jak nie marnować żywności

5 sposobów na to, by nie marnować żywności

24 września 2019

Każdego roku na świecie, wyrzuca się ok. 1,3 mld ton jedzenia. To jest… 1/3 produkowanej żywności. Jedna trzecia… nie mieści mi się to w głowie.

Przygotowując się do napisania tego wpisu, prześledziłam ogrom statystyk i raportów. Jest źle. Bardzo źle. Ludzie traktują jedzenie jako coś, co jest zawsze. Bez wyrzutów sumienia wyrzucamy jedzenie, które „oj, zepsuło się”. Przegapiamy daty ważności, robimy zbyt duże zakupy. Gotujemy zbyt duże porcje, a resztki lądują potem w śmietniku. Śmietnik traktujemy jak czarną dziurę – wyrzucone i po problemie. Mało kto zastanawia się nad tym, co z tym wszystkim dzieje się później. A jakie skutki niesie za sobą marnowanie żywności? Dla przykładu: 1 tona marnowanej żywności przyczynia się do powstania ponad 4 ton CO2. Marnujemy, bo kupujemy za dużo. A skoro kupujemy za dużo – to produkcja wzrasta i wzrasta. Do produkcji kanapki potrzeba 90 litrów wody. Do produkcji wołowiny – od 10 do 30 tysięcy litrów wody. Co roku na świecie do produkcji wyrzucanej żywności, zużywa się 250 bilionów litrów wody. A my ot tak sobie potem coś wyrzucamy. Bo zostało. I się zmarnowało. Marnujemy też energię – prąd i paliwo w ogromnych ilościach zużywane są do produkcji, przechowywania i transportu żywności. To jest coś znacznie bardziej złożonego niż tylko kupuję-jem-ewentualnie wyrzucam. Nasze wybory mają znaczenie i to ogromne.

 

 

Wydarzenia ostatnich miesięcy mocno odbiły się na mojej psychice. Wizja umierającej planety każdego dnia jest dla mnie bodźcem, by żyć bardziej ekologicznie i świadomie. Mniej kupować, mniej marnować. Wybierać to co lokalne, zamiast tego co importowane z zagranicy. Sposobów na lepszą jakość życia w imię kondycji planety ale też z nadzieją, że nasze dzieci będą miały gdzie żyć – jest całe mnóstwo. Nadal raczkuję w tym temacie, ale jestem już na pewno bardziej uważna, a przede wszystkim – otwarta na zmiany.

Kiedy dostałam propozycję współpracy z hipermarketem Auchan, w której miałam promować ich produkty oznaczone logo PEWNI DOBREGO, automatycznie załączyła mi się chęć stworzenia czegoś ponad to. Czegoś co nie będzie tylko promocją fajnego jedzenia, ale czegoś znacznie bardziej wartościowego. Kiedy zobaczyłam w internecie liczby dotyczące marnowania żywności, do razu wiedziałam, że to jest to. To jest temat, który pragnę poruszyć i to jest temat, w którym mam coś do powiedzenia :) Bo w kwestii nie marnowania żywności – jestem bardzo dobra :)

Postanowiłam przyjrzeć się swoim nawykom i sprawdzić jak to możliwe, że w moim domu nie marnuje się żywności? W czym tkwi „sekret”? Wybrałam pięć najbardziej przydatnych sposobów na to, by unikać wyrzucenia jedzenia. Mam nadzieję, że się Wam przydadzą.

 

JAK NIE MARNOWAĆ ŻYWNOŚCI?

 

PLANOWANIE POSIŁKÓW 

Niekoniecznie na cały tydzień, ale chociaż na 2/3 dni. Wiemy mniej więcej ile jedzą domownicy i wiemy co lubią. Najlepiej wymyślić posiłki na określoną ilość dni i spisać potrzebne produkty. By nic nie poszło na marne, najlepiej posiłki zaplanować tak, by dane produkty jeśli nie zużyjemy ich w całości do jednego dania – móc wykorzystać do innego. Jeśli np. kupujemy duży płat łososia w celu zrobienia z niego makaronu z łososiem i szpinakiem – kupmy większą część i wykorzystajmy go też do kanapek na kolację – np. na następny dzień. Jeśli kupujemy duże opakowania jogurtu – możemy część produktu wykorzystać do sosu, a część do deseru z owocami. Planujmy tak, by w przypadku kupowania większych opakowań, móc je wykorzystywać do kilku posiłków.

 

 

 

 

LISTA ZAKUPÓW

Widzieliście kiedyś taki mem, w którym ludek wchodzi do marketu z zamiarem kupienia jednej rzeczy i nie bierze koszyka – a potem dźwiga na rękach cały stos idąc do kasy? Tak właśnie postępuje większość z nas. Idziemy kupić masło i warzywa, ale nagle widzimy promocję na szpinak, korzystną cenę na jogurty, ale trzeba ich kupić 3. W każdej alejce jest coś wartego zainteresowania i nagle… nasza lodówka pełna jest ponadprogramowych produktów, których zapewne nie wykorzystamy nim zdążą się zmarnować. Od dawna na zakupy chodzę z listą produktów – kupuję tylko to co jest mi potrzebne do posiłków. Wolę później coś dokupić, niż kupować bo może się przyda i „lepiej, żeby było więcej”. Ja akurat nie potrafię przewidzieć na co będę mieć ochotę przez kilka następnych dni, więc zazwyczaj kupuję na dwa dni. Później patrzę co ewentualnie zostało i dokupuję rzeczy, które wykorzystam razem z tymi pozostałymi w lodówce.

 

 

 

PILNOWANIE TERMINÓW PRZYDATNOŚCI

I tutaj warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Jeśli kupujemy coś na już, to warto w markecie wziąć produkt z kończącą się datą ważności, bo inaczej produkt zostanie wyrzucony przez market. Jeśli natomiast kupujemy coś dla siebie i nie wiemy kiedy to wykorzystamy – to sprawdzajmy chociaż na bieżąco, do kiedy dany produkt jest ważny, żeby nie przegapić daty i go nie wyrzucić. Wg statystyk, które analizowałam, najwięcej produktów Polacy wyrzucają właśnie przez przegapienie terminu ważności! Wynika to z dwóch rzeczy: nie pilnowania dat ale też z tego, że kupujemy za dużo. A skoro mamy za dużo, to zawsze znajdzie się produkt, który gdzieś na dnie lodówki będzie się po protu marnować.

 

 

 

ODPOWIEDNIE PRZECHOWYWANIE PRODUKTÓW

Worki na pieczywo, mrożenie produktów, pojemniki do przechowywania. Przechowujmy produkty w taki sposób, by jak najdłużej zachowały swoją świeżość. W internecie aż roi się do tabelek, w których jest podział warzyw i owoców na te które powinno się przechowywać w lodówce i na te, które powinny być w temperaturze pokojowej. Wg statystyk, najczęściej wyrzucanym produktem jest… pieczywo. Nieco mniej ale nadal dużo, marnujemy owoców, a następnie wędlin. Znów wychodzi tutaj kupowanie zbyt dużej ilości oraz nieumiejętność przechowywania. Kupujemy też produkty słabej jakości, niesezonowe i importowane z zagranicy z niepewnych źródeł.

 

 

W sklepach Auchan, w alejkach znajdziecie produkty oznaczonego logo PEWNI DOBREGO – jest to żywność sezonowa i lokalna. Wszystkie te produkty mają dokładnie opisany skład oraz historię produkcji czy firmy, z której pochodzą. Zawsze miałam problem z tym co jest akurat w sezonie i nie zawsze zagłębiałam się w to, skąd dana rzecz pochodzi. Ograniczałam się jedynie do czytania składów. Dzięki oznaczeniom PEWNI DOBREGO mam gwarancję, że produkt, który kupuję jest zdrowy i jest dla mnie dobry.

 

 

 

DZIEL SIĘ JEDZENIEM

Miałam ostatnio taki epizod – kupiłam warzywną pastę, otworzyłam słoik i … odrzuciło mnie już po samym zapachu. Nie wiem dlaczego kupiłam pastę z suszonych pomidorów, skoro ich nie lubię! Nie mogłabym, po prostu nie mogłabym wyrzucić całego słoika ze świeżą pastą! Nie chodzi tu o pieniądze ale o fakt głupiego marnotrawienia. Słoiczek z pastą oddałam swojej sąsiadce. Ale są też inne formy dzielenia się jedzeniem. W większych miastach, funkcjonują tak zwane jadłodzielnie, do których możemy zanieść to czego nie jesteśmy w stanie zjeść, co nam nie smakuje, lub czego zrobiliśmy zwyczajnie za dużo. Sprawdza się to super w przypadkach kiedy np. wyjeżdżamy i nie jesteśmy w stanie zjeść wszystkiego co zostało nam w lodówce.

 

 

Marnują żywność, marnujemy planetę. Aż 42% polaków przyznaje się do marnowania żywności. Dodajmy do tego niewiadomy procent tych, którzy się nie przyznają ;) Rocznie z powodu marnowania żywności, do atmosfery trafia 3,3 miliarda ton gazów cieplarnianych. Wg raportu Banku Żywności to tyle samo, ile w tym samym czasie emituje cały przemysł Unii Europejskiej.

 

„Konsekwencją wyrzucania dużej ilości jedzenia jest nasilenie wydzielania metanu do środowiska. Wprowadzając do atmosfery gazy cieplarniane, ogrzewamy atmosferę i inicjujemy uwalnianie naturalnego metanu, co powoduje wzrost temperatury na ziemi. Skutkiem tego mogą być susze, powodzie oraz ograniczona podaż wody słodkiej, co może wywołać poważny kryzys w rolnictwie.”

Przyznam, że choć miałam jakąś świadomość w tym temacie, to przeczytanie wszystkich raportów i zrozumienie całego łańcuszka przyczynowo-skutkowego… mocno mną wstrząsnęło. Mam teraz ogromną motywację, by więcej o tym mówić, by uświadamiać i edukować.

 

Co jeszcze możemy zrobić, by nie marnować żywności?

  • gotować pod przykryciem
  • przygotowuj posiłki z tego, co nie zostało zjedzone
  • pasteryzuj, mróź, susz
  • przygotowuj mniejsze porcje posiłku
  • produkty w lodówce układaj wg zasady FIFO ( First In – First Out )
  • produkty sypkie typu mąki czy kasze, przechowuj w szklanych pojemnikach, które nie wchodzą w interakcje z pożywieniem. Pamiętaj o hermetycznym zamknięciu
  • warzywa i owoce, które przechowujemy w lodówce, powinniśmy przed umieszczeniem ich tam przetrzeć szmatką, a półkę wyłożyć papierowym ręcznikiem
  • chleb, który nie nadaje się już do jedzenia w normalnej formie, możesz wykorzystać do zrobienia grzanek do zupy albo tostów
  • więdnące warzywa możesz wykorzystać w zupach krem ; miękkie owoce – w koktajlach
  • zbyt dużą ilość pieczywa możesz zamrozić

 

 

 

Trików i sposobów jest całe mnóstwo. Co chwilę dowiaduję się o czymś nowym i krok po kroku stosuję się do tych rzeczy w mojej codzienności. Marnowanie jedzenia to nie jest nasza prywatna sprawa. Nie szkodzimy tylko sobie, ale całej planecie. Diametralne zmiany są trudne i najczęściej kończą się porażką – ale stopniowe wdrażanie zmian w swoim stylu życia pozwala wypracować zupełnie nowe nawyki, dzięki którym z czasem zobaczymy, że lepiej i bardziej rozważnie robimy i planujemy zakupy.

Moja rada? Zacznijmy myśleć i dostrzegać skutki naszych działań – jest szansa, że dzięki temu będziemy bardziej ostrożni i zaczniemy widzieć konsekwencje :)

Czy warto? Myślę, że wszystko co jest w stanie pomóc naszej planecie i tym samym zapewnić przyszłym pokoleniom szansę na życie w dobrych warunkach – jest warte naszych starań.