Bądź kimkolwiek zechcesz córko…

19 maja 2016

Tak się czasem dzieje, że ambicje dorosłych na dzieci są przelewane… gdyby tak nie było, nie widzielibyśmy w telewizji dwuletnich miss, które ze łzami w oczach mają prostowane włosy i chodzą po wybiegu… 

Nie byłoby gimnazjalistek, które choć bardzo pragnęły iść do klasy o profilu matematycznym, poszły do klasy teatralnej. Nie mielibyśmy dzieci lekarzy na studiach medycznych, a być może wcale na studia, by niektórzy nie poszli… W tym przypadku idealnie sprawdza się określenie, że dziecko to owoc egoizmu.

A dla mnie możesz być córko, cukiernikiem, który będzie robił mi pyszne torty na dzień matki. Możesz mieszkać w ciasnej kawalerce i malować obrazy, nawet jeśli nie będą się sprzedawały. Możesz rzucić studia, albo nie iść na nie wcale. Może w liceum nawet zwątpisz w całą tą naukę i napijesz się piwa, a ja się wścieknę, a potem z Tobą porozmawiam. Może powiesz mi, że chcesz jechać do Paryża stopem, albo, że w ogóle pieprzysz to wszystko i zaczniesz dawać innym, samemu mając nie wiele. Bo tylko pomaganie Cię uszczęśliwia. Może będziesz astronautą, a może kasjerką. Może będziesz lekarzem, a może będziesz sprzątać. O… kiedyś taki obrazek widziałam. Niby miał nieść przesłanie. A stekiem bzdur był tylko. Pan na obrazku sprzątał ulicę, a na chodniku dwie matki z dziećmi stały. Jedna pana wyśmiała i dziecku powiedziała, że jak się uczyć nie będzie to skończy tak jak ten pan. Ta druga na obrazku miała być chyba mądrzejsza, bo swojemu synowi powiedziała, coś o szacunku do „takich” ludzi. A ja tam powinnam być trzecia i spytać – takich czyli jakich? Tak się jakoś dziwnie utarło, że są prace lepsze i gorsze. Jakby to było takie niewiarygodne, że może chłopinie w tej pracy jest dobrze, a może i źle nie zarabia. Może tyle co w jakiejś marnej korpo, której by wcale nie lubił. Ale nie… bo dzisiaj to wszyscy muszą być super wykształceni, spełniać się i mieć własny biznes. Dodaj do tego coś z coacha, który krzyczy „możesz wszystko!” i masz przepis na sukces.

A pieprzyć co mówią inni. Będziesz robić córko to co będziesz chciała. Grunt, byś z uśmiechem na twarzy funkcjonowała jak najczęściej. Byś wiedziała, że ważniejsze jest być, a nie mieć i że do szczęścia starczają najczęściej bliscy, którzy Cię kochają i wspierają. Ktoś mi może zaraz powiedzieć: bo ja chcę dla dziecka jak najlepiej. Tak…każdy chce. Ale jeśli chce się najlepiej to pragnie się przede wszystkim szczęścia. I możesz nie rozumieć czemu córka Twoja w butiku z odzieżą pracuje, kiedy ty ją widziałaś w szkole baletowej. I możesz sobie myśleć, że ona taka biedna. Ale jedyną biedną jesteś Ty – bo to Twoje marzenie się nie spełnia, Twoje oczekiwania zostały zabite przez rzeczywistość.

Możesz dziecku podpowiadać, sugerować, ale nie wybierzesz za niego drogi. I smutne to, że nadal są tacy ludzie, co przemówić sobie nie dadzą, że dziecko wcale nie chce być kolejnym lekarzem w rodzinie. I smutne to, że są też tacy co jak dziecko pójdzie drogą swoją, to się odwrócą, obrażą na śmierć. Smutne to, że tych pieprzonych egoistów jest tyle, jak gdyby dzieci spłodzili w celu posiadania nowego „pracownika” za lat kilkanaście.

A w tym wszystkim to trzeba jeszcze pozwolić sobie na świadomość, że nie każde dziecko będzie skazane na sukces, a nawet jeśli będzie to może się potknąć, a i na dno upaść nawet. Pewnie za 10/15 lat Twoje, albo Twoje, albo Twoje, a może i moje dziecko zostanie wyrzucone ze szkoły. Jeszcze inna matka będzie odbierać swoje dziecko z komisariatu, bo na wagarach piło wino ( takie to przecież niesamowite wykroczenie i nikt z nas tego nie robił!). Pewnie łapiesz się teraz za głowę i mówisz… nie no? Moje? A życie to tylko życie, ludzie to tylko ludzie, którzy popełniają błędy. Niby wszystko zależy od wychowania, ale ileż ja błędów popełniałam mimo wpojonych wartości, rozmów z rodzicami i ich bliskości. I ileż to zawodu im sprawiłam, ile razy podchmielona do domu przyszłam, a w liceum to mnie częściej nie było niż byłam. A wyniki w nauce i tak zawsze jedne z lepszych, a teraz marzenia spełniam i szczęśliwa nade wszystko jestem. Ileż to ja razy zawiodłam jako córka, a jednak na ludzi wyszłam i mama może być dumna …

Bo dziecko kocha się ponad wszystko, pozwala mu się na błędy, wybacza i kocha dalej. Nieważne kim będzie, nieważne jakich wyborów dokona – zawsze powinno zależeć nam tylko na jego szczęściu. Ale pamiętać też należy, że najbardziej dziecko potrzebuje wsparcia i miłości, właśnie w nieszczęściu – choć wtedy je najbardziej odrzuca…

Więc bądź córko kimkolwiek zechcesz, nawet jeśli ktoś Cię palcem wytknie, że nie chce skończyć jak Ty. Może nawet nic w życiu nie będziesz chciała robić, prócz wychowania dzieci, bo w roli matki odnajdziesz się najlepiej i pięcioro dzieci będziesz miała. A może zostaniesz fryzjerką, bo przecież już teraz kochasz się bawić moimi włosami. A może, może… a może już lepiej nie myślę wiesz? Bo jedno jest wiadome. Kimkolwiek nie będziesz, zawsze będziesz… dzieckiem. Moją małą, niewinną Polą, którą wydałam na świat po to, by dać jej szczęście. I Ty sama będziesz wiedzieć najlepiej, gdzie to szczęście odnajdziesz…

 

DSC_0249

 

DSC_0253

 

DSC_0254

 

DSC_0260

 

DSC_0266

 

DSC_0268

 

DSC_0270

 

DSC_0271

 

DSC_0272

 

DSC_0273

 

DSC_0274

 

DSC_0275

 

DSC_0276

 

DSC_0277

 

DSC_0278

 

DSC_0279

 

DSC_0281

 

DSC_0282

 

DSC_0283

 

DSC_0285

 

DSC_0287

 

DSC_0288

 

DSC_0291

 

DSC_0292

 

DSC_0293

 

DSC_0294

 

DSC_0295

 

DSC_0297

 

DSC_0298

 

DSC_0301

 

DSC_0305

 

DSC_0308