Być lepszym człowiekiem…

27 kwietnia 2016

Chcesz być lepszym człowiekiem? Ja tak… Każdy chce, a tymczasem… oceniamy innych. Często zbyt pochopnie. Po pojedynczych sytuacjach, wyrwanych z kontekstu. Po wyborach innych od naszych. Czasem po wyglądzie, czasem przez pryzmat własnych przekonań. Czasem z zawiści pomieszanej z zazdrością…

Niby chcemy być lepszym człowiekiem, a jednak u kogoś wady potrafimy wytknąć natychmiastowo. Potrafimy stwierdzić, że ludzie są źli, potrafimy nawet w głowie wydać „wyrok”. A co z nami? Czy tak samo krytyczni jesteśmy wobec swojego charakteru, gdy patrzymy w lustro?

A gdyby tak być lepszym człowiekiem? Tak po prostu. Dla siebie samego, dla bliźnich, dla przykładu, który dzieci z nas biorą. Gdyby tak częściej patrzeć w to lustro i na swoje wady, a nie tylko na innych… Gdyby tak przestać oceniać innych, krytykować, że tamta to wcale nie powinna śpiewać, a tamta to beznadziejne rzeczy wypisuje w internecie i w ogóle jakaś taka szara jest i nijaka. Gdyby tak przestać myśleć o tej Pani co idzie, że klnie przez telefon, a my to przecież nigdy nic, nawet „cholerka” nie powiedzieliśmy. Gdyby tak dać tą złotówkę bezdomnemu, a jeśli kasy się nie chce dać, to kupić bułkę lub dwie. Gdyby tak smutną mamę na placu zabaw, która chyba z trzy noce nie spała, poklepać po ramieniu, poczęstować ją ptasim mleczkiem i uśmiechnąć się mile. Gdyby tak iść przed siebie, nie oceniać, lecz rozglądać się, by ludzkiej krzywdy i smutku nie przeoczyć. Gdyby tak zająć się też swoim życiem, zrobić rachunek sumienia, spisywać swoje wady i rzeczy do ulepszenia, a nie wytykać tylko innym.

Bo łatwo przecież wytknąć tak kogoś, powiedzieć, że beznadziejnością kipi ta małolata co kasę ciągnie od rodziców i próżna na pewno jest i głupia. A ta z kolei co w domu w dresach się z dzieckiem zapuściła to na pewno jakaś niezdara, co to ją mąż jutro zdradzi z inną – i dobrze jej przecież, bo sama sobie winna! A ten chłop co tyra za granicą to nieudacznik, co ma drugą rodzinę na boku, ta z kolei co w Polsce z dziećmi to głupia pinda, która sobie lata po imprezach, gdy mąż haruje, by słać jej ełrosy. A ta co na chodniku się prawie przewróciła, bo jak co drugi człowiek zagapiła się w smartfon to już w ogóle tępak, przecież książkę, by mogła czytać, a ona pewnie jakieś instagramy.

Nie wiem… sama już nie wiem, dokąd zmierza ten świat, dokąd zmierzają ludzie. Choć świadomość wzrasta, bo niby każdy chce być lepszym człowiekiem, tak wzrasta też głupota. I nie wiem ile jeszcze trzeba apeli, samobójstw i rozpaczy, by ludzie zrozumieli jak krzywdzące są ich oceny. Jak krzywdzący jest ich okropny charakter. I Ci ludzie krzyczący „Mam prawo krytykować! Mam prawo oceniać! Wolność słowa jest! I trzeba się z tym liczyć” – tylko ja się czasem zastanawiam, komu tak naprawdę ta krytyka jest potrzebna? Krytykującemu, czy temu kto jest krytykowany?

Im dłużej żyję na tym świecie, tym częściej widzę, jak zatracana jest zdolność pięknej dyskusji, w której ma się odmienne zdanie, ale szanuje się drugiego człowieka. W której gryzie się w język, zanim się powie nic nie znaczące słowa. Bo co mi po tym, że ktoś podejdzie i powie, że jestem brzydka… Albo się załamię, albo to oleję. W obu przypadkach jednak nic z tym nie zrobię. Fakt to fakt, twarzy nie zmienisz. Więc po co komu to mówić, po co komu to pisać. Po co być wrzodem na tyłku, bezmózgim hejterem. Po co komuś wyliczać, że ta to głupia, bo z rodzicami mieszkała, a im się do rachunków nie dokładała. A tamta to za grosz wartości nie ma, bo dziecku ciuchy drogie kupuje. Po co mówić jakie tamta ma tłuste włosy, a tamten to w ogóle spasła świnia i powinien się za siebie wziąć, bo ten brzuch to po oczach razi.

Wczoraj pierwszy raz od długiego czasu, wybrałam się na kilkugodzinne spotkanie razem z Polą. Mimo, że były to warsztaty kulinarne, ja miałam w głowie myśli nie tylko na temat tego co w kuchni. Patrzyłam na te wszystkie kobiety, które uśmiechały się serdecznie, dobierały w drużyny, chodziły na zmianę patrzeć jak bawią się dzieci. Wielka kuchenna wyspa, a wkoło niej my. Każda inna, każda na swój sposób wyjątkowa. W pewnym momencie zrobiło mi się trochę głupio. Bo w ostatnim czasie kipiałam trochę nienawiścią do ludzi…stałam się nie ufna, może trochę zawistna. Wkurzałam się na zło na świecie, ale czy ja sama go nie przyciągałam, skoro tak często tym złem emanowałam? Czy nie stałam się taka jak Ci źli, skoro o tych „złych” tak często, niepochlebnie myślałam?

Mam swoje zamknięte grono przyjaciółek i to z nimi zawsze naginałam zasady. Pozwalałam sobie pożartować z innych, na innych coś powiedzieć.Bo wiecie – ze swoimi tak robi prawie każdy. W takim zamkniętych gronie, czasem mamy własną lożę szyderców. Wczoraj swojemu gronu napisałam, że …wiem, że z nimi mogę, ale czuję się przez to gorszym człowiekiem. Czuję się źle z samą sobą. Wierzę, że wszystko co robimy w życiu do nas wraca. Wiem, że niechęć do ludzi, nieufność wynikła u mnie z tego, że mnie zawiedli nie raz. Kiedy ja ufałam, oni kopali mnie po tyłku. Człowiek odchodzi wtedy w cień, usuwa się i nie wychyla się poza swój zaufany krąg. Każdy inny wydaje mu się podejrzany… Dziś nadal o tym wiem i nadal się tego boję, ale chyba po raz kolejny zaufam ludziom. Choć prawdziwą próbą będzie dla mnie, gdy napotkam na drodze człowieka, który niestety nie wybrał takiej drogi jak ja. Drogi do bycia lepszym.

Robię dzisiaj czystą kartkę, wymazuje wszystkie uprzedzenia i urazy. Życie jest na to zbyt krótkie i zbyt kruche.  Chcę być lepszym człowiekiem. Pieprzyć różnice. To, że ktoś postępuję inaczej. Spójrzmy na siebie przychylniejszym okiem i zastanówmy się: czy warto się na siebie wkurzać, oceniać, gadać bzdury na swój temat? Ponoć świat jest takim jakim go sobie tworzymy – może ciężko do końca się z tym zgodzić w czasach, w których za nasze macice chcą decydować podstarzali posłowie. Może ciężko zgodzić się z tym w czasach, w których naszą samoocenę burzą osoby, które wcale nas nie znają. Ale mimo wszystko – nadal jestem w tym duża szczypta prawdy.

Wierzę, że dobro wraca i coraz częściej postępuję zgodnie z tym co mówi nam pojęcie karmy. Popełniłam w życiu wiele błędów. Jeszcze kilka lat temu częściej byłam tą złą niż dobrą, choć doskonale wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny, ale nie jest to żadne usprawiedliwienie.Świata nie zmienię. To wiem na pewno. Ale siebie mogę – i od tego zacznę. Cel: być lepszym człowiekiem. Tak po prostu.

 

zdjęcie: Whale Photography  <3

  • Świetny post. :-) Chętnie będę Cię częściej odwiedzać.

  • Maria Wojtczak

    Dojrzewasz z postu na post. Coraz lepiej się Ciebie czyta, wzruszasz, rozbawiasz…jesteś niesamowitą kobietą!!! :)

  • aniela

    no i po raz kolejny…brawo !

  • Asia

    uwielbiam Cię czytać <3

  • Ladymami Paulina

    W swoim życiu doświadczyłam podobnego zjawiska, byłam zbyt ufna względem innych. Klasycznie, zawiodłam się niejednokrotnie i to sprawiło, że zaczęłam zbyt pochopnie oceniać innych, nowo poznanych ludzi. Sęk w tym, by podchodzić do ludzi i doświadczeń z … nadzieją, że tym razem będzie ok. Tak właśnie możemy „ulepszać” swój byt na tym padole.
    Cudowny wpis <3

  • Iwona Pryśko

    bardzo dobrze napisane…zrażamy się do ludzi i przez pryzmat tych nieszczęśliwych zdarzeń skreślamy czasem innych na samym początku, alienujemy się…smutne realia, ale dobrze doznać takiego katharsis jak Ty… :)

    • a alienacja z kolei robi z nas jeszcze bardziej złych ludzi. stajemy się nawet tacy jak Ci, do których się zraziliśmy…

  • Kamila

    Myślę, że do takiego podejścia trzeba nie dosyć, że dojrzeć to jeszcze być na to nie tyle co gotowym, a po prostu zrozumieć, że wszystko na tym świecie zależy od punktu naszego widzenia… możemy się wkurzać, złościć, ale tak na prawdę nic tym nie zmienimy. Gratuluję takiego „zdrowego” podejścia!

    • Dziękuję, mam nadzieję, że każdy do taiego podejścia kiedyś dojrzeje… :)

  • lelka

    pieknie to napisalas!

  • Basia Potocka

    Ściskam Cię z całego serca za ten tekst! <3

  • Kinga Kmiecik

    Masz rację :) Ja od dawna żyję swoim życiem, w innych się nie wtrącam, koleżankom doradzam jak to wygląda z mojej perspektywy, co bym zrobiła na ich miejscu ale zawsze powtarzam: to Twoje życie, zrobisz jak uważasz, ważne żebyś Ty była szczęśliwa :P