Cudze chwalicie, swego nie znacie…

21 kwietnia 2015

Kto z nas tego nie robi. Kto z nas nie zna tego uczucia, kiedy trawa wydaje się być bardziej zielona tam gdzie nas nie ma. Ci za granicą to mają dobrze, bo wypłaty większe, życie tańsze. A Ci w tych stanach jacy szczęśliwi! Wszyscy wyluzowani, iphony tanie, każdego stać na nike. A Ci w Australii.. o jezu! Jakie oni mają widoki. Ile miejsc pięknych… Tylko tu gdzie ja jestem wszystko takie…nijakie.

A bo się przejadło… Bo popadamy w rutynę, bo się przyzwyczajamy. Przestaniemy doceniać piękne rzeczy wkoło, bo widzimy je tak często, że nie sposób zachwycać się za każdym razem. Mijamy automatycznie te stawy, pomniki, drzewa, kompletnie dziwiąc się, że przyjezdni przystają i robią zdjęcia. Chłoniemy naiwnie te piękne obrazki innych miast w telewizji, słuchamy opowieści innych jak to wszędzie pięknie i cudownie zapominając, że tylko kilka kroków dzieli nas czasem od zupełnie innej rzeczywistości.

Dawno nie spacerowałam dalej niż wkoło bloku… Pogoda nie pozwalała ostatnio na dystanse, które zaprowadziłaby mnie do pięknych solanek. Zapomniałam jak tam pięknie. Zapomniałam, że to jacy mieszkają tu ludzie jest nieistotne w momencie kiedy rzeczywistość tworzę tylko ja, ona i kaczki w stawie. Zapomniałam jak to jest siedzieć i chłonąć piękno tego świata zapominając o zmartwieniach. Po prostu zapomniałam, że wystarczy opuścić 4 ściany, złapać promienie słońca i po prostu… żyć. I nie musiałam uciekać wcale gdzieś daleko, żeby poczuć znów to życie. Wystarczył pół godzinny spacer, by poczuć się jak na drugim krańcu świata. Znów chwyciłam za aparat co przywołało wspomnienia sprzed kilku lat kiedy to rodzice kupili mi pierwszą w życiu lustrzankę, a ja biegałam po dworze i fotografowałam wszystko… od gołębi taty latających nad domem, po wyrastające wiosną kwiaty w ogrodzie. Czasem zapominamy o swoich pasjach, czasem na siłę utrudniamy sobie życie nie przełamując rutyny dnia codziennego. Miotamy się między bezsilnością, a szukaniem sensu w swoim życiu, nie zdając sobie sprawy, że w moment możemy powrócić do tego co lubimy i odwiedzić miejsca, w których dawno nie byliśmy.

Być może siedzisz teraz przed komputerem, wyglądasz przez okno i rzygasz już brzydko mówiąc widokiem za nim, bo widzisz to od lat. Ale może jak się postarasz to przypomnisz sobie, że kiedyś to miejsce czymś Cię zauroczyło. Że kiedyś patrzyło się na nie inaczej, lepiej. Czemu by tak nie spojrzeć na nie znów? Spróbuj… Tak jak ja dzisiaj. Jeszcze wczoraj byłabym w stanie powiedzieć, że po prostu męczy mnie to życie, ta rutyna i codzienność. Dziś śmiem twierdzić, że owszem życie może nas męczyć, ale tylko na nasze własne życzenie. Czasem wystarczy po prostu pójść w inne miejsce, spojrzeć mniej krytycznie na otoczenie i zrozumieć, że do szczęścia wcale wiele nie potrzeba… Mi trzeba było kilku promyków słońca, jej uśmiechu i śpiewu ptaków. I stwierdzam, że te kilka godzin na łonie natury było najlepszą z możliwych terapii na jakie mogłam się wybrać…za darmo.

 

DSC_0152

 

 

 

DSC_0154

 

 

DSC_0156

 

 

DSC_0157

 

 

DSC_0159

 

 

DSC_0160

 

 

DSC_0161

 

 

DSC_0163

 

 

DSC_0164

 

 

DSC_0165

 

 

DSC_0166

 

 

DSC_0168

 

 

DSC_0172

 

 

DSC_0174

 

 

DSC_0179

 

 

DSC_0180

 

 

DSC_0181

 

 

DSC_0187

 

 

DSC_0191

 

 

DSC_0192

 

 

DSC_0194

 

 

DSC_0196

 

 

DSC_0203

 

 

DSC_0204

 

 

DSC_0209

 

 

DSC_0210

 

 

DSC_0212

 

 

DSC_0214

 

 

DSC_0215

 

 

DSC_0216

 

 

DSC_0219

 

 

DSC_0221

 

 

DSC_0222

 

DSC_0223