10 rzeczy, którymi ułatwiam sobie codzienność.

29 lipca 2015

Codzienność matek bywa wyczerpująca. Każdego dnia pranie brudów, mycie sterty naczyń, prasowanie gór ubrań, gotowanie – a wszystko to z małym brzdącem przyczepionym do Twojej nogi. Często płaczącym i jęczącym. Tak bez powodu nawet.

Jestem typem osoby, która zamiast sobie utrudniać, lubi sobie życie ułatwiać. Wbrew pozorom większość osób robi zupełnie na odwrót. Doprawdy nie wiem dlaczego. Zapewne zapytacie zaraz : jak to zrobić ? Możecie doznać szoku, ale podejrzewam, że robi to zdecydowana większość. By powstał ten wpis , musiałam solidnie wziąć pod lupę siebie i swoje zachowania. To doprawdy niesamowite jak bardzo idę na łatwiznę z wiekszością rzeczy. Naprawdę nie rozumiem czemu mimo to, tak często odczuwam zmęczenie. No ale dobra. My tu pitu pitu, pierdu pierdu, a ciekawscy już przebierają nożkami na te breaking newsy od mamali. Zatem bierzcie i… czytajcie z tego wszyscy. Oto 10 rzeczy, którymi ułatwiam sobie codzienność.

1) Tyle prania już się uzbierało? Niemożliwe. Na pewno w szafie jest jeszcze wiele świeżych ubrań. Zrobię jutro. No dobra pojutrze. Ewentualnie za 3 dni.

2) Tych body wcale nie trzeba prasować prawda ?

3) Tego chyba też nie. A te spodnie rozprostują się jak je na siebie założę. Na bank !

4) Kochanie wracasz dzisiaj późno prawda? Pewnie zjesz już kolację, to nie będę robić obiadu, co nie ?

5) Oh…znowu niepościelone łóżko. Nikt nie będzie wchodził dzisiaj do sypialni aż do wieczora prawda? W takim razie zostawię jak jest i zamknę drzwi…

6) Pola znowu pobrudziłaś szybę … w sumie za dużo chyba tego słońca wpada do domu…zasłonimy rolety, co?

7) No znowu okruchy! < zamiata stopą okruch pod kanapę > – jakie okruchy?

8) Po co mi profesjonalnie obrobione zdjęcia na blog…dodam tylko mgiełkę i je zmniejszę. Kto tam zauważy różnicę ( ups! ) ;)

9) F. ile razy Ci mówiłam, żebyś uważał przy gotowaniu i nie brudził płyty, teraz muszę szorować. Wrrrróć. Na pewno będę dzisiaj jeszcze coś smażyć. Po co czyścić dwa razy!

10) Wcale nie ma tu dzisiaj nic do posprzątania…Pola! Wychodzimy!

 

Oczywiście weźcie sobie na to dużą poprawkę i potraktujcie to z przymrużeniem oka. Czasem mam dni, że dosłownie ze wszystkim idę na łatwiznę, a czasem mam dzień, że płytę szoruję kilka razy dziennie, oraz robię kilka serii prania. Zdecydowanie jednak wolę zasadę, by każdego dnia tylko z większa ogarnąć, a raz w tygodniu generalnie posprzątać. Kiedy jednak nawał roboty mnie przeraża – biorę co najpotrzebniejsze czyt. wózek, jedzenie i inne pierdoły. O! I Polę oczywiście – i wychodzę. Wciąż uczę się tego, że owszem fajnie jest siedzieć w czystym mieszkaniu, ale jeśli ma to odbywać się kosztem naszej energii i samopoczucia – to mam to głęboko w 4 literach. A okruchom pod kanapą mieszka się całkiem dobrze ;)

 

czapka, worek, figurki – szafiarka.net ; spodenki – Little Gold King

DSC_0997

 

DSC_0998

 

DSC_0999

 

DSC_1000

 

DSC_1003

 

DSC_1004

 

DSC_1006

 

DSC_1007

 

DSC_1008

 

DSC_1010

 

DSC_1011

 

DSC_1012

 

DSC_1014

 

DSC_1016

 

DSC_1018

 

DSC_1019

 

DSC_1020

 

DSC_1021

 

DSC_1022

 

DSC_1023

 

DSC_1026

 

DSC_1028

 

DSC_1030

 

DSC_1031

 

DSC_1032

 

DSC_1034

 

DSC_1036

 

DSC_1037

 

DSC_1040