14 miesięczniak.

23 kwietnia 2015

Kiedyś tylko takimi wpisami żył ten blog. Kto śledzi od początku, na pewno odczuł, że Poli jest teraz tutaj bardzo, bardzo mało. Nie jesteście już nie bieżąco z jej rozwojem, a ja nie odczuwam potrzeby, by ciągle o tym pisać. Dostając jednak masę wiadomości z zapytaniami czy Pola robi już to i tamto, co je, jak się zachowuje stwierdziłam, że dzisiejszy dzień, w którym kończy 14 miesięcy będzie idealny, by poczynić wpis z małym podsumowaniem. 

 

WYGLĄD:  Jeszcze nie tak dawno wszyscy z niecierpliwością oczekiwaliśmy, aż to ziółko postanowi pokazać się światu. Było to zaledwie 14 miesięcy temu, a ja już nie pamiętam jak to jest spać z małym zawiniątkiem na klacie. Obecnie ten mały szkrab waży całe 10 kilogramów i sama nie wiem ile mierzy, ale jest mega długa ( za rodzicami ). Włosy ostatnio zaczęły rosnąć dość szybko + zyskały na objętości. Z tyłu głowy zazwyczaj tworzy się mini afro, a Pola zyskała pseudonim : pirzolek.

 

MOWA: Słowniczek mowy jest coraz bardziej bogaty. Mama, tata, baba, dzidzia, myny lub mniam co oznacza jedzenie lub picie i totalny hit : DA, które jest wymawiane w momencie, gdy dziecko chce by coś mu dać, lub coś od niego wziąć. DA wymawiane jest chyba setki razy dziennie i jest to jedyna rzecz, która doprowadza mnie do dzikiego szału, który nauczyłam się tłumić w sobie. Słynne da, jest czasem jak efekt zaciętej płyty. Da,da,da,da,da – pokazując palcem na : ścianę, okno, niebo, kubek z gorącą herbatą, śmieci itp. Absolutny hit, który zna każdy kto ze mną przebywa lub rozmawia ze mną przez telefon.

 

SEN: Jakiś miesiąc temu Pola znów zaczęła sypiać w dzień. Jest to czas ok 2 godzin, ale nie jest to regułą. Nadal zdarzają się dni kiedy jest to 20, lub 40 minut. Wieczorami chodzi spać około 20, a wstaje ok 7. W nocy budzi się około północy, by zagrzać miejsce w naszym łóżku. Mimo tego, że śpi z nami i nas czuje, przebudza się czasem na przytulenie, wodę, lub ok 4 na mleko.

 

JEDZENIE: MM – jakieś 2 razy na dzień. Rano i przed snem. Do picia tylko i wyłącznie woda. Przykładowy jadłospis na cały dzień:

ok. 5:00 – 210 ml MM

ok.8:00 – jajecznica, kromka chleba

ok. 12:00 – jogurt naturalny z owocami

ok. 16:00 – łosoś gotowany na parze z puree z groszku i ryżem.

ok: 19:00 – 210 ml MM

 

Pomiędzy posiłkami Pola podjada owoce i inne przekąski.

 

CHARAKTER I ZACHOWANIE: obecnie jesteśmy w jakimś mega krytycznym punkcie. Furie, bunty, płacz, kopanie, bicie i gryzienie. Często wieczorami jestem totalnie wyczerpana godzinami tłumaczeń dlaczego czegoś nie wolno robić, lub czegoś nie wolno wziąć. Czasem jestem już kłębkiem nerwów, a potem przychodzi sobie taki mały człowiek, który zjadł przed chwilą pomidorka, otwiera szafkę i do kosza na śmieci wyrzuca skórkę od pomidora, bo doskonale wie, że nie może jej zjeść.  Zaczynam pomału wydawać polecenia jak np. Polciu przynieś mi pampersa – przynosi. Co mnie zaskakuje to fakt, że każdą drobną rzecz, którą znajdzie : grosik, kamyczek, cokolwiek – przynosi od razu do mnie.

 

ZABAWA: nadal numerem 1 są dla Poli książeczki. Uwielbia je oglądać i zawsze rano kiedy ogarniam się w WC, ona przegląda każdą po kolei i mruczy coś pod nosem. Odkąd skończyła roczek jest też małą fanką klocków duplo. Uwielbia zamykać ludziki w okienkach. Razem ze zwierzętami – powinnam się martwić? ;)

 

SPRAWNOŚĆ: Pola zaczęła dość szybko chodzić, bo w wieku 9 miesięcy. Była jednak ostrożna i mimo wszystko, wolała więcej raczkować. Raczkowanie porzuciła jednak wraz z nadejściem nowego roku czyli mając 10 miesięcy. Wtedy zaczęło się bieganie po całym mieszkaniu. Jeśli chodzie o takie sprawy jak wchodzenie i schodzenie z łóżka, wchodzenie na krzesła, kanapy itp to nie mamy z tym raczej problemu. W wieku 10 miesięcy ten mały czort tak sprawnie poruszał się po wysokościach, że mogłam bez obaw wyjść do WC nie martwiąc się, że spadnie. Ze schodzeniem nie było problemów. Od maleńkiego kiedy Pola próbowała spadać z kanapy na głowę, przekręcałam ją i pokazywałam, że schodzi się tyłem na nóżki. Robiłam to odruchowo, ale najwidoczniej zaprocentowało, bo pewnego dnia po prostu sama tak zeszła i tak schodzi do teraz. Łóżeczko niemowlęce przekształciliśmy na tapczanik. Ma on jednak boki, dzięki którym Pola nie wypadnie, ale ma też normalne wejście przez co może wchodzić i schodzić kiedy chce.

 

Właściwie to czas, który teraz przeżywamy jest chyba dla mnie najcięższym, a jednocześnie najpiękniejszym. Bo mimo, że ciągłe miączenie i płacz wykańcza to wkroczyłyśmy w etap, w którym możemy siedzieć całe dnie na placu zabaw, możemy się gonić po trawie, skakać wieczorami po łóżku, wydurniać w wannie i robić mnóstwo innych rzeczy. A im będzie starsza tym będzie ich coraz więcej… I tak mija mi życie z 14 miesięczniakiem u boku. Mimo wielu wylanych łez, warto przechodzić przez ten trud macierzyństwa chociażby dla takiego przytulenia przez nią jak przed chwilą…

 

DSC_0225

 

 

DSC_0227

 

 

DSC_0229

 

 

DSC_0230

 

 

DSC_0231

 

 

DSC_0233

 

 

DSC_0234

 

 

DSC_0235

 

 

DSC_0236

 

 

DSC_0237

 

 

DSC_0239

 

 

DSC_0241

 

 

DSC_0242

 

 

DSC_0243

 

 

DSC_0245

 

 

DSC_0248

 

 

DSC_0250

 

 

DSC_0252

 

 

DSC_0254

 

 

DSC_0256

 

 

DSC_0260

 

 

DSC_0262

 

 

DSC_0264

 

 

DSC_0265

 

 

DSC_0266

 

 

DSC_0268

 

 

DSC_0270

 

 

DSC_0271

 

 

DSC_0273

 

 

DSC_0275

 

 

DSC_0277

 

 

DSC_0283

 

 

DSC_0287

 

 

DSC_0289

 

 

DSC_0292

 

 

DSC_0293

 

 

DSC_0295

 

 

DSC_0296

 

 

DSC_0299

 

DSC_0300

 

 

 

 

DSC_0304

 

DSC_0305

 

 

DSC_0307

 

 

DSC_0310

 

 

DSC_0312

 

 

 

 

DSC_0313

 

 

 

DSC_0315

 

 

DSC_0317

 

 

DSC_0320

 

 

DSC_0321

 

 

DSC_0323

 

 

DSC_0324

 

 

DSC_0327

 

 

DSC_0330

 

 

DSC_0332

 

 

DSC_0334

 

 

DSC_0335

 

 

DSC_0338

 

 

DSC_0341

 

 

DSC_0342

 

 

DSC_0343