarza mu się pracować od 6 do nawet 22. Mając tak mało czasu dla siebie, mając tak mało czasu na cokolwiek, nagle zaczyna się ten czas szanować i zawsze wykorzystywać go najlepiej jak się da.
  • organizacji – kiedy czas spędzany w domu dzieli się na opiekę nad dzieckiem i na pracę, trzeba się sporo nagimnastykować, żeby zorganizować sobie czas jak najlepiej – w przeciwnym razie czeka nas tylko chaos i rozgardiasz, który ciężko opanować. Dobra organizacja pozwala mi rozplanować sobie pewne czynności, rozpisywać kiedy i co powinnam zrobić, a kiedy mogę sobie pozwolić na kilkugodzinny chill na dworze z dzieckiem.
  • dbania o relacje – mówcie co chcecie, ale wg mnie każda para potrzebuje czasu tylko dla siebie. Ciężko mi uwierzyć w te zapewnienia niektórych matek, że one nie potrzebują czasu sam na sam ze swoim facetem. Tak mówią tylko Ci, którzy tej możliwości nie mają, a bardzo by chcieli… ja śmiało przyznaję, że brak mi spontanicznych spacerów we dwójkę bardzo… ale nie mając takiej możliwości, bardzo łatwo zepsuć wzajemnie relacje i popaść w depresyjny stan, w którym nie ma się czasu dla siebie. Wiedząc jednak, że jest jak jest i że był to mój własny wybór, musiałam nauczyć się żyć w związku w inny sposób. Cieszyć się z drobnych rzeczy takich jak wspólny film czy lampka wina po uśpieniu dziecka. Zawsze powtarzam, że to życie w dużym mieście tylko uzdrowiło mój związek, wcale mu nie zaszkodziło.
  • tolerancji – nie żebym nie była wcześniej, ale jednak zdarzało mi się na to co „inne” patrzeć z otwartą buzią ( w przenośni oczywiście ;) )  – różnorodność jaka panuje w dużych miastach sprawiła, że nie dziwi mnie już ani żaden ubiór ani to w jaki sposób kto się maluje, czesze itp. Jestem maksymalnie tolerancyjna odnośnie i wyglądu zewnętrznego i ludzkich wyborów. Kiedyś dość często krytykowałam to, co inne od tego co znam ja. Dzisiaj póki ktoś swoimi wyborami nie wyrządza mi krzywdy – szanuję jego życie, wybory, decyzje i wygląd w 100 %. Jestem przekonana, że to czym emanujemy do nas wraca. Życie w dużym mieście sprawiło, że również i ja przestałam spinać się o to, by wyglądać jak człowiek, gdy wychodzę z domu. Wychodzę najczęściej jak zombiak i… mam to gdzieś.
  • szacunku do… pieniędzy – no bo kiedy nie ma już tej teściowej, która tak często podrzuca lub zaprasza na obiadek. Jak już nie ma tej mamy, które nieproszona przyniesie mi zapas papieru toaletowego i proszek do prania – to nagle człowiek zauważa ile tak naprawdę na życie się wydaje. Stałam się mistrzem oszczędzania, mistrzem okazji i promocji. Już nie raz pokazywałam Wam świetne sposoby jak zaoszczędzić kasę, gdzie szukać zniżek itp. Wciąż w tym temacie staram się być na czasie i wiem jak jest to wielu rodzinom pomocne. Kiedy największym życiowym marzeniem jest coś co kosztuje kilkaset tysięcy, to każdy grosz jest na wagę złota. Dziś dzielę się zatem z Wami moim kolejnym odkryciem – zrabatowani.pl – zrabatowani są agregatorem kodów rabatowych i promocji do sklepów internetowych w Polsce – tych mniej i bardziej znanych. To miejsce, w którym nie dosyć, że znajdziesz darmowe kody rabatowe, do wykorzystania w sklepach internetowych i stacjonarnych – to jeszcze w momencie ich wykorzystania, dostaniesz zwrot, który możesz wypłacić na konto, jeśli tylko spełnisz odpowiednie warunki. Zasada działania jest prosta: za przekierowanie (ściągnięcie/zachęcenie do zakupów) użytkownika do sklepu, którego efektem jest zamówienie, zrabatowani otrzymują z tego sklepu prowizję, którą dzielą się…  z nami ;)  Korzystanie ze zniżek jest banalnie proste – po odszukaniu tej, która Was interesuje, wystarczy kliknąć w banner, który przekieruje Was na stronę danego sklepu  – potem wystarczy już przy dokonywaniu płatności, wkleić kod rabatowy – pamiętajcie, żeby sprawdzić, czy kwota się zmniejszyła ;) Korzystanie z serwisu jest całkowicie BEZPŁATNE. Zazwyczaj przy zniżkach w sklepach narzekamy, że są za małe. To racja! W Polsce słowo „sale” to najczęściej kpiny… bo czy 20 % robi jakąś wielką różnicę? Przy dużych kwotach – owszem. Przy tych mniejszych – już nie bardzo. Serwis zrabatowani.pl to miejsce, w którym sztab ludzi pracuje nad tym, by zniżki były jak najbardziej atrakcyjne i … duże! Zakupy online to rozwiązanie coraz częściej wybierane przez wielu Polaków – pęd życia, brak czasu i chęci na chodzenie po sklepach i galeriach – to, że korzystacie z przycisków „kup teraz” wiem doskonale. Jeśli więc już kupujecie, to … z szacunku do tego pieniądza, o którym Wam mówiłam zaoszczędźcie sobie parę groszy i wybierajcie tańsze rozwiązania – zniżki możecie również mieć pod ręką na mobilnej aplikacji na Waszych smartfonach – z tego co widzę w statystykach, to na telefonach najczęściej czytacie moje posty, więc pewnie i na nich robicie zakupy – jedna apka więcej pozwoli Wam zaoszczędzić i przy okazji zyskać. Pamiętajcie też o ważnej rzeczy: kolejność wizyt ma znaczenie. Najpierw zrabatowani.pl i klik w „przejdź do sklepu”. Ważne jest też to, że jak po wyjściu z portalu na sklep wyjdziemy z niego i wejdziemy np. z googli czy innych stron, zwrot prawdopodobnie się nie naliczy. Dlatego najważniejszym flow jest zrabatowani.pl –> „przejdź do sklepu” –> zakup. Zresztą… sprawdźcie sami!

 

IMG_0478

 

IMG_0482

 

IMG_0490

 

IMG_0503

 

kolaz

 

IMG_0630

 

IMG_0635

 

No i jak widzicie – wszystko co dzieje się w naszym życiu jest dla nas lekcją.  Mogę śmiało powiedzieć, że życie w dużym mieście pozwoliło rozwinąć mi skrzydła i zacząć doceniać więcej rzeczy w moim życiu – ale czy zostanę tutaj na zawsze? Tego nie wiem… skrzydła rozwinęłam… teraz mogę być już gdziekolwiek zechcę. Ale póki co… dobrze mi właśnie tutaj.

 

IMG_0435

 

IMG_0436

 

IMG_0440

 

IMG_0444

 

IMG_0458

 

IMG_0468

 

IMG_0470

 

IMG_0500

 

IMG_0529

 

IMG_0533

 

IMG_0546

 

IMG_0553

 

IMG_0560

 

IMG_0564

 

IMG_0601

 

IMG_0605

 

IMG_0651

 

IMG_0655

 

IMG_0690

 

IMG_0698

 

Za tak cudowne, klimatyczne i pełne wiosennego klimatu zdjęcia dziękuję najbardziej utalentowanej Marii z Whale Photography. Idealnie trafia w mój gust, ma niesamowite wyczucie, tworzy niesamowite ujęcia… Na zdjęciach od niej zawsze wychodzę tak jak właśnie bym chciała – zawsze mi się wydaje, że pewnie wyszłam tragicznie, ale Maria Wydobywa z człowieka to co najlepsze. Podpowiada jak stanąć, gdzie spojrzeć…nie czeka, aż modelka sama się domyśli – zwłaszcza taka jak co to pisać umie, ale przed obiektywem to już nie bardzo… ;) Maria dziękuję za wszystko! A Wy koniecznie odwiedźcie jej profil i dajcie jej „lajka”, bo zasługuje dziewczyna!

  • Też chcę takie foty!!!

    Moja ty samodzielna i zaradna kobieto ❤️

  • Bożena Jędral

    Mieszkanie z dala od rodziny to duża lekcja pokory dla czasu, życia i pieniędzy. Świetnie, że umiesz łapać okazję i dzielisz się z innymi. Cudne zdjęcia, cudna modelka :* <3

  • Emilia

    Najpiękniejsza! <3

  • ola

    super, że podejmujesz tak trafne decyzje, a nawet jak coś idzie nie tak – pokazujesz, że to tylko Cie czegoś uczy. Obserwuję twój blog od dawna, ale dopiero dziś przemawiam :P wybacz więc jeśli bez ładu :P liczy się gest hehehe ;)

  • Życie na własny rachunek szczególnie w dużym mieście uczy pokory do pieniędzy. Dzięki za polecenie stronki i musze to napisac cudowna sesja

  • salus salus

    Faktycznie zdjęcia piękne i klimatycznie.. Ty wyglądasz zjawiskowo.. cudownie..

  • Natalia Kaczmarek

    Kochana to zdjęcie z plecakiem mi przypomina Twój pierwszy przyjazd do stolicy 💋 buziaki dla Was

  • Marlena

    Alicja, ale się z Ciebie kobieta zrobiła! Już nie dziewczynka, cudownie wyglądasz, kwitniesz! Jak Ty możesz swojej „facjaty” nie lubić ;) Pięknie! Co do wpisu – rozumiem doskonale, miałam bardzo podobnie i również na dobre mi to wyszło ;) Pozdrawiam!

    • Noo kurcze to samo stwierdziłam oglądając te foty!!! :) Buziaki!

  • ewiiiii

    ale cudowna sesja <3

  • eV

    Mnie duże miasto właśnie nauczyło braku szacunku do pieniądza. Odkąd wydaję w Biedronce po 20 zł dziennie, nie robią mi pojedyncze grosze. Ostatnio w upale kupiłam wodę za 2,50 i nawet nie rzuciłam nią w sprzedawcę w kiosku. Kiedyś, kiedy potrafiłam przeżyć rok, nie wydając ani złotówki (gdy mieszkałam z rodzicami a z powodu braku stałej pracy nie miałam własnych funduszy), nie potrafiłabym „zmarnować” tych 2,50 nawet gdyby można było za to kupić „jedynie” obiad w restauracji, który zniknie po kilkudziesięciu minutach i nic mi z tego nie pozostanie.

    Z zarządzaniem czasu to prawda. Każda godzina musi być zaplanowana, to ma coś związanego z miejskim życiem, gdzie wszystko ma swoje godziny otwarcia, a z wydarzeń można wybierać i wybierać. W mniejszym mieście po prostu nie wychodziło się z domu, bo nie było dokąd.

    • Aa to widzisz z tą kasą każdy ma inaczej najwidoczniej, bo u mnie na odwrót :)

  • Elżbieta

    Niesamowite ujęcia, coś pięknego. A z Ciebie zrobiła się prawdziwa, piękna kobieta. Cudowna!

  • <3

  • aga

    fantastyczne zdjęcia!