5 rzeczy, które uległy zmianie odkąd urodziłam. Dziwnych rzeczy !

16 listopada 2015

Poród to takie jedno wielkie BUM. Wywraca nasze życie do góry nogami. Nieważne jak bardzo będziemy przygotowane, uświadomione – i tak macierzyństwo będzie jednym wielkim zaskoczeniem. No i generalnie każdy dobrze wie, co się zmienia odkąd w życiu pojawia się dziecko… Ale zmieniają się też rzeczy, o których byśmy nawet nie pomyślały…

Nikogo już chyba nie zdziwi oświadczenie: dziecko zmieniło całe moje życie! Każda z nas napisałaby tutaj całe mnóstwo podpunktów jak: nie śpię, zaczęłam pić kawę, uprawiam seks „na czuja”,  budzę się ze stopą dziecka w buzi.. Potem oczywiście przeszłybyśmy wszystkie do tych pozytywów typu: całe mnóstwo miłości, jest dla kogo żyć, ktoś widzi w Tobie cały swój świat, ktoś budzi Cię buziakiem… No ale to jest takie OCZYWISTE! Zmieniają się jednak też takie rzeczy, o których nigdy w życiu bym nie pomyślała… DZIWNE wręcz. No sami zobaczcie!

1. Horrory – o panie! Jak ja kochałam je oglądać. Mogłabym oglądać je każdego wieczoru. Horrory, dramaty… to było to! A teraz? A w życiu! Boję się wszystkiego jak tchórz, jak ktoś strzela to ja zasłaniam oczy, a nie daj Boże jakieś dziecko jeszcze będzie płakało, to od razu pędzę do Poli i choćby spała to ją wyściskam… Co się tu do cholery dzieje? Jakiś nowy poziom wrażliwości? A niech na filmie jakiś potwór z szafy wyjdzie, to sprawdzać 10 razy będę czy drzwi zamknięte. A i stopy spod kołdry nie będą mogły wystawać!

2. Choroby lokomocyjna – miałam w dzieciństwie, potem ustało. Po porodzie wróciło jak BUMERANG. Nawet kilku kilometrów spokojnie bez tabsa przejechać nie mogę. A nawet jak łyknę tabletkę, to i tak po powrocie czuję w żołądku jedną wielką rewolucję. Istna męczarnia, pora sprzedać auto.

3. Strach – przed wszystkim. Przed wojną, przed wypadkiem kiedy jadę autem, przed dziwnymi ludźmi, których mijam na ulicy. Przed bombą atomową, przed śmiercią. Nagle człowiek zaczyna myśleć, że takie rzeczy SERIO się dzieją, i ciul tam z nami, ale nasze dzieci. O właśnie. To z troski chyba…

4. Nocne oglądanie seriali – taaaak, oczywiście! To była dla mnie jedna z najprzyjemniejszych rzeczy! A teraz?! Jak już znajduję czas to oko mi się zamyka po 10 minutach, albo siedzę dziwnie niespokojna, że chyba jednak powinnam sprzątać, albo jeszcze popracować, a nie tam jakieś seriale… to taka strata czasu. No nic. I tak bujam się z dr.housem  i bujam od kilku lat i chyba nigdy go nie skończę… a gdzie cała reszta?!

5. CIĄGLE COŚ – to takie coś co dopada ludzi, kiedy wkraczają w dorosłość, a już najbardziej kiedy rodzą dzieci. Wiesz…odkładasz stówkę, a jutro dziecko potrzebuje leków za 200. Odkładasz 500, a jutro psuje się auto i wydajesz tysiąc. No i generalnie już walić kasę, ale… myślisz, że będziesz mieć luźniejszy dzień, a dziecko stwierdzi, że chce na tobie cały czas wisieć. Położysz się wcześniej spać, to okaże się, że dziecko właśnie wstało. No i tak kurka CIĄGLE COŚ!

No i już pominę te inne dziwactwa, które uległy zmianie. Np. cycki wyparowały w jakiś dziwny sposób i już nigdy nie wróciły na swoje miejsce. Pośladki jakby opadły, ale to można tłumaczyć grawitacją. To, że przy bezdzietnych koleżankach czuję się nagle jak 40, a przy czterdziestkach jak ich córka. Ach! Bez znaczenia!

Najfajniejsze jednak jest to, że z tych wszystkich dziwactw można się śmiać ze swoimi przyjaciółkami w nieskończoność. Ale te przyjaciółki też muszą mieć dzieci. Bo inaczej to tak mało śmiesznie jakoś… ;)