Centrum aktywności – inwestycja na lata.

15 kwietnia 2015

Wpisu o tej kontrowersyjnej ze względu na cenę ( wciąż mnie to bawi ) zabawce miało nie być. Ani nikt mi za to nie zapłaci, ani nikt z pistoletem nade mną nie stoi. Ale już Wam kiedyś pisałam. Jak coś jest warte polecenia to muszę polecić to całemu światu. A przynajmniej malutkiej jego części, która mnie czyta. No więc zacznijmy od początku, czyli od poszukiwań idealnego gwiazdkowego prezentu.

W dzień świąt Pola była świeżym 10 miesięcznym dzieckiem, które coraz bardziej interesuje wszystko co się rusza. W sumie to co się nie rusza również. Poszukiwania rozpoczęłam jakiś miesiąc wcześniej, mając na uwadze to, że kolejne książeczki kontrastowe albo kolejny świecący, nic nie wnoszący do rozwoju Poli plastik raczej nie będzie tym co chciałabym dać swojemu dziecku, zaczęłam intensywnie myśleć: jak wybrać coś, co nie znudzi się dziecku po 5 minutach, nie będzie całe z plastiku, ale nie będzie też zwykłym drewienkiem, które nie ma żadnych funkcji. Jak dla 10 miesięcznego dziecka znaleźć coś co będzie równie fascynujące jak święcący, grający ( na nerwach ) plastik, ale plastikiem nie będzie i nie będzie służyło jedynie do ukończenia pierwszego roku życia. A gdzie tu jeszcze wpleść w wymarzony prezent funkcje, które mogłyby posłużyć teraz, za rok, a nawet za kilka lat. 2 tygodnie myślenia, szukania. I wpadłam na „genialny pomysł”. Interaktywny piesek, wyglądający jak żywy. Nie wiem co ja sobie myślałam. Że będzie mi to latać przez dzień po domu i szczekać, a po tygodniu znudzona Pola rzuci go w kąt? I czego niby ten pies miał jej nauczyć? No może opiekuńczości, ale tego to się nauczy jak będzie mieć rodzeństwo, sztuczny pies raczej nie będzie nam do tego potrzebny. Skoro i tak psa idealnego nie znalazłam, a jedynie jakieś tandetnie wyglądające szczeniaki, szukałam dalej. Nic, nic i jedno wielkie nic. Totalny znak zapytania w głowie. Aż tu nagle – jest!

Wielkie! Kolorowe! Funkcjonalne! Rozwijające! Centrum aktywności. W sumie sama nie wierzyłam, że te wszystkie wymogi przeze mnie postawione mogą serio zostać spełnione i to przez jeden produkt. A właściwie bardziej nie mogłam uwierzyć, że udało mi się do takiego czegoś dotrzeć. Cena nie była dla mnie przeszkodzą, bo odrobina zaradności i kreatywności pozwoliła mi ją zmniejszyć i rozłożyć na kilku członków rodziny. W końcu lepiej jest dać dziecku jeden konkret od wszystkich niż pierdyliard mniejszych od każdego z osobna, bo przecież nie lecimy na ilość a na jakość, nieprawdaż? Szybkie spojrzenie na wymiary i byłam już pewna. To cacko musi być moje. Ekhm. Poli.

Wymiary, wymiarami…a mimo to, kiedy kurier zawitał w moich drzwiach szczęka mi opadła. Większe niż sobie wyobrażałam i o niebo piękniejsze niż na zdjęciu. Funkcji całe mnóstwo, kolorów również. Wykonanie – mega solidne. Z racji, że szybko przeliczyłam sobie w głowie ile musimy dać pieniędzy za jedną taką zabawkę z funkcją jaką ma „pojedyncza ściana” zabawki w sklepach typu smyk – zrozumiałam, że cena jest naprawdę adekwatna.

Czy Pola się tym bawi? Każdego dnia, co chwilę. Początkowo interesowała ją tylko górna płyta. Samochodziki, którymi można się przemieszczać, ludziki i kuleczki na drutach. Od niedawna zaczęły ją interesować również ściany boczne m.in. układanka i koło z magnetycznymi kuleczkami w środku. Wiem doskonale, że centrum aktywności jest zabawką, która będzie towarzyszyła nam przez kilka najbliższych lat.

 

Poniżej zdjęcia każdej, pojedynczej ściany oraz górnej płyty.

DSC_0102

 

 

DSC_0103

 

 

DSC_0105

 

 

DSC_0107

 

 

DSC_0108

 

 

DSC_0110

 

 

DSC_0111

 

 

DSC_0112

 

 

DSC_0113

 

 

DSC_0115

 

 

DSC_0117

 

 

DSC_0118

 

 

DSC_0119

 

 

DSC_0120

 

DSC_0121

 

 

DSC_0122

 

 

DSC_0123

 

 

DSC_0124

 

 

DSC_0125

 

 

DSC_0126

 

 

DSC_0127

 

 

DSC_0128

 

 

DSC_0130

 

 

DSC_0131

 

 

DSC_0132

 

 

DSC_0133

 

 

DSC_0134

 

 

DSC_0135

 

 

DSC_0136

 

 

DSC_0139

 

Z racji, że widziałam już negatywne reakcje na ten produkt pod zdjęciami wstawianymi na FP, postanowiłam sobie uprzedzić podobne komentarze i odpowiedzieć tutaj:

” W życiu nie kupiłabym takiego czegoś mojemu dziecku” – kupiłabyś kupiła, a nawet byś pogratulowała mi wspaniałego wyboru. Gdybym tylko powiedziała, że kosztowało to 50 zł, a nie kilka razy tyle. No chyba, że po prostu nie lubisz tego typu zabawek – to jestem w stanie zrozumieć.

” Za takie coś tyle pieniędzy? Nie lepiej zrobić coś podobnego samemu?” – zrób mi to proszę. Z tych samych materiałów. A potem podlicz koszty materiałów, robociznę ( a narobisz się na pewno ) i spróbuj jeszcze na tym zarobić. Powodzenia.

” Wolę pobawić się z dzieckiem budując namiot z koców i krzeseł używając jedynie wyobraźni, a nie kupić dziecku tak drogą zabawkę, żeby mieć je z głowy” – no cóż. Lubię wydawać grube tysiące, by posiedzieć sobie na fejsie. A tak całkiem serio : naprawdę chciałabym , żeby moje dziecko bawiło się czasem samo zabawkami. Niestety nie mam tego luksusu. A koc i krzesła mam, wyobraźnię też. Kupno zabawek na szczęście mi tego nie odbiera.

” Każda zabawka, nie ważne ile kosztuje, nudzi się dziecku tak samo szybko” – owszem, cena nie gra roli. Ale jeśli za ceną stoi wielkość, wykonanie a dzięki temu ogrom funkcji – to zabawka przestaje być tylko zabawką i jest też miejscem nauki – a co za tym idzie, posłuży nie tylko niemowlakowi w wieku Poli, która będzie sobie sterować kulkami i autami na górnej płycie, ale również 3 latce, która będzie liczyć kulki na liczydle i 4 latkowi, który będzie czytać litery z tabliczek. Nie wiem kiedy co dziecko zaczyna robić, więc wybaczcie jeśli poleciałam tutaj za bardzo z dopasowaniem umiejętności do wieku.

 

Jak widać w każdym argumencie – rolę gra cena. Gdyby zabawka kosztowała 50 zł zapewne nie byłoby tematu, tylko jeden wielki zachwyt nad funkcjonalnością i pięknym wykonaniem. Ale z racji, że matki to gatunek zazdrosny i zawistny – do czegoś trzeba się przecież przyczepić. A najbardziej polską rzeczą jest…zaglądanie w portfel! Zatem moi drodzy. Nikomu nic z nieba nie spada. Mi również. Odrobina zaradności i samozaparcia i możecie mieć więcej niż Wam się wydaje.

 

Centrum aktywności do kupienia TUTAJ .

  • kasia

    Jak Cie stac to czemu nie. Zabawki edukacyjne sa potrzebne.

  • kinga

    Hahaha tyle o kasie.. a niech sie zastanowia te które tak gadają ile idzie na sikajaca Lalkę albo wrzeszczacego pieska super zabawka!gdybym miała Większe mieszkanie sama bym zainwestowała:)

    • Alicja Wegner

      Ja mam malutkie, ale jakoś upchnęłam :)

  • miśka

    Ja się tylko zastanawiam nad tym czy przy codziennej zabawie – jak piszesz, za rok czy dwa nadal ta zabawka bedzie tak dla niej atrakcyja.
    Moja córka nie zabawi się niczym na dluzej niz 5 minut, dlatego taka zabawka byla by dla nas za droga lecz gdy byla by tańsza prwnie pokusiła bym się na nią.

    Swoją stoną jestem ciekawa dlaczego przedmiot ten jest az tyle wart? Potrzebował jakis szczególnych certyfikatów? Na internecie jest wiele podobnych i tańszych zabawek. Doskonale zdaje sobie sprawe, ze te droższe są lepszej jakości (lalka babyBorn u zwykła lalka) ale że aż taka różnica cenowa podobnych zabawek?

    • Alicja Wegner

      To się okaże czy będzie atrakcyjna :P

  • Kinga

    Gdyby nie Ty nie wiedziałabym, że takie cudo istnieje :) A tak wiem już co kupię Młodemu jak podrośnie :) Jest tak jak mówisz, lepiej kupić jedną porządną rzecz niż milion badziewiastych i szybko nudzących :)

    • Alicja Wegner

      Dokładnie :)

  • Różyczka

    Mnie się podoba!
    I fakt jedyna przeszkoda jest cena oraz to ze moje czorciki niczym się nie babawia dość długo ;-) Ale na pewno będę szukala czegos w niższej cenie :)
    Pola jaka ma już fajna fryzurke :D

    • Alicja Wegner

      No czupiradło się z niej robi :D

  • Gosia

    Strasznie spodobało mi stwierdzenie że matki to gatunek zazdrosny i zapisany bo jakby nie patrzeć kurcze tak jest ;) zabawka genialna tylko cena :(((( dlaczego :( może moja Pyza też by dłużej niż 5 minut przy niej by posiedziala…

  • Barbara Maria Holewa

    mnie się zabawka nie podoba ale nie ze względu na cenę tylko na to, że właśnie ma wszystko w jednym, osobiście wolę kilka mniejszych zabawek z różnymi funkcjami :) a skąd sweerek Polki ? śliczny

    • Alicja Wegner

      Kochana chyba z nexta, ale kupilam w sh go jeszcze bedac w ciazy :)

  • Ewa Choziak

    swietna zabawka bardzo mi sie podoba ale niestety nie stac
    mnie na nia :(

  • Nie wszyscy kupią tę zabawkę „za mniej niż 50 % jej wartości.”

  • soundlymalinka .

    A ja wszedzie szukam takiego cuda !! http://soundlymalinkaa.blogspot.com/

  • ania

    zabawka gennialna, jednak nie miałabym gdzie jej trzymac..i sadze, ze jakbym sie przyznala komukolwiek ile bym za nia zaplacila to bylo by cos w stylu : ” Ty nie masz co z pieniedzmi robic…” no ale coz .. my mamy kilka mniejszych oddzielnych odpowiednikow tego cuda Polki ;)

  • patrycja

    Ale bajeranckie!!! Zakchałam się! I tyle funkcji, szok! :)