5 powodów, dla których ( CZASAMI! ) chciałabym mieć drugie dziecko

24 listopada 2015

Pamiętacie swoje maluszki, które spały słodko na Waszej klatce piersiowej, pijąc co chwilę mleczko, lekko skrzecząc…? Pamiętacie jak mieściły się Wam w Waszych dłoniach, tuliły godzinami i nie protestowały na Wasze niekończące się pocałunki? Tsaa…

Każdy pamięta. I chyba każdy czasem tak ciut, ciut tęskni. Zwłaszcza w momencie kiedy Twoje dziecko właśnie trzasnęło drzwiami od swojego pokoju, powiedziało, że nie chce mu się Ciebie słuchać, albo nie daj Boże właśnie wyprowadziło się z domu ( O Jezusie, na myśl o tym ostatnim, przeszły mnie ciaaaaryyyy !).  Polka co prawda w lutym skończy dopiero 2 lata, ale ja już czasami tak myślę sobie… „A może, by tak drugie?”. A potem Bóg przesyła mi milion sygnałów w postaci przypalonego mleka, nieprzespanej nocy, czy choroby Poli …i wtedy na myśl o drugim myślę po cichu „Chyba sobie żartujesz”. No ale zdarzają się jednak momenty, kiedy moje oczy patrzą na F. niczym kot ze schreka… i są to doprawdy dziwne momenty…

 

1) Reklamy z noworodkami – no kto by się nie rozczulił? A jeszcze na tych reklamach to takie spokojne te dzieci, albo śpią, albo jedzą…a jak jedzą to tak czysto jest, bez chaosu, bez wyrywania się, dławienia… No marzenie! Człowiek przy 2 letnim dziecku, tak naiwnie łyka ten obraz, jakby już zapomniał o tych pogryzionych piersiach, krwi i darciu się dziecka – bo się nie najada!

2) UWAGA! GONDOLA! – idę sobie do sklepu…spokojna, zamyślona… i widzę. NIEBEZPIECZEŃSTWO. Zbliżają się oni! RODZICE – świeżo upieczeni, uśmiechnięci i dumnie pchają przed sobą gondolę. I tak z automatu jakoś zwalniam, dyskretnie zaglądam…kiedy mnie mijają, na pięcie się odwracam i widzę…te słodkie, różowe policzki. Te malutkie rączki i bezzębny, delikatny uśmiech. I tak stoję, zapominając już gdzie miałam iść…bo fajnie byłoby tak popchać znów gondolkę, z bezzębnym, skrzeczącym skrzatem…

3) Kobieta w ciąży – to już jest niebezpieczeństwo stopnia najwyższego. Widzę ten brzuch i przypominam sobie… te kopniaki, te badania usg, po których zawsze wychodziłam taka rozemocjonowana… Sprowadzeniem na ziemię, jest przypomnienie sobie 4 pierwszych miesięcy, podczas których nie robiłam nic innego jak biegałam do ubikacji…potem wystarczy dodać utratę przytomności na końcówce, odwodnienie i… może jednak się wstrzymam z tą ciąża, co?

4) Inne dzieci – po prostu serce rośnie, kiedy widzę jak Pola zachowuje się, gdy jest ze mną sam na sam, a jak zachowuje się gdy jest z dziećmi. Od razu myślę sobie wtedy – ale fajnie byłoby mieć w domu takie dwa, słodkie bączki, które mnie podwójnie przytulają, całują, opiekują się sobie wzajemnie, śpią obok siebie…piękny widok…a, że dwa razy więcej obowiązków…kto by się tam przejmował… ;)

5) Filmik z mojego porodu – mówiłam już, że mogłabym rodzić codziennie? To był najpiękniejszy dzień w moim życiu i kiedy przypomnę sobie swoją motywację, z którą rodziłam, skurcze, które przybliżały mnie do celu i nareszcie widok małego ciałka, do którego mówię „cześć” – mam ochotę biec do szpitala i rodzić! :D I tak oglądam zawsze ten swój filmik z porodu i tęsknię za tym oczekiwaniem…a potem przypominam sobie, że wciąż nie wiem co to parte, że drugi poród może być zupełnie inny, hardkorowy jak z opowieści innych kobiet – i dostaję dreszczy.

 

Jak same widzicie są na świecie sygnały, bodźce, które uruchamiają w nas ponownie chęć bycia w ciąży. Ja jednak póki co, nie daję się tym emocjom. Chciałoby się drugie dziecko, ale jakoś tak widzę ciągle jakieś, ale… No i co najśmieszniejsze – mimo, że te ALE istnieją to ja i tak co miesiąc, kiedy przyjdą TE DNI odczuwam jakiś dziwny smutek… No cóż. Zdaję się w tej kwestii na los. Jeśli dziecko ma być – to będzie. Ja tam jakoś specjalnie nie robię niczego co by mogło mi w tym przeszkodzić. Ale jakoś też SPECJALNIE się nie staram :P No to ciekawe…kiedy ten Wojtuś pojawi się na świecie. Wciąż się zastanawiam jaka różnica wieku najlepsza- i powiem Wam, że za cholerę nie wiem! :P

 

DSC_0629

 

DSC_0632

 

DSC_0634

 

DSC_0637

 

DSC_0638

 

DSC_0641

 

DSC_0645

 

DSC_0648

 

DSC_0649

 

DSC_0653

 

DSC_0658

 

DSC_0666

 

DSC_0668

 

DSC_0689

 

DSC_0691

 

DSC_0699

 

DSC_0703

 

DSC_0704

 

DSC_0711

 

DSC_0715

 

Ten cudowny, dresowy komplecik przywędrował do mnie prosto ze strony tulaszek.pl. Miałam przyjemność poznać tych wspaniałych ludzi, którzy miesiąc temu zdecydowali się na prowadzenie tego sklepu i powiem Wam szczerze – idą jak burza :) Asortyment powiększa się z dnia na dzień, a jeśli chodzi o nasz wybór – komplet dresowy od BPM – jestem zachwycona. Pola większość rzeczy ma „w spadku” po dwóch starszych kuzynkach, a ja jestem z kolei mistrzynią łowów w SH. Postanowiłam jednak sprawdzić ten nasz polski hand-made i jestem OCZAROWANA! :) Niby dzieci nie zwracają uwagi na ubiór, ale ja od kilku dni śmieję się, że ten dres jest chyba zaczarowany, bo odkąd do nas przywędrował Pola chce go nosić non stop –  to chyba przez te uszy – a może dlatego, że jest taki miły w dotyku? Na zdjęciach możecie również zobaczyć poduszkę turkusową gwiazdkę – ją również możecie nabyć w sklepie tulaszek.