blok ekipa gra od mdr gry

Z domku na wsi, do bloku w stolicy – poznaj #blokekipa!

1 sierpnia 2017

Większość swojego życia spędziłam na wsi. To tam moi rodzice wybudowali dom, do którego przeprowadziliśmy się kiedy miałam chyba siedem lat. Wcześniej mieszkaliśmy w bloku, ale tak jak Wam już kiedyś wspominałam – prawie nie pamiętam pierwszych siedmiu lat swego życia, więc nie czułam sentymentu.

To co było dla mnie codziennością to właśnie wieś, duży rodzinny dom, wielki ogród i pola wokół. Mimo wszystko zawsze ciągnęło mnie do miasta. To tam miałam znajomych, tam się z nimi spotykałam, tam w późniejszym czasie chodziłam do pubów. Oczywiście to nie tak, że na wsi nie było mnie wcale. Przez pewien okres, to właśnie tam miałam swoich przyjaciół i przeżywałam najlepsze przygody w życiu. Miało to swój urok, ale kiedy zaczęłam dorastać… wieś i dom rodzinny zaczął się stawać tylko miejscem, w którym spałam.

Ponoć to niemożliwe, by znając uroki i zalety wsi i domu z ogrodem, zdecydować się na 40 metrowe mieszkanko w bloku. Ale dom choć rodzinny nie był jednak mój, a przynajmniej nie rodziny, którą ja stworzyłam. My musieliśmy mieć swój, własny kąt. Przeprowadziliśmy się na 40 metrowe mieszkanko w Inowrocławiu, a po jakimś czasie wyruszyliśmy do stolicy. Tam początkowo na 44 metrach, aż finalnie na 58! Dla mnie bajka! :) Mimo zapowiedzi, że będzie głośno, że sąsiedzi są upierdliwi, że to, że tamto – nigdy nie spotkało mnie nic takiego! Dla mnie dom to dom, nieważne czy w bloku, czy w szeregowcu, czy w szczerym polu. Zwłaszcza tutaj, w stolicy, gdzie ludzie pracują całymi dniami i za dnia, nie widać tu żywej duszy. Zwłaszcza tutaj – na Ursynowie, gdzie mieszkam naprawdę na spokojnym osiedlu, na którym mieszkają głównie młodzi ludzie z małymi dziećmi…

Rok temu mogliśmy wybrać – wieeelki dom gdzieś na obrzeżach Warszawy, lub w tej samej cenie mieszkanko w bloku – też 60 metrów, ale tym razem 3 pokoje. Nikt się nawet nie zastanawiał! Oczywiście, że w cenie naszego mieszkanka, mogliśmy mieć piękny, duży dom, ogród itp. Ale póki co … ten temat nie jest dla nas. Chcemy być tutaj, w mieście, w bloku, wśród ludzi. Być może na starość, zapragniemy świętego spokoju, ciszy i większej przestrzeni – i wtedy wybudujemy sobie domek. Ale póki co – nie tego chcemy! Za dwa miesiące odbieramy klucze do nowego mieszkania… osiedle z prywatną plażą, jeziorem, miejscem do grillowania, ścieżkami do biegania – uszczypnij mnie, bo wciąż w to nie wierzę! Ale dobra… o tym to sobie pogadamy jeszcze nie raz! Miało być słowo wstępu, a wyszło jak zawsze. Ale już wam mówię, o co chodzi z tym całym sloganem… bo przecież wyraz „blok” nie każdemu tak jak mi, kojarzy się ze spokojnym życiem, ułożonej rodzinki, o nie!

 

BLOK EKIPA

 

 

BLOK EKIPA SZACUN NA REJONIE, to kolejna gra, którą chciałabym Wam dzisiaj przedstawić. Cel gry jest … taki jak mówi nazwa gry – uzyskać jak największy szacun na rejonie. Gra jest idealna na weekendowe spotkania z przyjaciółmi – nieważne czy w bloku, czy w domku :P Plansza jest małych rozmiarów, więc to na pewno duży plus dla osób takich jak ja, które w swoim salonie mają mini stolik, na którym prawie nic się nie mieści! W pudełku są karty kwadratowe, które rozdzielamy na talię kart Lamusy i cztery talie kart Wykrywacz Lamusów. Grafiki są na prawdę w dechę! Oprócz tego mamy również dwie talie kart Towary – wszystkie karty łączymy w jedną talię i tasujemy. Na planszy ustawiamy talie kart Lamusy i Towary oraz żetony Szacun na rejonie. Jeden z graczy, który miał ostatnio do czynienia ze Strażą Miejską otrzymuje taki właśnie pionek. Dla pozostałych graczy są pionki: Spejson, Walo, Wojtas i Cieślak – do pionków przypisane są również karty Wykrywacz Lamusów. Każdy gracz otrzymuje jeszcze dwie karty z towarami i po 12 zły.

 

 

 

Gra składa się z pięciu etapów. Tur jest tyle ilu graczy. Etap pierwszy to KROJENIE LAMUSA.

Na środek wykładamy jedną kartę LAMUSY, po czym gracze wykładają po jednej karcie Wykrywacz Lamusów. Robimy to aż do tego momentu, w którym ktoś z graczy zauważy taką samą twarz lamusa na obu kartach i pierwszy krzyknie: LAMUS! Osoba, która to zrobiła, wygrywa rundę i „kroi” lamusa – zabiera mu kartę i tym samym sposobem wygrywa cenne punkty, o których wcześniej pisałam: Szacun na rejonie.

 

 

Etap 2 to zdobywanie towarów. W tym etapie musimy wyłożyć na stół cztery karty z talii towarów. Karty możemy zdobyć, płacąc za nie 2 zły, lub obstawiając za nie dowolną kwotę. Za 2 zły możemy nabyć towar ze stosu kart Towary, które są na planszy. Obstawiając dowolną kwotę, walczymy o karty wyłożone obok planszy, jednak w tym przypadku inni gracze również mogą walczyć o tą samą kartę. Wtedy jest czas na… pojedynek! O tym, kto zdobędzie kartę zadecydują karty Wykrywacz Lamusów. Ci gracze, którzy walczą o jedną i tą samą kartę, wykładają na środek stołu karty tak długo, aż jeden z nich zauważy albo jednakowe pary lamusów na dwóch kartach albo dwie karty o tym samym kolorze.

 

 

Etap 3 to… hola, hola, będzie kontrola! W tym etapie każdy gracz kładzie po obu stronach swojego pionka po jednej parze takich samych towarów. Straż miejska nie widzi tych towarów, bo karty są zakryte. Straż ma trzy opcje do wybory: może skontrolować albo towary po lewej stronie, albo po prawej, ale może także odstąpić od kontroli. Jak się odstępuje od kontroli?! No heloł?! Przykład z życia wzięty, przecież! Można straż przekupić, o! Wystarczy, że pieniądze położymy na kartach Towary, a straż najpewniej je zabierze i daruje sobie kontrolę. Ale kto ich tam wie! Ale przecież może zdarzyć się też tak, że Straż skontroluje towar, a on okaże się… legalny! Wtedy otrzymujemy od Straży taką ilość kasy jaka zaznaczona jest na towarze. Może jednak zdarzyć się tak, że kontrola wykaże nielegalne towary. Wtedy Straż zabiera towar… i musimy obejść się ze smaczkiem, o! Pozostały towar trafia z powrotem do nas. W przypadku opisywanym wcześniej, niesprawdzony towar spieniężamy i tak samo robimy w przypadku odstąpienia od kontroli.

 

 

Etap 4 rozpoczyna się wtedy kiedy Straż zakończy wszystkie kontrole. Wtedy zaczyna się… kupowanie szacunku. Za zarobione pieniądze nareszcie możemy kupić upragnione żetony… szacun na rejonie!

W etapie piątym następuje przekazanie postaci. I tutaj uważajcie… przekazujemy swoje pionki i karty Wykrywacz Lamusów sąsiadom – zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Każdy gracz musi wcielić się w każdego bohatera jak i w Straż Miejską. Tym oto sposobem rozpoczynamy kolejną i kolejną i kolejną turę… gra dobiega końca wtedy, kiedy każdy z graczy był już Strażą Miejską. Każdy z graczy podlicza swój Szacun na rejonie i karty Lamusy oraz pieniądze. Ten kto ma największy Szacun na rejonie… wygrywa!

 

 

I co? Proste prawda?! Gra Blok Ekipa jest naprawdę bardzo zabawna, a pojedynki dodają jej niezwykle ważny element zdrowej rywalizacji. Jeśli chcecie odpocząć od gier, gdzie naprawdę trzeba myśleć i chcecie się po prostu wyluzować, to ta gra jest dla Was! Kto wie, może zgarniesz ją właśnie u mnie?!

 

KONKURS !!!

Do rozdania mam dwa egzemplarze gry BLOK EKIPA. Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem na blogu, napiszesz mi czy wolisz mieszkać w bloku czy w domku – możesz odpisać jednym zdaniem, a możesz mi napisać coś więcej! :)

Z kolei pod postem na FB o tutaj, zamelduj, że bierzesz udział :) Może być to ten sam komentarz co tutaj. Tylko tyle! Bawimy się do końca tygodnia tj. do 6 sierpnia. Wyniki ogłoszę w przeciągu pięciu dni od zakończenia konkursu :) Bądźcie czujni, bo gra BLOK EKIPA może trafić właśnie do Was!

A jeśli już teraz chcecie żeby gra planszowa BLOK EKIPA znalazła się w Waszym domu lub domach Waszych bliskich albo chcecie po prostu zobaczyć inne gry od MDR gry, możecie zrobić to tutaj.

POWODZENIA !!!

 

 

 

 

 

 

 

  • Brygida Bąbka

    Mam tą możliwość mieszkania tu i tu. W tygodniu ze względu na pracę bo bliżej mieszkamy w bloku. A kiedy przychodzi weekend jedziemy na wieś. I to właśnie na wsi czuję się lepiej. Tak jak teraz latem piękna pogoda dzieciaki w ogrodzie mają wszystko co tylko dusza zapragnie. Chcę zrobić grilla kiedy mi sie podoba to robie. A w mieście basenu i grilla sobie na balkonie nie rozłożę. Pies też się cieszy bo biega swobodnie a nie na smyczy. Na wsi cała moja rodzina czuje się lepiej.

  • Łukasz Marta Twardokes

    Tylko domek na wsi. Od urodzenia mieszkam na wsi i nie wyobrażam sobie mieszkania w mieście. Kocham przestrzeń zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Dużo przestrzeni i jeszcze więcej światła. Dla nas i naszych dzieci.Własne podwórko z prywatnym placem zabaw, miejscem do relaksu i poimprezowania ze znajomymi. W dzisiejszym swiecie, kiedy praktycznie każdy ma samochód albo i dwa nigdzie nie jest daleko a ja nie potrzebuję mieć marketu czy kina pod nosem. Wolę swoją przestrzeń i moja rodzina chyba też ją woli ;) :)

  • Ewa Lewicka

    Ja podobnie jak Ty , wychowalam się w domu na wsi a obecnie wraz z mezem zdecydowalismy się na wlasne mieszkanko w Bdg. Jestesmy bardzo szczesliwi z wyboru jakiego dokonalismy mimo że ciąży nad nami kredyt i ciezka praca ale nie zamienilabym tego na nic innego!!!

  • Kinga Walczak

    Dom i wyłącznie dom! Dlaczego? Chyba dla tego ze moge w nocy chodzic sobie po podworku w staniku,nikt mnie nie widzi:) moze sobie glosno beknac bo nikt nie słyszy:) nie mam jakis upierdliwych sasiadkow wręcz tworzymy z najblizszymi jedna rodzine;) synek prowadzi mnie do sasiadki zebym otworzyla mu furtkę i pędzi tam na bujawke bez stresu ze ktos nas przewodzi:) lubie swoja okolice:)

  • Sandra Kuras

    Biore udzial ! Wybralismy dom, mieszkamy w Holandii i tutaj apartament jest w tej samej cenie jak dom ;) Jedyne co mi przeszkadza to sprzatanie tyle m2 😅 Mieszkamy nad woda, gdzie domow jest tyle co nic. Czy mi to pasuje ? Jak mam sie zastanowic to wolalabym mieszkac blizej ‚ cywilizacji ‚, lecz jestem dumna ze mamy cokolwiek swojego ! Cale rzycie mieszkalismy w bloku i nigdy nie mialam jakiegos ‚ale’. Ciesze sie ze mamy cos swojego, moze to byc nawet lepianka 😅 czy mieszkanie 40m2, wazne zebysmy czuli sie dobrze , jak u siebie bo chyba o to w tym wszystkim chodzi :) buziak !!

    • Sandra Kuras

      Ps. Ta blok ekipa to ukubiona ‚ bajka ‚ mojego P 😂😅

  • Marzena Nawrot

    Biorę udział! :) Mieszkanie w bloku – ( Mam nadzieje ze bede miała swoje własne mieszkanie…;) pozdrawiam Cie serdecznie :*

  • kebson

    Wolę mieszkać w bloku, gdyż mam super sąsiadów i razem tworzymy fajną blok ekipę:) Pozdrawiam:)

  • Sandra Sułek-Mieszczanin

    Póki co jako małżeństwo na dorobku z dwójką dzieci stać Nas było jedynie na zakup mieszkania ale to Nasze, własne 4 kąty i dach nad głową Naszych dzieci. Za to, że tyle mamy dziękuję każdego dnia :)
    Dom?! Marzy mi się bardzo jednak na chwilę obecną cieszę się z mojego „domu” we własnym mieszkaniu :)
    Pozdrawiam bardzo serdecznie :*

  • megi

    Wolę mieszkać w bloku, bo jest mniejszy niż dom – łatwiej go ogarnąć, nie trzeba tyle sprzątać! No i wstyd się przyznać, ale mieszkając w piętrowym domu często boję się zostawać sama na noc, bo mam wrażenie że z piętra słyszę jakieś dziwne odgłosy, zupełnie jakby nękały mnie jakieś duchy :’D A w bloku takie odgłosy są raczej normalne.

  • Izabela Jurkiewicz

    Mam to szczęście, że mieszkam w mieście, ale na jego
    obrzeżach, tuż przy lesie. Gdy marzy mi się cywilizacja- idę w lewo, chcę pobyć
    chwilę sama i odetchnąć świeżym
    powietrzem- skręcam w prawo. Bajka, prawda? Ale do rzeczy, wszak nie o spór
    wieś/miasto tu chodzi, lecz o mieszkanie/dom.

    Miałam przyjemność mieszkać w bloku, teraz mieszkamy we
    własnym domu (no musiałam, musiałam się pochwalić- wybaczcie:D). Co jest lepsze?
    Postaram się to wyjaśnić po kolei. Zacznijmy od mieszkania:

    Nie masz dużo sprzątania, mieszkania są małe. Chyba że
    kupimy duże mieszkanie.

    Masz blisko do cywilizacji. Chyba że mieszkasz w bloku na
    obrzeżach.

    Nie musisz się martwić o ogrzewanie. Jedyne czym musisz się
    martwić, to rachunkami…

    Nie musisz wysłuchiwać szalonych imprez do rana, cisza nocna
    o 22. Ups, nie możesz robić szalonych imprez po 22…

    Nie musisz martwić się uprawą ogrodu. A tak byś chciała się
    tym pomartwić…

    Nie musisz oglądać półnagiego sąsiada za płotem. Ale sama
    też nie wyjdziesz się poopalać…

    Czy chcesz czy nie, wychodzisz z dziećmi na plac zabaw, by
    się nie nudziły-jest świetna okazja żeby wyjść z domu gdzieś dalej. Ech, tyle
    że dziś nie chce ci się malować i ładnie ubierać, wolałabyś zostać w domu…

    Mając sąsiada za ścianą, nie boisz się włamywaczy, wystarczy
    że krzykniesz głośniej. Chyba że ten sąsiad jakiś taki podejrzany i ciągle coś skrobie
    w ścianie, czyżby tunel do twojego mieszkania?…

    A propo wiercenia- nikt ci nie będzie wiercił podczas ciszy
    nocnej. Już po 22, a ty masz potrzebę
    ciasto ukręcić, tyle że ta cisza nocna…

    A jak się ma z domem?

    Mieszkasz na obrzeżach, pod lasem, wdychasz świeże
    powietrze. Tyle że tak daleko do cywilizacji, sklepów z ciuszkami…

    Dom jest duży, możesz pomieścić dużo gości. Ale ile tych
    zakamarków musisz przed przyjazdem gości wysprzątać…

    Nie musisz się martwić czynszem. Musisz się za to martwić ogrzewaniem…

    Możesz urządzać szalone imprezy i nikt nie słyszy. Ale ty
    też nie słyszysz, jakie fajne cię omijają.

    W każdej chwili możesz iść sobie do ogrodu. … najlepiej z
    kosiarką, gdy już trawa urośnie po kolana.

    Możesz wyjść się poopalać na taras. Ale twój 80letni sąsiad
    też może wpaść na ten pomył…

    Nie musisz się stroić i malować do wyjścia z dziećmi, bo
    masz własny prywatny plac zabaw w ogrodzie. Tyle że ty byś bardzo chciała się
    pokazać w tej nowej sukience.

    Nie słychać żadnego gadania czy telewizora przez ścianę. W
    sumie nic nie słychać, ta cisza jakaś taka złowroga…

    Tak więc, moi mili, kończąc mój wywód w nieco krzywym zwierciadle,
    podsumujmy- wszystko ma swoje dobre, ale i złe strony, bo nie ma takich wad,
    których nie dałoby się przekłuć na zalety, i odwrotnie. Wszystko zależy od nas
    samych, naszych upodobań i wyobrażeń o szczęściu!

    Ps. Osobiście jednak nie oddałabym mojego domu za nic w
    świecie!

  • Agnieszka Cieślińska

    Zdecydowanie jestem za domem. Do 26 roku życia mieszkałam w starym powojennym rodzinnym domu na warszawskiej Białołęce. Białołęka jest nielubiana i wyśmiewane, ale dla mnie to najpiękniejsza część Warszawy 😁 Niby wszędzie daleko, ale jednak w 20 minut można być w Centrum. Cały czas to jest Warszawa, a jednak las i cisza. Po ślubie przeprowadziłam się do męża do bloku. 10 lat tu mieszkamy (nadal Białołęka) ale nigdy nie lubiłam tego mieszkania i okolicy (więzienie) Jedyny sentyment to to, że w tym mieszkaniu zaczęliśmy wspólne życie z mężem i tu urodziły się nasze dzieci. Od 5 lat namawiam męża na wyprowadzkę. O domu nawet nie marzyłam, ale do innego mieszkania na innym osiedlu. Od jakiegoś czasu szukaliśmy sobie ogłoszeń mieszkań i domów. Aż w marcu znaleźliśmy ogłoszenie domu na dużej działce i co najważniejsze na naszej ukochanej Białołęce. To było przeznaczenie!Jestem tego pewna 😁 W maju kupiliśmy ten do i teraz go remontujemy. Za jakieś dwa może trzy miesiące spełni się nasze marzenie i zamieszkamy w domu 😁

  • Anita

    Ja wolę mieszkać w mieście choc mieszkam na wsi :) W najblizszym czAsie.się to nie zmieni. Plus taki że nam swoją ukochaną trójkę maluszków którzy mają pełno miejsca do biegania. A wypad na miasto jest dla nich atrakcja:)

  • Kocham mieszkać w bloku, pomimo uciążliwych sąsiadów i odgłosów budowy za oknem. Lubię mieć świadomość ze gdy mi czegoś zabraknie albo się nudze mogę pochodzić po sklepach, albo dokupić niezbędna mi rzecz. Nie wyobrazam sobie mieszkać na wsi, gdzie do pobliskiego sklepu jest daleko, a płacić trzeba jak za zboże. Mając przed oczami wyobraźni typową wieś to juz w ogóle katastrofa. Nie ma gdzie chodzić, cały czas te same miejsca, w których spotykasz ludzi, gdzie każdy Cie zna, a o tym ze masz okres wie cala wieś 😂

  • Kinga Kmiecik

    Wygodniej dla mnie jest mieszkać w mieszkaniu, nie ma tyle miejsca do sprzątania 😂😂aczkolwiek 70m2 to też nie jest mało jak na obecne metraże w nowym budownictwie 😁
    jak chcę odpocząć to pakujemy się w auto i jedziemy do domu na wieś do rodziny, gdzie jest pełno miejsca do biegania 😍

  • Janina

    Wychowałam się w niewielkim domu na obrzeżach niewielkiego miasteczka. Budziło mnie „kukanie” kukułki, z okna widziałam niezmierzone połacie lasu, a każde letnie popołudnie spędzałam w cieniu osobistej czereśni w ogródku:) Życie toczyło się wolniej, nie miałam sąsiadów pod/nad sobą, nie musiałam dowodzić swoich racji na spotkaniach wspólnoty i tak dalej…Życie jednak zmusza nas do różnych wyborów i po długiej walce wewnętrznej z samą sobą uznałam, że lepsza przyszłość czeka mnie w dużym mieście. A że „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana” – wybrałam miasto NAJwiększe z możliwych w naszym kraju;) Od wielu lat mieszkam w bloku i choć brakuje mi czasem tej nawiedzonej kukułki lub jeżyn prosto z krzaka – to jednak mieszkanie w bloku ma swoje plusy. Nie martwię się o ogrzewanie (kto miał piec węglowy, ten wie o co kaman), nie zostaję w środku prysznica z zimną wodą bo akurat ktoś przykręcił termostat, nie musze zamawiać tony drewna i nosić go w pocie czoła do piwnicy…Nie zajmuję się remontami elewacji czy instalacji, nie spędzam całych dni na pieleniu ogródka (no wiem, niektórzy to lubią:) i nie robię kilometrów po schodach w dół i w górę, bo akurat zostawiłam kluczyki do auta na górze;) Więc chociaż tęsknię czasem za swoim kawałeczkiem ogródka i własną, nie dzieloną z nikim przestrzenią – to jednak póki co w bloku jest mi dobrze:)

  • Jadwiga Mazur

    Zdecydowanie blok! Jakoś tak bardziej się odnajduję w bloku, w mieście – i tak pracuję całymi dniami, dom to zbyt dużo obowiązków. Człowiek i tak siedzi ciągle w jednym pomieszczeniu, a tak… mniej do sprzątania, człowiek częściej się ruszy gdzieś poza chałupę :)

  • Wiesława Tomaszewska

    Mieszkam w domku ze swoją rodziną. W dzieciństwie też mieszkałam w domku na wsi. Tylko na studiach w dużym mieście miałam przyjemność przez pięć lat mieszkać w bloku. Szczerze powiedziawszy i blok i domek mi odpowiadają. Każda z tych opcji ma swoje plusy i minusy. Jestem przyzwyczajona do wsi i zapewne spędzę tu resztę życia, ale kocham też duże miasta i świetnie bym się w nich czuła. A to jak będzie nam się żyło w domku czy bloku to zależy tylko od nas. Najważniejsza jest atmosfera, poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że dany kąt jest nasz i możemy w nim zmieniać co chcemy i jak chcemy. W każdym miejscu znajdę sobie miłą miejscówkę, gdzie będzie mi naprawdę znakomicie.

  • Okusia

    Jako mieszkanka wielkiego miasta,
    które kurzem i spalinami zarasta,
    chętnie uciekłabym gdzieś poza miasto,
    gdzie jest przyjemnie, cicho i jasno.
    Zamieszkała w domku we wsi maleńkiej,
    uciekła od pogoni mieszczańskiej szaleńczej.
    Bo nic tak w życiu nie wycisza,
    jak błoga i cudowna cisza.
    A rzeczywistość jest jednak takowa,
    że chyba czeka mnie przyszłość blokowa-
    W bloku mieszkam od urodzenia.
    A może jeszcze nic do stracenia?

  • Mateusz Garus

    Prawda jest taka że i blokowisko i dom na uboczu mają swoje plusy i minusy. W bloku męczący sąsiedzi nie dający spać po nocach, ale za to przepiękny plac zabaw i boisko dla syna pod oknami. Mnóstwo kolegów z którymi chętnie będzie się tam bawił. Natomiast jak i dom to i ogród. Miejsce wypoczynku, wyciszenia. Ale za to mnóstwo wydatków bo tu dach przecieka, a tu rynna odpada. Nie ma złotego środka niestety, za to jednego jestem pewien dla mnie dom jest tam gdzie jest moja wspaniała rodzina.

  • Małgorzata Mikołajczyk

    Wychowałam się na wsi i absolutnie tego nie żałuje, podczas wakacji wyjeżdżałam do moich kochanych dziadków do miasta, którzy mieszkali w blokach, jak również wyjeżdżałam do drugich dziadków, mieszkających w małej wsi. Tak więc jako dziecko miałam tę okazję poznać dwa różne światy i przeżyć dzieciństwo w dwóch odrębnych środowiskach.Jestem im wdzięczna za to, że stworzyli mi taką możliwość, jedno i drugie uzupełniało moje doświadczenia i poznanie, nauczyło mnie nie porównywać na lepsze lub gorsze, po prostu inne. Zachowałam dzięki takiemu wychowaniu dystans, spojrzenie, że nie dzieli się na takie kategorie, wręcz inaczej, tylko uzupełnia. Lubię wieś, przynajmniej taką, w której dano mi było mieszkać, lubię za wolność jaką dało mi jako dziecko, nieskrępowanie i ciekawość świata. Zacisnęło więzi między nami dziećmi. Słynne zabawy w chowanego, podchody, w sklep i odtwarzanie eksperymentów z biologii, czy odtwarzanie odcinków Robin Hooda, niesamowicie rozwinęło we mnie kreatywność, umiejętność radzenia sobie w sytuacji braku czegoś, poszukiwania sposobu, sprytu.

    W życiu dorosłym przeprowadziłam się do miasta, ze względu na możliwości rozwoju i pracy. Mieszkałam w blokach różnego typu, różnych miastach. Nie zaprzeczę, że blok to wygodne rozwiązanie, zarówno latem jak i zimą, zdecydowanie mniej obowiązków na nas spada, niż mieszkając w domu. Ogromną zaletą mieszkania w bloku przynajmniej z mojego punktu widzenia jest anonimowość. Nie twierdzę, że mieszkając na wsi, wszyscy mieszkańcy znają się i tworzą wspólnotę prawie rodzinną.

    Niekiedy sytuacje życiowe zmuszają nas do związania się z danym miejscem. W zależności od tego, czego potrzebujemy, ciszy bądź gwaru ulicznego, anonimowości czy wścibskiego nosa sąsiada, wygody czy wytężonej pracy, to ważne jest, żeby czuć się dobrze we własnym otoczeniu i odnalezieniu poczucia przynależności i sprzężenia z danym miejscem i ludźmi i własnym ja. Podoba mi się takie zgrabne określenie, którzy Duńczycy posługują się na co dzień i każdy z nich ma własną definicję, tzw. Hygge, osiągnięcie szczęścia.

    Przewrotny los sprawił, że na nowo wróciłam na wieś i tam gdzie mieszkam, szukam swojego szczęścia na co dzień i nie porównuje co jest lepsze i nie gdybam o czymś czego w danej chwili mieć nie będę.

    I uważam siebie za wielką szcześciarą będąc tu gdzie jestem, bo będąc przydarza mi się coś cudownego, wiem, podczas gdy dla innych to miejsce może być udręką lub niedoścignionym marzeniem,

  • Lejdi Luna

    Od dziecka mieszkam w bloku… Hmm najpierw w rodzinnej miejsowości, potem w akademiku na studiach, potem na stancji pierwszej, drugiej, trzeciej, aż w końcu od pół roku na własnym ( w wieżowcu). Cudownie na własnym… dla mnie nie ma znaczenia miasto, czy wieś, dom czy blok… najważniesze aby otaczać się bliskimi sercu osobami, aby mieć z kim spędzać wolne chwile, weekendy, popołudnia, żeby kochać i być kochanym. Ja tak się czuję w ” moim” bloku, tak czułam się zawsze w blokach… no więc postawię na blok i moją „blok ekipę” ;-)

  • Agata Konopka

    Dom – tu moje całe życie
    tu mam swoją Kicie
    tu sąsiedzi za płotem
    tu mogę coś poklupać młotem
    pobiegać po trawie boso
    pojeździć mechaniczną kosą
    zagrać w piłę na własnej murawie
    nawet w nocy oddać się głośnej zabawie!
    Do tego przyzwyczajona jestem
    Nie chce tego zmieniać jeszcze
    Tu wielopokoleniowa Moja rodzina
    Babcia, brat, tata i mamina
    Kocham te wszystkie możliwości
    Lecz wiem że niektórzy mają inne mądrości!
    Mój luby za to blokers pełną parą
    twierdzi ze do bloków własnie ludzie walą
    namawia mnie a ja się opieram
    Na swój dom marzeń w głowie spozieram!

    agata.17ko@wp.pl

  • Iwona Raczkowska

    Miejsce zamieszkania to chyba jedyna kwestia w której bezkompromisowo zgadzamy się razem z mężem – oboje kochamy wieś:) Mieszkamy sami w moim domu rodzinnym, który otrzymałam po rodzicach – domu w którym dorastałam, zanim zostałam mamą miałam ochotę uciec stąd jak najdalej – trochę w nim przeszliśmy – dom pełen pięknych ale i ściskających serce wspomnień… Mąż na szczęście szybko odwiódł mnie od tego pomysłu, przekonując że to duży, piękny dom i szkoda go tak zostawić… U nas to mąż był tym co stwierdził, że w mieście to on by się udusił – cytuję „niezręcznie tak słuchać co chwilę co sąsiedzi robią za ścianą”. Dla nas za to atrakcją jest od czasu do czasu skoczyć do miasta – ale i tu jest dla mojego męża okazja ponarzekać na nie – a to na korki a to na ścisk;) Każdy z nas jest inny, każdy woli co innego – czuje się lepiej gdzie indziej ale nie ważne gdzie – ważne aby dom był pełen kochających i wspierających się ludzi. Teraz kiedy mamy dziecko dostrzegam same plusy mieszkania na wsi – ogród pełen świeżych warzyw i owoców, zieleń dookoła, spokój – miejsce na wszelkie rozrywki dla dziecka a w szczególności teraz latem a jak chcemy zrobić imprezę to nie musimy prosić sąsiadów o zgodę a wręcz fajnie się spotkać razem – jesteśmy jak jedna duża rodzina może nie mamy pod ręką klubu/pubu żeby pozwolić sobie na spontaniczny wypad (to wymaga już trochę większej organizacji i planów:) ale fajną alternatywą teraz latem jest możliwość spotkania się przy grillu – dzieci biegające, bawiące się w piaskownicy, basenie albo trampolinie a my z sąsiadami dla rozrywki grający w gry planszowe np taką fajną jak Blok ekipa;) W końcu z sąsiadami powinno żyć się jak najlepiej – w sytuacjach kryzysowych nie rodzina ale to oni są najbliżej żeby pomóc – święte słowa mojej mamy, które noszę wyryte w sercu.